Tak siê z³o¿y³o, ¿e w pierwszy poniedzia³ek po wyborach do Sejmu mia³em wiêcej ni¿ zwykle tzw. spraw do za³atwienia „na mie¶cie”. By³em w przychodni lekarskiej, w aptece, na poczcie, w banku. W ka¿dym z tych miejsc ludzie u¶miechali siê do mnie i okazywali wiêksz± ni¿ zwykle ¿yczliwo¶æ. Pytani o to na drugi dzieñ moi znajomi i koledzy twierdzili, ¿e równie¿ odnie¶li takie wra¿enie. Z takimi przejawami sympatii w kontaktach miêdzyludzkich spotyka³em siê ostatnio tylko w krajach Europy Zachodniej (w Stanach Zjednoczonych nie by³em).
Nie zamierzam oceniaæ tego zjawiska w kategoriach politycznych. Bardziej interesuj±ce wydaje siê podej¶cie do tego do¶wiadczenia z psychologiczno−spo³ecznego punktu widzenia.
O zdrowiu psychicznym mo¿na mówiæ nie tylko w wymiarze jednostkowym, ale tak¿e spo³ecznym. Indywidualne samopoczucie psychiczne zale¿y od stopnia wewn±trzosobniczego skonfliktowania. Na psychiczne samopoczucie spo³eczeñstwa wp³ywa m.in. poziom i zakres skonfliktowania miêdzyosobniczego. Je¿eli miar± i skutkiem tego pierwszego jest niechêæ do siebie, to drugiego – niechêæ do innych.
Kategori± opozycyjn± do niechêci jest ¿yczliwo¶æ. W³a¶ciwo¶ci tej nie da siê bezpo¶rednio zmierzyæ. Mo¿na o niej wnioskowaæ na podstawie wska¼ników po¶rednich. Jednym z nich mo¿e byæ u¶miech.
Ponad pó³ wieku temu G.M. Harrington empirycznie zweryfikowa³ sformu³owan± wcze¶niej przez A.S. Barra tezê, ¿e trafnym wska¼nikiem zdatno¶ci zawodowej nauczyciela jest jego u¶miech (por.: „Smiling As A Measure of Teaching Effectivness”, „Journal of Educational Research”, 1955, 48: 715−717). Mo¿na to wyt³umaczyæ nastêpuj±co: jako zewnêtrzny przejaw ¿yczliwo¶ci, u¶miech wyzwala podobn± reakcjê u jego adresata. Wzajemna ¿yczliwo¶æ miêdzy uczniem a nauczycielem jest warunkiem koniecznym stosunku wychowawczego, bez którego proces pedagogiczny jest skazany na niepowodzenie.
Przyjmuj±c, ¿e podobne zale¿no¶ci wystêpuj± w skali makrospo³ecznej, wolno przypuszczaæ, ¿e wzrost liczby u¶miechaj±cych siê do siebie ludzi po wyborach, jako wska¼nik natê¿enia ¿yczliwo¶ci miêdzyosobniczej, rokuje poprawê stosunków spo³ecznych, bez której postêp w ka¿dej dziedzinie ¿ycia jest utrudniony, a niekiedy nawet niemo¿liwy.
Psychologia i psychiatria w rozpoznawaniu i leczeniu indywidualnych zaburzeñ psychicznych odnotowa³y w ostatnich latach wiele sukcesów. W diagnostyce i terapii zbiorowych zaburzeñ psychicznych psychologia i psychiatria spo³eczna nie wykorzysta³y jeszcze, jak siê wydaje, wszystkich swoich mo¿liwo¶ci.