Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Ksi±¿ki

Zagadki praprzesz³o¶ci

W staro¿ytno¶ci przez ziemie polskie ustawicznie przechodzi³y ludy ró¿nego pochodzenia, zostawiaj±c tu i ówdzie ¶lady swego bytowania. Nale¿eli do nich m.in.: Celtowie, Ba³towie, Goci, Gepidzi, Rugiowie, Wandalowie czy Hunowie. W porównaniu z innymi czê¶ciami Europy, stosunkowo niewiele plemion próbowa³o tu za³o¿yæ podstawy pañstwowej egzystencji. Tê ró¿norodno¶æ przemieszczeñ ludów i pozosta³o¶ci, które skrupulatnie odkrywaj± i badaj± archeolodzy, ukaza³ prof. Kokowski w Staro¿ytnej Polsce. Zaprezentowa³ dzieje naszych ziem od 300 r. p.n.e. do pocz±tków ¶redniowiecza.

Ksi±¿ka przypomina rozsypan± uk³adankê, któr± autor sk³ada w ca³o¶æ. Snuje przy tym z detektywistyczn± pasj± hipotezy, po czym powiadamia o wynikach odkryæ archeologicznych. Pozwala czytelnikowi na w³asny os±d, daje chwilê na przemy¶lenie kwestii i przedstawia najnowsze teorie uczonych. Czytanie Staro¿ytnej Polski to przygoda intelektualna, zw³aszcza ¿e opowie¶æ (ponad 600 stron) trzyma w napiêciu. Ca³y czas odkrywamy zagadki praprzesz³o¶ci.

Jedna z nich to legenda o Amazonkach. Wyobra¼niê archeologów i historyków pobudza³y cmentarzyska z m³odszego okresu rzymskiego odkrywane na terenie Mazowsza, które ujawnia³y niemal wy³±czno¶æ wystêpowania pochówków kobiet. Na pocz±tku lat 70. ubieg³ego wieku, wraz z odkryciem cmentarzyska w miejscowo¶ci K³oczew, powiat Ryki, sprawa wywo³a³a burzê w ¶rodowisku naukowym. Siêgniêto po ¼ród³a pisane, szukaj±c u Jordanesa wyja¶nienia tej zagadki. Jeden z jego przekazów wzmiankowa³ o odchodzeniu mê¿ów na wojnê i o samodzielnej obronie grupy kobiet przed zakusami plemion s±siednich. Gethica relacjonuje: Po zgonie Iandysesa (król gocki), kiedy wojsko pod wodz± jego nastêpców poci±gnê³o na wyprawê do innych krajów, pewien s±siedni szczep próbowa³ uprowadziæ do niewoli kobiety gockie. Próba spe³z³a na niczym. Nauczone bowiem postêpowaniem przez swoich mê¿ów, niewiasty stawi³y bohaterski opór przepêdzaj±c sromotnie napastników. Wyprawy wojenne mê¿ów niekiedy siê przed³u¿a³y. Kobiety wiêc, by nie przerzedziæ swych szeregów z braku potomstwa, raz w roku oddawa³y siê mê¿czyznom z s±siednich plemion. Jordanes wspomina, i¿ taka sytuacja mog³a trwaæ kilka lat. Równo co 12 miesiêcy, w oznaczonym dniu, obie strony wraca³y po to samo. Je¶li w miêdzyczasie urodzi³ siê ch³opiec, kobiety oddawa³y go wojownikom, dziewczynki wychowywane by³y na wojowniczki. Inny historyk VI w., Prokopiusz z Cezarei, w swojej De bello Gothico uto¿samia Amazonki z kobietami Hunów.

Prof. Kokowski szuka jeszcze starszych przekazów i wie¶ci o Amazonkach odnajduje u ojca historii. Wed³ug Herodota, Hellenowie zwyciê¿yli z nimi w bitwie pod Termodontem. Kobiety wziête do niewoli podczas ¿eglugi pozabija³y mê¿czyzn i same wyl±dowa³y nad Jeziorem Meockim.

Zabrak³o mi odniesienia do jeszcze jednego cennego ¼ród³a z X w. – relacji Ibrahima ibn Jakuba, kronikarza i kupca, opisuj±cego ziemie zamieszkiwane przez S³owian. Ibrahim w swej relacji umie¶ci³ wzmiankê o Mie¶cie Kobiet, znajduj±cym siê w s±siedztwie kraju Mieszka I. Informacjê o naszych Amazonkach zaczerpn±³ od samego cesarza Ottona I. Nie wydaje siê ona byæ prawdziw±, ale przecie¿ Staro¿ytna Polska jest ksiêg± opisuj±c± rzeczy pocz±tkowo niewiarygodne, które w wyniku przeprowadzonych wykopalisk da³y pocz±tek nowemu spojrzeniu, rozwi±za³y dotychczasowe zagadki, sta³y siê przyczynkami do dalszych prac badawczych.

Bogdan Bernat
Andrzej Kokowski, Staro¿ytna Polska. Od trzeciego wieku przed Chrystusem do staro¿ytno¶ci, wydawnictwo trio, Warszawa 2006.

300 lat modernizacji

Rok 1989 wydawa³ siê wymarzonym momentem do rozpoczêcia modernizacji Polski na niespotykan± dot±d w jej dziejach skalê. Jego prze³omowo¶æ polega³a na powszechnej – zarówno w¶ród elit, jak i zwyk³ych obywateli – ¶wiadomo¶ci zerwania ci±g³o¶ci historycznej i otwarcia nowej epoki. Równocze¶nie dystans do krajów Europy Zachodniej wskazywa³ na stopieñ zapó¼nieñ w niemal ka¿dej dziedzinie, któr± móg³by obj±æ projekt modernizacyjny. Pozosta³o okre¶liæ priorytety, wybraæ strategiê i rozpocz±æ jej realizacjê. Wkrótce okaza³o siê jednak, ¿e to nie takie proste.

Drogi do nowoczesno¶ci to 12 artyku³ów powsta³ych w ramach programu Idea modernizacji w polskiej my¶li politycznej i podzielonych na cztery grupy. Czê¶æ pierwsza dotyczy schy³ku I Rzeczypospolitej, druga – koñca XIX i pocz±tku XX wieku, trzecia po¶wiêcona jest krytyce idei modernizacji, a czwarta – historii najnowszej, czyli schy³ku komunizmu i III RP. Zatem mamy przegl±d zagadnieñ dotycz±cych unowocze¶nienia pañstwa polskiego na przestrzeni trzech stuleci.

Zacz±³em lekturê od czê¶ci aktualnej, czyli ostatniej, któr± otwiera przekrojowy tekst Mi³owita Kuniñskiego Wizje modernizacji Polski i ich realizacja. Znajdujemy tu definicjê modernizacji: s± to procesy przemian w sferze spo³ecznej, gospodarczej i politycznej, maj±ce swe odzwierciedlenie w kulturze symbolicznej, kiedy po d³ugim okresie utrzymywania siê tych dziedzin na wzglêdnie sta³ym poziomie, zachodzi przyspieszenie tempa zmian i w ci±gu krótkiego czasu pojawiaj± siê zjawiska nowe pod wzglêdem jako¶ciowym i ilo¶ciowym (adekwatno¶æ tej definicji mog³aby byæ podwa¿ana; trzeba by chyba dodaæ, ¿e te nowe zjawiska s± warto¶ciowane pozytywnie). Kuniñski szkicuje charakter zmian od XVIII w. (reformy postulowane przez Konstytucjê 3 maja, np. problem pañszczyzny), przez dzia³ania modernizacyjne II Rzeczypospolitej (pañstwowa modernizacja gospodarcza), przemiany za czasów PRL (modernizacja etatystyczna, z faz± ideologiczn±, a skoñczywszy na Gierkowskim konsumpcjonizmie) i w koñcu III RP, z ró¿nymi opcjami (demokratyzuj±c± opcj± KOR czy akcentuj±c± liberalizm gospodarczy opcj± „krakowsk±” z Miros³awem Dzielskim na czele).

Na tê czê¶æ sk³adaj± siê te¿ prace: Z. Krasnodêbskiego – dotycz±ca modernizacji Polski po 1989 roku; by³a to modernizacja imitacyjna (uznanie, ¿e istnieje jeden model demokracji i jeden gospodarki rynkowej, przy czym priorytetem jest gospodarka); przeakcentowanie pewnego modelu gospodarki rynkowej i jego rangi doprowadzi³o do „depolityzacji” dzia³añ pañstwowych (brak dialogu spo³ecznego i jedna obowi±zuj±ca opcja polityczna – „demokracja kierowana przez kompetentne elity”); A. Wo³ka – dotycz±ca imitacyjnej modernizacji instytucji w III RP omówionej na przyk³adzie Krajowej Rady Radiofonii (import z Francji) i Komisji Trójstronnej (import z Niemiec); M. Dybowskiego – po¶wiêcona zmianom prawa w III RP i kwestii ci±g³o¶ci systemu prawa pomiêdzy PRL a III RP.

W ¶wietle tych prac, dotycz±cych zmian nieodleg³ych czasowo, warto w lekturze ksi±¿ki cofaæ siê w czasie. Zobaczymy wówczas, ¿e „wszystko (i b³êdy, i sukcesy) ju¿ by³o” (np. pouczaj±ce s± zarówno rozwa¿ania na temat radykalnych zmian w koncepcji modernizacji Narodowej Demokracji, jak i prezentacja prób unowocze¶nienia pañstwa w schy³kowym okresie I Rzeczypospolitej). Dlatego warto siêgn±æ po tê ksi±¿kê.

Marek Lechniak
Drogi do nowoczesno¶ci. Idea modernizacji w polskiej my¶li politycznej, pod red. Jacka Kloczkowskiego i Micha³a Szu³drzyñskiego, o¶rodek my¶li politycznej, wy¿sza szko³a europejska im. Ks. j. tischnera, Kraków 2006, seria: Polskie Tradycje Intelektualne.

Rak to znak

Jest to popularnonaukowa edycja s³ownika postaci, symboli i motywów wystêpuj±cych w sztuce o tematyce chrze¶cijañskiej. Ma pomóc w zrozumieniu jej tre¶ci i symboliki. Dowiemy siê wiêc, jak na dawnych obrazach rozpoznaæ aposto³ów i ¶wiêtych, co symbolizuj± zwierzêta, kolory i liczby. Nie ka¿dy przecie¿ wie, ¿e atrybutem ¶w. Tadeusza jest maczuga, a pi³a wyró¿nia ¶w. Szymona. S³ownik wyja¶ni nam, dlaczego dmuchawiec jest symbolem maryjnym, rak znakiem zmartwychwstania, wiewiórka oznacza diab³a, a sroka wystêpuje w przedstawieniach narodzin Jezusa jako zapowied¼ jego mêczeñstwa. Bestiarium chrze¶cijañskie jest w tej ksi±¿ce potraktowane szeroko, szczególnie ciekawe s± has³a wyja¶niaj±ce wczesnochrze¶cijañsk± i ¶redniowieczn± symbolikê zwierz±t, dzi¶ ju¿ nieczyteln±.

Istnieje wiele s³owników symboliki biblijnej czy ogólniej – chrze¶cijañskiej. Ten odnosi siê do przedstawieñ w sztuce. Sztuka dawna obfitowa³a w symbole biblijne, a tak¿e pochodz±ce ze Z³otej legendy, z pism Ojców Ko¶cio³a i innych ¼róde³. Ze wzglêdu na panuj±cy dzi¶ deficyt tego typu erudycji, mimo ¿ywotno¶ci chrze¶cijañstwa, znaczenie jego dawnej symboliki zatar³o siê. Któ¿ wie, ¿e drzewko cytrynowe, jako symbol p³odno¶ci, na obrazie przedstawiaj±cym Batszebê w k±pieli oznaczaæ mo¿e zaloty króla Dawida? Dlaczego Chrystusa przedstawiano z opask± na oczach? Kto dosiada³ ¶wini? Jak pokazywano Siedem Bole¶ci? Dlaczego atrybutem wielu ¶wiêtych jest nó¿? Co robi± w gotyckich katedrach znaki zodiaku? Dlaczego wisz±cego Judasza przedstawiano z rozprutym brzuchem? Na wiele takich pytañ znajdziemy w tej ksi±¿ce krótk±, syntetyczn± odpowied¼.

