Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Nawet najwiêksze odkrycie naukowe, nieupublicznione, nie bêdzie mia³o wp³ywu na rzeczywisto¶æ. Dlatego tak wa¿nym czynnikiem jest publikowanie prac naukowych w czasopismach o mo¿liwie najszerszym zasiêgu.

ocena dorobku

Lucjan Paw³owski

Ka¿dy system oceny dorobku naukowego budzi niezadowolenie jakiej¶ grupy, a ¿e naukowcy zawodowo pos³uguj± siê piórem, odd¼wiêk w ¶rodkach masowego przekazu jest du¿y. Prawd± jest, ¿e w historii polskiej nauki nie by³o tylu zmian, co po roku 1989. Mo¿e to sugerowaæ, ¿e do g³osu dochodzi coraz to inna grupa i walczy o realizacjê swoich partykularnych interesów.

W przesz³o¶ci funkcjonowa³ klarowny system awansów. Asystentem zostawa³o siê po uzyskaniu stopnia magistra, adiunktem po doktoracie, docentem po habilitacji i wreszcie profesorem po uzyskaniu tytu³u. Likwidacja stanowiska docenta i wprowadzenie stanowiska profesora nadzwyczajnego, na które mianuje rektor, przyspieszy³o, co prawda, „rozwój kadry”, bo w kilka miesiêcy liczba „profesorów” siê zwielokrotni³a, ale równocze¶nie obni¿y³y siê wymagania. Powa¿ne uczelnie stosowa³y ostrzejsze kryteria przy powo³ywaniu na stanowiska profesora nadzwyczajnego, ale im uczelnia s³absza, tym kryteria stawa³y siê ³agodniejsze. W konsekwencji mamy „profesorów”, którzy nie maj± w swoim dorobku ani jednej pracy opublikowanej w porz±dnym czasopi¶mie. Nie powinno to dziwiæ, poniewa¿ wiêkszo¶æ ludzi, w tym tak¿e naukowców, p³ynie niczym woda w rzece. ¬le uregulowana rzeka grozi powodzi±.

W przypadku nauki takimi obwa³owaniami determinuj±cymi zachowania jej pracowników s± kryteria awansu naukowego oraz kryteria przyznawania ¶rodków na badania. Choæ wci±¿ pojawiaj± siê uwagi krytyczne, postaram siê udowodniæ, ¿e KBN, a potem Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wy¿szego, udoskonalaj±c kryteria w tzw. ocenie parametrycznej przyczyni³y siê do pozytywnych zmian w nauce polskiej.

Regulacja rzeki

Mówi±c górnolotnie, uczeni d±¿± do coraz dok³adniejszego poznania i opisu rzeczywisto¶ci, wp³ywaj±c poprzez odkrycia naukowe na wci±¿ zmieniaj±c± siê cywilizacjê ludzk±. Jednak nawet najwiêksze odkrycie naukowe, nieupublicznione, nie bêdzie mia³o wp³ywu na rzeczywisto¶æ. Dlatego tak wa¿nym czynnikiem jest publikowanie prac naukowych w czasopismach o mo¿liwie najszerszym zasiêgu. Z historii nauki znamy wiele przyk³adów, kiedy to s³abo rozpropagowane odkrycie pozosta³o nieznane, a¿ do ponownego odkrycia przez kolejnego uczonego, który potrafi³ je upowszechniæ.

Wielkie odkrycia zdarzaj± siê nieczêsto. W wiêkszo¶ci przypadków my – naukowcy, niczym murarze, mozolnie dok³adamy pojedyncze cegie³ki w ci±gle budowanym gmachu wiedzy. Rzecz w tym, aby te nasze polskie cegie³ki by³y mo¿liwie dobrej jako¶ci. Tym bardziej, ¿e znajdujemy siê w nowej sytuacji. Szybko postêpuj±ca integracja w obrêbie Unii Europejskiej powodowaæ bêdzie konieczno¶æ weryfikacji jako¶ci naszych badañ co najmniej na poziomie europejskim.

Wad± poprzedniego systemu ocen jednostek naukowych by³o to, ¿e mo¿na by³o uzyskaæ dobr± lokatê za setki bezwarto¶ciowych pseudopublikacji na lokalnych konferencjach. Aby temu zapobiec, wprowadzono bardzo dobr± zasadê, ¿e do oceny bierze siê liczbê prac równ± podwójnej liczbie pracowników. W tym systemie masowa bylejako¶æ nie op³aca siê i obserwuje siê ci±g³y wzrost publikacji w coraz to lepszych czasopismach. W ten sposób nastêpuje stopniowe umiêdzynarodowienie badañ, nawet tam, gdzie wcze¶niej kwit³y jedynie nadwi¶lañskie „odkrycia”.

Przez dwa lata pracowa³em w Australii, w Commonwealth Scientific and Industrial Research Organization, rz±dowym o¶rodku badañ naukowych maj±cych za zadanie wspomaganie rozwoju Australii. W ocenie jednostek organizacyjnych CSIRO liczy³y siê tylko publikacje w dobrych czasopismach miêdzynarodowych i patenty. Nikt nie pyta³, co ma Australia z publikacji w czasopismach miêdzynarodowych, gdy¿ by³o oczywiste, ¿e badania prowadzone na wysokim poziomie, weryfikowane poprzez recenzentów dobrych czasopism naukowych, kszta³tuj± twórczy potencja³ ludzki, który równolegle tworzy bazê informacyjn± o najnowszych osi±gniêciach i know−how.

Nie ma lepszej metody weryfikacji potencja³u twórczego zespo³u naukowego ni¿ poprzez liczbê publikacji na forum miêdzynarodowym. Powiem wiêcej, równie¿ zespo³y naukowe pracuj±ce w koncernach, zdawa³oby siê nastawione wybitnie na badania utylitarne, publikuj± sporo prac o charakterze podstawowym; np. podstawy teoretyczne znanej mi wymiany jonowej, procesu stosowanego w wielu ga³êziach przemys³u, zosta³y opracowane przez uczonych pracuj±cych w laboratoriach przemys³owych: R. Kunina w Rohm and Haas, F. Helffericha w Shell, B.A. Bolto w CSIRO oraz E. Glueckauf w o¶rodku badañ j±drowych Harwell. Ka¿dy z nich jest autorem monografii o podstawowym znaczeniu dla teorii wymiany jonowej, a zarazem ma na swoim koncie wprowadzenie do produkcji nowych technologii.

Miêdzy bajki nale¿y w³o¿yæ g³oszone w Polsce has³a, ¿e w wyniku badañ stosowanych nast±pi prze³om technologiczny. Do tego brak ca³ej infrastruktury. Nawet gdyby pojawi³y siê epokowe, nowe technologie, obecna polska gospodarka nie jest w stanie ich zaabsorbowaæ. Nie oznacza to jednak, ¿e badania naukowe nie wywieraj± wp³ywu na rozwój kraju.

Truizmem jest twierdzenie, ¿e o przysz³o¶ci Polski zadecyduj± absolwenci wy¿szych uczelni, zdolni do wydajnej, twórczej pracy zarówno w gospodarce, jak i w administracji pañstwowej i samorz±dowej. U¿y³em okre¶lenia „twórcza praca”, bo szybko zmieniaj±ce siê, o rosn±cej z³o¿ono¶ci stanowiska pracy wymagaæ bêd± pracowników twórczych, z inwencj±, bo tylko tacy, a nie odtwórczy wyrobnicy, mog± nawi±zaæ kontakt z szybko postêpuj±c± w ¶wiecie technologi±. Jestem przekonany, ¿e twórczego podej¶cia do pracy mo¿e nauczyæ tylko nauczyciel akademicki, który sam uprawia twórczo¶æ weryfikowan± na forum miêdzynarodowym poprzez publikacje prac w czasopismach miêdzynarodowych. Poddanie publikowanych prac pod os±d ¶rodowiska miêdzynarodowego gwarantuje, ¿e zawieraj± one elementy nowo¶ci naukowej. Takiej weryfikacji nie zapewniaj± czasopisma wydawane w Polsce, nawet te z „listy filadelfijskiej”, je¶li nie korzystaj± z recenzentów zagranicznych.

W mojej ocenie opracowana przez MNiSW lista czasopism wyra¼nie promuje badania przeprowadzone na wysokim poziomie i tym samym sprzyja podnoszeniu poziomu badañ prowadzonych w Polsce. Jest jak nie¼le uregulowane koryto rzeki, kieruje coraz wiêkszy strumieñ naukowców w kierunku badañ weryfikowanych na forum miêdzynarodowym.

