Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Przekonanie o leczniczych w³a¶ciwo¶ciach niektórych ro¶lin przestaje byæ mitem kojarzonym g³ównie z medycyn± ludow±.

Uzdrawiaj±ca moc ro¶lin

Mariusz Karwowski

Je¶li wierzyæ legendzie, tu¿ przed wygnaniem z Raju Adam otrzyma³ od Boga na pocieszenie ksiêgê, której zawarto¶æ chroniæ mia³a od tej pory jego i wszystkich ludzi przed czyhaj±cymi nañ bólem, cierpieniem i wszelakimi chorobami. W ksiêdze opisano ro¶liny stworzone w³a¶nie po to, aby dzia³a³y na ró¿ne dolegliwo¶ci. Jednak Adam w przyp³ywie gniewu wyrzuci³ ow± ksiêgê, przyczyniaj±c siê tym samym do trwaj±cych po dzi¶ dzieñ poszukiwañ ro¶linnych ¼róde³ zdrowia. Prof. Kazimierz G³owniak u¶miecha siê s³uchaj±c opowie¶ci, ale nie wyklucza, ¿e kryje ona w sobie ziarno prawdy. Sam przecie¿ jest jednym z tych, którzy naprawiaj± b³±d protoplasty naszego rodu, próbuj±c odkryæ tajemnice zawarte w tamtej ksiêdze. Daleki jest przy tym od czarów i guse³ przynale¿nych szamanom, egipskim kap³anom czy buddyjskim mnichom. W Katedrze Farmakognozji na Wydziale Farmacji lubelskiego Uniwersytetu Medycznego do sprawy podchodzi siê ca³kiem powa¿nie.

– Dawna wiedza o ro¶linach leczniczych, przenoszona choæby z herbarzy, zielników, przerodzi³a siê w farmakognozjê, czyli naukê o lekach, nie tylko ro¶linnego, ale te¿ mineralnego czy zwierzêcego pochodzenia – t³umaczy.

PROFESOR I KSIʯNICZKA

Spo¶ród 300 tysiêcy gatunków flory na ca³ym ¶wiecie, co dziesi±ty ma w³a¶ciwo¶ci wykorzystywane przez medycynê. Jeszcze mniej zosta³o przebadanych pod k±tem chemizmu. Tylko w naszym kraju ro¶nie ich blisko 200. Roczna warto¶æ tego rynku – wed³ug ¦wiatowej Organizacji Zdrowia – przekracza 60 miliardów dolarów, a najwiêksza czê¶æ tej sumy przypada na Azjê. I w³a¶nie tamte rejony szczególnie upodobali sobie lubelscy naukowcy. Powody takiego stanu rzeczy mój rozmówca wyja¶nia na przyk³adzie Mongolii, w której by³ ju¿ dwukrotnie.

– Surowy klimat, du¿e skoki temperatury powoduj±, ¿e tamtejsza flora ma znacznie wiêksz± zawarto¶æ zwi±zków czynnych. Po drugie, ³±ki s± tam pe³ne takich ro¶lin, w ma³ym stopniu ska¿onych chemi±. Wreszcie, co równie wa¿ne, Mongo³owie s± bardzo chêtni do wspó³pracy.

I jakby na potwierdzenie tych s³ów profesor pokazuje mail od jednego z mongolskich naukowców, prosz±cego o listê ro¶lin, które bêd± w najbli¿szym czasie potrzebne lubelskim badaczom. W jakim celu? Otó¿, chce on po prostu wcze¶niej wiedzieæ, które z nich ma przez ca³y sezon zbieraæ, aby potem… przywie¼æ do Polski i udostêpniæ. Tymczasem Hindusi, z którymi wspó³pracê prof. G³owniak mimo wszystko równie¿ bardzo sobie chwali, odwrotnie – niezwykle starannie, wrêcz do przesady, chroni± swoj± wiedzê.

– Oni uwa¿aj± to, poniek±d s³usznie, za bogactwo swojego kraju. Je¶li wiêc otrzymujê od nich co¶ do badania, to jest to ekstrakt oznaczony nr 1, nr 2, nr 3 itd. W ¿adnym wypadku nie informuj± nas, z jakiej ro¶liny pochodzi.

Te zagraniczne kontakty przybieraj± czasem ca³kiem nieprzewidziany obrót. Podczas pewnej konferencji w Szwajcarii uczony spotka³… ksiê¿niczkê Tajlandii. Jej Wysoko¶æ Chulabhorn Mahidol jest czwart±, najm³odsz± córk± króla Bhumibola Adulyadeja, który w³ada krajem ju¿ od 60 lat. Ksiê¿niczka jest specjalistk± farmakognozji i zajmuje siê na co dzieñ bioaktywnymi zwi±zkami izolowanymi z ro¶lin, czyli dok³adnie tym samym, co prof. G³owniak, który nie móg³ sobie odmówiæ zaproszenia jej do Lublina. W tym roku by³a ju¿ po raz drugi.

– Bardzo jej siê tu podoba, ale dla organizatorów to wyzwanie, bo trzeba pamiêtaæ, ¿e choæ jest ona naukowcem, to podlega ca³ej procedurze protoko³u dyplomatycznego. O, tutaj proszê zobaczyæ, dzieñ po dniu, godzina po godzinie, rozpisany jej pobyt w Polsce: ile samochodów musi jechaæ w kolumnie, kto w którym ma siê znajdowaæ, jak nale¿y podje¿d¿aæ… – pokazuje poka¼ny plik kartek przes³any z Ambasady Królestwa Tajlandii.

RO¦LINNE ARCYDZIE£O

W³a¶nie dziêki zagranicznej wspó³pracy, tak¿e z o¶rodkami w Japonii, Chinach czy Tajlandii, lubelscy naukowcy maj± dostêp do interesuj±cych okazów azjatyckiej flory. Surowców ro¶linnych jest tam a¿ nadto, bo rosn± w stanie naturalnym. Nic dziwnego, ¿e robi± tam prawdziw± furorê. A¿ 80 proc. spo³eczeñstwa woli korzystaæ z wiedzy miejscowych zielarzy ni¿ odwiedziæ gabinet lekarski. Ba, mongolskie ro¶liny potrafi± byæ nawet skuteczniejsze od nowoczesnych medykamentów. I choæ krople, ma¶ci, wywary czy olejki z ro¶lin stosowane s± od wieków z pokolenia na pokolenie, to w wielu przypadkach nadal nie wiadomo, sk±d siê bierze ich lecznicza skuteczno¶æ. Temu s³u¿± w³a¶nie badania prof. Kazimierza G³owniaka.

– Swoje zainteresowania kierujemy na te ro¶liny, które mog³yby leczyæ schorzenia najbardziej zagra¿aj±ce cywilizacji, a wiêc choroby nowotworowe, uk³adu nerwowego, czyli demencjê, sklerozê, Alzheimera, ale równie¿ zapobiegaj±ce stresom czy te¿ przywracaj±ce homeostazê organizmu – wyja¶nia kierownik Katedry i Zak³adu Farmakognozji UM.

Ot, taki choæby arcydziêgiel, który w³a¶nie jest „rozpracowywany”, ro¶nie w stanie dzikim w górach i na podmok³ych terenach w Azji. Korzeñ tej dwuletniej ro¶liny stosowany jest jako lek ³agodnie uspokajaj±cy, tak¿e wspomagaj±cy trawienie. Z grupy licznych zwi±zków w nim zawartych na szczególn± uwagê zas³uguj± furanokumaryny. Ich dzia³anie fotouczulaj±ce wykorzystuje siê np. w leczeniu bielactwa czy ³uszczycy. Zespó³ prof. G³owniaka siêgn±³ jednak po owoce arcydziêgla, tzw. roz³upnie. Okaza³o siê, ¿e to prawdziwa fabryka czynnych zwi±zków chemicznych. Badacze zainteresowali siê zw³aszcza imperatoryn±. Wystêpuje ona w owocach w kilkudziesiêciokrotnie wiêkszym stê¿eniu ni¿ w korzeniu. Ze 100 gramów owoców mo¿na wydobyæ nawet 4 gramy czystego zwi±zku. To ju¿ spore osi±gniêcie. Po wyizolowaniu i szczegó³owej analizie imperatoryny odkryto ca³kiem nowe przeznaczenie owoców arcydziêgla. Zwi±zek ten nasila przeciwdrgawkowe dzia³anie klasycznych leków przeciwpadaczkowych do tego stopnia, ¿e mo¿na nawet o 40 proc. obni¿yæ ich dawkê. Mniejsza dawka, w po³±czeniu ze zwi±zkiem wyizolowanym z owoców, spowoduje, ¿e lek nie straci na skuteczno¶ci, za to bêdzie mniej uci±¿liwy dla organizmu.

– Póki co, ten zwi±zek sam a¿ tak nie dzia³a, ale powoli do tego d±¿ymy. W tej chwili staramy siê zwiêkszyæ efekt dzia³ania. Imperatorynê opatentowali ju¿ Koreañczycy, my idziemy dalej i chcemy na bazie tego zwi±zku tworzyæ nowe substancje, które w razie powodzenia w niedalekiej przysz³o¶ci opatentujemy jako lek przeciwpadaczkowy czy te¿ lek z³o¿ony, podawany w kompozycji z tradycyjnymi lekami przeciwpadaczkowymi. Wyniki na razie s± bardzo obiecuj±ce – zachwala prof. G³owniak.

Zaawansowane prace prowadzone s± równie¿ nad ro¶linami z rodziny amarylkowatych. Wiadomo, ¿e zawieraj± one spore ilo¶ci alkaloidów, bêd±cych znakomitym materia³em do syntezy potencjalnych leków. Jednym z takich zwi±zków jest galantamina, która chroni ro¶linê przed owadami, a w dodatku znajduje zastosowanie w leczeniu chorób neurologicznych, np. Alzheimera. I byæ mo¿e w¶ród amarylkowatych, do których nale¿y choæby wystêpuj±cy w Polsce przebi¶nieg, ale równie¿ pochodz±ca z Azji ¶nie¿yczka olbrzymia, wystêpuj± inne czynne zwi±zki o podobnej strukturze. Przecie¿, je¿eli znajduj± siê w danej rodzinie w jednym gatunku, to mo¿e w innym jest ich wiêcej?

Wydajno¶æ to jeden z priorytetów poszukiwañ. W korze cisu zachodniego, z której produkuje siê leki przeciwnowotworowe, znajduje siê przesz³o 20 zwi±zków chemicznych, ale tylko kilka ma lecznicze w³asno¶ci. Có¿ z tego, skoro aby wyizolowaæ dawkê leku dla jednego pacjenta, trzeba ¶ci±æ… sze¶æ 300−letnich cisów. Ekonomicznie wydaje siê to ma³o uzasadnione. W lubelskim o¶rodku podjêto wiêc badania nad ig³ami cisu. Je¶li badania siê powiod± i uda siê wydzieliæ substancjê dzia³aj±c± na chore komórki rakowe, wówczas wystarczy jedynie sadzenie ¿ywop³otów i strzy¿enie igie³, które przecie¿ za ka¿dym razem odrosn±.

Takie badania nie s± jednak ³atwe. Strukturê zwi±zków ustala siê za pomoc± metod chromatograficznych. Rozpoczyna siê od ekstrakcji, podczas której, dziêki rozpuszczalnikom o ró¿nej polarno¶ci, wydobywane s± z ro¶liny wystêpuj±ce w niej zwi±zki czynne. Zwykle izoluje siê 3−4, ¿eby zobaczyæ, który ekstrakt odpowiada za dzia³anie uzdrawiaj±ce. Co ciekawe, niekiedy ten w³a¶ciwy zwi±zek w po³±czeniu z pozosta³ymi dzia³a efektywniej ni¿ gdyby by³ „czysty”.

– To jest taki synergizm – one pracuj± na niego, wspomagaj± jego dzia³anie, u³atwiaj± wch³anianie lub utrudniaj± szybki jego metabolizm w organizmie. Tak jest choæby w naparstnicy nasercowej, gdzie podstawowym zwi±zkiem wzmacniaj±cym, powoduj±cym skurcze serca, jest lanatozyd C. Wyizolowany wch³ania siê tylko w 40 proc. z przewodu pokarmowego, natomiast je¿eli jest w ekstrakcie, np. z saponin± – nawet w 80 proc.

RO¦LINY CZY ZWIERZÊTA?

Laboratorium, w którym prowadzone s± prace nad „rozgryzieniem” arcydziêgla, igie³ cisa czy ¶nie¿yczki, to prawdziwe oczko w g³owie prof. G³owniaka. Ca³kiem niedawno, dziêki ministerialnemu grantowi, „park maszyn” powiêkszy³ siê o aparat do chromatografii cieczowej po³±czony z detektorem spektrometrii mas. Pozwoli on od razu identyfikowaæ badane zwi±zki, okre¶laæ ich charakter, szacowaæ ilo¶æ. Oprócz tego na wyposa¿eniu jest ju¿ 5 innych chromatografów, denzytometr, a tak¿e przyrz±dy do ekstrakcji wspomaganej np. ultrad¼wiêkami czy mikrofalami. Laboratorium, jako jedyne w Polsce, posiada certyfikat G³ównego Inspektora Farmaceutycznego na wykonywanie analiz dla przemys³u. Je¶li kontrola tutaj wypadnie pozytywnie, badany produkt trafia do aptek.

– Z ca³± odpowiedzialno¶ci± mogê powiedzieæ, ¿e jest to najlepiej wyposa¿ona katedra farmakognozji w Polsce. Kiedy odwiedzaj± nas koledzy z Europy Zachodniej czy z USA, to zazdroszcz± mi, i to nie tyle aparatury, ile tej przestrzeni, tego, ¿e studenci mog± poznaæ tak wiele metod analitycznych.

Pod lupê wziêto tak¿e adaptogeny, czyli ro¶liny i leki pochodzenia ro¶linnego, które dzia³aj± jak regulatory pomagaj±ce w przystosowaniu do sytuacji stresowych. Wyci±gi z cytryñca chiñskiego, ¿eñ−szenia, szczodraka krokoszowego czy aralii mand¿urskiej uspokajaj±, poprawiaj± funkcje mózgowe i zwiêkszaj± sprawno¶æ fizyczn± organizmu. W³a¶ciwo¶ci adaptogenne wykazuje te¿ bardzo popularna w Azji Wschodniej tarczyca bajkalska, któr±, o dziwo, mimo niesprzyjaj±cego klimatu, uda³o siê wyhodowaæ w przyuczelnianym ogrodzie ro¶lin leczniczych w Lublinie. Ro¶nie w nim ju¿ kilkana¶cie gatunków. Korzeñ tarczycy bajkalskiej zawiera m.in. flawonoidy, takie jak bajkaleina czy wogonina, które maj± dzia³anie m.in. antyoksydacyjne, przeciwwirusowe i hepatoprotekcyjne, a ponadto zapobiegaj± arteriosklerozie i obni¿aj± poziom cholesterolu. Tak szeroki wachlarz zastosowañ powoduje, ¿e eksperymenty nad t± ro¶lin± maj± spore szanse na powodzenie. W tej chwili dr Gra¿yna Zgórka w ramach swojej pracy habilitacyjnej dobiera optymalne warunki do ekstrakcji tych¿e zwi±zków flawonoidowych.

– Badania ¶wiatowe nakierowane s± na izolacje i my siê w³a¶nie w tym specjalizujemy. Frakcje, które wydobywamy z ro¶lin otrzymanych z Azji, oprócz tego, ¿e poddajemy analizie, to sprawdzamy równie¿ dzia³anie biologiczne czy farmakologiczne w celu ewentualnego zastosowania.

Jak zauwa¿a prof. G³owniak, w ¶wiatowej farmakognozji poszukuje siê zwi±zków naturalnych nie tylko w ro¶linach leczniczych, ale i u zwierz±t, zw³aszcza u organizmów dna morskiego i oceanicznego, które ¿yj± w trybie osiad³ym. Chroni±c siê przed napastnikiem wytwarzaj± one silnie dzia³aj±ce substancje, które mog± stanowiæ podstawê do opracowania leków skutecznych w chorobach nowotworowych albo ¶rodków przeciwbólowych. W Lublinie uzyskano zwi±zek, który ma dzia³anie przeciwmalaryczne. Ekstrakt pochodzi³ z… g±bek.

– Wziêli¶my na warsztat jeden z sze¶ædziesiêciu gatunków tych organizmów. Amerykanie z University of Missisipi zauwa¿yli tê pracê i zaprosili do siebie nasz± kole¿ankê, która bada³a g±bki. Musia³a wcze¶niej odbyæ w Polsce kurs nurkowania, bo tam ju¿ sama je wy³awia. Pyta³em j± ostatnio, czy nie boi siê rekinów, ale ze stoickim spokojem odpowiedzia³a, ¿e wystarczy le¿eæ na dnie, nie ruszaæ siê, a rekin nigdy nie zaatakuje z góry – ¶mieje siê prof. G³owniak i dodaje, ¿e w takich samych jak lubelski zak³adach farmakognozji w Nantes czy Vancouver pró¿no szukaæ zasuszonych i wyeksponowanych ro¶lin leczniczych. Tam stawia siê ju¿ tylko na organizmy morskie. Czy to oznacza zmierzch badañ nad lekami pochodzenia ro¶linnego? W ¿adnym wypadku. Kierunki rozwoju tej ga³êzi farmakognozji wyznaczaj± dalekosiê¿ny horyzont. Ju¿ teraz widaæ zreszt±, ¿e nie bêdzie to tylko potwierdzanie leczniczego dzia³ania ro¶lin stosowanych w medycynie tradycyjnej, ale i poszukiwanie nowych w³a¶ciwo¶ci wyizolowanych zwi±zków. Tak jak choæby w przypadku dziurawca, który jeszcze niedawno wykorzystywany by³ w celu poprawy trawienia, ale gdy zaczêto d³u¿ej go badaæ, okaza³o siê, ¿e zawiera te¿ zwi±zki antydepresyjne. W sza³wii natrafiono z kolei na zwi±zki obni¿aj±ce poziom cukru. Walerianê doceniono nie tylko za zapach, ale i za skuteczno¶æ w przypadku bezsenno¶ci czy stanów lêkowych. A to wszystko dziêki znalezionym w niej alkaloidom i flawonoidom.

Jest wiêc zgubiona przez Adama ksiêga, krok po kroku, sumiennie i z zapa³em odtwarzana. Wiele ju¿ ro¶lin poznano, ale to odwieczne pragnienie i d±¿enie do stworzenia panaceum, z³otego ¶rodka na wszystkie choroby, wci±¿ pozostaje niezrealizowane. Czy jest w ogóle mo¿liwe?

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje