Nad pustyni± Atacama w Chile panowa³a w³a¶nie g³êboka noc. W Warszawie dzieñ budzi³ siê do ¿ycia. Katarzyna Ma³ek z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN odlicza³a powoli czas do koñca swojego dy¿uru. Spojrza³a na zegarek. By³o kilka minut po siódmej. Na ekranie komputera zobaczy³a informacjê o wykryciu na niebie nowego obiektu. Niby nic takiego, ka¿dej nocy aparatura wykrywa ich przynajmniej kilka, a obserwowane „b³yski” pochodz± najczê¶ciej od… przelatuj±cych satelitów b±d¼ samolotów. Ale ten akurat alarm nie by³ fa³szywy. Lech Wiktor Piotrowski, doktorant z Instytutu Fizyki Do¶wiadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego, jeszcze przed wyj¶ciem z domu na uczelniê przyst±pi³ do analizy zdjêæ. Nie dowierza³ w³asnym oczom. Korzystaj±c z komunikatora internetowego, szybko poprosi³ o weryfikacjê swojego promotora prof. Aleksandra Filipa ¯arneckiego. Wys³a³ te¿ maile do pozosta³ych osób uczestnicz±cych w projekcie „Pi of the Sky”. Efekt by³ ten sam.
– Mimo wieloletnich obserwacji b³ysków gamma, czuli¶my, ¿e ten ma naprawdê wyj±tkowy wymiar. Jego ¼ród³o, jak siê pó¼niej dowiedzieli¶my, znajdowa³o siê 7,5 miliarda lat ¶wietlnych od Ziemi. To mniej wiêcej po³owa rozmiarów wszech¶wiata! By³o to najbardziej odleg³e zjawisko kosmiczne widoczne go³ym okiem. I to przez prawie pó³ minuty. Jednocze¶nie by³ to te¿ b³ysk najja¶niejszy w historii, a przy tym pierwszy zaobserwowany optycznie od samego pocz±tku – Lech Piotrowski nie kryje ekscytacji. I dodaje: – Dziêki wspólnej akcji kilkunastu teleskopów, w tym „Pi of the Sky”, zmierzono po¶wiatê w ró¿nych skalach czasowych i obszarach widma. Po raz pierwszy uda³o siê zebraæ tak dok³adne dane.
Wie¶ci o b³ysku oznaczonym symbolem GRB080319B (B, gdy¿ by³ drugim zarejestrowanym tej nocy) obieg³y ca³y ¶wiat. Od pocz±tku eksperymentu mija³o 5 lat i w tym czasie uda³o siê zaobserwowaæ na niebie podobne zjawiska, jak choæby gwiazdy rozb³yskowe, gwiazdy nowe czy blazary, ale tak jasnego rozb³ysku – jeszcze nigdy. Tymczasem, jak opowiadaj± zaanga¿owani w projekt doktoranci i pracownicy Wydzia³u Fizyki UW, b³yski gamma nale¿± do najbardziej energetycznych we wszech¶wiecie. Maj± jasno¶æ biliona S³oñc. To sprawia, ¿e nie da siê ich porównaæ z poznanymi ju¿ procesami, badanymi w warunkach laboratoryjnych.
– Na razie obserwowaæ mo¿emy jedynie zewnêtrzne efekty wybuchu, czyli promieniowanie gamma, rentgenowskie, widzialne i radiowe. Nie daje nam to jednak pe³nego wgl±du w istotê zjawiska. Dodatkowo, poszczególne b³yski czêsto bardzo ró¿ni± siê od siebie. Uda³o siê ju¿ ustaliæ wiele cech wspólnych, ale pozostaje ci±gle mnóstwo niewyja¶nionych odmienno¶ci – t³umaczy Lech Piotrowski.
Promieniowanie gamma, emitowane przez b³yski gamma, nie dociera do powierzchni Ziemi. Jedynym sposobem wykrycia go w przestrzeni kosmicznej s± kr±¿±ce po orbicie satelity, które posiadaj± wprawdzie ogromne pole widzenia, du¿± czu³o¶æ, ale przy tym, niestety, stosunkowo ma³± precyzjê okre¶lania, z jakiego kierunku nadszed³ b³ysk. W ci±gu tygodnia pojawiaj± siê ¶rednio trzy b³yski. Po ich wykryciu satelita wysy³a informacjê ze wspó³rzêdnymi do urz±dzeñ naziemnych. Dopiero wówczas obracaj± siê one w tym kierunku i rozpoczynaj± obserwacje. To opó¼nienie, w przypadku b³ysku GRB080319B zosta³o pokonane. Algorytm rozpoznawania b³ysków wykry³ GRB (z ang. Gamma Ray Burst) automatycznie po tym, jak dok³adnie o godzinie 7:12:47 czasu polskiego detektor „Pi of the Sky” rozpocz±³ dziesiêciosekundowe na¶wietlanie pierwszego zdjêcia, na którym pojawi³ siê nowy obiekt. Pierwszy znacz±cy sygna³ promieniowania gamma, dzia³aj±cy od prawie 3 lat satelita SWIFT, bêd±cy obecnie podstawowym ¼ród³em informacji o b³yskach, odebra³ 2 sekundy pó¼niej. Po kolejnych 2 sekundach rejestracjê pierwszego zdjêcia z nowym obiektem rozpocz±³ konkurencyjny teleskop „Raptor”. Po nastêpnych 14 sekundach sam szczyt rozb³ysku sfilmowa³a kamera jeszcze innego eksperymentu optycznego – „Tortora”. Po chwili w tym kierunku zwrócone ju¿ by³y setki teleskopów na Ziemi.
– Mieli¶my sporo szczê¶cia, bo b³ysk znalaz³ siê akurat w polu widzenia detektora „Pi of the Sky”. Gdyby sta³o siê inaczej, obserwacje optyczne by³yby opó¼nione w stosunku do obserwacji promieniowania gamma. Takie szczê¶cie zdarza siê raz na kilka lat – mówi Piotrowski.
Cierpliwo¶æ uczestników projektu niejednokrotnie ju¿ zreszt± by³a wystawiana na próbê. Jeszcze w czasie testów prototypu kamery CCD w podwarszawskim Brwinowie przez nieuwagê spalono cenny chip. Tak¿e potem, ju¿ w czasie pracy detektora w Chile, zdarza³y siê komplikacje. Urz±dzenie dostêpne jest wy³±cznie zdalnie, przez Internet. Kiedy¶, w ¶rodku nocy, wyst±pi³ problem z komputerem, a zaspany „wachtowy” zresetowa³ nie ten komputer, co trzeba.
Ale wczesnym rankiem 19 marca wszystko posz³o w zapomnienie. Nowatorska koncepcja eksperymentu, który powsta³ z inspiracji nie¿yj±cego ju¿ prof. Bogdana Paczyñskiego, obroni³a siê pionierskim zapisem b³ysku ju¿ od momentu jego powstania, a nawet chwilê wcze¶niej. Zreszt±, aparatura – co nale¿y podkre¶liæ – opracowana i skonstruowana w ca³o¶ci w Polsce, w laboratoriach Politechniki Warszawskiej, PAN, Instytutu Problemów J±drowych i Uniwersytetu Warszawskiego, mia³a za swój podstawowy cel rejestrowanie w³a¶nie b³ysków tak jasnych, ¿e mo¿na je zobaczyæ jedynie ma³ymi kamerami, a nie du¿ym teleskopem. Co wiêcej, mia³a odkrywaæ rozb³yski zupe³nie niezale¿nie od satelity, który s³u¿y³by jedynie do weryfikacji, czy zarejestrowane optycznie zjawisko to w rzeczywisto¶ci GRB.
– Ten b³ysk by³ tak jasny, ¿e wiêksze teleskopy by³y dos³ownie o¶lepione. Tylko ma³e przyrz±dy mog³y zaobserwowaæ wczesn±, jasn± po¶wiatê. Nasz „Pi of the Sky” by³ odpowiednim instrumentem we w³a¶ciwym miejscu i czasie – t³umaczy Piotrowski.
Mój rozmówca wyja¶nia, ¿e w¶ród b³ysków gamma wyró¿nia siê d³ugie, trwaj±ce powy¿ej dwóch sekund, do których nale¿a³ w³a¶nie GRB080319B oraz krótkie, nie d³u¿sze ni¿ dwie sekundy, a przy tym znacznie twardsze. Powstawanie krótkich b³ysków najczê¶ciej wi±zane jest ze zderzeniem dwóch ma³ych i ciê¿kich obiektów, takich jak choæby dwie gwiazdy neutronowe czy te¿ gwiazda neutronowa i czarna dziura. Z kolei d³ugie b³yski powstaj± prawdopodobnie w momencie, gdy hipernowa, czyli gwiazda o masie powy¿ej 20 mas S³oñca, wybucha, wyrzucaj±c swoje zewnêtrzne warstwy, podczas gdy wnêtrze zapada siê do czarnej dziury. Czy zatem tej nocy, 7,5 miliarda lat ¶wietlnych st±d, mieli¶my do czynienia z takim w³a¶nie zdarzeniem? Co spowodowa³o tak wyj±tkow± eksplozjê?
– Rzeczywi¶cie, aktualnie b³yski gamma naj³atwiej wyja¶niæ przyjmuj±c, ¿e w trakcie wybuchu powstaje czarna dziura. Jednak nie jest ona bezpo¶rednio obserwowana. Póki co, ci±gle tylko przypuszczamy, co jest g³ównym mechanizmem eksplozji. Wa¿ne okaza³o siê potwierdzenie, ¿e emisja optyczna jest skorelowana w czasie z emisj± gamma, nie jest to wiêc, jak to by³o do tej pory, po−¶wiata, czyli zanikaj±ce promieniowanie z miejsca wybuchu, a raczej wspó³−¶wiata. Aby „spojrzeæ g³êbiej” potrzebujemy nowych technik, np. obserwacji neutrin, które mog± byæ produkowane wcze¶niej ni¿ promieniowanie elektromagnetyczne – dodaje Piotrowski.
Mo¿liwo¶ci odkrywcze ogranicza jednak w du¿ym stopniu to, ¿e ca³y eksperyment realizowany jest na urz±dzeniu prototypowym. Sk³ada siê ono z dwóch kamer przypominaj±cych cyfrowe aparaty fotograficzne, umieszczonych na obrotowej platformie, pozwalaj±cej skierowaæ teleskop w zadanym kierunku. Ka¿da kamera zawiera chip CCD o rozdzielczo¶ci 4 milionów pikseli, ale o parametrach du¿o lepszych ni¿ w zwyk³ych aparatach. Maj± m.in. wiêksz± czu³o¶æ, pozwalaj±c± na rejestrowanie nawet pojedynczych fotonów. Do tego do³±czony jest wysokiej klasy obiektyw fotograficzny Canon.
– Skonstruowane przez nas specjalne kamery CCD pozwalaj± na bardzo szybki odczyt zarejestrowanej klatki przy niskim poziomie szumu. Konstrukcja kamer w ramach bud¿etu, jaki mamy do dyspozycji, to prawdziwy majstersztyk! Ale to jeszcze nie wszystko. Stworzone przez nas specjalne migawki pozwalaj± na ponad milion otwaræ, czyli kilkakrotnie wiêcej ni¿ migawki komercyjne – zachwala Piotrowski.
Prototyp uruchamia siê po zapadniêciu chilijskiej nocy. Po sch³odzeniu elementów CCD do temperatury oko³o −10°C (co znacz±co zmniejsza szumy elektroniki), rozpoczyna ci±g³e fotografowanie nieba z czasem ekspozycji 10 sekund. Kamery pod±¿aj± za polem widzenia satelity SWIFT, a je¿eli to pole znajduje siê aktualnie pod horyzontem, nakierowywane s± na inne interesuj±ce miejsca. Polski detektor mo¿e obserwowaæ dowolny wycinek nieba o wielko¶ci 20,7 × 20,7°, widoczny wszak¿e z po³udniowej pó³kuli. W ci±gu doby pojawia siê od dwóch do trzech tysiêcy zdjêæ z ka¿dej kamery. Klatki, jeszcze zanim zostan± zapisane na dysku, poddawane s± szybkiej analizie on−line. Szczegó³owa dokonywana jest ju¿ po zakoñczeniu ca³onocnej obserwacji.
– Ca³a konstrukcja sterowana jest komputerowo i dopiero napisanie odpowiedniego oprogramowania jest w stanie j± o¿ywiæ. System zosta³ wyposa¿ony w sztuczn± inteligencjê. Nauczenie samodzielnego radzenia sobie z wiêkszo¶ci± problemów wymaga³o wiele pracy nad systemem, jednak dziêki temu rzadko wymaga on interwencji czynnika ludzkiego. „Pi of the Sky” to w praktyce robot, który potrafi pracowaæ przez d³ugi okres bez nadzoru cz³owieka – mówi Lech Piotrowski.
Niemniej raz w roku jedna osoba wysy³ana jest do Chile w celu konserwacji sprzêtu. Elektronika nie zawsze wytrzymuje zmieniaj±ce siê warunki atmosferyczne czy nag³e awarie zasilania. Obserwatorium Las Campanas to du¿y o¶rodek amerykañski, nale¿±cy do Carnegie Institution of Washington, po³o¿ony w samym ¶rodku kamienistej pustyni, wysoko w Andach.
– To doskona³e miejsce do obserwacji astronomicznych. Jest oddalone od miejskich zabudowañ, dziêki czemu panuje du¿e zaciemnienie, a to u³atwia patrzenie na gwiazdy. Poza tym zdecydowana wiêkszo¶æ nocy w roku jest tam bezchmurna, a wysokie po³o¿enie wi±¿e siê z ma³± wilgotno¶ci± powietrza, co ma z kolei kolosalne znaczenie dla aparatury astronomicznej – wyja¶nia Piotrowski.
W przypadku awarii czy jakiejkolwiek nieprawid³owo¶ci, system powiadamia o tym SMS−em b±d¼ mailem osobê pe³ni±c± dy¿ur w Warszawie. To zdarza siê jednak sporadycznie. Codziennie trzeba za to przegl±daæ zdjêcia fragmentów nieba. Pierwsze zapisy pojawi³y siê 5 lat temu. Zrobiono ju¿ w sumie oko³o 3 milionów zdjêæ, z których ka¿de przekracza po kompresji 4 MB. Aby nie dopu¶ciæ do przepe³nienia dysków, po kilku dniach zwyk³e klatki s± kasowane, a obserwowane gwiazdy katalogowane i umieszczane w bazie danych.
– Zawiera ona ju¿ prawie 2 miliardy pomiarów oko³o miliona gwiazd. Mog± z niej korzystaæ astronomowie w ca³ej Polsce i na ¶wiecie. Intensywnie wspó³pracujemy np. z Katedr± Astronomii Akademii Pedagogicznej w Krakowie. „Pi of the Sky” zgromadzi³o jedn± z najwiêkszych publicznie dostêpnych baz danych, przynajmniej w Warszawie. Obecnie jeste¶my w trakcie uruchamiania bazy danych DB2 Enterprise, otrzymanej dziêki wspó³pracy z IBM Polska – informuje Piotrowski.
Danych bêdzie przybywa³o, bo i sam projekt jest w fazie udoskonalania. To konieczno¶æ w obliczu ci±g³ej konkurencji o¶rodków prowadz±cych podobne eksperymenty naziemne i rywalizacji miêdzy nimi o to, aby zaobserwowaæ b³ysk wcze¶niej i z wiêksz± rozdzielczo¶ci± czasow± ni¿ do tej pory. Po zainstalowaniu pe³nego systemu bêdzie siê on sk³ada³ z dwóch zestawów, po 16 kamer ka¿dy, które dodatkowo bêd± rozchylane w taki sposób, ¿eby patrzeæ na s±siaduj±ce wycinki nieba. Sk³adanie nowej aparatury w³a¶nie trwa.
– Nie chcemy wci±¿ liczyæ na szczê¶cie, dlatego rozbudowujemy „Pi of the Sky” tak, aby obejmowa³ swoim polem widzenia wiêkszo¶æ widocznego obszaru nieba. Wyeliminuje to rolê przypadku, gdy¿ zawsze bêdziemy patrzeæ w miejsce b³ysku, jeszcze przed jego wyst±pieniem i bêdziemy gotowi na jego obserwacjê, o ile oczywi¶cie wyst±pi on na widocznej pó³kuli nieba i w nocy – dodaje Piotrowski.
Ju¿ teraz mówi siê, ¿e polski eksperyment mo¿e byæ prze³omowy. Ogromne teleskopy obserwuj±ce przez wiele godzin ma³y fragment nieba okaza³y siê ma³o przydatne w poszukiwaniu b³ysków gamma. Za to „Pi of the Sky” o ¶rednicy zaledwie 71 mm pokaza³ swój potencja³. Konstruowany w³a¶nie nowy sprzêt pozwoli w ca³o¶ci pokryæ pole widzenia satelity SWIFT czy szykowanego wkrótce do wystrzelenia GLAST. Dodatkowo dwa zestawy kamer bêd± obserwowaæ ten sam wycinek nieba z miejsc oddalonych o kilkadziesi±t kilometrów. Zalet± takiego rozwi±zania jest mo¿liwo¶æ wykrywania b³ysków krótszych ni¿ 10 sekund.
– Kiedy nasi szefowie rozmy¶lali nad tym projektem, wielk± niewiadom± by³o nie to, jak zbudowaæ taki detektor, ale czy uda siê go stworzyæ w Polsce. Zastanawiali siê, czy dysponujemy dostateczn± wiedz±, zapleczem technicznym, wreszcie – czy potrafimy to wszystko zorganizowaæ i ud¼wign±æ ciê¿ar odpowiedzialno¶ci za tak skomplikowane przedsiêwziêcie. Dzisiaj wiadomo ju¿, ¿e odpowied¼ na te pytania jest twierdz±ca i ju¿ samo to jest bardzo powa¿nym osi±gniêciem – z optymizmem koñczy Lech Wiktor Piotrowski.