Wyniki pracy danego naukowca s± dobre, je¿eli tak uwa¿a wielu innych dobrych uczonych pracuj±cych w tej samej dziedzinie. Ta prosta zasada sprawdza³a siê przez ca³e stulecia, gdy ca³kowita liczba ludzi prowadz±cych badania naukowe by³a niewielka, a wybitni uczeni mogli dok³adnie ¶ledziæ postêpy i znaæ szczegó³owo wyniki innych naukowców pracuj±cych w danej dziedzinie.
W ci±gu minionego wieku liczba osób uprawiaj±cych naukê wzros³a niezmiernie, a specjalizacja zasz³a tak daleko, ¿e nikt nie jest w stanie kompetentnie oceniæ wyników uczonych pracuj±cych w innej specjalizacji danej dziedziny. Dlatego te¿ z konieczno¶ci do wstêpnej oceny dorobku badacza stosuje siê dane bibliometryczne: ca³kowit± liczbê opublikowanych prac, liczbê cytowañ czy indeks H, który wynosi N, je¿eli spo¶ród wszystkich prac danego autora N z nich zosta³o zacytowanych co najmniej N razy.
Nietrudno wskazaæ wady takiego podej¶cia. Czêsto wybitne prace nie ukazywa³y siê w ogóle drukiem lub po wydrukowaniu, przez dziesiêciolecia niecytowane, le¿a³y w zapomnieniu. Dlatego nie nale¿y przeceniaæ znaczenia danych bibliometrycznych i np. twierdziæ, i¿ je¶li uczony A ma na swym koncie 250 cytowañ w³asnych prac, to jest znacznie lepszym uczonym od badacza B, który zgromadzi³ ich tylko 210. Bêd±c ¶wiadomym u³omno¶ci takiego systemu, do wstêpnej oceny dorobku nieznanego nam naukowca jeste¶my czêsto zmuszeni stosowaæ liczbê publikacji, liczbê cytowañ czy indeks H, gdy¿ na razie po prostu nie dopracowano siê lepszych metod.Na przyk³ad, je¿eli indeksy H dwóch kandydatów na stanowisko profesora wynosz± odpowiednio 17 i 7, to istnieje silna poszlaka, i¿ dorobek pierwszego z nich jest powa¿niejszy. Oczywi¶cie ostateczn± odpowied¼ na to pytanie mog± daæ dopiero eksperci, którzy zaznajomili siê szczegó³owo z publikacjami obu kandydatów. Jakiekolwiek bezpo¶rednie porównanie danych bibliometrycznych ma sens wy³±cznie w przypadku osób pracuj±cych w tej samej dziedzinie nauki, gdy¿ ka¿da ga³±¼ wiedzy ma swoj± specyfikê.
Gdy w roku 1979 rozpoczyna³em studia fizyczne w Uniwersytecie Jagielloñskim, by³em przekonany o potêdze fizyki polskiej. Na tle siermiê¿nej rzeczywisto¶ci realnego socjalizmu korzystnie wyró¿niali siê fizycy, którzy mieli mo¿liwo¶æ przez pewien czas pracowaæ w najlepszych o¶rodkach naukowych Europy Zachodniej i Ameryki. Dziêki do¶wiadczeniom zdobywanym za granic± uczeni ci mogli w Polsce prowadziæ badania na konkurencyjnym poziomie i utrzymywaæ kontakty z wiod±cymi grupami badawczymi na ca³ym ¶wiecie. Podobne osi±gniêcia odnosili te¿ nieliczni przedstawiciele innych nauk przyrodniczych, co sprawia³o, ¿e wypadkowa pozycja Polski na mapie naukowej ¶wiata wygl±da³a na relatywnie dobr±. Poniewa¿ nie u¿ywano wówczas powszechnie danych bibliometrycznych, tej optymistycznej tezy nie mo¿na by³o ³atwo potwierdziæ.
Od tego czasu w naszym kraju zmieni³o siê niemal wszystko, poza sposobem organizacji nauki. Podobnie jak za dawnych lat p³ace pracowników nauki s± s³abo powi±zane z efektami ich pracy, a obowi±zuj±cy system nie wymusza prowadzenia badañ na wysokim poziomie. Chocia¿ nieliczni polscy naukowcy potrafi± w praktyce udowodniæ, ¿e tak¿e w naszym kraju da siê obecnie uzyskiwaæ znacz±ce rezultaty, spora czê¶æ ¶rodowiska zadowala siê dzia³alno¶ci± pozorn±. Poniewa¿ badania w innych krajach nie stoj± w miejscu, pozycja naukowa Polski w ¶wiecie spada.
Niestety, ta tendencja dotyczy tak¿e polskiej fizyki, co nieub³aganie wykazuj± dane bibliometryczne. Jak pokazuje porównanie tabel 1 i 2, pod wzglêdem ca³kowitej liczby cytowañ w dziedzinie fizyki Polska zosta³a wyprzedzona przez Koreê Po³udniow± i od roku 2005 spad³a z 13. na 14. miejsce. O ile polska chemia i matematyka utrzymuj± siê nadal w drugiej dziesi±tce, to odleg³e miejsca przedstawicieli nauk biologicznych, medycznych, technicznych i spo³ecznych sprawiaj±, ¿e w miarodajnej kategorii ca³kowitej liczby cytowañ zajmujemy obecnie dopiero 25. miejsce na ¶wiecie.
Analiza powy¿szych danych, dostêpnych na stronach internetowych firmy Thomson Scientific, pokazuje, i¿ w Rosji, w pañstwach Europy ¦rodkowej i w krajach azjatyckich przewa¿a publikowanie du¿ej liczby mniej warto¶ciowych prac, które pó¼niej rzadko s± cytowane. Mog³oby siê wydawaæ, i¿ pod tym wzglêdem polska fizyka poprawi³a siê w sposób znacz±cy, gdy¿ ¶rednia liczba cytowañ na pracê opublikowan± przez polskiego fizyka wzros³a z 5,8 do 6,9. Jest to jednak ogólny efekt zwi±zany z up³ywem czasu – ka¿da opublikowana praca zosta³a ¶rednio wiêcej razy zacytowana, a wiêc dla ka¿dego kraju ten wska¼nik wzrasta.
Zauwa¿my, ¿e typowa publikacja fizyka ze Szwajcarii jest cytowana prawie dwukrotnie czê¶ciej ni¿ jego kolegi z Polski. Liczby te ciekawie jest porównaæ ze wska¼nikami opisuj±cymi najlepsze o¶rodki badawcze na ¶wiecie. I tak praca fizyka z Harvardu cytowana jest ¶rednio 20,6 razy, podczas gdy dla innych znanych o¶rodków liczby te wynosz±: Princeton University – 19.0, MIT – 17,9, CERN – 16,6, Los Alamos National Lab – 13,5, University of Cambridge – 13,1, Max Planck Society (Niemcy) – 12,6, INFN (W³ochy) – 10,7, Uniwersytet w Tokio – 10,6, CNRS (Francja) – 7,6. Dane te ¶wiadcz± te¿ o przewadze, jak± daje o¶rodkom w krajach anglosaskich dominacja jêzyka angielskiego i zgodne s± z powszechn± obserwacj±, i¿ uczeni amerykañscy najchêtniej cytuj± prace amerykañskie. Na tym tle nie¼le prezentuj± siê polskie prace z szybko rozwijaj±cych siê dziedzin fizyki, których wska¼nik cytowania na pracê (nadciek³o¶æ – 7,9, kondensat Bosego−Einsteina – 7,6) przekracza ¶redni± krajow±.
Warto podkre¶liæ, ¿e dane w tabelach s± ekstensywne, czyli pokazuj± zsumowany dorobek poszczególnych pañstw. Je¿eli, bior±c pod uwagê ludno¶æ ka¿dego kraju (patrz: tabela 1), policzymy wska¼niki intensywne, to Polska zyska w stosunku do Chin oraz Rosji, ale znajdzie siê daleko w tyle nie tylko za Szwajcari± i Holandi±, lecz tak¿e za Izraelem, Szwecj± oraz Belgi±.
Z drugiej strony, nak³ady Polski na badania s± niezmiernie ma³e: Polska przeznacza na te cele oko³o 0.5 proc. produktu krajowego brutto, podczas gdy wska¼nik ten w Szwecji i Finlandii przekracza 3 proc., a ¶rednia EU−27 wynosi 1.8 proc. W tabeli 2 umieszczono ca³kowite wydatki na badania danego kraju wyra¿one w dolarach si³y nabywczej. Bior±c pod uwagê poniesione wydatki, wyniki polskiej nauki s± niez³e – umiemy publikowaæ cytowane prace naukowe przy stosunkowo ma³ych kosztach. Jednak¿e tym wska¼nikiem nie za bardzo wypada siê chwaliæ, gdy¿ relatywnie ma³e ca³kowite koszty opublikowania jednej pracy w porównaniu do krajów Zachodu s± po czê¶ci konsekwencj± niekonkurencyjnych zarobków w nauce polskiej.
Niezale¿nie od danych bibliometrycznych problemy nauki polskiej dobrze ilustruj± wyniki w konkursach o granty prowadzonych przez European Research Council. W ramach 7. Programu Ramowego zorganizowano w roku 2007 konkurs o Starting Independent Researcher Grants (StG) dla m³odych badaczy (od 2 do 9 lat po doktoracie). Spo¶ród 9167 wniosków m³odych naukowców z Europy miêdzynarodowy panel ekspertów wybra³ 559 najlepszych projektów do realizacji w 21 krajach europejskich. W gronie zwyciêskich projektów badawczych nie znalaz³ siê ani jeden, który planowano realizowaæ w Polsce, a fakt ten nag³o¶ni³ artyku³ Cezarego Wójcika – szefa rady Niezale¿nego Forum Akademickiego (M³odzi naukowcy z Polski nie dostan± pieniêdzy z UE, „Gazeta Wyborcza”, 27.11.2007).
Wyników tych nie nale¿y interpretowaæ jako rezultatów antypolskiego spisku ekspertów z ca³ej Europy. Jak pisa³ ostatnio uczestnik zespo³u ekspertów oceniaj±cych wnioski, prof. Adam £omnicki (Liderzy i maruderzy, „Forum Akademickie”, nr 2/2008; patrz te¿: http:// www.eko.uj. edu.pl/ lomnicki/panel−erc.pdf) w ocenie wniosków kierowano siê wy³±cznie kryteriami merytorycznymi. Wniosków z Polski nie by³o wiele i niestety by³y one istotnie s³absze od najlepszych wniosków z Europy Zachodniej. Na koñcowy wynik sk³ada³a siê zarówno ocena dotychczasowego dorobku naukowego kandydata, jak i proponowanego projektu badawczego.
Ka¿dy wnioskodawca z listy swych publikacji za okres ostatnich 5 lat musia³ wybraæ 5 najlepszych prac, podaj±c przy ka¿dej z nich, ile razy by³a ju¿ cytowana w literaturze ¶wiatowej (bez uwzglêdniania autocytowañ). Dorobek ka¿dego kandydata by³ niezale¿nie oceniany przez co najmniej 4 ekspertów, a ¶rednia tych ocen da³a podstawê do wstêpnego rankingu z³o¿onych wniosków. W kolejnej fazie prac panelu eksperci dyskutowali szczegó³owo jedynie wnioski z górnej po³owy tak przygotowanej listy. Niestety, wszystkie wnioski z Polski (oraz znaczna wiêkszo¶æ wniosków pochodz±cych z nowych krajów Unii) znalaz³a siê w tej dolnej, odrzuconej po³owie listy. Przy du¿ej liczbie sk³adanych wniosków dane bibliometryczne mog± byæ pomocne do wstêpnej selekcji kandydatów. Wniosek autora z mniejsz± liczb± cytowañ ni¿ mediana ca³ej grupy wnioskodawców nie mia³ praktycznie szans na przej¶cie do nastêpnego etapu konkursu.
Obecnie trwa kolejny konkurs ERC o Advanced Investigator Grant, o które mo¿e siê staraæ ka¿dy uczony europejski. Przedstawiaj±c swój dorobek, wnioskodawca musi wybraæ 10 swoich najlepszych publikacji z okresu ostatnich 10 lat i przy ka¿dej z nich podaæ liczbê cytowañ. Poniewa¿ gra idzie o wielkie pieni±dze (granty wynosz± do 3,5 mln euro na okres 5 lat), mo¿na siê spodziewaæ znacznej konkurencji ze strony najlepszych badaczy z ca³ej Europy. Termin sk³adania wniosków up³yn±³ z koñcem kwietnia br., a wyniki konkursu znane bêd± w listopadzie 2008. Jesieni± zobaczymy, czy w gronie zwyciêzców konkursu znajdzie siê tym razem choæ jeden uczony pracuj±cy w Polsce (K. ¯yczkowski, Naukowe starszaki, do roboty!, „Gazeta Wyborcza”, 9.01.2008.).
W ci±gu ostatnich lat liczni autorzy publikowali teksty wskazuj±c konieczno¶æ zmian systemu organizacji nauki w Polsce. Obecnie mog± z zadowoleniem przyj±æ deklaracjê rz±du o planach przeprowadzenia reformy nauki i szkolnictwa wy¿szego oraz cieszyæ siê o¿ywion± debat± prowadzon± na ten temat w mediach. Jednak¿e szkoda, ¿e ta dyskusja zosta³a praktycznie zdominowana przez problem habilitacji. Jest to, moim zdaniem, temat zastêpczy. Zasadniczym celem reformy winno byæ stworzenie mechanizmów powoduj±cych, by nauka polska sta³a siê konkurencyjna w skali Europy. Niezale¿nie od tego, czy habilitacja w Polsce zostanie zniesiona, czy te¿ zmodyfikowana, polscy naukowcy musz± byæ silniej zmotywowani do dobrej pracy, a proces zatrudniania profesorów w uczelniach musi gwarantowaæ rzeteln± i obiektywn± ocenê ich dorobku naukowego. Osoby niezainteresowane uczestnictwem w rozwoju nauki ¶wiatowej powinny sukcesywnie odchodziæ od pracy w nauce. Naukowcom, którzy zdecyduj± siê kontynuowaæ badania, nale¿y wiêcej p³aciæ, ale te¿ znacznie wiêcej od nich wymagaæ.
£atwiej siê zgodziæ z powy¿szymi za³o¿eniami ni¿ zaproponowaæ i zrealizowaæ spójny program szczegó³owych kroków, s³u¿±cych do podniesienia konkurencyjno¶ci nauki polskiej. Miejmy nadziejê, ¿e pani minister Kudrycka we¼mie pod uwagê ró¿ne g³osy w tej sprawie pochodz±ce ze ¶rodowiska uczonych polskich w kraju (List otwarty Wydzia³u Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ, http://www.fais.uj.edu.pl/list/) i za granic± (Apel Niezale¿nego Forum Akademickiego do Premiera RP w sprawie kontynuowania reformy nauki i szkolnictwa wy¿szego, http:// www.nfa.pl/), aby wybraæ optymalny wariant zmian systemu. Rezultaty przeprowadzonej reformy bêd± widoczne dopiero w skali kilku lat. W dalszej czê¶ci tego artyku³u skoncentrujê siê na znacznie wê¿szym zagadnieniu: Co mo¿na zrobiæ, aby wyniki kolejnych konkursów European Science Council by³y choæ trochê korzystniejsze dla Polski?
W niektórych krajach Europy Zachodniej funkcjonuj± systemy dodatkowej motywacji uczonych do przygotowywania podañ o granty ERC. Francja, W³ochy i Hiszpania jako zachêtê oferuj± bardzo soczyst± marchewkê: ka¿dy wniosek o grant, który przejdzie do II etapu konkursu, a nie zostanie ostatecznie zakwalifikowany do finansowania przez ERC, otrzyma automatycznie „grant pocieszenia”, finansowany przez ministerstwo nauki w danym kraju. Wydaje siê, ¿e podobny sposób mo¿e byæ bez przeszkód stosowany w Polsce. Granty Advanced Investigator to ¶rednio dofinansowanie prac zespo³u badawczego sum± rzêdu 2 mln euro. Gdyby w Polsce oferowaæ jedynie dziesi±t± czê¶æ tej du¿ej sumy, to i tak mobilizowa³oby to uczonych do sk³adania wniosków w ERC. A bior±c pod uwagê dotychczasowe rezultaty konkursów europejskich, obci±¿enie bud¿etu polskiego ministerstwa nie by³oby znaczne.
Porównuj±c liczby wniosków sk³adanych do ERC z liczb± przyznanych grantów, mo¿na zobaczyæ, ¿e szansa otrzymania grantu nie jest du¿a. Ale prawdopodobieñstwo sukcesu zwiêkszy siê znacznie, je¿eli wnioski z Polski bêd± pisane jedynie przez kandydatów z odpowiednim dorobkiem na poziomie europejskim. Jak zatem kieruj±cy polsk± nauk± mog± zidentyfikowaæ uczonych z realnymi szansami na sukces? Przecie¿ urzêdnicy ministerstwa nie s± w stanie sami regularnie prowadziæ analizy osi±gniêæ uczonych. Mo¿na natomiast bez przeszkód skorzystaæ z metody wstêpnej oceny dorobku naukowego za pomoc± tych samych metod bibliometrycznych, które stosowane s± w ERC do oceny wniosków o granty. Przekazuj±c szko³om wy¿szym i instytutom badawczym dotacje na dzia³alno¶æ, ministerstwo nauki mo¿e na przyk³ad wymagaæ przygotowywania takich danych.
Nie wydaje siê celowe, aby ka¿dy pracownik nauki w Polsce przesy³a³ do Brukseli wnioski o dofinansowanie programów badawczych. Ale ka¿dy mo¿e, a wrêcz powinien przymierzaæ siê do tego wyzwania. Jak to uczyniæ? Po prostu corocznie stosowaæ bibliometryczne kryteria ERC do samooceny swego dorobku naukowego.
Minister nauki mo¿e zobowi±zaæ dyrektorów instytutów badawczych oraz rektorów uczelni pañstwowych, aby ci wymusili na swych pracownikach coroczne przygotowywanie listy publikacji wed³ug standardu ERC i wywieszanie jej przy ka¿dym nazwisku zatrudnionego na otwartej stronie internetowej placówki. Na przyk³ad do koñca lutego ka¿dego roku wszyscy zatrudnieni pracownicy naukowi po doktoracie musieliby wybraæ 5 swoich najlepszych publikacji z okresu minionych 5 lat i przy ka¿dej podaæ liczbê cytowañ. Samodzielni pracownicy po habilitacji wybieraliby po 10 prac z okresu 10 minionych lat, zgodnie z formu³± stosowan± przy ocenie Advanced Grants. Wyboru publikacji powinien dokonaæ ka¿dy uczony osobi¶cie, gdy¿ tylko on jest w stanie wybraæ te prace, które najlepiej prezentuj± jego dorobek i zosta³y zauwa¿one w literaturze przedmiotu.
Zauwa¿my, ¿e metoda oceny dorobku stosowana przez ERC nie wymaga podawania ca³ego spisu publikacji ani te¿ badania wspó³czynników impact factor, których z powodzeniem u¿ywa siê do oceny jako¶ci czasopisma naukowego oraz do predykcji liczby cytowañ, jakie dana publikacja osi±gnie w przysz³o¶ci. W ocenie uzyskanego w ci±gu mijaj±cej dekady dorobku poszczególnego badacza bardziej miarodajne s± liczby ju¿ uzyskanych cytowañ ni¿ wspó³czynniki impact factor, które jedynie charakteryzuj± prawdopodobieñstwo zauwa¿enia pracy w literaturze ¶wiatowej.
Wyobra¼my sobie, ¿e w witrynie internetowej ka¿dego wydzia³u czy instytutu naukowego istniej±cego w Polsce, przy spisie zatrudnionych naukowców obowi±zkowo pojawiaj± siê „okienka prawdy”, w których ka¿dy pracownik corocznie uzupe³nia dane ¶wiadcz±ce o jego dokonaniach: podaje jedynie wybranych 5 (adiunkt) lub 10 (profesor) najlepszych publikacji z okresu ostatnich 5 (10) lat wraz z liczb± cytowañ.
System ten, z jednej strony, u³atwi ministerstwu okre¶lenie grupy uczonych, którzy w ogóle mog± mieæ szansê w konkursach europejskich. Z drugiej strony, tak przygotowane dane w zupe³no¶ci wystarcz± kierownictwu jednostki do oceny dzia³alno¶ci naukowej jej pracowników, co umo¿liwi porzucenie bardziej uci±¿liwej sprawozdawczo¶ci. Ponadto ujawnienie wyników corocznej samooceny pracowników naukowych bêdzie mia³o walory motywacyjne: dobrych naukowców zmobilizuje do jeszcze lepszej pracy i pogoni za najlepszymi w Europie, a gorszych sk³oni do rozwa¿enia mo¿liwo¶ci zmiany miejsca pracy.
Niewolnicy rozpêdzaj±cy wios³ami staro¿ytne galery nie mieli specjalnej motywacji do dobrej pracy. S³absze wios³owanie jednego galernika nie wp³ywa³o w widoczny sposób na prêdko¶æ statku i mog³o byæ ³atwe do ukrycia. Dlatego te¿ niewolnicy na ³odzi byli pilnowani przez nadzorców, których zadanie polega³o wy³±cznie na kontroli pracy wios³uj±cych, czêsto za pomoc± brutalnych ¶rodków. Nietrudno zgodziæ siê z tez±, ¿e w celu uzyskania maksymalnej mocy napêdu nie by³ to idealny system motywacyjny.
Wio¶larze uczestnicz±cy w regatach ³odzi sportowych maj± zupe³nie inn± motywacjê do ciê¿kiej pracy. Nowoczesna, lekka ³ód¼ wios³owa pozwala ³atwo wykryæ, czy wszyscy cz³onkowie danej osady równo wios³uj±. Swoj± rolê odgrywa oczywi¶cie trener, ale podczas samych regat zawodnikom nie jest potrzebny nadzorca zmuszaj±cy do wysi³ku. Gdyby podczas s³ynnych regat ósemek po Tamizie jeden z cz³onków za³ogi Oxfordu lub Cambridge zacz±³ markowaæ wios³owanie, jego koledzy z dru¿yny wnet by to zauwa¿yli i skutecznie zachêcili do pracy, a pó¼niej trener nie powo³a³by go do reprezentacji uczelni na nastêpne zawody.
Reforma nauki polskiej musi znacz±co zwiêkszyæ motywacjê naukowców do dobrej pracy. Najlepsi musz± wiêcej zarabiaæ, ale te¿ trzeba du¿o od nich wymagaæ. Wprowadzenie systemu corocznie aktualizowanych w Internecie „okienek prawdy”, ilustruj±cych dorobek pracownika nauki op³acanego z pieniêdzy podatnika, zwiêkszy wzajemn± motywacjê badaczy do pracy naukowej. Polskie uczelnie bêd± mia³y szansê staæ siê konkurencyjne wobec uczelni europejskich jedynie w przypadku sukcesu planowanej reformy nauki. Dziekanowi ka¿dego wydzia³u mo¿na tylko ¿yczyæ, aby w przysz³o¶ci dowodzi³ nie ciê¿k±, nieruchaw± galer± z pracownikami o motywacji do pracy zbli¿onej do motywacji antycznych galerników, lecz flotyll± szybkich ³odzi wios³owych z osadami wytrenowanych i zmotywowanych zawodników, zawsze gotowych do regat, tak¿e z osadami Oxfordu i Cambridge.