Jako¶æ kadry

Nie podzielam opinii, ¿e w nauce polskiej dzieje siê coraz gorzej. Pomimo stosunkowo ma³ych nak³adów na naukê, coraz wiêksza liczba zespo³ów naukowych stara siê znacznie lepiej wypa¶æ w ocenie parametrycznej MNiSW. Pozostaje wyraziæ nadziejê, ¿e bêdzie szybko mala³a liczba malkontentów, którzy zamiast staraæ siê sprostaæ rosn±cym wymaganiom jako¶ci publikacji, krytykuj±c system, chc± go dostosowaæ do swoich lokalnych osi±gniêæ.

Szkoda, ¿e w przypadku awansów naukowych nie ustalono jednoznacznego kryterium minimalnej liczby prac opublikowanych w miêdzynarodowych czasopismach, poni¿ej którego uzyskanie poszczególnych stopni w karierze naukowej by³oby niemo¿liwe. Brak takiego jasnego kryterium powoduje, ¿e wymagania co do jako¶ci dorobku naukowego znacznie ró¿ni± siê w zale¿no¶ci od sekcji CK. W ¶rodowisku naukowym g³o¶no jest o jednej z dyscyplin, gdzie bardzo mocny i zarazem ma³o wymagaj±cy „lider” doprowadzi³ do tego, ¿e w dyscyplinie tej wypromowano w ostatnich 2 latach tyle habilitacji, co we wszystkich innych razem wziêtych.

Tymczasem jako¶æ kadry naukowej, kreowanej na podstawie weryfikowalnych w skali miêdzynarodowej publikacji ¶wiadcz±cych o jej twórczych umiejêtno¶ciach, moim zdaniem, ma podstawowe znaczenie dla rozwoju Polski. System kszta³cenia na poziomie wy¿szym po roku 1989 wyra¼nie prze¿ywa regres. W uczelniach publicznych, z powodu ci±g³ych pseudoreform w kszta³towaniu kadry nauczaj±cej, obni¿eniu uleg³a jej jako¶æ, co odbija siê negatywnie na wyrabianiu twórczych nawyków u studentów. Wypada zapytaæ, jakie warto¶ci niesie wprowadzona ostatnio zmiana nazwy szkó³ wy¿szych? Czy gdyby¶my wszystkich profesorów jednego dnia mianowali na cz³onków PAN, to automatycznie podniós³by siê poziom polskiej nauki?

O ile jednak, mimo wszystko, na studiach dziennych w uczelniach publicznych kszta³cimy przyzwoicie, to nie mo¿na ju¿ tego powiedzieæ o studiach zaocznych, które traktowane s± jako ¼ród³o dochodów umo¿liwiaj±cych domkniêcie bud¿etu – wobec niedofinansowania uczelni z bud¿etu pañstwa. Taki sam poziom, jak na studiach zaocznych w szko³ach publicznych, reprezentuje wiêkszo¶æ uczelni niepublicznych, gdzie porz±dne laboratoria nale¿± do rzadko¶ci, a kadra stanowi±ca minimum programowe pojawia siê od ¶wiêta. Zdarza siê, ¿e wyk³ad jest odtwarzany z ta¶my wideo. W konsekwencji wzrost skolaryzacji na poziomie wy¿szym ma charakter wirtualny, gdy¿ znacz±ca czê¶æ dyplomów nie tyle zasta³a wypracowana, ile kupiona za czesne.

Konkurencja i wspó³praca

Ostatnio przedstawiciele du¿ych uczelni, w wy¶cigu do skromnych ¶rodków przeznaczanych przez pañstwo na uniwersytety, staraj± siê przeforsowaæ zasadê uniwersytetów flagowych. Ich wprowadzenie oznacza³oby marginalizacjê uczelni mniejszych, odgrywaj±cych istotn± rolê w rozwoju regionalnym. Wystarczy popatrzeæ na regionalne o¶rodki akademickie, aby dostrzec ich rolê w rozwoju kulturalnym i gospodarczym mniejszych miast. Marginalizacja tych o¶rodków z pewno¶ci± spowolni rozwój poszczególnych regionów Polski. Pojawia siê retoryczne pytanie, czy chodzi o to, aby niedorozwój ca³ych regionów by³ dziedziczny?

Drugim, ostatnio modnym zawo³aniem jest wzywanie do konkurencyjno¶ci, jako panaceum na jako¶æ. Autorzy tej koncepcji chyba nie zetknêli siê z badaniami prowadzonymi na wysokim poziomie miêdzynarodowym. W tych badaniach niezbêdna jest wspó³praca du¿ej liczby zespo³ów pochodz±cych z wielu krajów. Konkurencja jest zaprzeczeniem wspó³pracy. Konkurencja wymaga zachowania tajemnicy, aby wypa¶æ lepiej. Nauka to ci±g³e rozpoznawanie nieznanego, tu istotne znaczenie ma swobodna wymiana informacji na temat nawet wstêpnych koncepcji.

Przed laty, wspó³pracuj±c z biurem projektów BIPROWOD, pracowa³em nad nowymi technologiami oczyszczania ¶cieków i uzdatniania wody. Pocz±tkowo ka¿dy koncentrowa³ siê na swojej idei dopracowuj±c j± do pe³nego projektu autorskiego, najczê¶ciej koñcz±cego siê zg³oszeniem patentowym. Po pewnym czasie przyjêli¶my zasadê, ¿e zg³oszenia patentowe robimy wspólnie. Znik³o wspó³zawodnictwo, a zaczê³a siê wspó³praca, ka¿dy bez obawy o utratê autorstwa patentu dzieli³ siê nawet wstêpnymi koncepcjami, które nastêpnie by³y przez innych rozwijane. W konsekwencji liczba zg³oszeñ patentowych wzros³a ponadtrzykrotnie. To tej wspó³pracy zawdziêczam wspó³autorstwo ponad 90 patentów. Tak wiêc konkurencja niekoniecznie musi wywo³aæ przyspieszenie uzyskiwania po¿±danych rezultatów badañ naukowych.

Prawd± jest, ¿e w polskiej nauce mamy du¿o bylejako¶ci. Ka¿da uczelnia jeszcze do niedawna wydawa³a w³asne zeszyty naukowe, które mia³y minimalny zasiêg. Zbyt czêsto jedynymi czytelnikami byli autorzy opublikowanych prac. I w³a¶nie ostatnie kryteria MNiSW, utworzone do oceny jednostek naukowych, powoli eliminuj± tego typu negatywn± dzia³alno¶æ. Jest to w³a¶ciwa droga.

Miêdzynarodowe kryteria

Korzystne by³oby, moim zdaniem, ustalenie przez CK, wzorem szeregu krajów rozwiniêtych, pewnych minimów w liczbie publikacji w czasopismach wydawanych przez miêdzynarodowych wydawców, przy awansach na stopnie i tytu³ naukowy. Zdarza siê bowiem, szczególnie po ostatniej „reformie”, ¿e niektórzy doktorzy habilitowani nie maj± w swoim dorobku ani jednej pracy opublikowanej w powa¿nym czasopi¶mie miêdzynarodowym. A jest to jedyne niezale¿ne forum, na którym mo¿na w sposób ca³kowicie obiektywny weryfikowaæ warto¶æ publikacji. Jednoznaczne kryteria, oparte na liczbie publikacji w czasopismach miêdzynarodowych, mog± zapewniæ podniesienie jako¶ci badañ naukowych oraz kreowaæ kadrê o porównywalnym do innych krajów potencjale twórczym. Pojawi± siê tutaj g³osy, ¿e moja propozycja nie uwzglêdnia innych zas³ug. Prawda, nie uwzglêdnia. Ale za to system staje siê bardzo przejrzysty, odporny na ró¿nego rodzaju koterie, wszak¿e nie da siê za³atwiæ po znajomo¶ci publikacji w dobrym czasopi¶mie miêdzynarodowym. Natomiast honorowanie za inne, niekiedy te¿ wa¿ne osi±gniêcia, nale¿a³oby oddzieliæ od awansów naukowych. Istnieje ca³y arsena³ ¶rodków, takich jak nagrody ró¿nego szczebla, odznaczenia pañstwowe itp., pozwalaj±cych doceniæ inne osi±gniêcia. Je¶li chcemy wychowaæ kadrê naukow± umiej±c± siê poruszaæ w nauce o miêdzynarodowym wymiarze, nie da siê tego zrobiæ bez odniesienia do kryteriów miêdzynarodowych.

Reformatorzy nauki polskiej czêsto odwo³uj± siê do USA. Co prawda nie ma tam habilitacji, ale awans na kolejne stanowisko odbywa siê na podstawie publikacji w czasopismach o zasiêgu miêdzynarodowym. Recenzowa³em kilkana¶cie takich wniosków. W ka¿dym z nich kandydat na stanowisko associate professor, odpowiednik naszej habilitacji, legitymowa³ siê co najmniej kilkunastoma publikacjami w czasopismach miêdzynarodowych. Dopiero na podstawie takiego dorobku recenzent mia³ za zadanie okre¶liæ „wk³ad do nauki”. Jeszcze ostrzejsze kryteria przy awansach stosowane s± w CSIRO, w Australii. A nawet w krajach rozwijaj±cych siê, jakimi s± Indie, wymagane jest minimum publikacji w czasopismach miêdzynarodowych. Dopiero po spe³nieniu kryterium ilo¶ciowego rozpoczyna siê ocenê „wk³adu do nauki”.

przyspieszenie

W Polsce, po ostatnich zmianach, nast±pi³o obni¿enie poziomu habilitacji w szeregu dyscyplin. W propozycji minister Kudryckiej mo¿na siê tak¿e dopatrzyæ próby zaradzenia spadkowi poziomu rozpraw naukowych. Czy koniecznie jednak nale¿y siê siliæ na zmianê nomenklatury i wprowadzaæ dziwol±gi w postaci „doktora certyfikowanego” i czy zgodnie z wielowiekow± tradycj± nie móg³by to byæ w dalszym ci±gu stopieñ naukowy doktora habilitowanego przyznawany przez CK na podstawie powiedzmy co najmniej kilkunastu publikacji w czasopismach miêdzynarodowych? W przypadku nauk humanistycznych warunkiem niezbêdnym powinna byæ ksi±¿ka. Okre¶lenie minimum ilo¶ciowego jest niezbêdne, aby unikn±æ tego, co siê dzieje w dyscyplinie, o której wspomnia³em wcze¶niej.

I jeszcze jedna uwaga. Mówi siê o przyspieszeniu uzyskiwania kolejnych stopni, aby zapewniæ mo¿liwo¶æ kierowania badaniami przez m³odych naukowców, zapominaj±c, ¿e taka mo¿liwo¶æ istnieje od lat. Ka¿dy, kto uzyska³ grant w drodze gorzej lub lepiej przeprowadzonego postêpowania konkursowego, ma mo¿liwo¶æ samodzielnego kierowania badaniami. Kierowanie grantami przez m³odych doktorów zdarza siê np. w in¿ynierii ¶rodowiska nawet czê¶ciej ni¿ przez profesorów, pod warunkiem wszak¿e, ¿e kierownik grantu legitymuje siê dorobkiem naukowym gwarantuj±cym uzyskanie warto¶ciowych wyników. Nie przypominam sobie przypadku – a bra³em udzia³ w pracach wielu zespo³ów oceniaj±cych – aby doktor, maj±cy w dorobku kilka publikacji w czasopismach miêdzynarodowych, w dyscyplinie in¿ynieria ¶rodowiska nie otrzyma³ grantu.

Pojawia siê przypuszczenie, ¿e has³o przyspieszenia nadawania stopni, wynika nie z troski o stworzenie m³odej kadry do zarz±dzania badaniami, ale raczej chodzi o zapewnienie minimum kadrowego dla rozplenionych ponad przyzwoito¶æ ró¿nego rodzaju uczelni niepublicznych, nierzadko o egzotycznych nazwach.

Prof. dr hab. Lucjan Paw³owski jest dziekanem Wydzia³u In¿ynierii ¦rodowiska Politechniki Lubelskiej, cz³onkiem Europejskiej Akademii Nauki i Sztuki, honorowym profesorem Chiñskiej Akademii Nauk oraz wiceprzewodnicz±cym Komitetu In¿ynierii ¦rodowiska PAN.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje