Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Nie bojê siê, ¿e zabraknie nam tematów. A do tego, ¿eby znale¼æ na które¶ z tych pytañ fascynuj±c± odpowied¼, potrzebna jest odrobina szczê¶cia.

Czysta przyjemno¶æ

Rozmowa z dr Agnieszk± Korgul,

fizykiem z Uniwersytetu Warszawskiego

Czy pamiêta Pani moment narodzin swoich zainteresowañ fizyk±?

– Nie by³o chyba takiego momentu. To rozwija³o siê w czasie. Pamiêtam dobrze, ¿e zawsze bardziej wola³am nauki ¶cis³e ni¿ humanistyczne. Przyjemno¶ci± by³o dla mnie rozwi±zywanie ³amig³ówek matematycznych czy logicznych.

Zawsze, to znaczy od kiedy?

– Ju¿ od szko³y podstawowej, gdzie mia³am bardzo dobr± nauczycielkê matematyki i wspania³ego fizyka. Mia³am szczê¶cie pod tym wzglêdem.

A w domu?

– Mój tata jest z zawodu elektrykiem, wiêc interesowa³ siê fizyk±, a mamê fascynowa³a elektronika. Czytali du¿o ksi±¿ek z literatury piêknej, ale ciekawo¶æ nauk ¶cis³ych i uznanie dla nich przewa¿a³y. Dla mnie naturalne by³o to, ¿e mówi siê o matematyce, ¿e wymienia siê uwagi o jakich¶ prostych, codziennych obserwacjach fizycznych – tak okre¶li³abym atmosferê mojego domu. W szkole ¶redniej jeszcze dok³adnie nie wiedzia³am, jaki kierunek wybiorê, waha³am siê pomiêdzy matematyk± a fizyk±. Ostatecznie wybra³am fizykê, uznawszy, ¿e tam wiêcej siê dzieje, ¿e mo¿na byæ bardziej twórczym.

S³yszê czasem, ¿e fizyka jest teraz w sytuacji jakby zwolnienia biegu, mo¿e oczekiwania na jaki¶ prze³om, który bieg przy¶pieszy.

– Pewnie tak jest, ale przywo³am biografiê rodziny Curie, moj± ulubion± lekturê. W przededniu odkrycia promieniotwórczo¶ci, kiedy Maria i Piotr Curie byli na pocz±tku drogi, wydawa³o siê, ¿e niewiele ju¿ jest do zbadania w fizyce. Pó¼niej nast±pi³y prze³omowe odkrycia i w³a¶ciwie rozwój wspó³czesnej fizyki zacz±³ siê przed II wojn± ¶wiatow±. Dzisiaj wci±¿ nie brakuje fascynuj±cych pytañ zwi±zanych z materi±, która tworzy nasz ¶wiat. Nie bojê siê zatem, ¿e zabraknie nam tematów. A do tego, ¿eby znale¼æ na które¶ z tych pytañ fascynuj±c± odpowied¼, potrzebna jest odrobina szczê¶cia, polegaj±cego np. na tym, ¿eby trafiæ do dobrego zespo³u, gdzie s± dobre warunki do eksperymentu, jaki trzeba przeprowadziæ i ludzie, z którymi siê twórczo pracuje nad zaplanowaniem i wykonaniem eksperymentu.

Ju¿ wiem, ¿e jest Pani fizykiem do¶wiadczalnym...

– Po maturze zdanej we W³oszczowie – tu muszê oddaæ honor bardzo dobrej tamtejszej szkole i nauczycielom, którzy przekazali nam nie tylko wiedzê, ale i pasjê – wybra³am Uniwersytet Warszawski, gdzie po trzech latach zdecydowa³am siê na specjalizacjê z fizyki j±drowej. Znowu trafi³am na znakomitych mistrzów i pod koniec czwartego roku studiów prze¿y³am mój pierwszy prawdziwy eksperyment w Laboratorium GANIL we Francji. Moim promotorem by³ prof. Andrzej P³ochocki, kierownik Zak³adu Spektroskopii J±drowej, w którym robi³am specjalizacjê. Bardzo du¿o czasu po¶wiêci³ mi tak¿e Robert Grzywacz, wówczas doktorant, dzisiaj ju¿ profesor.

Czy da siê opisaæ ten eksperyment, tak ¿eby laik zrozumia³ jego istotê?

– Mówi±c najogólniej, badamy strukturê j±dra atomowego.

Laikom wydaje siê, ¿e ta struktura jest ju¿ fizykom znana.

– A my fizycy jeste¶my ca³kiem niezadowoleni z naszej wiedzy. Podstawowa wiedza sprowadza siê do tego, ¿e j±dra wystêpuj±ce w przyrodzie, stabilne, maj± okre¶lon± liczbê protonów i neutronów. Pytaniem wspó³czesnej fizyki – pytaniem kluczowym – jest: Co siê stanie, je¶li dodamy albo ujmiemy kilka protonów czy neutronów? Okazuje siê, ¿e j±dro zupe³nie zmienia swoje w³asno¶ci. Szybko siê rozpada, ¿yje godziny, sekundy albo milisekundy. Jest bardzo du¿o j±der niestabilnych, ¿yj±cych u³amki sekund, których nie obserwujemy w warunkach naturalnych, gdy¿ rozpadaj±c siê przechodz± w inne j±dra. Bardzo wa¿ne jest wytworzenie takich j±der w eksperymencie, ¿eby zobaczyæ, jakie s± ich w³asno¶ci fizyczne, tj. jak d³ugo ¿yj±, w jaki sposób mog± siê rozpa¶æ.

Dlaczego to jest wa¿ne, poza sam± satysfakcj± z mo¿liwo¶ci uzyskania takich j±der w eksperymencie? Poza poczuciem, ¿e oto mogê co¶ w przyrodzie zmieniæ?

– Bo to nam daje cz±stkowe odpowiedzi na pytania o procesy astrofizyczne, czyli pomaga zrozumieæ, jak powstawa³y pierwiastki we wszech¶wiecie. Badaj±c takie egzotyczne j±dra, które maj± bardzo du¿± liczbê neutronów w stosunku do protonów lub odwrotnie, mo¿emy wyt³umaczyæ, dlaczego na Ziemi jest wiêcej atomów jednego pierwiastka ni¿ atomów innego pierwiastka.

Przypuszcza siê, ¿e takie niestabilne j±dra wystêpowa³y w pocz±tkowej fazie ewolucji wszech¶wiata.

– To nie s± przypuszczenia, ale przewidywania teoretyczne, jak mog³a wygl±daæ „¶cie¿ka” powstawania kolejnych pierwiastków. I trzeba je zweryfikowaæ eksperymentalnie. Poza tym krótko¿yciowe j±dra atomowe maj± zastosowanie w medycynie, np. w diagnostyce nowotworów, gdy¿ nie s± szkodliwe dla organizmu. Nie jest to akurat przedmiotem moich zainteresowañ, ale skoro pyta pani, dlaczego wa¿ne jest poznawanie ich struktury, trzeba o zastosowaniach wspomnieæ. Badaj±c strukturê j±der uczymy siê je najefektywniej produkowaæ i to jest wa¿ne w pó¼niejszych zastosowaniach.

Jest Pani wierna fizyce j±drowej od pierwszego pobytu we Francji podczas studiów?

– Tak. W GANIL spêdzi³am trzy tygodnie i uczestniczy³am w przygotowaniach do eksperymentu, a nastêpnie w pomiarach. To tam po raz pierwszy poczu³am smak przyjemno¶ci odkrywania nowych rzeczy. To uczucie zawsze towarzyszy badaniom materii, bo jak inaczej wyt³umaczyæ fakt, ¿e dziesiêciu wybitnych uczonych z wielk± fascynacj± patrzy w monitor komputera i z entuzjazmem dyskutuje o tym, co siê tam pokaza³o. Mia³am szczê¶cie (znowu), ¿e ten eksperyment okaza³ siê bardzo udany – zbadali¶my dosyæ du¿o nowych stanów j±der. Pojê³am sens tego, co robiê. My¶lê, ¿e niewiele osób ma mo¿liwo¶æ ³±czenia pracy z pasj±, gdy¿ praca czêsto, po pewnym czasie, przechodzi w rutynê i wtedy trzeba szukaæ jakiego¶ hobby. Fizyka jest dla mnie takim doskona³ym po³±czeniem. Je¿eli jeste¶my w stanie spêdzaæ 10−12 godzin dziennie, przez kilka tygodni, nad jakim¶ zagadnieniem, nie dlatego, ¿e kto¶ lub co¶ nas zmusza, tylko dlatego, ¿e to sprawia czyst± przyjemno¶æ, to ta przyjemno¶æ wynagradza najwiêksze wyrzeczenia.

Czy da siê okre¶liæ rodzaj tej przyjemno¶ci – w sytuacji, kiedy na horyzoncie nie jawi siê, powiedzmy, Nagroda Nobla? Kiedy przyjemno¶æ jest, jak Pani powiedzia³a, „czysta”?

– Gdy analizujê dane uzyskane w eksperymencie i w pewnym momencie orientujê siê, ¿e mam przed sob± co¶, czego nikt wcze¶niej nie widzia³, nie odkry³, doznajê takiej czystej przyjemno¶ci. I ta satysfakcja, ¿e jest siê pierwszym, ¿e siê zrobi³o co¶ niepowtarzalnego, jest wielk± nagrod±.

– Pani to prze¿y³a?

– Tak, po raz pierwszy, jak wspomnia³am, we Francji. Pó¼niej jeszcze kilka razy w innych eksperymentach. Po ukoñczeniu pracy magisterskiej rozpoczê³am studia doktoranckie pod kierunkiem dr. hab. Waldemara Urbana. To on nauczy³ mnie ca³ego warsztatu analizy danych oraz umo¿liwi³ obserwowanie j±der dot±d nieznanych. Ostatnio pracujê z prof. Markiem Pfütznerem, laureatem nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, tzw. polskiego Nobla, za odkrycie nowego rodzaju promieniotwórczo¶ci. Uda³o mu siê zaobserwowaæ przypadek, gdy j±dro maj±ce bardzo du¿± nadwy¿kê protonów w stosunku do neutronów emituje nowy rodzaj promieniowania, wysy³aj±c jednocze¶nie dwa protony, zamiast jednego, jak mówi³a dotychczasowa nasza wiedza. Uzyskanie tego po raz pierwszy by³o ogromnie satysfakcjonuj±cym odkryciem.

Cofnijmy siê jeszcze na moment do czasów wcze¶niejszych. Wróci³a Pani z Francji...

– Pod koniec pi±tego roku studiów rozgl±da³am siê za mo¿liwo¶ci± kontynuowania badañ i muszê powiedzieæ, ¿e oprócz samej fascynuj±cej problematyki, w moim wyborze odegra³a rolê atmosfera – ¿yczliwa, kole¿eñska, o¿ywcza intelektualnie – w Zak³adzie Spektroskopii J±drowej. Jestem z tym zak³adem zwi±zana od czwartego roku i ju¿ wtedy zorientowa³am siê, ¿e ludzie tutaj pracuj± bardziej dla w³asnej satysfakcji, dla tej przyjemno¶ci, o której mówimy, ni¿ dla formalnej kariery. Dosta³am siê na studia doktoranckie i ju¿ pod koniec postanowi³am zostaæ w uczelni, w moim zak³adzie, który zechcia³ mnie zatrudniæ. Je¶li mam wskazaæ moment decyduj±cy o moim losie naukowym, o moim wyborze, to by³ nim ów pierwszy eksperyment w GANIL.

– Kontynuuje Pani badania rozpoczête na studiach?

