Nie dzia³o siê to w laboratorium uniwersyteckim, nie dokona³ tego dyplomowany naukowiec, a jednak eksperyment siê uda³. W piwnicy domu dzielonego z matk± fizyk samouk, ignorowany przez francusk± elitê naukow±, uzyska³ dowód na ruch obrotowy Ziemi. Zrehabilitowa³ tym samym swoich wielkich poprzedników – Galileusza, Kopernika czy Bruna, prze¶ladowanych za herezje.
Léon Foucault te¿ nie mia³ ³atwo. W szkole by³ s³abym uczniem. Matka zatrudni³a korepetytorów, którzy mieli pomóc mu w dostaniu siê na studia medyczne. Szybko okaza³o siê jednak, ¿e powo³aniem m³odego Léona jest zupe³nie co innego. W dobie postêpu technicznego interesowa³y go wszelkie narzêdzia i maszyny. Do tego stopnia, ¿e swoje ponadprzeciêtne zdolno¶ci manualne po¶wiêci³ wymy¶laniu coraz to nowych wynalazków.
Wahad³o, które wprawi³ w ruch 6 stycznia 1851, mia³o mu daæ na zawsze pamiêæ u potomnych. Na pocz±tku przysporzy³o jednak sporo k³opotów. Nie by³ to dobry czas na obwieszczenie ¶wiatu, ¿e Ziemia kr±¿y wokó³ S³oñca. Na m³odym odkrywcy ci±¿y³ te¿ brak naukowego do¶wiadczenia. Intelektuali¶ci jego pomys³ów nie brali wiêc na powa¿nie. „Ów brak akceptacji nape³nia³ Foucaulta gorycz±. By³ cz³owiekiem bardzo utalentowanym i wiedzia³ o tym. G³êboka wiara we w³asne zdolno¶ci dzia³a³a przeciwko niemu” – pisze Aczel. Ten stan rzeczy najlepiej obrazuje wydarzenie z okresu, gdy by³ ju¿ pewien swego sukcesu. Dopiero wtedy poprosi³ przyjaciela, matematyka, aby zastosowa³ jego równania do obliczeñ ruchu drgaj±cego wahad³a. Gdy przyjaciel g³owi³ siê nad zadaniem, Foucault ca³y czas trzyma³ palce na trójk±cie narysowanym na ma³ej drewnianej kuli przedstawiaj±cej Ziemiê. Gdy us³ysza³ odpowied¼, rzek³ jedynie: „Tak my¶la³em”.
Dla francuskiej Akademii Nauk liczy³y siê jednak dyplomy, a nie intuicja. Jakie¿ wiêc musia³o byæ zdziwienie „geometrów” (tak siebie okre¶lali, nawi±zuj±c do staro¿ytnych greckich matematyków), gdy decyzj± innego samouka i pasjonata nauki, prezydenta Ludwika Napoleona III, eksperyment mia³ byæ powtórzony w Panteonie i dostêpny dla ca³ego narodu. By³o co¶ symbolicznego w majestatycznie ko³ysz±cym siê wahadle, zawieszonym na 67−metrowej linie pod kopu³± budynku, który z ko¶cio³a sta³ siê ¶wieck± ¶wi±tyni±. To przecie¿ duchowieñstwo przez wieki negowa³o heliocentryczn± teoriê ¶wiata. Teraz na oczach kleru dokonywa³a siê rewolucja w historii ludzko¶ci.
Eksperyment powtarzano na ca³ym ¶wiecie: w Brazylii, Szwajcarii, Irlandii… I tylko francuscy naukowcy pozostali nieprzejednani. Przyjêli Foucaulta do swego grona dopiero 3 lata przed jego ¶mierci±.
Ukazanie postaci „nieregularnego ¿o³nierza nauki” na tle zawirowañ spo³eczno−politycznych we Francji okaza³o siê ciekawym pomys³em. Jedyne, co mo¿e przeszkadzaæ w lekturze, to liczne retrospekcje. Niemniej otrzymujemy biografiê, która przypomina wspó³czesn± karierê od pucybuta do milionera. Zaczyna³ w niewielkiej piwnicy, skoñczy³ w Panteonie. A milionerem nie sta³ siê tylko przez ignorancjê. Rzecz jasna nie swoj±. Wynaleziony przez niego ¿yroskop zosta³ uznany przez przemys³ za… nieprzydatny. Dopiero pó³ wieku pó¼niej odkryto jego cenne w nawigacji w³a¶ciwo¶ci. Ale Foucault nie mia³ ju¿ w tym udzia³u. Zaraz po skonstruowaniu ¿yroskopu zosta³… bezrobotnym. Jeszcze raz jego ¿ycie okaza³o siê najdoskonalszym przyk³adem triumfu wiedzy nad ignorancj±.
Czym jest literatura? Odpowied¼ na to pozornie proste, a zarazem k³opotliwe pytanie, zazwyczaj pokazuje, jak skomplikowane i pokrêtne bywaj± drogi, którymi pod±¿aj± teoretycy literatury, by opisaæ, na czym polega jej fenomen. Jeden z kierunków w formu³owaniu takich teorii wskazuje studium Dereka Attridge’a, profesora literatury angielskiej w University of York w Wielkiej Brytanii, spadkobiercy i kontynuatora my¶li twórcy dekonstrukcjonizmu – Jacquesa Derridy. Derrida, który w latach 60. minionego wieku stawia³ na g³owie ówczesny dorobek krytycznoliteracki, na nowo rozbudzi³ w badaczach literatury fascynacjê zagadnieniami dotycz±cymi istnienia, budowy i w³a¶ciwo¶ci dzie³a literackiego. Jego koncepcja teorii literatury znalaz³a licznych zwolenników i sprawi³a, ¿e dekonstrukcjonizm sta³ siê nurtem ¿ywo obecnym zw³aszcza w uniwersytetach amerykañskich.
Attridge w badaniach nad teori± literatury wprost nawi±zuje do my¶li Derridy. Wywód rozpoczyna swoistym credo: „literatura – pisze – lub raczej do¶wiadczenie dzie³ literackich, konsekwentnie wykracza poza granice racjonalnego wyja¶nienia”. W zwi±zku z tym proponuje nie tyle logiczne argumenty, ile „raport” z prze¿ycia literacko¶ci i „zaproszenie” czytelnika do dzielenia tego prze¿ycia. Materia³em, nad którym pochyla siê wraz z czytelnikiem, jest kilka wierszy. Zaznacza równie¿, ¿e nie chce wskazywaæ, co jest najwa¿niejsze w tekstach literackich. Pomija prywatne oraz spo³eczne konteksty literatury. Podkre¶la paradoks literatury, jako tej, która „nie rozwi±zuj±c ¿adnych problemów i nie ocalaj±c ¿adnych dusz” (w przeciwieñstwie do innych rodzajów pisania), jest efektywna.
Odnosz±c siê do coraz wyra¼niejszych tendencji w¶ród badaczy literatury, dominuj±cych w akademickiej rzeczywisto¶ci, Attridge krytykuje instrumentalizm najnowszej krytyki. Zarzuca badaczom traktowanie tekstu jako ¶rodka do istniej±cego wcze¶niej celu. Wskazuje przy tym na ró¿ne p³aszczyzny „wykorzystania” tekstu – polityczne, moralne, historyczne, poznawcze itp. Deklaruje siê jako badacz, który literaturê definiuje przez opór wobec takiego my¶lenia. Jako antidotum na instrumentalne traktowanie literatury wskazuje zagadnienia formy.
Kolejne rozdzia³y przynosz± rozwiniêcie tych teorii. Literaturoznawca zajmuje siê wiêc samym procesem tworzenia, podkre¶la przy tym pewn± nieprzewidywalno¶æ i nieuchwytno¶æ zjawiska. Ciekawe s± rozwa¿ania na temat inwencji i oryginalno¶ci. Attridge dotyka tu wa¿nego problemu – ponadczasowo¶ci i pewnej „ponadkulturowo¶ci” oryginalnych dzie³ (nie tylko literackich).
Kiedy pochyla siê nad problemem jednostkowo¶ci literatury, wyra¼nie s³ychaæ jego postmodernistyczne fascynacje. Opisuje j± bowiem nie jako pewn± „w³asno¶æ”, lecz „zdarzenie” zachodz±ce w odbiorze. Istota jednostkowo¶ci powstaje, wed³ug niego, „ze struktury dzie³a, jako zbioru aktywnych relacji, wprowadzonych do gry w trakcie czytania, które nigdy nie zastygn± w niezmienn± konfiguracjê”.
Rozwa¿a te¿ kwestiê odgrywania, czyli twórczego, literackiego czytania. Wzywa do „odpowiedzialnego” odkrywania literatury. W takim akcie nie d±¿ymy wy³±cznie do zaw³aszczenia i zinterpretowania dzie³a, w³±czenia go w kr±g tego, co znane, lecz tak¿e rejestrujemy jego opór i nieredukowalno¶æ.
Literatura dotycz±ca kartagiñskiego wodza jest nadzwyczaj poka¼na. W przededniu pierwszej wojny ¶wiatowej historyk niemiecki U. Kahrstedt z poczuciem humoru oznajmi³, i¿ nie jest w stanie podaæ wyczerpuj±cej informacji dotycz±cej wy³±cznie przej¶cia Hannibala przez Alpy. By przeczytaæ wszystko, co ukaza³o siê od momentu przeprawy do pocz±tków XX wieku, potrzebne by³oby mu drugie ¿ycie. Problem polega zatem na nadmiarze ¼róde³ opisuj±cych wodza i jego poczynania. W tym kontek¶cie nie jest dziwne, ¿e Miron Wolny, historyk UWM w Olsztynie, zaj±³ siê „tylko” rzymskim etapem drugiej wojny punickiej. To newralgiczny punkt ca³ej kampanii Hannibala, która przecie¿ mog³a zadaæ ¶miertelny cios m³odemu jeszcze Imperium Romanum. Wolny rozpocz±³ analizê konfliktu od koñcówki 218 roku p.n.e., gdy Punijczyk wkroczy³ na Nizinê Padu. Wydarzeniem zamykaj±cym rozwa¿ania jest bitwa stoczona nad Jeziorem Trazymeñskim w roku 217 p.n.e.
Szczegó³owo¶æ analiz ¼ród³owych, jakie zastosowa³ autor, jest kolosalna. Nie do¶æ, ¿e odnajdujemy tu ³aciñskie cytaty z dzie³ Polibiusza czy Liwiusza, które nale¿± do klasyki tematu, to dodatkowo wyeksponowane zosta³y dotychczas nieco zapomniane ¼ród³a Appiana z Aleksandrii, Korneliusza Neposa, Liwiusza Florusa czy nawet poety Syliusza Italikusa. Nie brak równie¿ ¼róde³ z obszaru helleñskiego i nielicznych, pomijanych czêsto jako drugorzêdne i ma³o znacz±ce, ¼róde³ kartagiñskich. S± tu te¿ cytaty w jêzyku greckim, co dzi¶ nale¿y ju¿ do zapomnianych zwyczajów historyków zajmuj±cych siê staro¿ytno¶ci±.
W czê¶ci dotycz±cej politycznych i spo³ecznych uwarunkowañ sukcesów Hannibala Wolny przedstawi³ kulisy przechodzenia ca³ych plemion dotychczas wiernych Rzymowi na stronê nowego wodza. Tak mamy do czynienia w przypadku Galów w wojsku Scypiona czy Bojów. Analizowany jest problem dwulicowo¶ci jako normy i kwestia akceptacji takiego stanu rzeczy przez Rzym.
Pisz±c o strategii walki zastosowanej przez Punijczyka autor udowadnia, ¿e na pocz±tkowe sukcesy du¿y wp³yw mia³a s³abo¶æ polityczna konsulatów lat 218 i 217 p.n.e. Nie by³o trudno zajmowaæ imperium, gdy brakowa³o porozumienia politycznego miêdzy najwy¿szymi urzêdnikami wywodz±cymi siê z nobilitas a konsulami nurtu plebejskiego. Rzymskie ¼ród³a w tym wzglêdzie zreszt± zrêcznie maskuj± przewinienie Publiusza Korneliusza Scypiona, jednak Wolnemu udaje siê to staro¿ytne przemilczenie obna¿yæ. Inn± hañbi±ca Rzym spraw± by³o wykorzystywanie przez konsulów inwazji kartagiñskiej jako elementu przetargowego w walce o partykularne interesy polityczne.
Hannibal, jako ¶wietny strateg, walczy³ wed³ug w³asnych regu³ i tu by³ nieprzewidywalny. Wykorzystywa³ maksymalnie topografiê terenu. Wypracowywa³ nowe rozwi±zania militarne, np. u¿ycie zasadzki i zastosowanie taktyki polegaj±cej na próbie okr±¿enia przeciwnika. W realizacjê tych celów anga¿owa³ ró¿ne grupy swego wojska: znakomit± jazdê numidyjsk±, doborow± piechotê, elitarne oddzia³y bojowe czy choæby znane wszystkim s³onie. Ta nieprzewidywalno¶æ ruchów Kartagiñczyków by³a najpowa¿niejszym dla Rzymian problemem strategicznym. Sukcesy Hannibala i niemo¿no¶æ stawienia mu oporu powodowa³y, ¿e morale armii rzymskiej znacznie s³ab³o. Autor przybli¿a znaczenie treningu psychologicznego, jaki wódz stosowa³ wzglêdem swoich ¿o³nierzy. Jest to zreszt± coraz popularniejszy temat interdyscyplinarnych rozpraw naukowych.
Bogdan Bernat
¦miem twierdziæ, ¿e s³owniki, leksykony i encyklopedie nadaj± siê do czytania. Z t± my¶l± wzi±³em do r±k S³ownik wspó³czesnych pisarzy niemieckojêzycznych i siê nie zawiod³em.
Zasadnicz± czê¶ci± s³ownika s± oczywi¶cie biogramy 326 pisarzy. Co zrozumia³e, zredagowano je wed³ug schematu: data i miejsce urodzenia, wykszta³cenie, wa¿niejsze fakty kariery literackiej i, na ogó³, stosunkowo obszerne omówienie twórczo¶ci. Artyku³ has³owy koñczy nota bibliograficzna. Polskiego czytelnika zainteresuje rozdzia³ Teksty w przek³adach polskich, znakomity przewodnik po t³umaczeniach dzie³ z tego obszaru. Niektóre s±dy mo¿na wiêc zweryfikowaæ. Kompetentny i obszerny wstêp daje obraz polskiej recepcji literatury niemieckojêzycznej (z uwzglêdnieniem specyfiki krajowej: by³ej NRD, RFN, Austrii i Szwajcarii).
Zapoznanie siê z biogramami upewnia w przekonaniu, ¿e niemal ka¿dy autor uhonorowany zamieszczeniem w s³owniku by³ wielokrotnie nagradzany, a przy tym korzysta³ z pomocy stypendialnej na tyle wysokiej, ¿e móg³ sobie pozwoliæ na nieskrêpowan± przymusem zarobkowania twórczo¶æ. W ¿yciorysach zaznacza siê równie¿ to, ¿e przedstawiani autorzy s± lud¼mi mobilnymi. Ich edukacja przebiega³a w ró¿nych o¶rodkach i krajach, a ¿ycie wzbogaca³y liczne wyjazdy i podró¿e.
Uwzglêdnieni w s³owniku pisarze, poeci, dramaturdzy, esei¶ci s± osobami urodzonymi zazwyczaj po 1945 r. Ich poszukiwania literackie czêsto ³±cz± siê z propagowaniem rozmaicie pojmowanej lewicowo¶ci, a nawet anga¿owaniem siê w dzia³alno¶æ polityczn±. Twórcy (im m³odsi, tym bardziej) wykorzystuj± do swych poczynañ artystycznych mo¿liwo¶ci multimedialne. Jak siê mo¿na przekonaæ, odpowiadaj± na pytania epoki, diagnozuj± stan cywilizacji, jej wp³yw na cz³owieka itd. Choæ nie s± im obce tematy zwi±zane z hitlerowsk± i enerdowsk± przesz³o¶ci±, z migracj± z by³ych Prus Wschodnich, nazywan± buñczucznie „wypêdzeniem”, to w wiêkszym stopniu zajmuje ich bie¿±ca rzeczywisto¶æ, aktualny stan jêzyka, wiêzi spo³ecznych, feminizm itd.
Ciekawym „w±tkiem” s± pisarze niemieckojêzyczni pochodzenia tureckiego, jak np. Emine S. Özdamar, Feridun Zaimoglu czy Selim Özdogan. W ich utworach odzwierciedlaj± siê problemy i zjawiska, które mówi± tak samo du¿o o mniejszo¶ci tureckiej w Niemczech, jak i o samych Niemcach. Powie¶æ Zaimoglu Kanak−Sprak przynosi g³os Turków mieszkaj±cych w Niemczech, potwierdzaj±c „ich podwójne nieprzystosowanie, rozdarcie miêdzy rodzim± tradycj± a niemieck± administracj±, ich stykanie siê z ksenofobiczn± arogancj±, jak i ksenofilsk± natarczywo¶ci±”.
Jak mo¿na siê przekonaæ podczas lektury, w krajach niemieckojêzycznych literatura nie przesta³a byæ zwierciad³em krytycznie i artystycznie odbijaj±cym trudne jednostkowe i spo³eczne stany ¶wiadomo¶ci.
Wyj±tkowo¶æ ksi±¿ki polega na tym, ¿e dotyczy ona (w wiêkszo¶ci wypadków) autorów ¿yj±cych, którzy wci±¿ pomna¿aj± swój dorobek, podlegaj±cy zmiennym ocenom. Za co najmniej dziesiêæ lat przedstawiona konfiguracja ulegnie przetasowaniom.
Polscy twórcy literatury mog± pozazdro¶ciæ tej publikacji. U nas nie ukaza³ siê tak szeroko i merytorycznie opracowany s³ownik powojennego pokolenia pisarzy polskich.
Henryk Grabowski jest pracownikiem naukowym Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, a tak¿e autorem licznych prac naukowych z teorii wychowania fizycznego i pedeutologii. Na swoim koncie ma co najmniej kilkana¶cie publikacji specjalistycznych. Jest tak¿e cz³onkiem Komisji Rehabilitacji, Adaptacji Spo³ecznej i Kultury Fizycznej PAN oraz ekspertem Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej.
Ksi±¿ka powsta³a z tekstów, które zosta³y stworzone „z potrzeby z³agodzenia przej¶cia od pisarstwa naukowego i dydaktycznego do bezczynno¶ci twórczej, s± wiêc czym¶ na podobieñstwo emerytury pomostowej w innych zawodach”. Wiêkszo¶æ z nich by³a drukowana na ³amach rozmaitych czasopism, m.in. „Forum Akademickiego” czy „Przegl±du”. Powsta³y z my¶l± o konkretnych czytelnikach, czasami s± rezultatem wieloletnich przemy¶leñ, a czasami reakcj± na bie¿±ce wydarzenia.
Zbiorek zosta³ podzielony na cztery czê¶ci, choæ teksty w ka¿dej z nich nie s± posegregowane ani chronologicznie, ani tematycznie. Dlatego, jak pisze sam autor: „ich lekturê mo¿na zacz±æ od dowolnego miejsca i w dowolnym miejscu zakoñczyæ”. Ka¿da z czê¶ci zawiera misz−masz tekstów o najró¿niejszej tematyce, po³±czonych ze sob± na zasadzie: „te teksty chcia³bym zadedykowaæ tym a tym”. Zapewne nie by³o ³atwo dokonaæ takiego podzia³u, jako ¿e wiele z nich nadawa³oby siê do umieszczenia w ka¿dym rozdziale. Jednak o podziale zadecydowa³ autor, co u³atwia zadanie rozpoznania motywów takiej, a nie innej decyzji. O ile oczywi¶cie kto¶ takich motywów potrzebuje.
Zbiory felietonów i tekstów publicystycznych maj± to do siebie, ¿e znale¼æ w nich mo¿na spostrze¿enia dotycz±ce praktycznie wszystkiego. Wszystko wszak jest interesuj±ce i ka¿de, nawet drobne wydarzenie mo¿e prowadziæ do g³êbszych przemy¶leñ. Fani tego typu literatury, z pewno¶ci± znajd± przyjemno¶æ w lekturze zbiorku. Autor mo¿e siê bowiem pochwaliæ tym, co nazywane jest lekkim piórem, umiejêtno¶ci± (a byæ mo¿e talentem czy darem?) bardzo przydatn± dla ka¿dego pisz±cego, bardzo po¿±dan± u autorów literatury piêknej, a wrêcz niezbêdn± u dziennikarzy i felietonistów. To dziêki tej umiejêtno¶ci felietony nie zamieniaj± siê w ciê¿kie przypowie¶ci, lecz staj± siê lekkimi anegdotami, niepozbawionymi przy tym swego rodzaju dydaktyzmu, który nie zostaje nam si³± wt³oczony. Dlatego ³atwo i z przyjemno¶ci± czyta siê spostrze¿enia autora dotycz±ce nauki, kolegów naukowców, studentów. Równie lekko ¶ledzi siê przemy¶lenia autora na temat ró¿nych aspektów staro¶ci, problemów polityki, autorytetu i wychowania polityków czy aspektu kultury zarówno w znaczeniu wychowania, jak i zjawisk spo³eczno−cywilizacyjnych. Zbiór sprawdzi siê wiêc nie tylko dla tych, którzy chc± siê rozerwaæ, ale i dla tych, którzy boj± siê, by inteligencja nie znik³a z tego ¶wiata.
Teksty s± dobrze napisane, czasami bardzo zabawne i daj± szerokie pole do przemy¶leñ. Oczywi¶cie, nie s± to felietony na miarê Rozpaczy z powodu utraty furmanki Jerzego Pilcha, ani anegdoty na poziomie wybitnej Modlitwy ¿aby Anthony’ego de Mello. Nie da siê jednak zaprzeczyæ, ¿e maj± to, co ka¿dy dobry felieton mieæ powinien: s± zabawne, i, co bardzo wa¿ne w dzisiejszych szybkich czasach, bardzo lapidarne.
Zdzis³aw Krasiñski, Opowie¶æ o 15−leciu Wy¿szej Szko³y Zarz±dzania i Bankowo¶ci w Poznaniu (1992−2007), wyd. forum naukowe, Poznañ 2007.
Janusz Zawadzki, Zarz±dzanie organizacjami non−profit. Zagadnienia wybrane, wyd. forum naukowe, Poznañ 2007, seria: Podrêczniki.
Gospodarowanie prac± we wspó³czesnym przedsiêbiorstwie. Teoria i praktyka, red. nauk. Wac³aw Jarmo³owicz, wyd. forum naukowe, Poznañ 2007, seria: Monografie.
Zdzis³aw W. Pu¶lecki, Polska w warunkach cz³onkostwa w Unii Europejskiej i globalizacji, wyd. forum naukowe, Poznañ 2007, seria: Monografie.
Miron Wolny, Hannibal w Italii (218−217 p.n.e.). Studia nad uwarunkowaniami pocz±tkowych sukcesów kartagiñskich, wyd. uniwersytetu warmiñsko−mazurskiego w olsztynie, Olsztyn 2007.
¯ycie we wszech¶wiecie. Stanowiska przyrodoznawstwa, filozofii i teologii, praca zbiorowa pod red. Tobiasa Daniela Wabba, t³um. Bogdan Baran, pañstwowy instytut wydawniczy, Warszawa 2007, seria: Biblioteka My¶li Wspó³czesnej.
Natalie Angier, Opêtani nauk±. Na tropie zagadki nowotworów, t³um. Agnieszka Kloch, Justyna Kubacka, wyd. prószyñski i s−ka, Warszawa 2007, seria: Na ¦cie¿kach Nauki.
Nauka a kreacjonizm. O naukowych uproszczeniach teorii inteligentnego projektu, pod red. Johna Brockmana, t³um. Dariusz Sagan, S³awomir Piechaczek, wyd. CiS, Warszawa 2007.
Derek Attridge, Jednostkowo¶æ literatury, t³um. Pawe³ Moi¶cicki, TAiWPN UniveRsitas, Kraków 2007, seria: Horyzonty Nowoczesno¶ci.
Pawe³ Jasienica, Pamiêtnik, wstêp i zakoñczenie W³adys³aw Bartoszewski, wyd. prószyñski i s−ka, Warszawa 2007.
Christine Ockrent, Kobiety u w³adzy, t³um. Jolanta Kurska, Katarzyna Resztak, wyd. prószyñski i s−ka, Warszawa 2007.
Piotr ¦liwiñski, ¦wiat na brudno. Szkice o poezji i krytyce, wyd. prószyñski i s−ka, Warszawa 2007, seria: Impuls.
Henryk Grabowski, Miscellanea, czyli rzeczy rozmaite, wyd. fall, Kraków 2007.
Caitlín R. Kiernan, Beowulf, na podstawie scenariusza Neila Gaimana i Rogera Avary’ego, wstêp Neil Gaiman, t³um. Ma³gorzata Dobrowolska, wyd. prószyñski i s−ka, Warszawa 2007.
Bryan Sykes, Przekleñstwo Adama. Przysz³o¶æ bez mê¿czyzn, t³um. Zofia £omnicka, wyd. prószyñski i s−ka, Warszawa 2007, seria: Na ¦cie¿kach Nauki.
Jared Diamond, Upadek. Dlaczego niektóre spo³eczeñstwa upad³y, a innym siê uda³o, t³um. Jacek Lang, Zofia £omnicka, Janusz Margañski, Marcin Ryszkiewicz, wyd. prószyñski i s−ka, Warszawa 2007.
Joel Garreau, Radykalna ewolucja. Czy cz³owiek udoskonalony przez naukê i technikê bêdzie jeszcze cz³owiekiem?, t³um. Agnieszka Kloch, Aleksander Michalski, wyd. prószyñski i s−ka, Warszawa 2007.
Stanis³aw Rodziñski, Dzie³a – czasy – ludzie, Wyd. salwator, Kraków 2007.
Ilse Aichinger, Niewiarygodne podró¿e, do druku przygotowali: Simone Fässler, Franz Hammerbacher, t³um. Emilia Bielicka, SW czytelnik, Warszawa 2007.
Jean Améry, O starzeniu siê. Bunt i rezygnacja, Podnie¶æ na siebie rêkê. Dyskurs o dobrowolnej ¶mierci, t³um. i przedmowa Bogdan Baran, sw czytelnik, Warszawa 2007, seria: Nowy Sympozjon.
Marcin Geryk, Rynek uczelni niepublicznych w Polsce, sgh – oficyna wydawnicza, Warszawa 2007.
Wilhelmina Wosiñska, Oblicza globalizacji, wyd. smak s³owa, Sopot 2008, seria: Miej W³asne Zdanie.
Anna Jedliñska, Alina Kruszewska, S³ownik minimum w³osko−polski polsko−w³oski, wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2007.
Jan Czochralski, Kieszonkowy s³ownik niderlandzko−polski, wyd. II zmienione, wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2007.
Nico Martens, Elke Morciniec, Ma³y s³ownik niderlandzko−polski polsko−niderlandzki, wyd. XIV, wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2007.
Jan Chodera, Stefan Kubica, Andrzej Bzdêga, Podrêczny s³ownik niemiecko−polski A−Z, wyd. XIX, wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2007.
Ryszard Gaj, Ortega y Gasset, wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2007, seria: My¶li i Ludzie.
Agnieszka Kijewska, ¦wiêty Augustyn, wyd. wiedza powszechna, Warszawa 2007, seria: My¶li i Ludzie.