Sala s±dowa, atmosfera przesycona jadem nienawi¶ci i wzajemnych pretensji. Dwoje, jeszcze nie tak dawno bliskich sobie ludzi patrzy na siebie wilkiem. Przyczyna? Odwieczna, znana nam wszystkim, od zarania dziejów pchaj±ca ludzi do zbrodni. Tak, ¿±dza posiadania, niepohamowane, przys³aniaj±ce wszelkie pozytywne uczucia pragnienie przejêcia spadku po majêtnej babce. Znajoma sceneria? Mo¿e nie z autopsji, jestem jednak pewna, ¿e ka¿dy z nas mia³ okazjê, je¶li nie uczestniczyæ, to chocia¿ s³yszeæ o podobnym zdarzeniu.
Zacznijmy jednak od pocz±tku. Dlaczego kto¶ taki jak ja, m³ody naukowiec, chemik analityk zaczyna swój artyku³ od opisu nastroju panuj±cego na sali s±dowej? Ju¿ spieszê z wyja¶nieniami.
W toku omawianej sprawy powódka Marta B. – wnuczka wspomnianej starszej pani – wnosi o przyznanie jej prawa do posiad³o¶ci po zmar³ej krewnej. Wed³ug przedstawionego przez ni± odrêcznego testamentu, leciwa kobieta pragnê³a rzekomo „przekazaæ maj±tek obejmuj±cy 5 hektarów ziemi, dworek i stajnie pani Marcie B.”, swojej „najukochañszej wnuczce”. Brat powódki twierdzi jednak, ¿e dokument ten nie zawiera zdania o takiej tre¶ci i ¿e on jest prawnym spadkobierc± po³owy w³o¶ci. Jako dowód dostarcza drugi odrêczny testament. Diagnoza: podejrzenie fa³szerstwa. Przedsiêwziête dzia³ania: sêdzia postanawia sprawdziæ autentyczno¶æ kwestionowanych dokumentów, pe³nomocnicy pokrzywdzonej w³±czaj± do sprawy prokuraturê, zostaj± zlecone specjalistyczne ekspertyzy.
W pierwszej kolejno¶ci testamenty poddane s± nieniszcz±cym badaniom optycznym z u¿yciem ró¿norakich urz±dzeñ powiêkszaj±cych oraz dzia³aniu promieniowania elektromagnetycznego (w zakresie ¶wiat³a widzialnego, ultrafioletu i podczerwieni). Wyniki analiz nie s± jednak jednoznaczne, materia³y kryj±ce z obydwu dokumentów wykazuj± zbli¿on± charakterystykê. Powstaj± wiêc w±tpliwo¶ci co do ich podobieñstwa. Za zgod± s±du biegli postanawiaj± zastosowaæ badania niszcz±ce, a wiêc powoduj±ce utratê niewielkiej ilo¶ci dowodu. Do pracy przystêpuj± specjali¶ci z zakresu metod spektroskopowych oraz chromatograficznych.
W tym momencie na pole walki wkraczam równie¿ ja – zbrojny m±¿ nauki z moim niezawodnym koniem bojowym w postaci elektroforezy kapilarnej oraz orê¿em pipet, kolb i fiolek. Dostajê do rêki testamenty, czujê wszechogarniaj±ce mnie napiêcie… Otrzymane dowody nie rozczarowuj± mnie, bêdzie ciekawie. Patrzê na dwa dokumenty, pozornie podobne, ten sam charakter pisma, tylko nieco inna tre¶æ. Co¶ jest na rzeczy… Czy¿by babcia sporz±dzi³a dwie wersje ostatniej woli, dla ka¿dego wnuczka wed³ug jego upodobañ?
Zabieram siê do pracy. A jest do czego!
Wysoko sprawna elektroforeza kapilarna jest metod± fascynuj±c±. Stwarza, mo¿na by rzec, nieograniczone mo¿liwo¶ci i dziêki temu cieszy siê du¿ym zainteresowaniem. Wymaga jednak pewnego przygotowania próbki. W przypadku analizy naszych testamentów konieczne jest wyekstrahowanie materia³u kryj±cego z papierowego pod³o¿a. W ¿yciu codziennym spotykamy siê z podobnym zjawiskiem podczas prania odzie¿y, tyle ¿e wtedy substancje tworz±ce plamê odseparowujemy, ¿eby siê ich pozbyæ, natomiast w trakcie badania dokumentu materia³ kryj±cy wyizolowujemy w celu analizy.
Przygotowanie próbki wymaga zdolno¶ci dedukcji Sherlocka Holmesa zintegrowanych z umiejêtno¶ciami manualnymi Kopciuszka. Dlaczego? Testament jako dowód w sprawie musi byæ zachowany w jak najlepszej kondycji, nawet je¿eli zostaje poddany analizom niszcz±cym. Uzbrojona wiêc w mikroskop stereoskopowy (ewentualnie szk³o powiêkszaj±ce) oraz specjalnie skonstruowan± strzykawkê z przyciêt± na równo, zaostrzon± ig³± do zastrzyków pobieram materia³ do analizy z wytypowanych wcze¶niej fragmentów linii pisma. Oczywi¶cie, kartka po tym zabiegu nie wygl±da jak ser szwajcarski, nie wygl±da tak¿e jak sito. Jedynie wprawne oko patrz±ce „pod ¶wiat³o” zdolne jest zauwa¿yæ wyciête punkty. G³ównie ze wzglêdu na ich wymiar, maj± one wielko¶æ przys³owiowego ³ebka od szpilki, ich ¶rednica wynosi 0,45 mm. Ponadto, jak siê domy¶lacie, rozro¶niêcie siê populacji dziurek w si³ê, uzale¿nione jest od woli laboranta, a ja, maj±c na uwadze dobro dokumentu, nie pozwalam na nadmierny, nieuzasadniony wzrost ich liczebno¶ci.
Wróæmy jednak do konkretów, pobrane kr±¿ki umieszczam w malutkiej szklanej fiolce i dodajê wodnego roztworu pirydyny, odczynnika ekstrahuj±cego o bardzo „smrodliwym” zapachu. Fiolka wêdruje do ³a¼ni ultrad¼wiêkowej, ze wzglêdu na wydawane d¼wiêki zwanej potocznie „zemst± nietoperza”; zabieg ten u³atwia barwnikom opuszczenie papieru i przej¶cie do roztworu. Nastêpnie mikrostrzykawk± oddzielam ekstrakt od papierowych fusów i przenoszê go do nowej fiolki. Odparowujê ca³y rozpuszczalnik podgrzewaj±c „od do³u” i przedmuchuj±c azotem „od góry”. W ostatnim etapie rozpuszczam sta³± pozosta³o¶æ w 10 µl MEE (¶wiadomie u¿y³am skrótu, dla bardziej wtajemniczonych posiadaj±cych giêtki jêzyk: metoksyetoksyetanol) i rozcieñczam 20 µl mieszaniny zawieraj±cej: Brij−35 (¶rodek powierzchniowo czynny, z wymówieniem jego pe³nej nazwy sama mam problemy), kwas mrówkowy i wodorotlenek sodu.
Trudne? A to dopiero pocz±tek… Kolejny krok analizy to przeprowadzenie separacji elektroforetycznej z detekcj± w UV. Zaraz, zaraz – powie kto¶ z was – có¿ to znaczy? Postaram siê wyja¶niæ.
Kiedy zastanawia³am siê, jak w prosty sposób przedstawiæ zasadê dzia³ania tej metody, przypomnia³am sobie sen mojego kolegi ze studiów. Prowadzi³ on pomiary wykorzystuj±c chromatografiê gazow±, by³ zafascynowany t± technik± i bardzo przejêty swoj± prac±. Pewnej nocy przy¶ni³a mu siê droga, jak± przebywa analit (analizowana substancja) po wprowadzeniu do aparatury; co wiêcej, we ¶nie on sam by³ analitem! Pomy¶la³am, ¿e w³a¶nie z perspektywy ma³ej cz±steczki wêdruj±cej przez poszczególne elementy instrumentu najlepiej poznamy prawa rz±dz±ce zjawiskiem elektroforezy.
Gotowi na zg³êbienie tajników CE (czyt. elektroforezy kapilarnej)? Zacznijmy wiêc nasz± wêdrówkê. Bêdê waszym przewodnikiem. Zwiedzimy PrinCE’a 550 z detektorem spektrofotometrycznym UV−Vis Lambda 1010.
Trochê wyobra¼ni i, ju¿ zmniejszeni, jeste¶my cz±steczkami analizowanych substancji. Ka¿dy z nas ma inn± budowê, jeste¶my ró¿nej wielko¶ci, jedni z nas posiadaj± ³adunek, inni nie. Nie, nie chodzi o ³adunek wybuchowy. ¯adnych bomb! Mia³am na my¶li ³adunek elektryczny przejawiaj±cy siê oddzia³ywaniem elektromagnetycznym cia³. Jednym s³owem tworzymy mieszaninê ró¿norakich indywiduów – by nie wypa¶æ z torów naszej kryminalistycznej ekspertyzy – g³ównie barwników obecnych w materia³ach kryj±cych.
Znajdujemy siê w fiolce, pojemniku o objêto¶ci 250 µl. Podnie¶my g³owy do góry, widzimy wylot kapilary ze stopionej krzemionki: dla nas – olbrzymia dziura o ¶rednicy 50 µm, za któr± czeka nas 85−centymetrowa jazda. Proszê siê przygotowaæ, zaraz nast±pi wprowadzenie próbki do kapilary! Wepchnie nas przy³o¿one ci¶nienie. To najczê¶ciej stosowany sposób, wykorzystuj±cy ró¿nice ci¶nieñ na koñcach kapilary, zwany hydrodynamicznym. Rzadziej wykorzystywany jest nastrzyk elektrokinetyczny, gdy zjonizowane sk³adniki próbki wp³ywaj± do kapilary dziêki swojej ruchliwo¶ci elektroforetycznej i przep³ywowi elektroosmotycznemu (wyja¶nienie pojêæ nast±pi pó¼niej). Zaraz poczuj± Pañstwo si³ê kieruj±c± do wlotu kapilary. Spotkamy siê na miejscu, w jej ¶rodku. Uwagaaa…
Jeste¶my. Cali i zdrowi? Pewnie Pañstwo zauwa¿yli, ¿e nie wszyscy s± obecni, to naturalna kolej rzeczy. Ca³kowita objêto¶æ stosowanych kapilar wynosi kilka mikrolitrów, aby unikn±æ prze³adowania, nasza grupa (d³ugo¶æ strefy próbki) nie mo¿e byæ wiêksza ni¿ 1−2 proc. ca³kowitej d³ugo¶ci kapilary, a wiêc odpowiednio objêto¶ci 1−50 nl.
Bêdziemy siê poruszaæ z ró¿n± prêdko¶ci±, zale¿n± od charakteryzuj±cych nas ruchliwo¶ci elektroforetycznych. Co tu du¿o mówiæ – puszy¶ci zostan± z ty³u. W ¶wiecie cz±steczek na ruchliwo¶ci te wp³ywaj± ³adunek i promieñ cz±steczek analitu, a tak¿e w³a¶ciwo¶ci buforu separacyjnego (roztworu wype³niaj±cego kapilarê, dziêki któremu pH utrzymywane jest na sta³ym poziomie).
Po przy³o¿eniu napiêcia, poza przep³ywem elektroforetycznym bêdziemy odczuwaæ równie¿ oddzia³ywanie elektroosmozy (EOF) – zjawiska elektrokinetycznego przep³ywu cieczy wype³niaj±cej kapilarê. Kiedy si³a EOF jest o wiele mocniejsza od ruchliwo¶ci elektroforetycznej, wszystkie komponenty analizowanej mieszaniny pchane s± w kierunku katody (elektrody o ³adunku ujemnym). Zaraz bêdziemy mieæ okazjê odczuæ omawiane zjawisko na w³asnej skórze. Na przód peletonu wysun± siê „Kationy” (Pañstwo z ³adunkami dodatnimi), pó¼niej zaobserwujemy pêd „Neutralnych” (nie posiadaj±cych ³adunku), ostatnia do mety dotrze grupa „Anionów” (Pañstwa obdarzonych ³adunkiem ujemnym).
Dodatkowo w¶ród poszczególnych grup tak¿e nast±pi zró¿nicowanie szybko¶ci przep³ywu. Wykupili Pañstwo bilety na jedn± z technik wysoko sprawnej elektroforezy kapilarnej, na micelarn± elektrokinetyczn± chromatografiê kapilarn±. Zasada rozdzia³u w tej technice opiera siê na powinowactwie („zami³owaniu”) analizowanych substancji do fazy micelarnej, nazywanej czêsto pseudostacjonarn±. Oddzia³ywanie z faz± micelarn± zarówno tych z Pañstwa obdarzonych ³adunkiem, jak i tych ubogich w tym wzglêdzie, pozwoli na lepsz± separacjê pierwszych (sk³adników jonowych) i umo¿liwi rozdzielenie drugich (sk³adników obojêtnych).
Trudno uwierzyæ? Sami siê Pañstwo przekonaj±… Kiedy na czekaj±cej nas drodze napotkaj± Pañstwo micelê… A tak, oczywi¶cie, ju¿ mówiê… Micela to… to jest jak z dzieæmi… W domu potrafi± bawiæ siê same. W przedszkolu, gdzie jest ich wiêcej, tworz± „kó³ka wzajemnej adoracji” i bawi± siê w grupach. Zwi±zki powierzchniowo czynne ulegaj± podobnym tendencjom, gdy ich stê¿enie przekracza pewn± warto¶æ graniczn±, tworz± agregaty o rozmiarach koloidalnych – nasze micele. Mog± Pañstwo czuæ pragnienie zag³êbienia siê w ich wnêtrzu lub przeciwnie, oddalenia siê od nich. Im bardziej hydrofobowy nasz charakter, tym silniejsze oddzia³ywanie z micelami i tym bardziej prêdko¶æ naszej wêdrówki zbli¿ona bêdzie do ich prêdko¶ci migracji.
Proszê zachowaæ ostro¿no¶æ. Dosta³am wiadomo¶æ z centrali, przy³o¿ono napiêcie. Czuj± Pañstwo ciep³o? Proszê siê nie baæ, wykwalifikowany analityk nie pozwoli na wzrost niekorzystnego efektu generowania ciep³a Joule’a. To, co Pañstwo odczuwaj±, to pozytywna temperatura utrzymywana na sta³ym poziomie dziêki termostatowaniu kapilary. Pomo¿e nam szybciej dotrzeæ do celu, do detektora. Przez 45 minut proszê siê nie opieraæ oddzia³uj±cym na Pañstwa si³om i poruszaæ siê z odpowiadaj±c± Pañstwu prêdko¶ci±. Aha, proszê siê nie przepychaæ w detektorze, zachowaæ kolejno¶æ, w jakiej Pañstwo dop³ynêli. To bardzo wa¿ne. Nie, nic nie trzeba robiæ, tylko pokonaæ okienko detekcyjne, gdzie zaabsorbuj± Pañstwo odpowiedni± dawkê padaj±cego promieniowania UV−Vis. Nie jest to szczególnie gro¼ne. Zbiórka w fiolce za detektorem.
Pobudka! Wracamy do rzeczywisto¶ci, mam nadziejê, ¿e podró¿ w nano¶wiecie nieco przybli¿y³a wam metodê elektroforezy kapilarnej. Podobn± drogê pokona³y barwniki wchodz±ce w sk³ad materia³ów kryj±cych analizowanych testamentów. Elektroferogram (wykres zale¿no¶ci sygna³u detektora od czasu) materia³u kryj±cego jednego z dokumentów wykaza³ du¿e podobieñstwo do elektroferogramu z bazy profili elektroforetycznych atramentów drukarkowych. Jakie wnioski? Jeden testament jest imitacj± dokumentu wykonanego pismem rêcznym. Prawdopodobnie zosta³ sfa³szowany technik± kola¿u komputerowego pozwalaj±c± na wytworzenie tekstu, na który sk³adaj± siê fragmenty innych tekstów (np. listu czy listy zakupów).
Zastanawiacie siê który? Wnuk czy wnuczka? Które z nich my¶la³o, ¿e papier przyjmie wszystko? Cierpliwo¶ci… Mo¿e przeczytacie o tym w jutrzejszej gazecie…
T³o sytuacyjne jest fikcyjne, a wszelka zbie¿no¶æ postaci i wydarzeñ z postaciami i wydarzeniami rzeczywistymi jest niezamierzona i przypadkowa.