– I tak, i nie. Nadal badam strukturê j±der atomowych, ale w zupe³nie innych obszarach mapy nuklidów – tak to okre¶lmy – i zupe³nie innymi metodami. Na ka¿dym nowym etapie pracy zmienia³am tematykê (dla laika jest to ci±gle ten sam szeroki zakres problemów) i technikê, co uwa¿am za korzystne, bo pozwala przy planowaniu kolejnych eksperymentów widzieæ nie jedn±, ale ró¿ne drogi szukania odpowiedzi na stawiane pytania. W mojej dziedzinie konieczne jest uczestniczenie w wielu eksperymentach, jakie przeprowadzane s± w ró¿nych o¶rodkach za granic±. Nie jest to mo¿liwe przy obowi±zkach dydaktycznych adiunkta, którym by³am w UW.

Jako post doc dosta³am kontrakt w University of Tennessee i jednocze¶nie zatrudnienie w Oak Ridge National Laboratory, a Uniwersytet Warszawski da³ mi delegacjê na rok. Mog³am siê skupiæ ca³kowicie na pracy naukowej. W laboratorium ca³y czas robi siê eksperymenty (pomiary) albo przygotowuje do kolejnych. Badali¶my j±dra w okolicy cyny 100, czyli takiego izotopu znanej nam wszystkim cyny, który ma 50 protonów i 50 neutronów. To bardzo szczególne j±dro, bardzo ma³o znane. Fakt, ¿e ma równe liczby protonów i neutronów sprawia, ¿e jest bardzo silnie zwi±zane, stabilniejsze ni¿ j±dra „okoliczne”. Starali¶my siê m.in. uzyskaæ pewne informacje o czasie ¿ycia tych w³a¶nie j±der i o mo¿liwych drogach rozpadu, co jest wa¿ne równie¿ dla zrozumienia procesów astrofizycznych. Powstanie pierwiastków a¿ do ¿elaza o liczbie masowej 56, którego j±dro ma 26 protonów i 30 neutronów, mo¿na wyt³umaczyæ procesem spalania – ³±czenia siê l¿ejszych j±der. Dalej na mapie nuklidów s± jeszcze j±dra stabilne, które obserwujemy w dzisiejszym ¶wiecie, ale nie wiemy dok³adnie, jak one powsta³y. Istnieje szereg hipotez, np. taka, ¿e j±dro poddane silnemu strumieniowi neutronów (przewidywania teoretyczne mówi±, ¿e takie warunki by³y w pocz±tkach wszech¶wiata) przy³±cza je, ale do pewnego momentu. Kiedy j±dro ma ju¿ tak du¿o neutronów, ¿e nie mo¿e przy³±czyæ kolejnych – ulega przemianie, w wyniku której powstaje zupe³nie inne j±dro, o innej, wy¿szej liczbie protonów Z. To nowo powsta³e j±dro znów mo¿e przy³±czyæ kilka neutronów zanim ulegnie podobnej przemianie. W pewnych warunkach j±dro ju¿ nie przy³±cza kolejnych neutronów, natomiast rozpada siê sekwencyjnie do nuklidów o innej warto¶ci Z. Mo¿e siê to powtarzaæ, a¿ dojdzie do powstania j±der stabilnych. Staramy siê odtwarzaæ w eksperymentach taki hipotetyczny proces. Musimy wyprodukowaæ egzotyczne j±dro, ¿eby zobaczyæ, jak d³ugo ono ¿yje, czy mo¿e przy³±czyæ kolejny neutron lub proton, czy woli siê rozpa¶æ, co zostaje po rozpadzie itd. Na tej podstawie mo¿emy stwierdziæ, czy jakie¶ przewidywanie teoretyczne jest trafne, czy nie.

Czy eksperymenty zawsze weryfikuj± teoriê, czy te¿ mog± j± wyprzedzaæ?

– £atwiej przewidzieæ co¶ – oczywi¶cie równie¿ na podstawie wcze¶niejszych eksperymentów – ni¿ ostatecznie to potwierdziæ. Powodem s± ograniczenia techniczne eksperymentatorów. Obecnie fizycy, np. przeprowadzaj±c eksperymenty, s± w stanie pój¶æ o jeden czy dwa protony albo neutrony w stronê j±der egzotycznych, przewidywanych przez teoretyków. Teoria w swoich rozwa¿aniach mo¿e przewidywaæ ich w³asno¶ci znacznie dalej – nawet po dodaniu dwudziestu! Niemniej te nasze ma³e kroczki s± bardzo wa¿ne, poniewa¿ przy kilku modelach hipotetycznych pozwalaj± wybraæ ten kierunek, który najwiêcej obiecuje.

Czasem potrafimy wyprodukowaæ j±dra, których w³asno¶ci nie rozumiemy – nie wiemy, dlaczego wol± siê tak rozpa¶æ, a nie inaczej. Mierzymy to eksperymentalnie, a teoretycy pomagaj± nam zrozumieæ i wyt³umaczyæ, co siê w³a¶ciwie dzieje.

Czy to siê dokonuje w bie¿±cej wspó³pracy teoretyków i fizyków do¶wiadczalnych, na przyk³ad w jednym zespole?

– W Oak Ridge, gdzie by³am, tak siê planuje eksperymenty, ¿eby by³y ciekawe dla jednych i drugich, ¿eby stanowi³y wspólne zadanie. Polska grupa w Oak Ridge od lat wspó³pracuje z eksperymentatorami i teoretykami w Warszawie.

Wyobra¿am sobie, ¿e kiedy teoria i do¶wiadczenie id± równym krokiem, wspó³praca jest harmonijna. Ale je¶li np. eksperyment zaprzeczy przewidywaniom?

– Ka¿dy eksperyment mo¿e byæ potwierdzony przez niezale¿ne grupy badawcze. Zdarza siê, ¿e jaki¶ wynik zostanie odrzucony, a po latach siê do tego wraca. Animozji nie ma. Eksperyment ma wiêksz± si³ê, ale czêsto mamy za ma³o danych, ¿eby go zaplanowaæ i wtedy teoria nam podpowiada, co robiæ.

– Ju¿ wiem, ¿e to, co fizycy robi± w laboratorium, czym Pani siê zajmuje, jest prób± odtworzenia ewolucji wszech¶wiata, ¿eby siê dowiedzieæ, jak ona przebiega³a. Je¶li daje siê wyprodukowaæ egzotyczne j±dra atomowe to znaczy, ¿e one kiedy¶ istnia³y w naturze?

– Najogólniej mo¿na tak powiedzieæ. Do pe³nej odpowiedzi jeszcze daleko, nie zawsze, byæ mo¿e, mamy racjê w naszych dzisiejszych interpretacjach rzeczywisto¶ci.

By³a Pani w Stanach przez rok. Czy mog³a Pani tam zostaæ?

– Mog³abym. Pojecha³am z rodzin±; nie wyobra¿am sobie wyjazdu d³u¿szego ni¿ 2−3 tygodnie bez mê¿a i córki. M±¿ jest prawnikiem, nie pracuje naukowo i by³o to z jego strony wyrazem uznania dla mojej pracy. Szczê¶ciem dosta³ roczny urlop bezp³atny i po naszym powrocie wróci³ na swoje stanowisko. Od pocz±tku oboje zak³adali¶my, ¿e wrócimy. Wiedzia³am, ¿e naukowo bêdê tam mog³a zrobiæ tyle, ile doje¿d¿aj±c robi³abym, powiedzmy, 6 lat. Wiedzia³am te¿, ¿e bêdzie to ciekawe do¶wiadczenie dla moich bliskich. Córka mia³a wtedy 5 lat i by³o zupe³nie fascynuj±ce obserwowaæ, jak otwiera siê na zupe³nie nowe otoczenie. Starali¶my siê, oczywi¶cie, przygotowaæ j±, przede wszystkim jêzykowo, ale przynios³o to do¶æ nik³e rezultaty. W Stanach posz³a do przedszkola przy Uniwersytecie Tennessee i muszê powiedzieæ, ¿e by³o to miejsce wymarzone dla ka¿dej mamy. Co prawda mój m±¿ przez pierwszy miesi±c spêdza³ z ni± czas w przedszkolu, aby u³atwiæ jej start w nowym gronie, ale Karolinka mia³a tam osobê, która specjalnie ni± siê zajmowa³a, z któr± zreszt± utrzymujemy nadal kontakt. Po pó³ roku mówi³a p³ynnie po angielsku! Posz³a do szko³y (w USA szko³a zaczyna siê od 5 lat) i nie mia³a najmniejszych trudno¶ci, a czasem nawet górowa³a nad swoimi kolegami – otwarto¶ci±, ch³onno¶ci± na nowe bod¼ce.

Obserwowa³am w Ameryce i przedszkole, i szko³ê, i nauczanie uniwersyteckie. Na ka¿dym poziomie, niezale¿nie od zakresu przekazywanej wiedzy, widzia³am to, co chcia³abym przenie¶æ do nas: docenianie u ka¿dego tego, co jest w nim najlepsze. Takie podej¶cie zapobiega kompleksom, pozwala rozwin±æ autentyczne zainteresowania, zapewnia rozmaito¶æ w grupie indywidualnych uzdolnieñ, cech, postaw. Mnie to interesowa³o tak¿e dlatego, ¿e jestem na naszym wydziale cz³onkiem komitetu organizacyjnego konkursu „Poszukiwanie talentów”, który ma charakter popularyzatorski, a popularyzacjê nauki uwa¿am za ogromnie wa¿n±.

Jakie by³y motywy postanowienia powrotu, powziêtego, jak Pani mówi, na pocz±tku?

– Kiedy trzeba ju¿ by³o kupowaæ bilety, wszystko pomy¶lnie siê uk³ada³o: mia³am bardzo ciekaw± pracê, m±¿ po miesi±cu te¿ zacz±³ pracowaæ, córka dobrze siê czu³a w szkole. Ale... Po pierwsze, mog³a i mnie, i mê¿owi groziæ utrata pracy w Polsce, po naszych rocznych urlopach. Po drugie, zwyk³a têsknota – za rodzicami, za dziadkami, za wspólnymi ¶wiêtami Bo¿ego Narodzenia. Przede wszystkim za w³asnym domem.

W³asny dom to tak¿e ojczyzna?

– Pewnie tak, chocia¿ nie u¿ywali¶my w rozmowach tego argumentu. Je¶li mówili¶my o pozostaniu, to nie d³u¿ej ni¿ na 3 lata, ale to te¿ uwa¿ali¶my za ma³o prawdopodobne. Du¿o podró¿owa³am i wiem, ¿e, zw³aszcza w krajach europejskich, inny jest stosunek do osób, które przyjecha³y na jaki¶ czas, jako wysokiej klasy specjali¶ci, a inny do tych, których podejrzewa siê, ¿e chc± zostaæ na sta³e. W Stanach Zjednoczonych jest inaczej. Cudzoziemców nie traktuje siê jak obcych. A je¶li siê uwa¿niej obserwuje ¿yj±cych tam Polaków, to widaæ, jak bardzo dbaj± oni o polsko¶æ. Pilnuj±, ¿eby dzieci mówi³y poprawnie po polsku. Doskonale siê orientuj± w tym, co dzieje siê w kraju – w polityce, w gospodarce, w kulturze. ¦ledz± dyskusje prasowe, ogl±daj± filmy. Niektórych moich znajomych, którzy zdecydowali siê zostaæ, skusi³y oferty bardzo ciekawej pracy naukowej i mo¿liwo¶æ wykonywania jej bez stresu, bez k³opotów codziennych. Ci ludzie ogromnie pomagaj± takim jak ja, staraj± siê o zaproszenia, o stypendia itp., a ¿e fizycy z dyplomem Uniwersytetu Warszawskiego maj± bardzo dobr± markê, mog± to robiæ skutecznie. My¶lê, ¿e to jest wspó³czesny patriotyzm. Z drugiej strony nie chcia³abym, ¿eby moja córka po ilu¶ latach spêdzonych w Ameryce powiedzia³a, ¿e tam jest jej dom.

Rozmawia³a Magdalena Bajer

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje