Prof. dr hab. Marek Szymoñski, specjalista z zakresu do¶wiadczalnej fizyki cia³a sta³ego i fizyki powierzchni, kieruje Zak³adem Fizyki Nanostruktur i Nanotechnologii w Instytucie Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej Uniwersytetu Jagielloñskiego. Jest przewodnicz±cym Polskiego Towarzystwa Pró¿niowego. Podczas I Krajowej Konferencji Nanotechnologii wyg³osi³ referat Technologia w skali atomowej dla potrzeb elektroniki molekularnej.
Czym jest nanotechnologia dla fizyka powierzchni?
– W zjawiskach zachodz±cych w nanoskali w³a¶ciwo¶ci powierzchni materia³ów maj± bardzo du¿e znaczenie. Dlatego badaj±cy je fizycy i chemicy w sposób naturalny zajmuj± siê nanotechnologi± rozumian± szerzej: nie jako technologi± produkcyjn±, ale jako pewn± dziedzin± badawcz± prowadz±c± do poznania nowych w³a¶ciwo¶ci materii i do nowych rozwi±zañ technologicznych.
Czy uwa¿a Pan, ¿e oferowane ju¿ dzi¶ zastosowania z etykietk± „nano” mog± byæ rzeczywi¶cie uznane za przejaw nowej technologii?
– Do¶æ dobrze okre¶lone s± przewidywane zastosowania nowych technologii. Podjêto nawet pierwsze próby praktycznego wykorzystania ich na szersz± skalê. Dotyczy to g³ównie nanoproszków jako komponentów innych substancji. Na przyk³ad niektóre firmy kosmetyczne sprzedaj± ju¿ kremy z nanokomponentami. Podchodzi³bym do tego z pewn± rezerw±, bo rzecz mo¿e byæ nie do koñca kontrolowana. Wiadomo dzi¶, ¿e cz±steczki o rozmiarach nanometrowych mog± przenikaæ przez b³ony biologiczne i dostawaæ siê w miejsca, gdzie mog± siê okazaæ toksyczne dla organizmu. To du¿y problem, który bywa czêsto zaniedbywany.
Wiem o eksperymentach, które polegaj± na mieszaniu nanorurek z cementem i badaniu potem ich wp³ywu na wytrzyma³o¶æ i inne parametry materia³u. Przychodzi mi na my¶l pewna analogia z azbestem. Pamiêtam, jak na sze¶æsetlecie UJ (w po³owie lat sze¶ædziesi±tych) oddawano budynek naszego Instytutu Fizyki. Elewacjê pokrywano p³ytami z tego bardzo wówczas nowoczesnego materia³u… Nikt nie przypuszcza³, ¿e wkrótce trzeba bêdzie siê go pozbyæ. Oby tak nie by³o z cementami zawieraj±cymi nanorurki. Nie chcê straszyæ, ale ju¿ na etapie aplikacji trzeba byæ bardzo ostro¿nym i dalekowzrocznym. Nie jeste¶my w stanie przewidzieæ wielu skutków tych zastosowañ, wiêc potrzebne s± porz±dne badania na ¿ywych organizmach – jak w przypadku leków. Byæ mo¿e niektóre hipotezy, które wysuwamy, oka¿± siê chybione.
Nanotechnologia kojarzy siê jednak g³ównie z elektronik±.
– W tej chwili elektronika jest najatrakcyjniejszym polem zastosowania nanotechnologii z punktu widzenia powszechnego u¿ytkownika, poniewa¿ stoi za ni± ogromny przemys³ i potencja³ gospodarczy. Wielkie firmy, zalewaj±ce nas masowo swymi produktami, z dr¿eniem my¶l± o tym, co bêdzie za kilkana¶cie lat, gdy¿ wiedz±, ¿e doszli¶my ju¿ do granic postêpu osi±ganego drog± miniaturyzacji struktur wytwarzanych w tak zwanych technologiach warstwowych. Obecnie elementy elektroniczne uk³adów wykonuje siê warstwa po warstwie. Warstwy te s± modyfikowane przy u¿yciu skomplikowanych technologii. Fizycy i chemicy dobrze wiedz±, ¿e nie da siê ich miniaturyzowaæ w nieskoñczono¶æ, a w szczególno¶ci dalej zmniejszaæ grubo¶ci wytwarzanych warstw. Po przej¶ciu do rozmiarów nanometrowych zmienia siê bowiem zasada dzia³ania takich urz±dzeñ oraz pojawia siê szereg zjawisk niepo¿±danych, paso¿ytniczych. Wyst±pi na przyk³ad tak zwany efekt tunelowania przez zbyt cienk± warstwê, który mo¿na wyobraziæ sobie jako rodzaj przebicia elektrycznego. Prawa mechaniki kwantowej mówi± nam, ¿e obiekty o rozmiarach nanometrowych zaczynaj± siê zachowywaæ inaczej ni¿ obiekty du¿e. Szereg w³a¶ciwo¶ci nanomateria³ów, takich jak twardo¶æ, przewodnictwo cieplne czy elektryczne zmienia siê i zaczyna podlegaæ innym prawom. Na przyk³ad, w nanostrukturach zmienia siê charakter przewodnictwa elektrycznego i nie podlega ono prawu Ohma, mówimy o kwantowaniu przewodnictwa. Widaæ zatem, ¿e w elektronice nie da siê kontynuowaæ dotychczasowego rozwoju przy u¿yciu obecnie stosowanych technologii.
W jakim kierunku mog± pod±¿yæ badania?
– Z pewno¶ci± pojawi± siê du¿e projekty badawcze, tak¿e finansowane przez UE, które dzi¶ wygl±daj± futurystycznie. Na przyk³ad pracuje siê nad obwodami i urz±dzeniami elektronicznymi sk³adaj±cymi siê z pojedynczych moleku³. Nie chodzi tu o tak zwan± organiczn± elektronikê molekularn±, która w dalszym ci±gu by³aby oparta na technologii warstwowej, tylko o elektronikê na pojedynczych moleku³ach, uk³adach moleku³ czy sieciach molekularnych. W tej chwili przeznaczane s± na ten cel bardzo du¿e nak³ady finansowe, aby za 20−30 lat osi±gn±æ rozwi±zania, które stworz± podstawy do opracowania nowych technologii w skali przemys³owej. Dla kadry naukowej w Polsce to jest du¿a szansa, bo za tym stoj± te¿ niema³e finanse.
Czy s±dzi Pan, ¿e uda siê j± w³a¶ciwie wykorzystaæ?
– Polskie ¶rodowisko naukowe jest do¶æ konserwatywne, a system kariery naukowej ma³o elastyczny. Praca doktorska czêsto jest rozszerzeniem tematyki pracy magisterskiej i na emeryturê idzie siê bêd±c zas³u¿onym nestorem danej dziedziny. W innych krajach s± pewne systemowe naciski, które sprawiaj±, ¿e trzeba zmieniaæ tematykê. Gdy niemiecki profesor idzie na emeryturê, koñczy siê te¿ praktycznie dzia³alno¶æ jego laboratorium. Na jego miejsce przychodzi kto¶ z konkursu, rozwija swoj± tematykê. Byæ mo¿e generalnie mie¶ci siê ona w tej samej dziedzinie, ale to jest nowa tematyka naukowa. U nas na ogó³ mistrz wychowuje kontynuatorów swoich prac. Taka jest ogólna tendencja, która ma te¿ negatywne skutki. Gdy pojawia siê nowa dziedzina, jak w³a¶nie nanotechnologia, próbuje siê nagi±æ uprawian± do tej pory tematykê tak, by j± sprzedaæ w nowym opakowaniu. Dlatego, pomimo deklarowanego w naszym kraju du¿ego zainteresowania nanotechnologi±, niewiele osób mo¿e siê poszczyciæ osi±gniêciami w tej dziedzinie na forum miêdzynarodowym i na miêdzynarodowych konferencjach z tej bran¿y. Na bardzo presti¿owej konferencji nanotechnologicznej w Bazylei w zesz³ym roku by³o zaledwie kilku uczestników z Polski i tylko jeden na 100 zaproszonych referentów z ca³ego ¶wiata. To jest sygna³ dla nas: je¶li naprawdê chcemy, by ta dziedzina w Polsce siê rozwija³a, powinni nadawaæ jej ton ludzie, którzy maj± osi±gniêcia w skali miêdzynarodowej.
Gdzie w Polsce widzi Pan takie o¶rodki?
– Jest ich co najmniej kilka. Jeden z nich jest na pewno reprezentowany przez prof. Tomasza Dietla (IF PAN), który jest miêdzynarodowym autorytetem w dziedzinie spintroniki i uk³adów pó³przewodnikowych. Dzi¶ ³atwo je znale¼æ, choæby wchodz±c do internetowych baz czasopism naukowych, ewentualnie wykazów cytowañ. Te dane s± powszechnie dostêpne i ¶rodowisko wie, kto ma osi±gniêcia. Dobrze by by³o, aby decyzje o przyznaniu funduszy na badania by³y podejmowane na zasadach merytorycznych, na podstawie kryteriów, które s± weryfikowane w skali miêdzynarodowej. Tylko wtedy mamy szansê znale¼æ siê w czo³ówce.
Polska nauka ma jednak ekonomicznie mniejszy potencja³ ni¿ wielkie koncerny.
– W tej chwili mamy szczególn± sytuacjê, poniewa¿ pojawi³y siê fundusze strukturalne z Unii Europejskiej. S± one na tyle powa¿ne, ¿e niezbêdne wydaje siê dobre przygotowanie wizji rozwoju nauki. Uwa¿am za s³uszne, aby robili to ludzie, którzy przez swoje aktualne osi±gniêcia naukowe i status miêdzynarodowy pokazali, ¿e wiedz±, o czym mówi±.
To wydaje siê oczywiste. A czy móg³by Pan wskazaæ obszary, które stanowi³yby nisze badawcze dla polskich naukowców?
– Takim polem, na którym te¿ czyni siê du¿e nak³ady finansowe, jest nanobio− i nanomedycyna. Chodzi tu o czê¶æ medycyny zwi±zan± z badaniami podstawowymi. Je¿eli fizycy, chemicy, in¿ynierowie materia³owi podejm± bezpo¶redni±, skuteczn± wspó³pracê z dobrym o¶rodkiem, to zyskaj± ogromne zaplecze od strony biomedycznej (nie musz± w nie inwestowaæ), a ponadto zyskaj± mo¿liwo¶æ naturalnej weryfikacji swoich pomys³ów w zastosowaniach praktycznych. Jest tu du¿e pole do dzia³ania dla biofizyków, biochemików, którzy zajmuj± siê diagnostyk±, opracowywaniem materia³ów czy metod (np. dostarczania i wch³aniania leków), a tak¿e terapii, np. nowotworowych, stosuj±cych nanocz±stki i inne nanouk³ady. W tej dziedzinie mo¿emy mieæ ca³kiem dobre osi±gniêcia. Moim zdaniem, kondycja nauk medycznych jest u nas du¿o lepsza ni¿ to, co my¶li o niej spo³eczeñstwo, patrz±ce na ni± pod k±tem tak zwanej s³u¿by zdrowia.
Na tym polu mo¿na uzyskaæ efekt, jaki daje wspó³praca specjalistów z ró¿nych dyscyplin. Mo¿e to byæ bardzo owocne. Polska jest du¿ym krajem, a pañstwo dysponuje w rzeczywisto¶ci bardzo du¿ymi ¶rodkami. Od polityki pañstwowej zale¿y, gdzie bêdzie siê te ¶rodki lokowaæ: czy przeznaczy siê je na cele socjalne i kolejne dotacje, czy na przyk³ad zainwestuje w rozwój nauki i edukacji. Prawdê powiedziawszy, wszystkie kolejne ekipy rz±dowe deklaruj±, ¿e chc± rozwijaæ naukê, tylko potem nie udaje siê przej¶æ od deklaracji do konkretów.
Czy taka inicjatywa, jak Narodowe Centrum Badañ i Rozwoju, które ma teraz powstaæ, mo¿e co¶ rozwi±zaæ?
– Jestem w tej kwestii sceptykiem. Uwa¿am, ¿e najniebezpieczniejsza w tym projekcie jest zbytnia centralizacja. Tym, co sobie najbardziej ceniê w swojej pracy w laboratorium, które stworzy³em prawie od zera i które dobrze funkcjonuje, jest wzglêdna samodzielno¶æ. Zdajê sobie sprawê, ¿e nie mo¿na ka¿demu powiedzieæ: „rób, co chcesz”. Powinny istnieæ pewne priorytety finansowe. Uwa¿am jednak za niebezpieczn± sytuacjê, w której g³ówne ¶rodki umo¿liwiaj±ce prowadzenie badañ na pewnym poziomie bêd± przyznawane tylko strukturom silnie scentralizowanym, które z góry bêd± narzucaæ kierunek badañ. Jeste¶my dostatecznie du¿ym krajem, ¿eby istnia³o tu wiele o¶rodków konkuruj±cych miêdzy sob±. To konkurencja, a nie dyrektywy odgórne, powinna doprowadziæ do równania w górê.
Czym zajmuje siê Pañskie laboratorium?
– Za pomoc± ró¿norodnych metod syntezy materia³ów i diagnostyki ich w³a¶ciwo¶ci prowadzimy badania nanostruktur i obiektów mezoskopowych, równie¿ biologicznych. Badamy na przyk³ad reakcje immunologiczne na poziomie molekularnym, badamy tarcie w skali atomowej, uk³ady do elektroniki molekularnej itp., a wiêc pracujemy nad szeroko rozumian± nanotechnologi±. W szczególno¶ci interesuj± nas uk³ady molekularne na powierzchni, które zazwyczaj musz± byæ badane w warunkach ultrawysokiej pró¿ni. Naszymi podstawowymi narzêdziami badawczymi s± ró¿norodne skanningowe mikroskopy próbkuj±ce, wykorzystuj±ce pomiar tak zwanego pr±du tunelowego czy pomiar „si³ atomowych”. Wspó³pracujemy g³ównie z o¶rodkami europejskimi w Niemczech, Szwajcarii, Francji, Danii, Hiszpanii i we W³oszech. Teraz jeste¶my jednym z kilkunastu uczestników w du¿ym, zintegrowanym przedsiêwziêciu (7.PR), które dotyczy elektroniki molekularnej. To dla nas du¿e wyzwanie.
Organizujemy II Konferencjê Nanotechnologii w Krakowie, w dniach 26−28 czerwca 2008 roku. Przera¿a mnie jednak potworna biurokracja, która siê z tym wi±¿e i zabiera du¿± czê¶æ naszego czasu. Odczuwamy efekt nak³adania siê biurokracji brukselskiej z nasz± lokaln±. Marzy mi siê, ¿eby kiedy¶ to przesta³o istnieæ i ¿eby mo¿na by³o ca³kowicie po¶wiêciæ siê pracy naukowej. Niestety, nie wyobra¿am sobie, aby do czasu mojej emerytury co¶ takiego nast±pi³o.