Pierwsza z niekoñcz±cego siê cyklu reform szkolnictwa wy¿szego mia³a znaczenie dora¼ne, dotykaj±ce przede wszystkim Akademii Krakowskiej, ale te¿ i perspektywiczne. By³a to bowiem reforma systemowa. Wynika³a z ducha epoki O¶wiecenia, choæ jej przyczyny siêga³y odleg³ej przesz³o¶ci, odk³adaj±cej siê w ówczesnym stanie Akademii. Jak ocenia³ z perspektywy jej 500−lecia Karol Mecherzyñski, ju¿ w XVI wieku Akademia „obstaj±c gorliwie przy swoich pierwotnych prawach i urz±dzeniach, opiera³a siê wszelkim na korzy¶æ nauk przedsiêbranym reformom, pok±d wycieñczona na si³ach i moralnie zu¿yta do szczêtu nie upad³a”. Wac³aw Tokarz w rozprawie „Komisja Edukacyjna i Uniwersytet Jagielloñski” (1924) wskaza³, i¿ „zarodki nowego ¿ycia istnia³y w Akademji, ale do ich ujawnienia potrzeba by³o dalszego nacisku okoliczno¶ci zewnêtrznych”. Tak± okoliczno¶ci± sta³ siê wstrz±s wywo³any I rozbiorem. W ramach reform ustrojowych powo³ano Komisjê Edukacji Narodowej – ¶wieckie ministerium o¶wiaty. Upad³ model dualistyczny, z³o¿ony z akademii jezuickich (si³a kasaty Zakonu) i wzglêdnie samodzielnej Akademii Krakowskiej, uwa¿anej – pisa³ Tokarz – „za instytucjê czysto ko¶cieln±, stanowi±c± integraln± czê¶æ kleru diecezji”. Mimo prób podejmowanych przez biskupów krakowskich, w Akademii dominowa³ duch oporu, dochodzi³o siê „do wszystkiego drog± lat s³u¿by, regularnego udzia³u w dysputach, wzglêdami starszych, nie za¶ prac± naukow± i studjami zagranic±”. Franciszka Dmochowskiego i Franciszka Siarczyñskiego satyryczny „Zakus nad zaciekami Wszechnicy Krakowskiej, czyli Uwagi nad niektórymi tej Akademii dysertacjami” (1789) ujawnia³, i¿ w niej „pe³no by³o nadêtych wysokim o sobie rozumieniem mêdrków, którzy im mniej gruntownej nauki mieli, tym ¶mielej na popis z fa³szywymi wyje¿d¿ali b³yskotkami”. Je¶li za¶ pisali – by³y to „pisma, których trwa³o¶æ równa kalendarzom... z których ska¿enie, przelane w uczniów, staæ siê ³atwo powszechnym mo¿e”.
Dzie³o reform Akademii podj±³ z woli Komisji Edukacji Narodowej w 1777 roku ks. Hugo Ko³³±taj. Zacz±³ wizytacjê od porachowania rzeczywistych dochodów i wydatków. By³ to nowy, na miarê Akademii, ruch egzekucji praw i dóbr, naruszaj±cy skrywane beneficja administratorów. W miejsce syndyka i po¶redników Ko³³±taj wprowadzi³ trzyosobow± prokuratoriê, zawiaduj±c± maj±tkiem i finansami Akademii. Zebra³ i uporz±dkowa³ przywileje i przepisy uniwersyteckie, które opublikowano. Uruchomi³ archiwum uczelni, oddzielaj±c dokumenty od wytworów naukowych. Po³±czy³ rozproszone ksiêgozbiory w bibliotekê publiczn±, usytuowan± przy uczelni. Przed³u¿y³ do lat trzech kadencjê rektora, a przy obsadzie katedr zastosowa³ konkursy. Zakaza³ edycji kalendarzy prognostycznych i wyrugowa³ coroczne panegiryki. Usun±³ nauki perypatetyczne i zreformowa³ wyk³ady przygotowuj±ce do zawodu nauczyciela, Akademia bowiem, jako Szko³a G³ówna, mia³a nadzorowaæ szko³y ni¿szych szczebli. Starsi wiekiem profesorowie przeszli na emerytury, utracili dawne beneficja, m³odsi pozyskali sta³e pensje. Wydzia³ Teologiczny straci³ dawne prerogatywy na rzecz zrównanych w prawach kolegiów.
Zmieniaj±c wszystko, jednego Ko³³±taj nie zmieni³ – mentalno¶ci i warsztatu profesorów. Jego wizytacja zosta³a przej¶ciowo przerwana, a nawet s±d biskupi skaza³ Ko³³±taja na ekskomunikê, utratê beneficjów i trzymiesiêczny pobyt w Seminarium Zamkowym. Po latach, w 1844 roku, Fryderyk Hechell odnotowa³ w dzienniku: „Smutny w rzeczy samej jest stan naszego Wydzia³u Teologicznego: sk³ada siê on... z wielkich g³upców. I tak ks. Laurysiewicz, tera¼niejszy rektor, tak jest kompletnie g³upi, i¿ w ¿adnej materii odezwaæ siê nie umie, a przy tym nie umie ¿adnego jêzyka... Ks. Teliga, prawdziwy ch³op, i w ruchach, i w mowie niezmiernie gburowaty, nigdy w lepszym nie by³ towarzystwie, ale i w swoim przedmiocie nie têgi. Ks. Penka, dogmatyk zabity wieków ¶rednich, ³acinnik wêgierski i przyjaciel wêgrzyna, atoli wiêcej od innych pracuje... Na koniec ks. Sosnowski, najm³odszy z nich, cz³owiek ordynaryjny i pijak. Oto jest nasz Wydzia³ Teologiczny”. Pozosta³e nieco lepiej wygl±da³y.