Prof. dr hab. Barbara Kudrycka (ur. 1956) specjalizuje siê w prawie administracyjnym i nauce administracji publicznej. Magisterium – 1978 na Wydziale Administracyjno− Ekonomicznym bia³ostockiej filii UW, dr – 1985, hab. – 1995, profesura – 2003. Od marca 1998 do sierpnia 2007, przez trzy kadencje, by³a rektorem Wy¿szej Szko³y Administracji Publicznej w Bia³ymstoku. Obecnie pe³ni funkcjê prezydenta WSAP. Od pa¼dziernika 2003 kieruje Katedr± Prawa Administracyjnego na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Bia³ymstoku. Od 2004 do 2007 by³a pos³em w Parlamencie Europejskim. Jest cz³onkiem Transparency International Polska oraz Amnesty International. Zosta³a laureatk± Nagrody „Serce za serce”, przyznan± przez Stowarzyszenie MONAR. Od 16 listopada 2007 minister nauki i szkolnictwa wy¿szego.
Jest Pani pierwszym ministrem nauki i szkolnictwa wy¿szego zwi±zanym zarówno ze szkolnictwem niepublicznym, jako rektor uczelni niepublicznej, jak i publicznym – jako pracownik Uniwersytetu w Bia³ymstoku. Czy oznacza to jak±¶ zmianê spojrzenia resortu na oba sektory?
– My¶lê, ¿e szkolnictwo wy¿sze mamy jedno i podzia³y ze wzglêdu na status uczelni nie maj± uzasadnienia. O zmianie mo¿na mówiæ o tyle, ¿e bêdzie to polityka równych szans dla obu sektorów. To, ¿e jestem pracownikiem obu typów uczelni, niech bêdzie ¶wiadectwem takiego w³a¶nie spojrzenia. Na pewno faktem jest, ¿e w sektorze niepublicznym w wielu uczelniach du¿o jest jeszcze do zrobienia, je¶li chodzi o jako¶æ nauczania, stabilizacjê kadry, a zw³aszcza badania naukowe. Jednak jest to sektor, który funkcjonuje zaledwie kilka, a co najwy¿ej kilkana¶cie lat i ju¿ na przestrzeni tego czasu wiele zmieni³o siê na lepsze. Z w³asnych do¶wiadczeñ, a tak¿e po rozmowach z przedstawicielami Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej, jak i Rady G³ównej Szkolnictwa Wy¿szego wiem te¿, ¿e sporo jest do zrobienia w uczelniach publicznych.
Do¶æ d³ugo czekali¶my na obsadê stanowisk wiceministrów.
– To efekt uzgadniania odpowiednich kandydatur, a tak¿e tego, ¿e jak zawsze na pocz±tku dzia³alno¶ci nowego rz±du spraw do za³atwienia jest bardzo du¿o, a premier jest cz³owiekiem bardzo zajêtym. Z dniem 1 stycznia na stanowisko sekretarza stanu zosta³a powo³ana prof. Maria Or³owska z Polsko−Japoñskiej Szko³y Technik Komputerowych, która bêdzie odpowiadaæ za wspó³pracê nauki z gospodark± i innowacyjno¶æ, a czê¶ciowo te¿ za sprawy europejskie. Na stanowisko podsekretarza stanu odpowiedzialnego za szkolnictwo wy¿sze powo³ana zosta³a prof. Gra¿yna Prawelska−Skrzypek z UJ. Wkrótce obsadzone zostanie te¿ stanowisko podsekretarza stanu odpowiedzialnego za naukê.
Jakie s± najbli¿sze zamierzenia nowej minister? Jakich zmian nale¿y siê spodziewaæ?
– Przygotowujemy siê do weryfikacji niektórych zasad funkcjonowania i finansowania nauki i szkolnictwa wy¿szego. Nie oznacza to jakich¶ radykalnych zmian, ale my¶lê, ¿e pewne korekty s± potrzebne. Konsultujê siê w tej chwili z ró¿nymi ¶rodowiskami i staram siê ws³uchiwaæ w ich g³osy, tak aby zidentyfikowaæ najwa¿niejsze postulaty.
Które z dotychczas przygotowywanych projektów legislacyjnych bêdg± kontynuowane, a które ulegn± modyfikacji?
– Jedn± z pierwszych moich decyzji by³o wycofanie projektu nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wy¿szym. Chcia³abym przygotowaæ now±, kompleksow± ustawê, wprowadzaj±c± w sposób skoordynowany zmiany w zakresie zarz±dzania i finansowania zarówno nauki, jak i szkolnictwa wy¿szego. Te dwie dziedziny trzeba analizowaæ i reformowaæ jednocze¶nie, nie rozdzielaæ ich. Dopiero po szerszej dyskusji oraz uzgodnieniu ze ¶rodowiskiem – tak¿e studentami i doktorantami – projekt zostanie skierowany na ¶cie¿kê legislacyjn±.
A co z ustaw± o Agencji Badañ Poznawczych?
– Jej projekt jest ju¿ gotowy i po niewielkich korektach równie¿ on powinien trafiæ nied³ugo do parlamentu. Byæ mo¿e równolegle podejmiemy inicjatywê nowelizacji ustawy o NCBR, tak aby ta agencja by³a w stanie sprawnie realizowaæ du¿e, przydatne gospodarce projekty badawcze.
Strategia lizboñska zak³ada tworzenie gospodarki opartej na wiedzy i budowanie spo³eczeñstwa informacyjnego – pañstwo ma w tym celu przeznaczaæ 1 proc. PKB na naukê (a gospodarka 2 proc.) i 2 proc. na szkolnictwo wy¿sze. Tymczasem projekt bud¿etu na rok 2008 przewiduje nominalny wzrost, ale procentowe zmniejszenie tego udzia³u w przypadku szkolnictwa wy¿szego z 0,92 do 0,88.
– To jest projekt bud¿etu, który odziedziczyli¶my po poprzednim rz±dzie. Mam nadziejê, ¿e uda siê go jeszcze poprawiæ w Sejmie i w Senacie i zmieniæ te proporcje. W czê¶ci dotycz±cej nauki musimy d±¿yæ do tego, by doprowadziæ do jej ¶ci¶lejszego powi±zania z gospodark± poprzez innowacje i wdro¿enia, tak aby gospodarka, przemys³, biznes chcia³y zamawiaæ i kupowaæ produkty nauki. Je¿eli badania bêd± u¿yteczne, to bêd± wspó³finansowaæ naukê. Pamiêtajmy, ¿e w krajach uprzemys³owionych dwie trzecie wydatków na naukê to w³a¶nie zamówienia z przemys³u, wiêc je¶li 1 proc. ma pochodziæ z bud¿etu pañstwa, to 2 proc. powinno pochodziæ z gospodarki.
Czy wed³ug Pani polski system edukacji na poziomie wy¿szym wymaga powa¿nych zmian?
– W Polsce studia maj± charakter zbyt teoretyczny, oparty w du¿ej mierze na wyk³adach i egzaminach testowych, czêsto bardzo du¿ych grup studentów. Jest za du¿o wyk³adów ex cathaedra, a za ma³o æwiczeñ, laboratoriów i prac pisemnych studentów – np. prac æwiczeniowych, esejów, samodzielnych opracowañ, bezpo¶redniego kontaktu mistrz−uczeñ. Mamy te¿ pewne braki w metodologii nauczania. Widzê du¿± rolê Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej, a tak¿e Rady G³ównej Szkolnictwa Wy¿szego i konferencji rektorów w wypracowaniu nowocze¶niejszego podej¶cia do studiów. Marzy mi siê sytuacja, kiedy pensje kadry, a tak¿e stypendia studentów i doktorantów pozwalaj± skupiæ siê tylko na nauce, kiedy nauczyciel akademicki pracuje w jednym miejscu pracy, mo¿e w nim nawet odpocz±æ na korcie czy na basenie, ale przede wszystkim ma czas na sta³y kontakt ze studentami czy doktorantami. Najlepiej, ¿eby studiowanie i rozwój naukowy opiera³y siê na sta³ej debacie w relacji mistrz−uczeñ. Byæ mo¿e miejscem, gdzie choæ w czê¶ci uda siê stworzyæ taki o¶rodek dla najlepszych doktorantów, bêdzie Europejski Instytut Technologiczny we Wroc³awiu, nad projektem którego obecnie pracujemy.
Pojawi³y siê zapowiedzi wprowadzenia wspó³p³atno¶ci studentów za studia. Czy, Pani zdaniem, studia powinny byæ p³atne?
– W¶ród naszych priorytetów jest te¿ debata publiczna na temat odp³atno¶ci za studia. Dotychczasowy system, w którym mniej wiêcej jedna trzecia studentów na studiach stacjonarnych nie p³aci za studia, a pozostali, czyli studenci niestacjonarni i studenci uczelni niepublicznych, p³ac±, wielu osobom i ¶rodowiskom nie wydaje siê sprawiedliwy. Od wielu lat o tym mówimy, wiêc mo¿e warto by³oby co¶ zrobiæ w tej sprawie. To nie bêdzie ¿adna arbitralna i nag³a decyzja. Najpierw chcemy przeprowadziæ szerok± dyskusjê, potem zaprojektowaæ system, a dopiero potem spokojnie go wprowadziæ.
Czy odp³atno¶æ za studia stacjonarne da siê pogodziæ z zapisami konstytucji i orzeczeniem Trybuna³u Konstytucyjnego?
– My¶lê, ¿e tak. To, co chcia³abym zaproponowaæ, to nie jest po prostu system odp³atno¶ci za studia, a system bardziej sprawiedliwy. Powinien on równocze¶nie gwarantowaæ pe³n± mo¿liwo¶æ dostêpu do kredytów i stypendiów. Stan, jaki mamy obecnie, czêsto promuje utalentowanych m³odych ludzi, ale z bogatych rodzin i du¿ych o¶rodków. Nie jest natomiast w stanie pomóc zdolnym uczniom z biedniejszych ¶rodowisk i mniejszych miejscowo¶ci. Takiego ucznia najczê¶ciej nie staæ na studiowanie w du¿ym o¶rodku akademickim. Znacznie taniej wyniesie go nauka w pobli¿u miejsca zamieszkania, czasem, niestety, kosztem jako¶ci studiowania. Czêsto jest tak, ¿e czesne w uczelni niepublicznej blisko domu wynosi mniej ni¿ koszty utrzymania w odleg³ym, du¿ym mie¶cie w uczelni publicznej. To nie jest, moim zdaniem, sprawiedliwe. Chcia³abym wprowadziæ model, który bêdzie wspomaga³ studentów poprzez stypendia dla osób o ni¿szym statusie materialnym. Takie stypendia socjalne winny byæ na tyle wysokie, by status materialny i miejsce pochodzenia nie by³y ograniczeniami. My¶lê, ¿e nale¿a³oby te¿ wprowadziæ zasadê umarzania kredytów na kierunkach studiów, które s± dla gospodarki priorytetowe. Powinno siê te¿ uwzglêdniaæ mo¿liwo¶æ sp³aty kredytu przez pracodawcê, w tych wypadkach, kiedy chce on zatrudniæ potrzebnego mu absolwenta. Jest du¿o ró¿nych form pozwalaj±cych na to, aby student nie musia³ wyci±gaæ pieniêdzy z kieszeni rodziców albo równocze¶nie studiowaæ i pracowaæ. Powinni¶my pój¶æ w tym kierunku.
Ale system stypendiów i kredytów ju¿ istnieje i na dodatek w ostatnich latach studenci nie wykorzystuj± ca³ej oferowanej puli kredytów, zapewne obawiaj±c siê, czy dostan± pracê i bêd± w stanie go sp³acaæ lub wrêcz zastanawiaj±c siê, czy nie wyjechaæ za granicê. Jak to zmieniæ?
– Proponujê poszerzenie obecnego systemu, zdynamizowanie go i wiêksz± jego dro¿no¶æ. Na przyk³ad, je¶li pierwsz± transzê stypendiów studenci otrzymuj± dopiero w grudniu, a tak siê dzieje w wielu uczelniach, to znaczy, ¿e w pierwszych miesi±cach roku akademickiego musz± ¿yæ bez tego wsparcia, za inne ¶rodki. Takie sytuacje s± niedopuszczalne.
Mo¿e w przypadku kredytów nale¿a³oby wprowadziæ zasadê, która obowi±zuje w kilku krajach zachodnich, np. w Wielkiej Brytanii, ¿e sp³ata kredytu jest uzale¿niona od dochodów po studiach. Na Wyspach absolwent p³aci 9 proc. kwoty powy¿ej zarobków w wysoko¶ci 10 tys. funtów. Dodatkowo kredyt jest pomniejszany, je¶li podejmie on pracê w instytucji pañstwowej, np. w szkole publicznej. Kiedy przez 10 lat absolwent nie osi±ga okre¶lonego dochodu, kredyt jest mu po prostu umarzany, a jego sp³atê bierze na siebie pañstwo.
– S±dzê, ¿e mo¿liwych rozwi±zañ jest wiele i równie¿ taka propozycja jest interesuj±ca i warta rozwa¿enia. Pytanie, czy w naszym systemie da siê j± wprowadziæ? Generalnie chcia³abym, aby tych najzdolniejszych wspomaga³ minister nauki i szkolnictwa wy¿szego poprzez stypendia za wyniki w nauce, a tych mniej zamo¿nych gospodarka, samorz±dy lokalne b±d¼ pañstwo przez system kredytów i stypendiów.
Pad³a zapowied¼ odej¶cia od pisania pracy magisterskiej. Czy to mia³aby byæ powszechna zasada i dotyczyæ wszystkich kierunków studiów, czy tylko niektórych?
– Praca magisterska jest swego rodzaju egzaminem czeladniczym, za¶wiadcza o nabytych umiejêtno¶ciach analizy problemów. Jeste¶my do niej przyzwyczajeni, dlatego odej¶cie od jej pisania jest tylko mo¿liwo¶ci±. My¶lê, ¿e na niektórych kierunkach, np. w naukach eksperymentalnych, nie musi byæ obligatoryjna i to same uczelnie czy wydzia³y mog³yby decydowaæ, czy zamiast niej wprowadz± egzamin koñcowy b±d¼ inn± formê zaliczenia studiów.
Trwa dyskusja o sposobie finansowania uczelni i lepszym dofinansowaniu grupy kilkunastu najlepszych uczelni nazwanych „okrêtami flagowymi”, tak¿e po to, aby mog³y one byæ naszymi wizytówkami na ¶wiecie. W poprzednim projekcie zmiany ustawy „Prawo o szkolnictwie wy¿szym” by³y zapisy id±ce w tym kierunku. Czy ten pomys³ znajduje Pani uznanie?
– My¶lê, ¿e elitarne powinny byæ nie tyle ca³e uczelnie, co wydzia³y lub wrêcz kierunki studiów. Elitarno¶æ to nie tylko nazwa uczelni i odwo³ywanie siê do presti¿u czy tradycji. Elitarno¶æ to jako¶æ danego kierunku studiów, wydzia³u czy wrêcz ca³ej uczelni. Ale tego nie da siê zadekretowaæ. To nie ja bêdê nadawaæ status elitarno¶ci, daj±c wiêksze pieni±dze, tylko studenci, masowo staraj±c siê o przyjêcia na te w³a¶nie uczelnie oraz pracodawcy, poszukuj±c ich absolwentów. Bêdziemy na ten temat dyskutowaæ i szukaæ rozwi±zañ sprzyjaj±cych najlepszym. Ale musz± to byæ rozwi±zania promuj±ce przede wszystkim rzeczywist± jako¶æ nauczania, a wiêc mo¿e siê zdarzyæ, ¿e w¶ród tych najlepszych bêd± du¿e uczelnie pañstwowe, ale tak¿e kierunki prowadzone w innych szko³ach wy¿szych.
Jak, Pani zdaniem, powinna wygl±daæ ¶cie¿ka kariery naukowej? Od dawna trwaj± dyskusje na temat jej uproszczenia i wprowadzenia w wiêkszym stopniu rzeczywistej konkurencji, np. rzeczywistych konkursów na stanowiska. Dyskusje budzi te¿ utrzymanie b±d¼ zniesienie habilitacji. Czy nale¿y siê tu spodziewaæ istotnych zmian?
– Chcia³abym, aby w naszym systemie kariery pojawi³y siê nowe elementy. Spojrzenie na system anglosaski, w którym przepustk± do dalszej kariery jest doktorat, a potem decyduje ju¿ konkurencja na rynku akademickim i uczelnie zatrudniaj±ce na stanowisku profesora. Pozwala to promowaæ osoby zdolne, a wydajno¶æ naukowa jest znacznie wiêksza. U nas przewa¿a element ¿mudnego pokonywania kolejnych stopni kariery i hierarchii. Znam m³odych ludzi, których zdolno¶ci intelektualne predestynuj± do bycia profesorami. Znam te¿ profesorów, którzy w ¿adnym razie nie powinni nimi byæ. Generalnie system powinien byæ bardziej dro¿ny, a mo¿liwo¶æ zrobienia kariery akademickiej i zatrudnienia na stanowisku profesora du¿o ³atwiejsza. To wszystko wymaga jednak namys³u, jak zharmonizowaæ elementy nowe, które, w moim przekonaniu, przys³u¿y³yby siê naszemu systemowi, z tymi, które ju¿ od lat go kszta³tuj±.
Od pewnego czasu zapowiada siê wprowadzenie tzw. kszta³cenia zamawianego. Mia³oby ono dotyczyæ dedykowanego przez ministerstwo finansowania kszta³cenia w niektórych uczelniach na kierunkach, na których odczuwany jest deficyt absolwentów, np. na studiach technicznych. Czy ten rodzaj kszta³cenia zostanie w najbli¿szym czasie wprowadzony?
– W ministerstwie prowadzone s± obecnie analizy dotycz±ce kszta³cenia na poszczególnych kierunkach i identyfikacji zapotrzebowania na absolwentów konkretnych zawodów i specjalno¶ci. Na ich podstawie chcieliby¶my stworzyæ mapê zapotrzebowania i wprowadziæ do systemu mechanizm kszta³cenia zamawianego. Na pewno w¶ród tych kierunków znajd± siê kierunki techniczne, poniewa¿ na brak in¿ynierów cierpi ca³a Europa. U nas ten deficyt jest jeszcze stosunkowo ma³o widoczny, ale w niektórych specjalno¶ciach tak¿e w naszym kraju zaczyna ju¿ brakowaæ specjalistów i musimy staraæ siê odpowiednio wcze¶nie temu zaradziæ. S± na to tak¿e pieni±dze europejskie. Priorytetem bêd± równie¿, zgodnie z celami Unii Europejskiej, studia matematyczno−fizyczne, informatyczne oraz biotechnologiczne. My¶lê, ¿e wiêcej nale¿y kszta³ciæ równie¿ lekarzy.
A jakich zmian nale¿y spodziewaæ siê w nauce?
– Ka¿de prawdziwe badania naukowe s± warto¶ciowe i potrzebne – i bêdziemy je wspieraæ. Moim zdaniem jednak powinni¶my postawiæ przede wszystkim na nauki stosowane, bo badania w tych obszarach zapewniaj± dop³yw nowych technologii, nowych rozwi±zañ do praktycznego zastosowania. Jednym s³owem zapewniaj± gospodarce innowacyjno¶æ, a tylko taka gospodarka jest w stanie konkurowaæ na ¶wiatowych rynkach. Unia Europejska ju¿ dawno to zrozumia³a. My tak¿e musimy spowodowaæ, by sprawnie funkcjonowa³ tak zwany trójk±t wiedzy: edukacja, badania i wdro¿enia. Musimy kszta³ciæ naukowców, którzy bêd± realizowaæ innowacyjne projekty, a efekty badañ wdra¿aæ. Czeka nas ogromnie du¿o pracy.