Czy Pañska godno¶æ osobista zosta³a naruszona w zwi±zku z obowi±zkiem z³o¿enia o¶wiadczenia lustracyjnego?
– Moja godno¶æ ma siê ca³kiem nie¼le, ale rozumiem argumenty tych, którzy czuj± siê ura¿eni w swoim poczuciu godno¶ci. Upokarza ich bowiem to, ¿e musz± stwierdzaæ, i¿ nie byli agentami s³u¿b specjalnych w czasach komunistycznych, w których czêsto, jako dzia³acze opozycyjni, dzia³ali na rzecz upadku dyktatury. Uwa¿aj± oni, ¿e sama konieczno¶æ stwierdzania czego¶ takiego, co przeczy ¶wiadectwu, które dawali przez ca³e swoje ¿ycie, narusza ich poczucie godno¶ci osobistej.
Mamy do czynienia z absolutn± subiektywizacj± pojêcia „godno¶æ osobista”?
– Tak. Takie pojêcia, jak godno¶æ czy wierno¶æ, s± pojêciami podstawowymi i nie mo¿emy „odgórnie” definiowaæ ich zakresu. Oczywi¶cie ustawodawca powinien propagowaæ pewne rozumienie warto¶ci, ale g³ównym celem pañstwa demokratycznego jest upowszechnianie warto¶ci obywatelskich, a nie moralnych. Lustracja jest bardzo specyficznym procesem i trudno j± porównywaæ do czegokolwiek, ale chcê wyra¼nie powiedzieæ, ¿e jestem przeciwnikiem tej formy lustracji, jak± wybrano i dobrze rozumiem kontrowersje, jakie budzi.
Rozumie Pan równie¿ stanowisko Konferencji Rektorów Akademickich Szkó³ Polskich, w którym czytamy, ¿e ustawa lustracyjna powsta³a w po¶piechu wynikaj±cym z „dora¼nych potrzeb politycznych”?
– Tu mam problem, gdy¿ wiem, ¿e w¶ród rektorów nie ma jednomy¶lno¶ci. Ale z drugiej strony, zastanawiam siê, dlaczego ¶rodowisko akademickie nigdy tak jednoznacznie nie zareagowa³o na przyk³ad na masowe przypadki plagiatów. Czy¿by z wy¿yn parnasu by³a inna optyka i etyka?
Rzecznik praw obywatelskich nie podwa¿a konieczno¶ci lustracji, ale sprzeciwia siê nieprecyzyjnym zapisom ustawy dotycz±cym naukowców. Je¿eli Trybuna³ Konstytucyjny nie znajdzie powodów, by znowelizowaæ ustawê lustracyjn±, na bruk mog± byæ wyrzuceni naukowcy, którzy nie z³o¿yli o¶wiadczenia albo bezrobotni stan± siê ci, którzy z powodu niez³o¿enia o¶wiadczenia lustracyjnego nie dostan± subwencji czy dotacji rz±dowych na badania naukowe.
– Nie wyobra¿am sobie sytuacji, w której ktokolwiek traci pracê czy mo¿liwo¶æ rozwoju naukowego w zwi±zku z odmow± z³o¿enia o¶wiadczenia lustracyjnego. Równocze¶nie jednak uwa¿am, ¿e pracodawca – w tym przypadku w³adze uczelni – powinien mieæ prawo (ale ju¿ nie obowi±zek) zwalniania tych pracowników, wobec których zosta³y przedstawione powa¿ne dowody ich wspó³pracy z bezpiek±. Jako zwyk³y obywatel, mieszkaniec Warszawy i Krakowa, chcê wyra¼nie powiedzieæ, ¿e dla dobrej kondycji polskiej demokracji niezbêdne jest rozliczenie czasów dyktatury. Istotn± czê¶æ tego procesu stanowi lustracja, a dok³adniej: otwarcie archiwów IPN. Jako pracownik UJ czy IPN mam do wykonania okre¶lon± misjê badawcz± czy naukow±, ale wa¿niejsza jest misja, jak± muszê wype³niæ wobec samego siebie. Rozliczenie dyktatury jest nakazem moralnym i zobowi±zaniem wobec tysiêcy jej ofiar.
Ten, kto siê nie zlustruje, nie mo¿e aktywnie uczestniczyæ w budowaniu struktur pañstwowych – mówi prezydent RP. Czy nie za ³atwo dzieli siê Polaków na dobrych i z³ych obywateli?
– W ¶rodowisku akademickim s± tacy, którzy w postaci obecnej ustawy otrzymali wspania³y prezent, ¿eby swoj± wrogo¶æ czy niechêæ do jakiegokolwiek wyja¶niania przesz³o¶ci z czasów komunistycznych ubraæ w szaty sprzeciwu moralnego. Dlatego zamiast zmuszania ich do sk³adania o¶wiadczeñ i dawania im pretekstu do odgrywania roli mêczenników, postulujê po prostu otwarcie archiwów. To umo¿liwi szerokiej rzeszy zainteresowanych poznanie tego, co jest w tych dokumentach. Uwa¿am, ¿e pañstwo nie powinno wytyczaæ linii demarkacyjnej oddzielaj±cej jednych obywateli od drugich, lecz powinno promowaæ te warto¶ci, dziêki którym duch demokratyczny przybierze na sile. M±dre podtrzymywanie kruchej ro¶linki zwanej demokracj± nie odbywa siê poprzez urzêdow± dekomunizacjê i pozbawienie praw ludzi wspieraj±cych re¿im, ale poprzez popularyzacjê wiedzy na temat czasów komunistycznych, finansowanie badañ nad epok± dyktatury czy sponsorowanie filmów dokumentalnych i fabularnych zwi±zanych z tym tematem.
Otwarcie archiwów mo¿e przynie¶æ nam klêskê urodzaju? Nie obawia siê Pan, ¿e nagle oka¿e siê, i¿ miliony Polaków by³y uwik³ane w system?
– Teza o realnym uwik³aniu milionów Polaków w re¿im jest s³uszna, ale przestrzega³bym przed szybkim wyci±ganiem wniosków z tego faktu. Otwarcie archiwów doprowadzi do ujawnienia zwi±zków z bezpiek± kilkuset tysiêcy ludzi, z których spora czê¶æ ju¿ nie ¿yje. Media szybko znudz± siê tym tematem, kiedy tylko wyczerpie siê w±tek osób publicznie znanych, których SB zdo³a³a pozyskaæ. Pog³êbi siê te¿ wystêpuj±ce ju¿ dzi¶ zjawisko dezorientacji, które jest efektem wojny psychologicznej, prowadzonej od lat przez lobby antylustracyjne z „Gazet± Wyborcz±” na czele. Jedni uznaj± ujawniane dokumenty za wiarygodne, inni – wyrzuc± do kosza. Ta dychotomia w pe³ni ujawni³a siê ju¿ w grudniu 2004 roku, czyli po ujawnienia faktu wspó³pracy Ma³gorzaty Niezabitowskiej i udostêpnieniu jej teczki dziennikarzom. Otwarcie archiwów sprawi, ¿e ka¿dy – jak pisa³ Herbert – mo¿e byæ „anio³em brata swego”, a my, czyli IPN, jako instytucja archiwalno−naukowa, nie bêdziemy ju¿ spe³niaæ funkcji prokuratorskich.
W tej chwili mamy do czynienia z prób± uniewa¿nienia lustracji. Wielu ludzi bardzo intensywnie pracuje na rzecz uchylenia wagi „¶wistków trzykrotnie odbijanych”. Otwarcie archiwów uniewa¿ni – jak twierdz± wtajemniczeni – sens istnienia IPN. Grozi Panu bezrobocie?
– IPN nie bêdzie oczywi¶cie dzia³a³ w nieskoñczono¶æ, ale jak d³ugo istnieje ponad 85 km akt bezpieki, kto¶ musi nimi administrowaæ. A co do wiarygodno¶ci tych dokumentów, to powiem tyle, ¿e nie brakuje dzi¶ wp³ywowych ludzi, dla których jedynym przekonuj±cym dowodem wspó³pracy z bezpiek± jest przyznanie siê do niej. Tych ludzi nie przekona nawet najlepiej zachowana teczka TW. A gdy siê nawet przyzna – jak ostatnio aktor Maciej Damiêcki – u¿ywa siê tak zwanej strategii banalizacyjnej, któr± zawrzeæ mo¿na najkrócej w zdaniu: „To by³ taki mi³y cz³owiek, na pewno nikomu ¶wiadomie nie zaszkodzi³, a teraz, po tylu latach, czepiaj± siê go ludzie o mentalno¶ci inkwizytorów”. A bezrobocia siê nie lêkam, bo moj± pasj± jest badanie historii. Gdybym urodzi³ siê dwadzie¶cia lat wcze¶niej, zapewne zosta³bym geologiem. Historia, zw³aszcza dziejów najnowszych, by³a zbyt ideologizowana. Ale dorasta³em ju¿ w schy³kowym okresie PRL, dziêki czemu robiê to, co kocham i to, co najbardziej mnie interesuje. Interesuje mnie, jak przesz³o¶æ wp³ywa na rozumienie tera¼niejszo¶ci.
W „Reglamentowanej rewolucji” dokumentuje Pan proces destrukcji dyktatury kontrolowany przez ludzi, którzy nale¿eli do Wojskowych S³u¿b Informacyjnych. Dzi¶ s± to szanowani obywatele. Jako historyk nie ma Pan chyba najlepszej opinii na temat kondycji ludzkiej?
– Aby byæ zgorzknia³ym obywatelem, nie trzeba otwieraæ i analizowaæ archiwów. Wystarczy pos³uchaæ jêzyka naszych debat publicznych. A transformacjê ustrojow± kontrolowa³o wielu ludzi. Tylko niektórzy z nich byli zwi±zani ze s³u¿bami specjalnymi PRL.
Mo¿e jako¶æ ¿ycia polepszy siê, gdy „czerwono−ró¿owi” odejd±?
– My¶lê, ¿e ju¿ jest za pó¼no. Zreszt± wiara w si³ê in¿ynierii spo³ecznej, czyli w to, ¿e mo¿na co¶ radykalnie zmieniæ tylko dziêki temu, ¿e uruchomi siê proces lustracyjny, wywiesi listy agentów czy zlikwiduje WSI, jest wiar± Don Kichota. To, co obecna ekipa rz±dz±ca próbuje zrobiæ, nie uda siê, bo uk³ad si³ jest taki, ¿e nawet posiadaj±c wiêkszo¶æ parlamentarn±, nie mo¿na zmieniæ pewnych obszarów rzeczywisto¶ci. Wojnê z agentami, bez nara¿ania siê na k³opoty z Trybuna³em Konstytucyjnym i na konflikty z ró¿nymi ¶rodowiskami twórczymi, mo¿na by³o wygraæ tylko poprzez otwarcie archiwów. Sprawy kontrowersyjne koñczy³yby siê procesami cywilnymi, a nie karnymi, jak teraz. A przy okazji trudno by³oby nieustannie zarzucaæ IPN prowadzenie gry teczkami.
Teczki s± symbolem wojny aksjologicznej?
– Tak. Od roku 1990, czyli od momentu podzia³u obozu solidarno¶ciowego na dwie zwalczaj±ce siê grupy, trwa wojna miêdzy wizj± Polski reprezentowan± przez obóz liberalno−postkomunistyczny, a wizj± Polski, z jak± uto¿samia siê obóz konserwatywno−ludowo−katolicki. Mamy do czynienia z wojn± o warto¶ci, bo te dwa obozy ró¿ni± siê fundamentalnie, miêdzy innymi w sprawie rozliczenia z dyktatur±, wymiaru sprawiedliwo¶ci czy miejsca religii w spo³eczeñstwie. Obecny obóz rz±dz±cy, paradoksalnie, zniechêca ludzi do lustracji, gdy¿ do jednego worka wrzuca siê wszystkich przeciwników lustracji. A to, moim zdaniem, jest fundamentalnym b³êdem.
Za du¿o historii zabija cz³owieka – powiedzia³ Nietzsche. Za du¿o lustracji te¿ jest szkodliwe?
– Nie jestem sklepikarzem, nie wa¿ê historii na kilogramy, ale wiem, ¿e zwykli ludzie, czyli masy, mog± ¿yæ tylko w przetworzonej historii, w pewnych uproszczonych obrazach, przywo³ywanych przy okazji dni ¶wi±tecznych czy celebrowania wa¿nych rocznic.
Podobnie jednak przeciêtny Polak nie wnika w meandry polityki podatkowej. Jego interesuje, kiedy ma zap³aciæ podatek i w jakiej wysoko¶ci. I niech tak bêdzie równie¿ z lustracj±. Niechaj ka¿dy sprawdza i bada to, co go interesuje.