Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Wyk³adowcy my¶l±, ¿e studenci s± g³upi („jak ich tam w szko³ach kszta³c±?”), studenci uwa¿aj±, ¿e profesorowie s± leniwi („za co im p³ac±?”), rodzice studentów s±dz±, ¿e ten i ów uniwersytet to z³a i prowincjonalna szko³a („kto pozwoli³ na utworzenie?”).

W³asnymi ¶cie¿kami

Stanis³aw Czachorowski

W ¶rodowisku akademickim utrzymuje siê zaniepokojenie trudn± sytuacj± w szkolnictwie wy¿szym. Z przyczyn li tylko demograficznych pocz±tkowy ekstensywny rozwój szkolnictwa wy¿szego w Polsce (w tym powstawanie uniwersytetów) mamy ju¿ za sob±. Nasila siê konkurencja, bo studentów coraz mniej. Oprócz wybitnych, utalentowanych i zdolnych coraz wiêcej przeciêtniaków z ró¿nymi deficytami. Coraz powszechniejsze jest narzekanie na niski poziom kandydatów. Z jednej strony obwinia siê szkolnictwo ¶rednie, z drugiej, krytykuje sam± ideê egalitarno¶ci kszta³cenia na poziomie wy¿szym. A przecie¿ wspó³czesna gospodarka oparta na wiedzy potrzebuje wysokiego odsetka ludzi dobrze wykszta³conych i kreatywnych, zdolnych do przekwalifikowywania siê (umiejêtno¶æ ustawicznego uczenia siê jest niezbêdna). Na dodatek m³odzi Polacy uciekaj± za granicê, czê¶æ studiowaæ, czê¶æ do pracy po studiach. Niektóre pojawiaj±ce siê pomys³y „regulacyjne” i zaradcze przera¿aj± i niepokoj±.

Je¶li ¼le dzia³a samochód czy komputer, wtedy warto poznaæ budowê tego urz±dzenia lub siêgn±æ po instrukcjê obs³ugi. Zamiast z³orzeczyæ na kiepski i zbyt wolny samochód… odkryjemy w nim skrzyniê biegów lub niewykorzystywane funkcje w oprogramowaniu komputerowym i nauczymy siê, jak z tej samej maszyny „wycisn±æ” znacznie wiêcej. Czy w organizowaniu dydaktyki uniwersyteckiej siêgamy po instrukcjê „jak dzia³a mózg” – „przyrz±d” do uczenia siê?

Narzekania na uniwersytet i szkolnictwo ró¿nych poziomów towarzysz± nam niemal codziennie. Pojawiaj± siê tak¿e i g³êbsze przemy¶lenia, bardziej wizjonerskie. Czy warto reformowaæ uniwersytet? A je¶li, to co, jak i dlaczego?

Koniec wieñczy dzie³o

Do trwaj±cej ciekawej dyskusji nad misj± i kszta³tem wspó³czesnego uniwersytetu, nad wyzwaniami, potrzebami tak¿e i olsztyñskiej akademicko¶ci, chcia³bym dorzuciæ swoje trzy grosze, opieraj±c siê przede wszystkim na najnowszych badaniach mózgu – co mo¿e na pocz±tku budziæ zdziwienie. Co ma piernik do wiatraka? Poszukajmy wiêc tej „m±ki”, ³±cz±cej system edukacyjny i neurobiologiczne podstawy pracy o¶rodkowego uk³adu nerwowego.

Uczniowie nie s± g³upi, nauczyciele nie s± leniwi, a nasze szko³y nie s± do niczego. Ale co¶ jest nie tak. Ostatnio znalaz³em w badaniach neurobiologicznych to, co wcze¶niej i innymi s³owami wyra¿ali filozofowie i pedagodzy: „trudno zapalaæ innych samemu nie p³on±c.”

Najnowsze badania neurobiologiczne mózgu – znakomicie opisane przez Manfreda Spitzera w ksi±¿ce Jak uczy siê mózg – jednoznacznie wskazuj±, ¿e zaanga¿owanie emocjonalne znacz±co poprawia wyniki uczenia siê. W praktyce akademickiej i szkolnej zapominamy o tej oczywistej i od dawna znanej prawdzie. Ostry podzia³ na pojedyncze przedmioty ¶cis³e, wymieszane w systemie klasowo−lekcyjnym, podzielone na ma³e porcje informacji, pojawiaj±ce siê sekwencyjnie, ale w ró¿norodnej i niestanowi±cej ca³o¶ci mieszance, pozbawia i ucznia, i studenta w systematyczny sposób tego, czego potrzebuje on do uczenia siê. A potrzebuje po³±czenia materia³u z jego w³asnym ¶wiatem, który nie jest podzielony na szufladki „fizyka”, „chemia”, „biologia”, „geografia”, „informatyka” itd. Ciekawy przyk³ad podaje M. Spitzer: m³odzi ludzie przychodz± na studia medyczne i chc± siê nauczyæ leczyæ ludzi. Ale ich cierpliwo¶æ wystawiona jest na próbê, bo przez dwa lata musz± przyswajaæ tre¶ci bardzo lu¼no lub wcale niezwi±zane z leczeniem. Podobne odczucia maj± studenci prawie wszystkich kierunków (a mo¿e i wszystkich?). Np. studenci biologii niejednokrotnie zdziwieni s± licznymi przedmiotami chemicznymi i fizycznymi na pierwszych dwóch latach studiów. Pamiêtam, jak niektórzy moi rówie¶nicy odchodzili ze studiów na biologii, i to wcale nie z powodu braków intelektualnych. Sam podobne rozterki mia³em kilkakrotnie, ³±cznie z urlopem dziekañskim i chêci± rzucenia studiów, nie widz±c sensu, bo nie spotka³em na pocz±tku tego, co mnie do studiowania biologii pierwotnie motywowa³o.

Nadmiar faktów, w oderwaniu od g³ównego celu studiów i przysz³ego zawodu, czêsto siê spotyka w murach akademickich. W ten sposób pozbawiamy studentów tego, czego do uczenia siê koniecznie potrzebuj±: emocjonalnego sk³adnika faktów, których maj± siê nauczyæ, wewnêtrznego zaanga¿owania, napiêcia zwi±zanego z uczestnictwem w procesie uczenia siê. Uk³adaj±cy program piêcioletnich studiów widzi „koniec” i ostateczne zastosowanie – student raczej nie. Pomijam oczywi¶cie sytuacje, w których program i sekwencja przedmiotów wynikaj± z tego, ¿e „tak krawiec kraje, jak mu materii staje” – czyli z przypadkowego zestawienia zatrudnionych pracowników i ich specjalizacji. Podawane s± czasem przyk³ady, jak poprzez zmiany kosmetyczne przerabia siê „zootechnikê” na „marketing i zarz±dzanie”.

Student przez lata uczy siê ma³o efektywnie, bo nie widzi sensu i powi±zania z tym, czego chcia³ od swojego kierunku, nie widzi powi±zania z przysz³ym swoim ¿yciem zawodowym i osobistym. Bo przecie¿ studia wy¿sze wybieramy nie tylko jako „szko³ê zawodow±”, ale i dla chêci w³asnego rozwoju osobowego. Wyk³adowcy my¶l±, ¿e studenci s± g³upi („jak ich w szko³ach kszta³c±?”), studenci my¶l±, ¿e profesorowie s± leniwi („za co im p³ac±?”), rodzice studentów s±dz±, ¿e ten i ów uniwersytet to z³a i prowincjonalna szko³a („kto pozwoli³ na utworzenie?”). A wszyscy razem narzekaj± na siebie nawzajem. Pojawiaj± siê te¿ radykalne pomys³y likwidowania szkó³ wy¿szych, „reglamentowania” studentów i dostêpu do badañ, a przede wszystkim finansowania. Ale czy te rozwi±zania naprawdê poprawi± jako¶æ studiowania i jako¶æ absolwentów?

Metoda projektu

To, co ludzi napêdza, to nie fakty i dane, ale uczucia, historie i przede wszystkim inni ludzie. I pisze to neurobiolog, opieraj±c siê na najnowszych, ¶wiatowych badaniach mózgu. Historyczny podzia³ na dyscypliny akademickie w uniwersyteckiej wizji Humboldta powsta³ w okre¶lonych warunkach i wtedy mia³ niezaprzeczalnie sens. Z historycznego punktu widzenia ³atwo go zrozumieæ. Dzi¶ jednak nale¿y humboldtowski podzia³ ponownie przemy¶leæ. A Spitzer proponuje kwestionowaæ ten podzia³ w tym samym stopniu, co podzia³ na poszczególne nauki ¶cis³e. Ostatnie dziesiêciolecia obfitowa³y wszak w ró¿ne dyscypliny rozwijaj±ce siê jako „pogranicza” (np. biochemia, biofizyka, ekologia). Oczywi¶cie neurobiologia uczenia siê w ¿adnym razie nie zakazuje istnienia ró¿nych rodzajów szkó³ (nauki ¶cis³e, humanistyczne, nauki stosowane) czy nauczania w ramach oddzielnych przedmiotów ¶cis³ych: fizyki, chemii i biologii. Wskazuje jednak potencjalne s³abe punkty, np. koncentracjê na odpytywaniu z wiadomo¶ci z jednoczesnym zaniedbywaniem aktywno¶ci grupowej i zaniedbywanie kszta³cenia umiejêtno¶ci. Wskazuje na przedk³adanie wiedzy o informacjach nad wiedzê, jak dochodziæ do tych informacji. Wskazuje te¿ na zagro¿enia w efektywnym nauczaniu, wynikaj±ce ze z³ego (lub zupe³nego braku) dopasowania i zintegrowania tre¶ci nauczania w ramach poszczególnych przedmiotów. W szko³ach – i niestety tak¿e uniwersytetach – coraz bardziej przedk³ada siê ilo¶æ informacji o ¶wiecie nad uczenie odkrywania, poznawania tego ¶wiata, fascynacjê poznawaniem ¶wiata i jego tajemnic. I zamiast szko³y ¶rednie w sposobie dydaktyki upodabniaæ do uniwersyteckiej swobody odkrywania, obserwuje siê raczej proces odwrotny – dydaktyka uniwersytecka upodabnia siê do „szkolnej odpytywanki”. Nawet praca doktorska ujêta zosta³a w ramy grupowej formy studiowania.

Codzienne ¿ycie sk³ada siê z ró¿norodnych problemów, ca³o¶ciowej rzeczywisto¶ci, a nie chemii, biologii, zoologii, filozofii. I tak np. w Olsztynie, w uczelnianych rozg³o¶niach radiowych, gazetach i magazynach najmniej jest studentów… dziennikarstwa! Dominuj± studenci innych kierunków. To nie przypadek, ale raczej ogólna prawid³owo¶æ.

Uzupe³nieniem kszta³cenia w systemie klasowo−lekcyjnym jest metoda projektu i ponadprogramowa aktywno¶æ studentów w ko³ach naukowych, klubach, redakcjach, kó³kach teatralnych itd.

Niejednego zdziwi to „odkrycie”, bo przecie¿ w uniwersytetach by³o tak od zawsze. Wielowiekowa wspólnota ucz±cych i nauczanych sprowadza siê nie tylko do przekazywania informacji (to mo¿na i przez Internet metod± e−learning), ale przede wszystkim jest to bycie i rozwijanie siê w bezpo¶rednich kontaktach z wybitnymi profesorami oraz niepokornymi i poszukuj±cymi rówie¶nikami.

Ta indywidualna samodzielno¶æ to nie ma³o wa¿ny i „deserowy” dodatek, ale kwintesencja uniwersyteckiego studiowania. Osobi¶cie podzielam pogl±d, ¿e nie tyle wa¿ne jest dostarczanie tre¶ci informacyjnej, co stwarzanie sytuacji edukacyjnych i bezpo¶redni kontakt mistrz – uczeñ. A wiêc emocje i spotkanie z drugim cz³owiekiem. D³ugofalowe efekty takiego podej¶cia dydaktycznego mia³em wielokrotnie okazjê obserwowaæ w czasie realizacji zarówno ró¿nych projektów „pozalekcyjnych” w ramach pracy kó³ naukowych, jak i projektów wpisanych w zajêcia dydaktyczne. Bogate pi¶miennictwo wskazuje, ¿e nie s± to odczucia jednostkowe.

Kurs na zmywak

Z zaniepokojeniem obserwujê zanikanie eksperymentów w szko³ach ¶rednich na rzecz wkuwania z ksi±¿ek. Nawet w pracowniach chemicznych nie ma ju¿ sto³ów laboratoryjnych, s± jedynie ³awki, tak jak w pracowni polonistycznej. Na lekcjach fizyki, biologii czy geografii coraz mniej eksperymentów, a wiêcej przygotowywania do rozwi±zywania testów. Olimpiady przedmiotowe bardziej dotycz± odpytywania z wiadomo¶ci ni¿ projektowania i przeprowadzania eksperymentów. Przecie¿ i tak w g³owie nie da siê zmie¶ciæ ca³ej (czy nawet du¿ej tylko czê¶ci) sumy ludzkiej wiedzy. To po¶cig donik±d. Od przechowywania danych s± biblioteki i komputery. Cz³owiek (uczeñ, student) musi siê nauczyæ rozumieæ ¶wiat, nauczyæ go odkrywaæ i wyszukiwaæ potrzebne dane, w³a¶ciwie je interpretowaæ i w koñcu zastosowaæ.

W szko³ach dominowaæ zaczynaj± ksi±¿ki−opracowania przygotowuj±ce do egzaminu oraz komputery jako powierzchowna nowoczesno¶æ (czy te komputery s± w pe³ni wykorzystywane, to ju¿ inna sprawa). Dla zbyt wielu m³odych osób liceum sta³o siê jedynie kursem przygotowawczym do matury. Nadmiar materia³u pamiêciowego przewa¿a nad eksperymentowaniem i poszukiwaniem. Niestety, tendencja ze szkó³ ¶rednich przenosi siê na uczelnie wy¿sze. Nic dziwnego, ¿e coraz wiêkszym zainteresowaniem ciesz± siê ró¿ne festiwale i pikniki naukowe, „multicentra”, a muzea zmieniaj± siê z typowych wystaw w interaktywne z mo¿liwo¶ci± aktywnego dzia³ania, powstaj± w miastach edukacyjne centra naukowe (np. warszawskie Centrum Nauki Kopernik, czy gdañskie Hewelianum). Tam wreszcie mo¿na samodzielnie poeksperymentowaæ! „Odkrywanie Ameryki” po raz setny daje jednak przyjemno¶æ emocjonaln± i u³atwia rozumienie powszechnie dostêpnej wiedzy. I tak coraz bardziej przygoda intelektualnego poszukiwania z emocjonalnym zaanga¿owaniem „wycieka” poza szko³y. A co bêdzie, gdy zacznie „wyciekaæ” poza mury uniwersytetów? Po có¿ nam one wtedy bêd±? Studia jako kurs przygotowawczy do wyjazdu „na zmywak w Londynie”?

Po co komu nawet i tysi±c ksi±¿ek… napisanych w jêzyku np. aramejskim, którego on nie zna i nie rozumie? Podzia³ na przedmioty ¶ci¶le wyodrêbnione jest tylko zabiegiem tymczasowym w procesie nauczania−uczenia siê. Tyle tylko, ¿e wraz z wyd³u¿aniem cyklu kszta³cenia (teraz od przedszkola do doktora to ponad 20 lat!) co¶ przej¶ciowego zbytnio siê utrwala. Ta swoista „prowizorka” staje siê celem samym w sobie. Niezrozumia³ym i ma³o funkcjonalnym.

Swoboda wyboru

Nie rezygnuj±c z systemu nauczania w ramach ¶ci¶le wyodrêbnionych dyscyplin i przedmiotów nauczania – wobec coraz d³u¿szego ¿ycia w szkolnej i klasowej ³awce – potrzebne jest uzupe³nianie coraz bardziej deficytowego (dla ucznia−studenta) ca³o¶ciowego do¶wiadczenia. Osi±gn±æ to mo¿na poprzez ró¿nego rodzaju projekty czy wyjazdowe warsztaty jednoproblemowe lub jednozadaniowe. Na szczê¶cie, od kilkunastu lat w polskich uczelniach mo¿emy obserwowaæ (szkoda, ¿e tak wolno) zwiêkszaj±c± siê wybieralno¶æ zajêæ i indywidualne ¶cie¿ki kszta³cenia, a tak¿e wzrastaj±c± mobilno¶æ krajow± i europejsk±. Dwustopniowo¶æ u³atwia te¿ indywidualizacjê poszukiwañ i zmianê w³asnej ¶cie¿ki edukacyjnej. Uzupe³nieniem ca³o¶ciowego do¶wiadczenia s± równie¿ sta¿e w przedsiêbiorstwach (i tu tak¿e Unia Europejska finansowo nas wspomaga). Z ca³± pewno¶ci± potrzebna jest jeszcze wiêksza swoboda w indywidualnym dobieraniu w³asnej ¶cie¿ki kszta³cenia, tak¿e miêdzywydzia³owej. Jest to z ca³± pewno¶ci± trudniejsze organizacyjnie od preferowanego systemu sztywnego programu (dla wszystkich na roku tyle samo i tak samo) i systemu klasowo−lekcyjnego. Trudniejsze, ale niezbêdne.

Praca w ma³ych grupach ró¿nowiekowych, jak i „interdyscyplinarnych”, jest bardziej zbli¿ona do codziennej rzeczywisto¶ci zawodowej po opuszczeniu uniwersyteckich murów. Ponadto gwarantuje pe³niejszy kontakt cz³owieka z cz³owiekiem, a wiêc pe³niejszy jest kontekst emocjonalny, tak bardzo niezbêdny do efektywnego uczenia siê.

Nauka gry w siatkówkê powinna polegaæ na grze i wyciskaniu potów, emocjach na zawodach, a nie jedynie na wkuwaniu zasad gry, historii pierwszej ligi, fizjologii miê¶ni poprzecznie pr±¿kowanych. Nie bêdzie nigdy dobrym kucharzem ten, kto znakomicie opanuje przepisy z ksi±¿ek kucharskich. Lepiej, szybciej i „g³êbiej” zapamiêta te przepisy, gdy bêdzie gotowa³, sma¿y³, przypala³, przesala³, jad³, smakowa³, urz±dza³ przyjêcia dla narzeczonej. Mo¿e bêdzie pamiêta³ mniej przepisów, ale bêdzie je rozumia³ i bêdzie potrafi³ modyfikowaæ, dostosowywaæ oraz tworzyæ zupe³nie nowe. Tak samo w muzyce, nie chodzi o daty urodzin Bacha, Chopina, Mozarta, o daty i trasy koncertów Czerwonych Gitar, ale o ¶piewanie i muzykowanie, nawet je¶li nie osi±ga siê poziomu wirtuoza czy czasem fa³szuje. Podzielam pogl±d, ¿e w kszta³ceniu uniwersyteckim chodzi nie tyle o zapamiêtanie faktów i dat, co o zrozumienie, sk±d siê one bior± i jak je interpretowaæ.

Byæ mo¿e w zaskakuj±cy sposób neurobiologia zaczyna wspieraæ tradycyjn± pedagogikê czy filozofiê. A mo¿e znajdujemy tylko wiêcej naukowych argumentów na to, co i tak intuicyjnie wyczuwamy, niezale¿nie od specjalno¶ci naukowej i wydzia³u. A przypomnieæ warto, ¿e intuicja to nie co¶ „kobiecego”, ulotnego i niematerialnego. To nieu¶wiadomione do¶wiadczenie. Z ca³± pewno¶ci± najbli¿sze lata przynios± nam ró¿norodne zmiany w szkolnictwie wy¿szym. Warto, by wielowiekowe instytucjonalne do¶wiadczenie bycia we „wspólnocie ucz±cych i nauczanych”, przebi³o siê przez powierzchown± „rankingowo¶æ” i „wska¼nikowo¶æ”.

Dr hab. Stanis³aw Czachorowski, prof. UWM, pracuje w Katedrze Ekologii i Ochrony ¦rodowiska na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warmiñsko−Mazurskiego w Olsztynie.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje