Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





ODPOWIEDZIALNO¦Æ ZBIOROWA

Piotr Müldner−Nieckowski

Odpowiedzialno¶æ zbiorowa to nie tylko karanie ogó³u za przewinienie jednostki. To tak¿e pojemny cieñ, w którym ukrywaj± siê winowajcy.

W jednym z moich tekstów dotycz±cych poprawno¶ci jêzykowej pojawi³ siê w druku zwrot „poddaæ w w±tpliwo¶æ”. W maszynopisie jednak by³o poprawnie: „podaæ”. Co za przykro¶æ! Wiem, ¿e tej zmiany nie dokona³ redaktor prowadz±cy dzia³, bo to on pierwszy po wydrukowaniu zauwa¿y³ ten b³±d i natychmiast porówna³ z orygina³em. Wiêc kto? Jak znam ¿ycie, poszukiwanie winnego niewiele da, poniewa¿ winien jest chochlik drukarski, który mimo zmian w technologii istnieje nadal i dobrze siê ma. My¶lê wiêc, ¿e wystarczy przypomnienie z naciskiem, ¿e w w±tpliwo¶æ siê podaje, a nie „poddaje”. Jedna literka „d”, a taki k³opot! Jedna literka decyduj±ca o honorze autora, ale chochlik, który ten honor pomniejszy³, pozostaje w ukryciu.

Poddawaæ mo¿na pod co¶, ale nie w co¶: poddajê pod os±d, poddajê pod rozwagê, poddajê pod g³osowanie. Ró¿nica miêdzy wyrazami podawaæ i poddawaæ polega nie tylko na ich budowie, ale przede wszystkim na znaczeniu. Je¶li mówi±c lub pisz±c podajemy co¶, to „formu³ujemy to, oceniamy, wskazujemy na cechê tego”. Je¶li jak±¶ rzecz, osobê lub pojêcie poddajemy, to „czynimy przedmiotem jakiego¶ dzia³ania”. W±tpliwo¶æ nie jest dzia³aniem, ale formu³±, opini±, stanem, wiêc mo¿na w ni± tylko podawaæ.

Warto siê zastanowiæ nad mechanizmem takich pomy³ek. Swego czasu na ³amach „Rzeczpospolitej” wybuch³a dyskusja na temat obcych znaków literowych w nazwiskach Polaków – likwidowaæ te znaki czy pozostawiæ bez zmiany? Jako g³ówny argument przemawiaj±cy za likwidacj± podawano problem polsko¶ci Polaków i pisano, ¿e skoro mówimy o polsko¶ci, to nale¿a³oby zlikwidowaæ wszystko, co obce. Kryterium, jak widaæ, ksenofobiczne. W ten sposób trzeba by usun±æ takie wyrazy jak „stó³” lub „matka”, których ¼ród³a wcale nie s± polskie. Zaprotestowa³em przeciwko usuwaniu tych literek lub zamianie na jakie¶ inne. Rzecz by³a na czasie, bo na Litwie w³a¶nie trwa³a kampania przeciwko polskim znakom w nazwiskach ludzi tam mieszkaj±cych. W moim nazwisku wystêpuje litera „ü”, zwana z niemiecka u−umlaut, w tysi±cach innych nazwisk Polaków znajduj± siê znaki z ró¿nymi niepolskimi akcentami, ptaszkami, ogonkami i kreseczkami. Dyskutanci nie zastanowili siê, ¿e wszystkie te akcenty i ogonki s± polskie przez to, ¿e wystêpuj± w nazwach polskich, tak jak polskim wyrazem jest weekend, który piszemy i wymawiamy po angielsku, albo a` propos, który piszemy (koniecznie z akcentem) i wymawiamy po francusku. Nazwiska pochodzenia obcego s± polskie przez to, ¿e nosz± je Polacy. Napisa³em, ¿e chcia³bym, ¿eby nie zmieniano mojej nazewniczej w³asno¶ci i pozostawiono po wsze czasy Müldner, a nie przerabiano na jakie¶ Muldner, Mildner czy Mueldner. Nie interesuje mnie to, ¿e urzêdnik nie potrafi w komputerze znale¼æ litery „ü”. Niech siê tej prostej czynno¶ci zwyczajnie nauczy, samoszkolenie zajmie mu minutê. Nale¿y przytrzymaæ klawisz ALT i na klawiaturze numerycznej wstukaæ numer 129 albo po prostu w menu edytora tekstowego znale¼æ funkcjê „wstaw / symbol (znak)” i odszukaæ odpowiedni± literê. Tak napisa³em.

I co robi kto¶ (do dzi¶ nieznany) w redakcji „Rzeczpospolitej”? Wszystkie „ü” zmienia mi na „ue”, czyni±c ca³± wypowied¼ bezwarto¶ciow± i przy okazji, pewnie niechc±cy, mnie o¶mieszaj±c. Tak zmieniano mi w ró¿nych tekstach liczne wyra¿enia, na przyk³ad sensu stricto na b³êdne „sensu stricte”, odno¶nie do czego¶ na urzêdnicze „odno¶nie czego¶”, pisaæ wielk± liter± na niepoprawne „pisaæ z wielkiej litery”, albo usuwano przecinki przed i to i wstawiano miêdzy mimo a ¿e. Powiemy: groza! Sk±d siê to bierze? Czy tylko z nieznajomo¶ci jêzyka?

A wiêc to „kto¶ w redakcji albo w pracowni sk³adu”. Po prostu chochlik drukarski, czyli nikt. Tu dzia³a odpowiedzialno¶æ zbiorowa, w której jednostki skutecznie siê ukrywaj±. Z jednej strony s± zbyt leniwe, ¿eby sprawdziæ w s³owniku albo – w wypadku obcych znaków – w instrukcji komputera, z drugiej czuj± siê w du¿ym stopniu bezkarne, wreszcie s± na tyle butne, ¿e bez zastanowienia poprawiaj± na „swoje gorsze”, uwa¿aj±c je za lepsze.

Ten typ odpowiedzialno¶ci gnêbi nas od zawsze. Kiedy jest mowa o drêcz±cych nas bezsensownych przepisach podatkowych, prasa nie pisze o ludziach, którzy s± za to odpowiedzialni, ale u¿ywa zagadkowego okre¶lenia „fiskus”. Fiskus, czyli wszyscy i nikt. Tajemnicza postaæ, duch jaki¶ bez nazwiska.

Nie wiemy, kto po raz tysiêczny wpada na pomys³, ¿eby do dokumentacji czynno¶ci urzêdowych konieczne by³o za³±czanie niezliczonej liczby niepotrzebnych za¶wiadczeñ. Mówi siê wówczas, ¿e to „ustawa”, „sejm”, „rz±d”, „w³adza”, „prawo” i tak dalej. A przyda³oby siê dok³adniej, ¶ci¶lej. Mimo wszystko nie robi± tego krasnoludki, ale konkretni ludzie. Niechby wysz³o na jaw, ¿e zmiany w ustawie za¿±da³ ten a ten, a przepis napisa³ i wyda³ taki a taki. Niechby siê zacz±³ t³umaczyæ i mo¿e nareszcie wstydziæ. Gdyby siê zawstydzi³, to mo¿e przypomnia³by sobie, ¿e nie jest na tym ¶wiecie najm±drzejszy.

e−mail: pmuldner@mp.pl
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje