Z badañ przeprowadzonych ostatnio w Wielkopolsce na pracodawcach i absolwentach szkó³ wy¿szych wynika przede wszystkim to, ¿e mamy do czynienia z wzajemnym „niedopasowaniem” albo, mówi±c inaczej, z dwoma odleg³ymi ¶wiatami i nieumiejêtno¶ci± wzajemnej komunikacji. To „niedopasowanie” mo¿na uznaæ za najistotniejszy i najbardziej charakterystyczny problem na wielkopolskim rynku pracy (i chyba nie tylko tam). To z niego wynikaj± rozmaite inne „asymetrie”, „dysproporcje” i „dysfunkcje”.
Wyj±tkowo du¿o miejsca w badaniach empirycznych zajmuje niedopasowanie mentalne. „Nie wiedz±, na czym polega praca” – mówi± o ¶wie¿o upieczonych absolwentach pracodawcy. Absolwenci, ich zdaniem, maj± nik³e pojêcie o etosie pracy i o dyscyplinie. Nie potrafi± sformu³owaæ pytañ dotycz±cych w³asnej roli w firmie ani zdefiniowaæ zadania, które im powierzono. Maj± ograniczony zasób s³ów, trudno z nimi nawi±zaæ kontakt. ¯yj± w krêgu w³asnych spraw. Sprawiaj± wra¿enie, jakby mentalnie byli z innego ¶wiata.
Niedopasowanie behawioralne idzie przewa¿nie w parze z mentalnym, a czasem z niego wynika. „Nie umiej± siê nawet przywitaæ”, nie potrafi± znale¼æ dla siebie miejsca. S± pasywni, bierni, niesamodzielni. Czekaj± a¿ kto¶ zorganizuje im pracê albo za nich pomy¶li. Nie umiej± siê zachowaæ. Brakuje im og³ady i spo³ecznego wyrobienia.
Niedopasowanie instytucjonalne (miêdzy uczelni± a dan± firm±) wywo³uje zwykle mniejsze emocje. I ono jednak stanowi nie³atwy problem. Chodzi o to, ¿e przej¶cie ze szko³y do firmy oznacza przekroczenie kilku granic. Towarzyszy temu czêsto wstrz±s adaptacyjny. Uczelnia i przedsiêbiorstwo, to dwa osobne ¶wiaty, rz±dz±ce siê odmiennymi prawami. Praktyki zawodowe odbywane podczas studiów okazuj± siê niewystarczaj±ce. O realnych warunkach, w jakich funkcjonuje firma, absolwenci maj± niewielkie pojêcie.
Choæ nie wszyscy przedstawiciele wielkopolskich firm byli wobec absolwentów równie krytyczni, to ³atwo spostrzec, ¿e „niedopasowanie” w tym ¶rodowisku funkcjonuje w du¿ym stopniu jako „diagnoza wszystkich diagnoz”, pozostaj±ca w zasadzie bez zwi±zku z konkretn± uczelni±, kierunkiem, specjalno¶ci± czy nawet typem szkó³. W wypowiedziach wielu przedstawicieli firm „niedopasowanie” jawi siê jako co¶ w rodzaju cechy organicznej szkolnictwa polskiego. Nie widaæ tu nawet rozró¿nienia na kierunki humanistyczne, uchodz±ce za ogólniejsze i niehumanistyczne, uznawane za ¶ci¶lej zwi±zane z okre¶lonym zawodem.
„Dla mnie jako pracodawcy kierunek studiów nie ma znaczenia” – mówi jeden z badanych. Dla kilku innych znaczenia nie ma te¿ dyplom, rankingi szkó³ og³aszanych corocznie przez renomowane pisma czy opinia ¶rodowiska (bo „ulega ono modom”). Zdumiewaj±co wielu zwolenników ma ma³o raczej oryginalny pogl±d, ¿e we wszystkich rodzajach i typach szkó³ s± dobrzy i s³abi absolwenci, a o wszystkim i tak decyduje ogólna „przydatno¶æ kandydata” (cokolwiek by to mia³o znaczyæ). Przyk³ady wielu poznañskich i wielkopolskich karier ludzi pracuj±cych poza swoim zawodem lub zdobywaj±cych laury w lu¼nym zwi±zku z wykszta³ceniem umacniaj± tylko to przekonanie i dzia³aj± na wyobra¼niê.
Wspomnianemu abstrahowaniu od kierunku wykszta³cenia towarzyszy nieraz przekonanie, ¿e wiêkszo¶ci zadañ w danej firmie nowy pracownik i tak musi nauczyæ siê na miejscu, st±d koszty jego dokszta³cenia pracodawcy do¶æ ³atwo wpisuj± w koszty ogólne firmy. Nierzadko przy tym wybieraj± systematyczne szkolenie nowo przyjêtych pracowników zorganizowanych w grupy i rezygnuj± z systemu nauczyciela i opiekuna, opartego na pomocy wyznaczonego pracownika, który cierpliwie edukuje adepta i wprowadza go stopniowo do nowego ¶rodowiska.
W warunkach, gdy o lukratywnych stanowiskach i posadach decyduje zwykle konkurs rz±dz±cy siê odrêbnymi prawami, zastanawiaæ musi minimalizm wymagañ stawianych szeregowym absolwentom: wymaga siê znajomo¶ci przynajmniej jednego jêzyka obcego na poziomie komunikacji, umiejêtno¶ci obs³ugi komputera oraz ogólniejszej chêci uczenia siê i zdobywania umiejêtno¶ci. Niektórzy dorzucaj± do tego jeszcze walory aparycyjne i mi³e obej¶cie.
Paradoks polega na tym, ¿e szkolenia uznaje siê wprawdzie za standard i w wiêkszo¶ci firm nie mo¿na siê bez nich obej¶æ, ale dobrze by³oby jednak, gdyby absolwent mia³ ju¿ za sob± jakie¶ do¶wiadczenia, odby³ sta¿e i ju¿ podczas studiów zaliczy³ jakie¶ praktyki. Stypendialne studia zagraniczne odbywane w ramach Sokratesa (wyj±tkowo dobrze „rozpoznawalne” w¶ród pracodawców) s± „w cenie”, choæby z praktyk± niewiele mia³y wspólnego. Nie mniej charakterystyczne s± pochwa³y pod adresem absolwentów studiów zaocznych, kiedy¶ traktowanych z rezerw±, dzi¶ wyró¿nianych nie tyle z powodu poziomu ich wykszta³cenia, ile ogólnej dojrza³o¶ci zawodowej, pozwalaj±cej ³atwiej i lepiej powi±zaæ teoriê z praktyk±.