W 900 has³ach autorka zawar³a bogactwo ikonograficzne sztuki religijnej od jej pocz±tków po barok. Niestety, pó¼niejsze przedstawienia nie s± ju¿ tu wziête pod uwagê. Tak wiêc, wobec tajemniczej symboliki ukrzy¿owania pêdzla Salvadora Dali, Egona Schiele czy Marca Chagalla nadal pozostajemy bezradni. Z kolei pewne motywy chrze¶cijañskie, np. narodziny Jezusa, ¶w. Miko³aj, diab³y i anio³y, zago¶ci³y w kulturze popularnej. W s³owniku brak jednak takich odniesieñ.

Niektóre przedstawienia kanoniczne, jak zwiastowanie Maryi, ukrzy¿owanie Jezusa, Ecclesia i Synagoga czy Apokalipsa omówiono bardzo szeroko. Inne potraktowano skrótowo, jak np. Chrystusa frasobliwego. W ha¶le tym brak odniesieñ do sztuki ludowej, brak te¿ rysunku, który ilustrowa³by kanon ikonograficzny. Zbiór hase³ o ¶wiêtych tak¿e zosta³ ograniczony.

Opracowuj±c koncepcjê ilustracyjn± tej ksi±¿ki przyjêto zasadê prostoty i ubóstwa. Ryciny s± czarno−bia³e, brak kolorowych wk³adek, co z pewno¶ci± wp³ynê³o na cenê i zwiêkszy dostêpno¶æ s³ownika. Szkoda jednak, ¿e mozaiki bizantyjskie z Rawenny, p³askorze¼by z klasztoru w Dafni i reprodukcje wielu innych dzie³ s± ma³o czytelne. Wiêkszo¶æ reprodukcji to jednak rysunki, choæ ma³e, ale wyra¼ne. Wiele z nich pochodzi z XIX−wiecznego wzornika A. Schmida.

Ksi±¿kê zaopatrzono w krótk± bibliografiê, szkoda, ¿e znajdziemy w niej tylko dwie pozycje w jêzyku polskim. Mo¿na by³o przecie¿ odes³aæ czytelnika choæby do Feuilleta, Cirlota czy Kopaliñskiego. Opracowano indeks hase³, zabrak³o natomiast indeksu artystów.

Wertowanie tego s³ownika u¶wiadamia, jak uboga jest wyobra¼nia plastyczna dzisiejszego chrze¶cijañstwa, egzystuj±cego w ¶wiecie kultury obrazkowej.

(fig)

Jutta Seibert, Leksykon sztuki chrze¶cijañskiej. Tematy, postacie, symbole, t³um. Dominik Petruk, Wydawnictwo Jedno¶æ, Kielce 2007.

Spragnionym historii

Woda to dzi¶ globalny temat. O dostêp do niej tocz± siê zbrojne konflikty. Z powodu jej braku gin± ca³e spo³eczno¶ci, m.in. w Afryce. W krajach cywilizowanych natomiast sprzeda¿ wody butelkowanej sta³a siê op³acalnym biznesem. Tak oto cywilizacja zatoczy³a ko³o. U jej zarania dostêp do wody decydowa³ o rozwoju kultur. Wówczas jednak nie potrafiono filtrowaæ wody, nios³a wiêc zagro¿enie chorobowe i epidemiczne. Twórczy wysi³ek cz³owieka skierowany by³ zatem tak¿e na uniezale¿nienie siê od konieczno¶ci spo¿ywania surowej wody.

Tom Standage, pisarz i dziennikarz, redaktor naukowy czasopisma „The Economist”, wpad³ na pomys³, jak w oryginalny i ¶wie¿y sposób opisaæ dzieje ludzko¶ci. Opowie¶æ osnu³ wokó³ historii sze¶ciu napojów, które osi±ga³y szczyt popularno¶ci w kolejnych epokach, jednocze¶nie przyczyniaj±c siê do budowy ich kulturowego oblicza. Odbywamy podró¿ w czasie i przestrzeni, przez epoki i kontynenty.

Pocz±tek wspó³czesnej cywilizacji da³ wynalazek rolnictwa. Spowodowa³, ¿e koczownicze plemiona zaczê³y siê osiedlaæ i uprawiaæ ziemiê. W efekcie pojawi³y siê nadwy¿ki ¿ywno¶ci, szczególnie zbó¿. W³a¶nie na gospodarce zbo¿owej opiera³y siê dwie najstarsze z opisywanych cywilizacji: Mezopotamia i Egipt. Warzone z ziaren zbó¿ piwo sta³o siê pierwszym z najpopularniejszych napojów produkowanych przez cz³owieka, ale tak¿e walut±. W piwie wyp³acano pensje rzemie¶lnikom i robotnikom. Sta³o siê zatem podstaw± ówczesnej gospodarki.

W europejskim antyku rolê tê przejê³o wino. Uprawa winoro¶li, produkcja wina i handel nim przyczyni³y siê do zbudowania potêgi staro¿ytnej Grecji i Rzymu. Dziêki greckim filozofom, dyskutuj±cym podczas s³ynnych uczt, wino sta³o siê równie¿ atrybutem cz³owieka wykszta³conego i kulturalnego. Do dzi¶ jest ono uwa¿ane za najszlachetniejszy trunek. Powszechno¶æ zawdziêcza wino tak¿e chrze¶cijañstwu, które w³±czy³o je do religijnego rytua³u, a dziêki temu – do zachodniego krêgu kulturowego.

W epokach pó¼niejszych alkohole destylowane z melasy (rum, brandy, whisky), bêd±ce walut± w handlu niewolnikami, pomog³y zbudowaæ potêgê kolonialn± pañstw zachodnioeuropejskich, a nastêpnie sta³y siê wa¿nym ekonomicznym argumentem na rzecz niepodleg³o¶ci Stanów Zjednoczonych. Obserwujemy te¿ rodz±cy siê ferment wieku o¶wiecenia, który wiele zawdziêcza modzie na kawê, spo¿ywan± w specjalnych publicznych lokalach. Kawiarnie sta³y siê szybko o¶rodkami politycznych i uczonych dysput, daj±c pocz±tek zarówno towarzystwom naukowym, jak i rewolucji francuskiej. Kariera herbaty udro¿ni³a natomiast nowe szlaki handlowe, przyczyniaj±c siê w znacznej mierze do rozwoju europejskiego imperializmu, czego skutkiem by³ m.in. upadek gospodarczy i polityczny Chin, a jednocze¶nie powstanie brytyjskiego imperium, nad którym nigdy nie zachodzi³o s³oñce. Epoka, w której ¿yjemy, te¿ ma swój znak firmowy. Jest nim coca−cola, najpopularniejszy produkt i najlepiej w ka¿dym zak±tku globu rozpoznawalny znak towarowy. Popularno¶æ tego napoju towarzyszy politycznej i ekonomicznej ekspansji USA w minionym stuleciu.

Wielu ta ksi±¿ka usatysfakcjonuje. Wielbiciele historii otrzymali oryginalnie przyprawione danie. Pasjonatom podsuwa autor przypisy i zestaw g³ównych ¼róde³, które ukierunkuj± w³asne poszukiwania. Zwolennicy wci±gaj±cej lektury otrzymali znakomit± ksi±¿kê na okres kaniku³y i nie tylko. Polecam.

erem
Tom Standage, Historia ¶wiata w sze¶ciu szklankach, t³um. Ewa E. Eichler, Piotr J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2007.

Szczê¶cie to zbieranie kasztanów

Podsumowuj±c ju¿ na samym pocz±tku – lektura nie jest z rodzaju tych poradników, które mówi±, „co i jak”, ¿eby „to i tak”. Wiedzy, jak zmieniæ swoje ¿ycie, by osi±gn±æ szczê¶cie, z tej ksi±¿ki czerpaæ siê nie da. Mo¿na za to po lekturze doj¶æ do bardzo przygnêbiaj±cych wniosków dotycz±cych w³asnego poczucia szczê¶cia.

Jakie to wnioski? Otó¿, je¶li nie czujemy siê szczê¶liwi, to nie ma co liczyæ na to, ¿e ten stan siê zmieni. Oczywi¶cie, nie dotyczy to stanów psychicznych, których do¶wiadczamy w obliczu tragedii, ale naszego sta³ego poczucia szczê¶liwo¶ci. A dlaczego tak siê dzieje? O wszystkim decyduj± przeklête, b³ogos³awione, obci±¿aj±ce nowotworami, chorobami serca, nadwag±, daj±ce nam piêkne niebieskie oczy i rzymski kszta³t stopy – geny.

Tak, geny decyduj± o tym, czy czujemy siê ze swojego ¿ycia zadowoleni, czy nie. Rodzimy siê z okre¶lon± d³ugo¶ci± jakiego¶ bia³ka, od którego zale¿y, czy bardziej pracuje nasza kora mózgowa po stronie prawej, czy lewej, a to z kolei decyduje, czy posiadamy osobowo¶æ neurotyczn±, czy ekstrawertyczn±. Jako osobowo¶æ neurotyczna mamy wiêksz± sk³onno¶æ do popadania w choroby (nie tylko psychiczne) i do nadwagi. Spada nasza szansa na podjêcie satysfakcjonuj±cej pracy – ba! – na wst±pienie w zwi±zek ma³¿eñski. Za to prawdopodobieñstwo, ¿e przejdziemy do historii jako filozof czy pisarz, nieznacznie siê zwiêksza.

Oczywi¶cie, nawet osi±gniêcia nie dadz± nam takiego poczucia zadowolenia, jakie osi±gn± ekstrawertycy nawet z mniejszych sukcesów. Je¶li za¶ jeste¶my ekstrawertykami, to wszystko przychodzi nam ³atwiej: od zdobycia przyjació³, przez zawieranie zwi±zków ma³¿eñskich, po wychodzenie z chorób. Ale w tej beczce miodu jest i ³y¿ka dziegciu – dotyczy nas podwy¿szone ryzyko wypadków samochodowych, rozwodów, popadania w na³ogi.

Oprócz tych, jak¿e ma³o dla nas pocieszaj±cych, faktów mówi±cych, ¿e nic naszego poczucia szczê¶cia nie zmieni, skoro nie mo¿emy skontrolowaæ d³ugo¶ci jakiego¶ tam bia³ka, a bez tego wszystkie psychoterapie poprawiaj± nasze samopoczucie w sposób bardzo nieznaczny, znale¼æ mo¿emy w tej ksi±¿ce pociechê (tak, nawet neurotycy!). Poczucie absolutnego szczê¶cia zdarza siê wszystkim, zawsze trwa moment, tê chwilê, któr± tak chcia³ zatrzymaæ Faust. Ale to nie suma tych momentów decyduje o tym, czy nasze ¿ycie by³o „dobre”. Podobno u schy³ku ¿ycia nie liczy siê to, czy by³o ono pe³ne szczê¶cia, szczególnie tego osi±gniêtego przez zaspokajanie swoich potrzeb, ale czy by³o ono spe³nione, czy dawa³o nam poczucie, ¿e ¿yli¶my pe³ni± ¿ycia. A specjalistami od tego – jak siê okazuje – s± neurotycy, którzy sk³onni s± do g³êbokiego analizowania siebie i otaczaj±cego ich ¶wiata, co daje pewne poczucie, ¿e nawet nic nie robi±c, nie marnuje siê ani chwili, nawet, je¿eli siê cierpi. Wiêc je¶li to jaka¶ pociecha – nie ma tego z³ego…

Anna Matraszek
Daniel Nettle, Szczê¶cie sposobem naukowym wy³o¿one, t³um. El¿bieta Józefowicz, Wydawnictwo Prószyñski i S−ka, Warszawa 2007.

Sympatyczny instrument zniewolenia

Polska Kronika Filmowa przez lata zd±¿y³a przyzwyczaiæ widzów do swej obecno¶ci i specyficznego stylu. Niby wszyscy wiedzieli, ¿e to narzêdzie indoktrynacji, ale wielu darzy³o tê instytucjê, wraz z jej produkcjami, sympati±. O to wszak chodzi³o, aby zbli¿yæ siê do odbiorcy, przyj±æ jego punkt widzenia i tak umiejêtnie „sprzedaæ” rzeczywisto¶æ, by sta³a siê przyja¼niejsza.

Autor ksi±¿ki prze¶ledzi³ jedn± trzeci± wszystkich filmów z lat 1944−94 (by³o ich ponad 4 tys.), przejrza³ równie¿ archiwalne dokumenty dotycz±ce losów PKF. Tak powsta³a interesuj±ca monografia kroniki, która w chronologicznym kluczu opisuje zmienne losy instytucji, a zarazem kre¶li powojenn± historiê Polski. Od czasu pierwszych tygodników informacyjnych, przez okres stalinowskiej indoktrynacji, nastêpnie lata odwil¿y, artystycznych poszukiwañ, a¿ po moment dezorientacji wobec przemian ustrojowych i schy³ek PKF w po³owie lat 90.

Niezwykle ciekawe s± analizy pierwszych obrazów, do tworzenia których autorzy u¿ywali ca³ego kunsztu znanego filmowcom i ca³ej dostêpnej im wiedzy z zakresu propagandy. Twórcy filmów pamiêtali o niezwykle wa¿nej warstwie emocjonalnej swych produkcji. Opisuj±c zawarto¶æ poszczególnych kronik, Cie¶liñski udowadnia zasadno¶æ twierdzeñ o olbrzymiej roli ¶rodków stylistycznych stosowanych przy realizacji obrazu. By³y one niezbêdne przy tworzeniu dokumentów o charakterze agitacyjnym. Ulubionym chwytem twórców kronik by³a manipulacja emocjami odbiorcy. Stosowanie krótkich ujêæ o du¿ym ³adunku emocjonalnym wywo³ywa³o intensywne reakcje. ¦wietnym przyk³adem jest jeden z filmów agitacyjnych My, ni¿ej podpisani, pokazuj±cy podpisywanie apelu o pokój. Zestawiono w nim np. ujêcia bombowców i martwego dziecka, materia³y archiwalne po³±czono zupe³nie dowolnie, by tylko zilustrowaæ tezê. Je¶li dodamy do tego wkopiowane napisy, zdjêcia nak³adkowe, wizualizacje, specyficzny sposób ukazania bohaterki filmu i tok narracji, otrzymamy propagandowy majstersztyk.

O granicach fikcji i faktu podczas realizowania kronik dowiadujemy siê przy okazji omawiania pewnego referatu szefa kroniki Jerzego Bossaka, który uzasadnia dobór materia³ów tak, by prezentowa³y wy³±cznie jasny i piêkny ¶wiat: I st±d praca operatora nie jest lakierowaniem rzeczywisto¶ci, gdy obraz jego nie pokrywa siê z przeciêtn± kraju, lecz mówi o rzeczach najlepszych, najdoskonalszych. Operator staje siê nie tylko mechanicznym kronikarzem, lecz wspó³twórc± tej nowej, lepszej rzeczywisto¶ci. Rzecz jasna, na przestrzeni lat zmienia³ siê sposób prezentacji Polski i ¶wiata w kronikach. Bywa³y momenty, w których rys dokumentalny zdawa³ siê dominowaæ nad demagogi±. Wszystko zale¿ne by³o od bie¿±cej sytuacji politycznej. Nie da³o siê jednak do koñca obroniæ niezale¿no¶ci, czego zreszt± bacznie pilnowa³a cenzura. Odpowiedni dobór pracowników (wed³ug klucza partyjnego), skrupulatne dyrektywy dotycz±ce poszczególnych odcinków kroniki trzyma³y tê instytucjê w ryzach.

Dzi¶ archiwalne materia³y PKF s± zapisem minionej epoki. Pamiêtaj±c o tym, i¿ ów tygodnik filmowy by³ jednym z wa¿niejszych instrumentów zniewalania umys³ów w PRL, warto jednak wracaæ do niego. I wyci±gaæ wnioski. Bo choæ ustrój siê zmieni³, materia³y wielu redakcji zdaj± siê mówiæ, i¿ czas propagandy wcale siê nie skoñczy³.

Beata Maj
Marek Cie¶liñski, Piêkniej ni¿ w ¿yciu. Polska Kronika Filmowa 1944−1994, Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2006, seria: W krainie PRL.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje