Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Czy¿by pokrzywdzeni autorzy prac magisterskich upowa¿nili prof. Cichona oraz dziennikarzy do wystêpowania w ich imieniu?

Oskar¿enia i przek³amania

Gdyby faktycznie prace magisterskie by³y samodzielnymi opracowaniami naukowymi, to po co w ogóle powo³ywaæ promotora?

Ka¿dy nauczyciel akademicki wie doskonale, ¿e samodzielne wykonanie, a tak¿e opracowanie pracy magisterskiej (zw³aszcza eksperymentalnej) jest niemo¿liwe, chocia¿by z powodu finansowania badañ (plan badañ sporz±dzany jest z co najmniej rocznym wyprzedzeniem, czego ¿aden magistrant nie jest w stanie zrobiæ). Identycznie zreszt± wygl±da sprawa prac doktorskich.

Na ka¿dym etapie realizacji pracy zaanga¿owanie promotora jest niezbêdne: od koncepcji i planu pracy poczynaj±c, poprzez weryfikacjê metod analitycznych, po bie¿±c± kontrolê uzyskiwanych wyników. Trochê – ale tylko trochê – wiêcej samodzielno¶ci mo¿e magistrant wykazaæ przy opracowywaniu wyników (tabele, wykresy, diagramy, statystyka), tudzie¿ kompletowaniu literatury, co zale¿y g³ównie od znajomo¶ci jêzyka angielskiego. Podczas pisania pracy magisterskiej – w przypadku znakomitej wiêkszo¶ci promotorów – odbywaj± siê co najmniej po 2−3 konsultacje po przedstawieniu poszczególnych rozdzia³ów pracy. Nastêpnie korekta ca³ego tekstu (³atwo sprawdziæ, ile czasu de facto to zajmuje: tekst 40−70 stron, czêsto po 2 poprawki w ka¿dym zdaniu i w zamian 5 godzin dydaktycznych do rozliczenia obci±¿enia dydaktycznego sporz±dzanego co roku dla ka¿dego nauczyciela akademickiego).

Trud promotorów doceniany jest tylko przez magistrantów – serdeczne podziêkowania drukowane w ka¿dej pracy to najlepszy i jedyny dowód wdziêczno¶ci.

Pan Profesor Cichon w swoich oskar¿eniach raczy nie pamiêtaæ o realiach. Pamiêta zapewne lepsze czasy, kiedy to prace magisterskie nadzorowali adiunkci, równie¿ adiunkci zaanga¿owani byli w opracowanie wyników, analizy statystycznej i korekty tekstu z wielokrotnymi poprawkami. Szanowny profesor natomiast za fakt bycia promotorem i rzucenie okiem na gotow± pracê otrzymywa³ do pensum dydaktycznego nale¿ne wówczas 30 godzin, który to czas po¶wiêca³ na inne sprawy, niekoniecznie zwi±zane z dydaktyk±. Wyrêczanie siê m³odszymi pracownikami jest wci±¿ nagminne, st±d tyle „¿yczliwo¶ci” wobec tych, którzy odwa¿yli siê usamodzielniæ i zgodnie z prawem autorskim pracuj± na w³asny (a nie kierownika katedry) dorobek naukowy.

Pan redaktor Wroñski albo nie zna, albo te¿ nie chce poznaæ, realiów pracy promotora.

Prawo autorskie magistranta, podobnie jak limit czasu przyznany aktualnie za promotorstwo pracy magisterskiej (5 godzin dydaktycznych w skali roku akademickiego), to fikcja. Analogicznie jest z pracami doktorskimi.

Warto zastanowiæ siê, jakie s± prawa autorskie promotora, zw³aszcza prac eksperymentalnych?

Powo³ana przez Radê Wydzia³u komisja, ¶wiadoma realiów pracy z magistrantami, a tak¿e umiejêtno¶ci znakomitej wiêkszo¶ci studentów w zakresie redagowania tekstów naukowych, zajê³a jedyne s³uszne stanowisko. Przed podjêciem decyzji zapoznano siê z opiniami – rzekomo pokrzywdzonych – autorów prac magisterskich. Uwzglêdniono tak¿e wcze¶niejsze próby zdyskredytowania dr. hab. Jana K³obukowskiego przez prof. dr. hab. Romana Cichona podczas kolokwium habilitacyjnego.

Stanowisko Rady Wydzia³u Nauki o ¯ywno¶ci – jednomy¶lno¶æ w kwestii niewznawiania przewodu habilitacyjnego – jest ca³kowicie zgodne z opini± powo³anej komisji, a tak¿e z opiniami wszystkich znaj±cych realia procesu dydaktycznego pracowników Uniwersytetu Warmiñsko−Mazurskiego i innych uczelni.

Takie samo stanowisko zajê³a Prokuratura Rejonowa w Olsztynie. W toku postêpowania przygotowawczego ustalono, co nastêpuje: Z uwagi na wieloetapowo¶æ i stopieñ skomplikowania przeprowadzonych badañ uznano, ¿e nawet ich poszczególne etapy mog± stanowiæ tematy prac magisterskich (...)

Magistrantki (...) zdecydowa³y siê na przyjêcie zaproponowanych im przez kadrê naukow± tematów powi±zanych z przeprowadzonym badaniem, wobec czego zosta³y do³±czone do prowadz±cego je zespo³u. Z powodu ma³ej praktyki i braku do¶wiadczenia magistrantki wykonywa³y jedynie niektóre czynno¶ci, zawsze pod kontrol± i nadzorem którego¶ z etatowych pracowników naukowych. (...) Do wyników badañ, a przede wszystkim notatek z ich przebiegu, dostêp mia³a zarówno kadra instytutu, jak i wspomagaj±ce ich pracê studentki, a z czasem równie¿ kolejni magistranci uczestnicz±cy w seminarium prowadzonym przez Jana K³obukowskiego (...)

Wobec powy¿szego nie sposób stwierdziæ, bez naruszenia dyspozycji art. 5 par. 2 kpk, i¿ w przedmiotowej sprawie dosz³o do przyw³aszczenia cudzych dóbr intelektualnych, albowiem, jak wynika z przeprowadzonego postêpowania przygotowawczego, dobra te nale¿a³oby traktowaæ, po pierwsze, jako efekt wspólnej pracy wszystkich cz³onków zespo³u badawczego (...), po drugie za¶, jak ju¿ wspomniano, nie sposób mówiæ o przyw³aszczeniu czê¶ci cudzego utworu w kontek¶cie wyników badañ naukowych.

Wobec braku znamion czynu zabronionego (art. 17 § 1 pkt. 2 kpk) prokurator Prokuratury Rejonowej w Olsztynie dwukrotnie postanowi³ umorzyæ ¶ledztwo w sprawie podejrzenia pope³nienia przestêpstwa okre¶lonego w art. 115 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

W pañstwie prawa – a Polska do takich siê zalicza, o czym redaktor Wroñski nie mo¿e nie wiedzieæ – wyroki wydaj± niezawis³e s±dy. Tymczasem redaktor Wroñski, podobnie jak dziennikarze olsztyñskiej redakcji „Gazety Wyborczej”, Mariusz Kowalewski i Marcin Wojciechowski, bezpodstawnie – jedynie w oparciu o opinie prof. Cichona – oskar¿aj± ca³e ¶rodowisko akademickie.

Gdyby panowie wykazali siê odrobin± profesjonalizmu i zwyk³ej ludzkiej przyzwoito¶ci, to przynajmniej próbowaliby wyja¶niæ zaanga¿owanie prof. Cichona w tê sprawê i jej nag³a¶nianie. Je¿eli rzeczywi¶cie zosta³o z³amane prawo autorskie, to dlaczego pokrzywdzeni w sprawie absolwenci uczelni nie dochodz± sprawiedliwo¶ci przed s±dem? Czy¿by pokrzywdzeni autorzy prac magisterskich upowa¿nili prof. Cichona oraz dziennikarzy do wystêpowania w ich imieniu?

Tekst opublikowany przez redaktora Wroñskiego to paszkwil pod adresem ca³ego ¶rodowiska akademickiego. W opinii redaktora, wszyscy cz³onkowie Rady Wydzia³u Nauki o ¯ywno¶ci oraz powo³anej Komisji E s± nierzetelni i nieuczciwi. Jedynym sprawiedliwym w tej sprawie jest prof. dr hab. Roman Cichon i sam redaktor Wroñski, oczywi¶cie.

Dlatego bardzo dziwi mnie brak kategorycznej reakcji ze strony w³adz uczelni. Szczególnie przykry jest fakt, ¿e nie podjêto obrony naszego Kolegi. Wiadomo przecie¿, ¿e poziom prac magisterskich zale¿y przede wszystkim od zaanga¿owania promotora, co przek³ada siê na pó¼niejsze publikacje. Poza tym, wspó³praca promotora z magistrantem oparta jest na wzajemnym zaufaniu i ¿yczliwo¶ci. Samo s³owo wspó³praca oznacza zaanga¿owanie obu stron. Zdefiniowanie tych relacji w przepisach prawnych jest, moim zdaniem, niemo¿liwe. Je¿eli natomiast potraktowaæ wspó³pracê magistranta i promotora jako umowê cywilnoprawn±, to oczywisty staje siê fakt, ¿e nie ma mowy o plagiacie, je¿eli zastrze¿eñ nie wnosi która¶ ze stron tej umowy. Warto podkre¶liæ, ¿e dr hab. Jan K³obukowski w pracy z magistrantami nie wyrêcza³ siê, jak zwyk³ to czyniæ prof. Cichon, innymi pracownikami czy te¿ doktorantami.

W tek¶cie redaktora Wroñskiego s± tak¿e przek³amania, czy¿by przypadkowe?

Dr hab. J. K³obukowski nie by³ zmuszony, ale sam – z w³asnej i nieprzymuszonej woli – zrezygnowa³ z pe³nienia funkcji prodziekana do momentu definitywnego wyja¶nienia sprawy. Z kolei rektor UWM w Olsztynie nie móg³ powiadomiæ prokuratury o przestêpstwie plagiatu, a co najwy¿ej o podejrzeniu pope³nienia przestêpstwa plagiatu.

O nierzetelno¶æ w prowadzeniu postêpowania przygotowawczego redaktor Wroñski podejrzewa nawet prokuraturê (cyt.: nie chciano wnikaæ w tê sprawê, argumentuj±c, ¿e jest to problem i sprawa uczelni). Tymczasem spraw± dr. hab. Jana K³obukowskiego prokuratura zajmowa³a siê, bardzo wnikliwie, dwukrotnie.

Nikt – nawet „najznakomitsi dziennikarze”, a tak¿e prof. Cichon – nie ma prawa do upowszechniania informacji o rzekomym plagiacie bez prawomocnego wyroku s±du. Nie ma w±tpliwo¶ci, ¿e jest to pomówienie, karalne z powództwa cywilnego.

Je¿eli nie reprezentuj± panowie rzekomo pokrzywdzonych autorów prac magisterskich, to trzeba zapytaæ: kto lub co upowa¿nia prof. R. Cichona do bezpodstawnych ataków na m³odszego kolegê? Obawiam siê, ¿e motywacje i dzia³ania prof. Cichona wynikaj± z bardzo niskich pobudek.

Intencje redaktora Wroñskiego s± tak¿e oczywiste (vide: tekst napisany kursyw± pod artyku³em) – zainteresowaæ czytelnika za wszelk± cenê i ubiæ przy okazji interes.

Pan redaktor oferuje czytelnikom napisan± przez siebie ksi±¿kê. Je¿eli jest ona opracowana równie rzetelnie, jak tekst o rzekomej plagiatowej habilitacji, to bardzo dziêkujê, nie chcê jej nawet za darmo.

Prof. dr hab. Gra¿yna Cichosz

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje