Wybitny pneumolog oraz organizator ¿ycia naukowego w Lublinie, Bia³ymstoku i Gdañsku. Za sw± dzia³alno¶æ otrzyma³ tytu³y doktora honoris causa akademii medycznych w Lublinie i Bia³ymstoku. Prof. Kielanowski uwa¿any jest za wybitnego filozofa nauki i medycyny. Oprócz ponad 100 naukowych publikacji z dziedziny medycyny, napisa³ kilka ksi±¿ek dotycz±cych wa¿nych do dzi¶ problemów ¶rodowiska akademickiego: Odpowiedzialno¶æ uczonych, dylemat nauki wspó³czesnej (1970) oraz Etyka i deontologia lekarska (1980). Zapewne nie tylko w do¶wiadczeniu lekarza, ale tak¿e w filozoficznych fascynacjach, wyniesionych z lektur z okresu studiów w Pary¿u, mia³a swe ¼ród³a ksi±¿ka Rozmy¶lania o przemijaniu. Prof. Kielanowski by³ inicjatorem powo³ania w Polsce telefonu zaufania.
Prof. Tadeusz Kielanowski by³ cz³owiekiem niezwykle wszechstronnym. Otrzyma³ gruntowne wykszta³cenie. W swoim ¿yciorysie naukowym („Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” z 1978 r.) wspomina, ¿e znajomo¶æ jêzyków niemieckiego i francuskiego wyniós³ w domu. Potem nauczy³ siê innych, m.in. rosyjskiego, w³oskiego i angielskiego. Do Anglii i Anglików mia³ szczególny sentyment. Od najm³odszych lat kszta³cony by³ muzycznie. Najpierw uczono go gry na fortepianie, a potem – na jego ¿yczenie – na skrzypcach. Choæ muzykê uwa¿a³ za czyst± formê, pozbawion± tre¶ci, na skrzypcach grywa³ przez ca³e ¿ycie, nie tylko solo, ale tak¿e w kwartecie i przez dwa lata w orkiestrze symfonicznej. Zawsze z uczuciem, ¿e gram ¼le, bo mam palce ¼le dla skrzypiec zbudowane – pisa³.
Studiowa³ prawo i nauki polityczne w Pary¿u i by³ przez rodzinê przygotowywany do kariery dyplomatycznej. Oprócz gruntownego wykszta³cenia, znajomo¶ci jêzyków i obycia, atutem mia³a byæ te¿ jego aparycja. Wybra³ jednak medycynê. Prawo, podobnie jak muzyka, wyda³o mi siê form± pozbawion± konkretnej tre¶ci – pisa³. – Chcia³em zostaæ lekarzem, bo tre¶ci± medycyny by³o w moim pojêciu rzemios³o, przynosz±ce uchwytne, niedwuznaczne i po¿yteczne efekty. Zmiana ¿yciowych planów by³a dla rodziny szokiem. Kielanowski wspomina: „tylko matka wierzy³a we mnie”. Ju¿ w czasie studiów interesowa³ siê losem m³odzie¿y. By³ prezesem Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Medyków. Z ramienia tej organizacji zajmowa³ siê m.in. wymy¶lonym przez prof. Henryka Halbana domem akademickim dla chorych na gru¼licê. Takim studentom czêsto grozi³o wyrzucenie z uczelni. Nie wiedzia³em wtedy, ¿e moj± rol± stanie siê doprowadzenie tej sprawy do koñca i rozpropagowanie jej za granic±.
Akademik dla chorych by³ nie tylko mieszkaniem, ale tak¿e rodzajem sanatorium. Mieszkañcy otrzymywali specjalne posi³ki, byli te¿ zobligowali do przestrzegania okre¶lonych zasad, dotycz±cych np. odpoczynku i pracy. Tego typu domy studenckie funkcjonuj± do dzi¶. Na pocz±tku lat 80. w Lublinie tak± funkcjê pe³ni³ Dom Studencki „A”, pierwszy akademik w miasteczku UMCS. Mogli w nim mieszkaæ tak¿e chorzy studenci z innych uczelni w mie¶cie.
Stosunek prof. Kielanowskiego do studentów wyra¿a³ siê nie tylko w tworzeniu sprzyjaj±cych im instytucji. Uczony by³ twórc± i pierwszym rektorem Akademii Medycznej w Bia³ymstoku. Na pierwszy rok przyjêto wówczas ponad 160 osób, a nieco ponad 100 osób z tego rocznika ukoñczy³o studia. Kielanowskiego zapamiêtali m.in. z tego, ¿e chêtnie pomaga³ studentom w trudnych sytuacjach, np. zagro¿enia przez komunistyczny aparat bezpieczeñstwa (lata 50.). Nigdy nie nale¿a³ do partii komunistycznej (PZPR), jednak doskonale umia³ poruszaæ siê w ¶rodowisku w³adzy w tych trudnych czasach – wspomina prof. Jerzy Jakowicki z lubelskiej Akademii Medycznej, absolwent pierwszego rocznika bia³ostockiej AM.
Prof. Jakowicki, z racji pochodzenia z przedwojennej inteligenckiej rodziny lekarzy i profesorów Uniwersytetu w Wilnie, by³ uwa¿any przez komunistyczne w³adze za „element wrogi”. Dosta³ siê na studia dziêki pomocy prof. Kielanowskiego. W pewnym momencie grozi³o mu wyrzucenie z uczelni za to, ¿e nie nale¿a³ do ZMP. Do rektora Kielanowskiego przyszed³ wówczas sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR z ¿±daniem wydalenia studenta. Prof. Kielanowski odpowiedzia³, ¿e zosta³ on przyjêty na studia na podstawie rekomendacji ministra zdrowia i jak tylko otrzyma z ministerstwa dokumenty z ¿±daniem usuniêcia, natychmiast to zrobi. Argument „ministerialny” okaza³ siê skuteczny, a sam sekretarz zosta³ wkrótce pozbawiony stanowiska za odchylenia... lewicowe.
Opisy podobnych zdarzeñ mo¿na znale¼æ w „Medyku Bia³ostockim” z grudnia 2004 r. i listopada 2005 r., gdzie publikowane s± wspomnienia studentów pierwszego rocznika bia³ostockiej AM.
Dr Teresa Kurowska – ten sam rocznik – mówi: By³ dla nas bardzo serdeczny. Bêd±c rektorem, zosta³ ¶wiadkiem na ¶lubie pary naszych kolegów, a swoich studentów. Ka¿dego z nas zna³ po imieniu, choæ przecie¿ by³ rektorem i mia³ na g³owie mnóstwo innych wa¿nych spraw. Jej samej przytrafi³a siê przygoda potwierdzaj±ca szczególnie serdeczny stosunek prof. Kielanowskiego do studentów: Oko³o dwadzie¶cia lat po studiach by³am na wakacjach w Gdañsku. Sta³am w kolejce w sklepie. Nagle poczu³am na ramieniu czyj±¶ d³oñ. Us³ysza³am: „Cze¶æ, Tereska”. Prof. Kielanowski od wielu lat pracowa³ wtedy w gdañskiej Akademii Medycznej. Przeniesienie siê do Gdañska mia³o mu pomóc oderwaæ siê od obowi±zków organizacyjnych, którym po¶wiêci³ pierwszych 10 powojennych lat – w Lublinie organizowa³ Wydzia³ Lekarski UMCS, a w Bia³ymstoku Akademiê Medyczn± – i zaj±æ leczeniem.