Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Cz³owiek jednej ksi±¿ki

Piotr Müldner−Nieckowski

Znam go¶cia, który jest szefem olbrzymiej firmy i bierze 250 tysiêcy z³otych pensji. Miesiêcznie, nie rocznie, ¿eby nie by³o nieporozumieñ. Postaæ, dodam, medialna, wiêc wszyscy jej siê na ulicy k³aniaj±. Zak³ada ciemne okulary i czapeczkê nabyt± na Pi±tej Alei w Nowym Jorku, by twierdziæ, ¿e nikt go dziêki temu nie rozpoznaje, ale robi to z wyrachowania, bo w³a¶nie dziêki okularom i czapeczce jest rozpoznawany nieomylnie, twarz ma bowiem nijak±. Go¶æ ów jest na swoim stanowisku niezwykle sprawny, kiedy trzeba obracaæ pieniêdzmi i brutalnie obchodziæ siê z lud¼mi, ale robi siê bezradny jak dziecko, gdy przychodzi do czytania listu zawieraj±cego wiêcej s³ów ni¿ SMS.

Ma jednak bardzo sprawn± sekretarkê, magistra filologii polskiej, która mu wszystko streszcza. Kiedy go¶æ musi napisaæ list d³u¿szy ni¿ SMS, ona mu rozwija rzecz do postaci wielozdaniowej ze wstêpem i zakoñczeniem. Biuletyny zak³adowe i rozleg³e raporty finansowe pisane przez odpowiednie komórki firmy daje do sczytania w³a¶nie jej, a kiedy ta ma urlop, jej zastêpczyni, która jest magistrem historii. Pamiêtam, jak mêczy³ siê z instrukcj± obs³ugi pralki. Na ¿onie w ogóle nie móg³ polegaæ, bo ta potrafi czytaæ jedynie metki na bluzkach, ale skorzysta³ z pomocy s±siada, który jest o tyle lepszy, ¿e wygl±da na czytaj±cego.

Mój go¶æ ma jedn± ksi±¿kê, „Krzy¿aków” Henryka Sienkiewicza, tom pierwszy. Czyta j± codziennie do poduszki. Po dwóch zdaniach zasypia, ale to jest myl±ce. Zna j± bowiem na pamiêæ. Gdyby mo¿na by³o ze znajomo¶ci „Krzy¿aków” zdawaæ maturê, na pewno by zda³ celuj±co. W³a¶ciwie na wszystko, co go otacza, ma jaki¶ cytat z „Krzy¿aków”. Ja te¿ bym tak potrafi³, ale nie mam pierwszego tomu „Krzy¿aków”, mam tylko drugi. To w³a¶nie on po¿yczy³ ode mnie ten pierwszy jakie¶ dziesiêæ lat temu i nie ma zamiaru oddawaæ. Twierdzi nawet, ¿e jest jego w³asno¶ci± od urodzenia. Mam nadziejê, ¿e kto¶ us³u¿ny przeczyta mu, w chwili wolnej od manipulacji akcjami, niniejszy felieton i facet siê ocknie. „Oddaj pierwszy tom «Krzy¿aków», bo mi brakuje do kompletu!” – apelujê do niego t± drog±. Na trze¼wo mnie nie us³ucha, bo sam woli byæ s³uchany, natomiast po wódce staje siê agresywny. Nie ma do niego przystêpu, w koñcu to prezes.

O takich osobnikach ¶wiêty Tomasz z Akwinu zwyk³ mawiaæ „homo unius libri”, cz³owiek jednej ksi±¿ki. ¦wiêty Tomasz z pewno¶ci± by³ delikatny i nie u¿ywa³ takich s³ów jak nieuk, dureñ, mato³ek, ba³wan, ale te¿ i do¶wiadczony ¿yciowo – wiedzia³, ¿e obelgi wywo³uj± wilka z lasu. Stosowa³ wiêc zgrabny eufemizm, którego sens rozumiej± tylko ludzie na poziomie.

A wiêc „cz³owiek jednej ksi±¿ki”. Moje ulubione powiedzenie, choæby ze wzglêdów lingwistycznych. Wyra¿enie to nale¿y do panchronii, czyli s³ownictwa ponadczasowego, które nigdy siê nie starzeje i jest u¿ywane przez w±skie grono mêdrców. Ogó³ go nie zna. Nieczytaj±cy myl± je z „autorem jednej ksi±¿ki”. Nie w±tpiê, ¿e myl± celowo, kieruj± siê bowiem strategi± gracza gie³dowego, który nie ma czasu na samoocenê, ale bez ustanku musi oceniaæ posuniêcia innych. To oni uwa¿aj± siê za uprawnionych, aby z pogard± powiedzieæ o kim¶, ¿e napisa³ tylko jedn± ksi±¿kê albo tylko jedno dzie³o warto¶ciowe. Co wiêcej, s± w stanie namówiæ sekretarkê, ¿eby przy okazji streszczania jakiego¶ utworu, wyszukiwa³a w tek¶cie b³êdy, na przyk³ad literowe. Je¶li b³±d siê trafi, mog± wykrzykn±æ z triumfem: „A nie mówi³em, ¿e to s³aba ksi±¿ka? To kretyn!” No tak, do „Krzy¿aków” takiej ksi±¿ce daleko, tym bardziej ¿e powie¶æ Sienkiewicza jest w³a¶nie panchroniczna, a zw³aszcza jej tom pierwszy.

Wszystko co powsta³o potem, ju¿ jest s³abe albo bardzo s³abe, bo to nie Sienkiewicz. Gdyby nie Sienkiewicz, w ogóle nie by³oby „Krzy¿aków” i co za tym idzie problemu niemieckiego, a m³odzie¿ nie wiedzia³aby, ¿e mieszka w Polsce, w której znajduje siê Malbork, w Malborku za¶ zamek, a w zamku komnata, w komnacie rozbebeszone ³o¿e, na którym ongi leniwie przeci±ga³ siê wróg Polski, Polaków i polsko¶ci, a tak¿e ¿e ka¿dy orzech mo¿na bez trudu roztrzaskaæ, wystarczy mieæ na podorêdziu jak±¶ Jagienkê z tward± pup±.

Nie wiem, jak tam z czê¶ciami cia³a sekretarki mojego (teraz ju¿ nawet naszego) go¶cia, ale osoba ta powinna byæ czujna, ¿eby pewnego dnia nie usi±¶æ na ¿yletce. W³a¶ciwo¶ci± ludzi jednej ksi±¿ki jest posiadanie w³asnego zdania, które mo¿e byæ sprzeczne nawet ze zgrabnym cytatem z „Krzy¿aków”, tom pierwszy.

Pewnego dnia, ogl±daj±c konferencjê prasow± ministra edukacji, powiedzia³ bowiem: „I niewiele my¶l±c rzucili siê sobie w objêcia”. Sekretarka, bieg³a przecie¿ – jako filolog – w literaturze, natychmiast odkry³a, ¿e zdanie takie wystêpuje jako ¿ywo w „Potopie” (wydanie Arkadia – Uniwers, Warszawa 1992, s. 354), a w „Krzy¿akach” jest wiele podobnych zdañ, tylko ¿e ka¿de jakby trochê za bardzo inne. Co tu robiæ, co robiæ, ³ama³a sobie g³owê, przecie¿ nie powie nieomylnemu szefowi, ¿e siê myli. Gdyby powiedzia³a, mog³oby siê skoñczyæ tragicznie, a szczególnie w momencie, w którym szef jest zachwycony, roze¶miany, w dobrym humorze, co jak wiadomo jest z³owró¿bne. Cz³owiek jednej ksi±¿ki wie wszystko lepiej i je¶li ma kontakt – choæby za po¶rednictwem ma³ego ekranu – z innym cz³owiekiem jednej ksi±¿ki, to taka spó³ka jest gotowa otworzyæ puszkê Pandory.

e−mail: pmuldner@mp.pl
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje