Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Doros³emu dzi¶ pokoleniu Opatrzno¶æ oszczêdzi³a najciê¿szych do¶wiadczeñ, ale jego przedstawiciele nie czuj± siê zwolnieni ze zobowi±zañ, jakie odziedziczyli po przodkach ani z odpowiedzialno¶ci, jak± wobec nich ponosz±.

Goldsteinowie

cz. 2 Wspólne dziedzictwo

Magdalena Bajer

Nasz dom jest z gruntu katolicki, ale tu bywali i bywaj± ludzie wszelkich orientacji, najrozmaitszych religii, zawsze traktowani jednakowo. Ka¿dy przejaw jakiegokolwiek odseparowania siê od innych, uznawania swojej lepszej inno¶ci, by³ ca³kowicie obcy. My¶lê, ¿e jest to bardzo wielka warto¶æ, któr± z tego domu wynosimy. Us³ysza³am to dziesiêæ lat temu od prof. Krzysztofa Ja¿d¿ewskiego, badacza fauny polarnej, na koniec spotkania w ³ódzkim gnie¼dzie licznego uczonego rodu.

„inno¶ci”

Otwarty katolicyzm i ciekawo¶æ owocuj±ca zatrudnieniami naukowymi, a tak¿e powo³anie nauczycielskie naznaczaj± tradycjê rodzinn± Ewy Goldsteinowej. Najznaczniejsz± uczon± postaci± by³ jej ojciec Konrad Ja¿d¿ewski, jeden z czo³ówki polskich archeologów, zarazem jeden z ostatnich „omnibusów” w swojej dziedzinie, twórca szko³y naukowej. W ich szeregu jest tak¿e ciotka Jadwiga Jasnorzewska, asystentka ¶wiatowej s³awy psychologa Jeana Piageta w Genewie, wuj Leszek Jasnorzewski, badacz polarnik, cytowany brat Krzysztof i jeszcze inni krewni. Nauczycielk±, oprócz wszystkich „akademików”, by³a matka, anglistka oraz germanistka, nauczycielem jest najm³odszy brat, no i sama gospodyni dzisiejszego spotkania.

W poprzednim numerze opisa³am, tak¿e niezmiernie bogat±, duchow± oraz intelektualn± schedê Goldsteinów. S± w niej w±tki odmienne – postawy lewicowe o barwie PPS, silny nurt dzia³añ spo³ecznikowskich na rzecz o¶wiecania spo³eczeñstwa i zdrowia publicznego. S± tradycje naukowe, profesorskie oraz badawcze osi±gniêcia dziadka, ojca i brata.

Stanis³aw Goldstein zawsze interesowa³ siê matematyk± i wcze¶nie opanowa³ kilka jêzyków obcych. W szkole zosta³ finalist± olimpiady astronomicznej, a pó¼niej zdoby³ nagrodê w Konkursie Kopernikañskim na najlepszego studenta Uniwersytetu £ódzkiego. Jeszcze pó¼niej obj±³ w tym uniwersytecie Katedrê Informatyki Stosowanej, któr± kieruje. Jego syn Piotr jest filozofem i wyró¿niaj±cym siê poliglot±, córka Joanna studiuje hebraistykê. Profesor, jak wszyscy dzi¶ ¿yj±cy Goldsteinowie, ¶piewa w chórze.

Spotkanie obu tradycji, z ca³ym odmiennym baga¿em prze¿yæ osobistych i do¶wiadczeñ spo³ecznych, przynios³o, jak my¶lê, silnie ugruntowane rozeznanie w mo¿liwo¶ciach wyborów ¿yciowych – dziêki inno¶ciom bogatszych – a przy tym jasn± ¶wiadomo¶æ, co i jak wybieraæ nale¿y.

wedle wzorów

Piotr, starszy syn znanego profesora chirurgii, urodzony w roku 1949, rós³ po¶ród dwu silnych indywidualno¶ci – babci i ojca. – Bardzo siê kochali, ale na styku iskrzy³o i ja bywa³em rozjemc±. Chodzi³ do szko³y muzycznej, gdzie w wieku lat dwunastu pozna³ Ewê Ja¿d¿ewsk±, która z tamtego czasu lepiej pamiêta swego przysz³ego te¶cia, z którym chodzili do filharmonii, a w domu Goldsteinów s³ucha³a p³yt i buszowa³a w przebogatej bibliotece. Muzyka jest w rodzinnej historii w±tkiem nieprzerwanym. Piotr do dzisiaj grywa na fortepianie, choæ pianistyczn± edukacjê zakoñczy³ na poziomie podstawowym i do ojcowskiej wirtuozerii nigdy nie aspirowa³.

W drugiej licealnej zaj±³ drugie miejsce w konkursie matematycznym £odzi i punktowane w fizycznym. W nastêpnych latach zosta³ kolejno laureatem uczniowskich olimpiad: chemicznej, astronomicznej i matematycznej. Bez egzaminu poszed³ na chemiê, a po roku zacz±³ równolegle studiowaæ fizykê. Dzisiaj uwa¿a, ¿e cen± za to by³o „uczenie siê wszystkiego dosyæ powierzchownie”, zw³aszcza ¿e dodatkowym zajêciem m³odego cz³owieka by³o gotowanie i zajmowanie siê domem, gdy matka wyjecha³a na sta¿ do Holandii, a babci lat przyby³o. Z Ew± spotykali siê zwykle w kuchni lub pralni.

Chemiê w £odzi, nieco pó¼niej fizykê w Warszawie, skoñczy³ Piotr Goldstein z wyró¿nieniami. Przed drugim dyplomem para kolegów za³o¿y³a w³asn±, szybko powiêkszaj±c± siê rodzinê. – Matka by³a osob± ¶wiêt±, chodzi³a do ko¶cio³a czêsto, modli³a siê ¿arliwie, ale by³a jak najdalsza od dewocji. Taka opinia ziêcia brzmi wiarygodnie, zw³aszcza gdy wzmacnia j± wyznanie, ¿e poprzez rodzinê ¿ony zbli¿y³ siê do katolicyzmu, mimo ¿e nikt nigdy go nie nawraca³.

D³ugo trwa³o zanim przestali siê tu³aæ po wynajmowanych lub u¿yczonych przez kogo¶ z rodziny k±tach. W ka¿dym z tych miejsc by³ jednak dom, w którym pielêgnowano to, co najlepszego wynie¶li ze swego gniazda: otwarto¶æ, wzajemn± rozumn± i ¿yczliw± ciekawo¶æ, wra¿liwo¶æ na los innych i ten sam, choæ przejawiaj±cy siê rozmaicie, patriotyzm. Najm³odszy z czwórki dzieci urodzi³ siê w ich w³asnym mieszkaniu, tu gdzie rozmawiali¶my o rodzinnych dziejach.

Studia doktoranckie Piotr zakoñczy³ prac± licz±c± trzysta stron, co u fizyków jest ewenementem. W pewnym momencie po¿a³owa³ tego, ¿e nie jest lekarzem, jak ojciec i dziadek, czuj±c, ¿e chyba bardziej motywuje go s³u¿ba ludziom ni¿ rozwi±zywanie problemów fizycznych, co sk±din±d bardzo lubi. Zacz±³ uczyæ w szkole, znajduj±c tam „swoje miejsce”. Od roku 1995 dzieli ¿ycie zawodowe miêdzy zajêcia pedagogiczne w najlepszym warszawskim liceum prywatnym i badania naukowe w Instytucie Problemów J±drowych.

„strasznie ciekawe” domy

Najstarszy przedstawiciel m³odego, a ju¿ doros³ego pokolenia, Pawe³ (autor drzewa genealogicznego) opowiada: – Wigilia by³a u Ja¿d¿ewskich – na pierwsze ¶wiêto sz³o siê do dziadków Goldsteinów. Oba domy by³y strasznie ciekawe, ale dawa³y co¶ zupe³nie innego. Na Ko¶ciuszki, u Ja¿d¿ewskich, by³ dom nabrzmia³y tradycj± – wielki okr±g³y stó³, przy którym liczna rodzina zbiera³a siê do posi³ków i mnie, poniewa¿ by³em najstarszy, wolno siê by³o odezwaæ, ale musia³em mieæ kwestiê bardzo starannie u³o¿on±. Musia³em mieæ do powiedzenia co¶ przemy¶lanego. U dziadków Goldsteinów na Tkackiej atmosfera by³a lu¼niejsza. Dziadzia Janek wspaniale zna³ siê na dzieciach. Na siódme urodziny da³ mi kalkulator i razem rozwi±zywali¶my krzy¿ówki, a ka¿da by³a okazj± do niezliczonych dygresji o najwymy¶lniejszych has³ach. Je¿eli chodzi o inspiracje intelektualne by³ niezrównany.

Dr Pawe³ nie wyobra¿a³ sobie, ¿e mo¿e robiæ co¶ innego ni¿ paraæ siê nauk± albo nauczaniem, ale o kierunku studiów zadecydowa³ w pewnej mierze przypadek. W szkole podstawowej by³ wielkim entuzjast± biologii i geografii. Dwukrotnie zwyciê¿y³ w olimpiadzie geograficznej, co dawa³o wstêp do ka¿dego prawie liceum bez egzaminu. – G³upio by³o nie zawalczyæ o co¶ wiêcej. Wybra³ wiêc eksperymentaln± klasê matematyczn±, unikaj±c szko³y im. W³adys³awa IV, gdzie polskiego uczy³a mama. Zainteresowañ biologicznych nie pogrzeba³ ca³kiem – staraj±c siê, ju¿ jako matematyk, o zajêcie przewodnika po Ogrodzie Botanicznym PAN; zda³ egzamin za pierwszym razem.

Powtórzy³a siê w ¿yciu pierworodnego syna ojcowska decyzja zg³êbiania dwóch dziedzin, z tym ¿e Paw³owi ³atwiej by³o studiowaæ matematykê i fizykê, gdy¿ dosta³ siê na Miêdzywydzia³owe Indywidualne Studia Matematyczno−Przyrodnicze w UW. Zorientowawszy siê, ¿e specjalnej intuicji, jak to nazywa, niezbêdnej fizykom, nie ma, na czwartym roku „przedryfowa³” ostatecznie na matematykê, ¿eby nied³ugo po studiach zrobiæ doktorat. Podobnie te¿ jak ojciec, ma za ¿onê kole¿ankê ze studiów.

Anna Zatorska−Goldsteinowa zrobi³a doktorat i pracuje w Instytucie Matematyki Stosowanej PAN. Kiedy ona by³a na stypendium Humboldta w Niemczech, a on mia³ tam krótkoterminowe sta¿e, zaczêli pracowaæ nad podobnymi problemami i w³a¶nie przygotowuj± drug± wspóln± publikacjê. W domu du¿o rozmawiaj± o filmach, ksi±¿kach i tak¿e o matematyce, na któr± ka¿de patrzy trochê inaczej. Bywa u nich bardzo wielu przyjació³ i znajomych – ze szko³y, studiów, z chóru, w którym oboje ¶piewaj±.

kroki na drogach

Najm³odszy, Janek, mieszka z rodzicami koñcz±c studia biologiczne i my¶l±c jeszcze o chemii albo jakim¶ innym kierunku (tradycja). Oczywi¶cie, ¶piewa w chórze. Uwa¿a swój dom za taki, jaki sam chcia³by stworzyæ, a to ju¿ powa¿nie rozwa¿a. Wie, ¿e starsi i m³odsi cz³onkowie kochaj±cej siê rodziny s± wyrozumiali, ale trudno by im by³o wybaczyæ krzywdê wyrz±dzon± drugiemu cz³owiekowi, np. „swojej dziewczynie”.

Antek, trzeci z kolei, przypisuje sobie „k³opoty z koncentracj±” i w nich upatruje przyczynê trudów ponoszonych w szkole podstawowej – równocze¶nie ogólnokszta³c±cej i muzycznej. Ojciec uwa¿a go za najbardziej muzykalne ze swoich dzieci, matka przypomina pasjê geograficzn±, a bohater tych opinii wyja¶nia mi, ¿e owszem, chêtnie gra na fortepianie, ale tylko na „domowy u¿ytek”, ¿e od dawna, kiedy zaczyna³ je rysowaæ, do dzisiaj fascynuj± go mapy. A dzisiaj jest informatykiem. Zwyciê¿y³ w szkolnej olimpiadzie chemicznej, po czym, „dynastycznym tropem”, poszed³ do klasy matematyczno−fizycznej.

Po maturze, nie mog±c wybraæ miêdzy matematyk± i fizyk±, zdecydowa³ siê na informatykê. Studia trochê siê przed³u¿aj±, gdy¿ Antoni Goldstein zacz±³ równocze¶nie pracowaæ i wsi±k³ w „¶rodowisko polskiego Internetu”. Uwa¿a, ¿e u³atwi³a mu to wyniesiona z domu ciekawo¶æ ludzi i ³atwo¶æ nawi±zywania kontaktów. ¯onê Ewê spotka³ w internetowej grupie dyskusyjnej pasjonuj±cej siê humorem abstrakcyjnym.

M³oda pani Goldsteinowa, imienniczka swojej te¶ciowej, jest informatykiem ekonomicznym, pracuje w miêdzynarodowej korporacji porzuciwszy studia doktoranckie, bo nie znalaz³a opiekuna naukowego do interesuj±cego j± tematu, którym by³y psychospo³eczne uwarunkowania tworzenia przez wolontariuszy oprogramowania do rozmaitych potrzeb, zamiast kupowania go od wyspecjalizowanych firm.

Kolejny dom rodzinny, w którym przyszed³ na ¶wiat pierwszy wnuk moich gospodarzy, jest miejscem spotkañ ró¿nych ¶rodowisk: krewnych, przyjació³ harcerzy, kolegów mê¿a i ¿ony, znajomych z Internetu. Z tymi ostatnimi pasjonuj± siê teraz fantastyk±.

Jedyna córka pañstwa Ewy i Piotra, Hania, jest humanistk±. Studiowa³a filozofiê w Uniwersytecie Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego, specjalizuj±c siê w etyce – praca magisterska by³a porównaniem koncepcji z³a u Hanny Arendt z koncepcj± chrze¶cijañsk±. Niedawno obie z matk± skoñczy³y studia podyplomowe z nauczania muzyki i sztuki; byæ mo¿e pani Hania bêdzie uczyæ etyki w liceum. W jej pokoleniu jest jeszcze jeden Goldstein−filozof, wspomniany bratanek i imiennik pana Piotra, który zajmuje siê Platonem.

Powtarzaj± siê w±tki biograficzne, okoliczno¶ci ¿yciowych decyzji, kryteria wyborów, sk³onno¶ci i upodobania. Doros³emu dzi¶ pokoleniu Opatrzno¶æ oszczêdzi³a najciê¿szych do¶wiadczeñ, ale jego przedstawiciele nie czuj± siê zwolnieni ze zobowi±zañ, jakie odziedziczyli po przodkach ani z odpowiedzialno¶ci, jak± wobec nich ponosz±.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje