Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Jestem pod wra¿eniem genialno¶ci „wynalazku” Natury, jakim jest wi±zanie wodorowe. Trudno sobie wyobraziæ alternatywny model ¿ycia, który by siê na tym wynalazku nie opiera³.

Wodór tañczy w komputerze

Rozmowa z prof. dr. hab. Andrzejem L. Sobolewskim,

fizykiem z Instytutu Fizyki PAN,

wspó³laureatem nagrody Copernicus w roku 2008

Zajmuje siê Pan, najogólniej mówi±c, fotochemi±. Jaki by³ pocz±tek zainteresowañ, które do tego doprowadzi³y?

– Zawsze interesowa³o mnie „jak to dzia³a” – w dzieciñstwie psu³em zabawki, ¿eby zobaczyæ, co jest w ¶rodku. Wychowa³em siê w puszczy, w¶ród jezior, w okolicach Augustowa, spêdzaj±c wiêcej czasu w klubie ¿eglarskim ni¿ nad ksi±¿kami. Nauka przychodzi³a mi ³atwo i dopiero na pocz±tku studiów na Wydziale Fizyki UW by³em zaskoczony, ¿e trzeba jednak trochê czasu nad podrêcznikami spêdzaæ.

Wybór kierunku studiów by³ oczywisty?

– Raczej tak. Zawsze interesowa³o mnie, jak dzia³a ¶wiat, który mnie otacza, wiêc fizyka wydawa³a siê swego rodzaju kompromisem tych zainteresowañ i tego, co – jak sobie wyobra¿a³em – bêdê móg³ robiæ w ¿yciu. Studia na Wydziale Fizyki okaza³y siê do¶æ ciê¿kie; po pierwszym roku odpad³a chyba po³owa moich kolegów. Ja zacz±³em dryfowaæ w stronê biologii i specjalizacjê, a potem pracê magistersk±, zrobi³em w Katedrze Biofizyki, pod kierunkiem bardzo wybitnego uczonego prof. Davida Shugara, który do dzisiaj, choæ minê³o od tamtej pory ponad trzydzie¶ci lat, jest nadal bardzo aktywny naukowo.

W koñcu lat siedemdziesi±tych biofizyka by³a dziedzin± now±. Czy wybieraj±c j± wiedzia³ Pan, co chcia³by robiæ?

– Dok³adnie tego wtedy nie wiedzia³em. Przekona³em siê natomiast szybko, ¿e nie chcê pracowaæ do¶wiadczalnie w tej dziedzinie – kroiæ szczurów (dos³ownie i w przeno¶ni), preparowaæ ich tkanek czy oznaczaæ ró¿ne biomarkery, co robili¶my na æwiczeniach. Pracowniê magistersk± odby³em ju¿ pod kierunkiem teoretyków, jak Bogdan Lesing i Andrzej Pohorille, wówczas asystentów w Katedrze Biofizyki. Zaj±³em siê wtedy zasadami kwasów DNA, licz±c ich w³asno¶ci elektronowe. I do tego wróci³em. Kiedy zacz±³em przygotowywaæ pracê magistersk±, prof. Jerzy Prochorow zaproponowa³ mi pracê w Instytucie Fizyki PAN, gdzie teraz rozmawiamy, a ¿e mia³em ju¿ wówczas rodzinê, ma³± córeczkê, by³a to bardzo po¿±dana oferta. Zacz±³em wiêc swoj± karierê w IF PAN od stanowiska laboranta.

To by³a praca teoretyczna?

– Nie tylko. Prowadzili¶my badania spektroskopowe kompleksów molekularnych. Nastêpnie zacz±³em symulacje teoretyczne fotofizyki tych uk³adów, czyli to, w jaki sposób uk³ad molekularny, który zaabsorbuje kwant ¶wiat³a, powraca do stanu podstawowego, zamieniaj±c energiê wzbudzenia optycznego na ciep³o oscylacji. To, za co dosta³em nagrodê Copernicus, i wcze¶niej Nagrodê FNP, ma swoje pocz±tki 30 lat temu. U¶wiadamiam sobie teraz, ¿e „szkielet” mojej kariery naukowej powsta³ na samym jej pocz±tku, mimo ¿e pó¼niej, jak mi siê zdawa³o, skaka³em z tematu na temat.

Kiedy poczu³ Pan pierwszy raz smak odkrycia?

– Prawdê mówi±c czujê go codziennie. Czêsto bowiem dokonujê „niesamowitych” dla mnie odkryæ, czasem nie zdaj±c sobie sprawy, ¿e wywa¿am otwarte drzwi. Jestem takim typem, który lubi samodzielnie do wszystkiego dochodziæ, niejednokrotnie ucz±c siê na w³asnych b³êdach.

Nagrodê Copernicus otrzyma³ Pan wraz z Wolfgangiem Domcke.

– Uzupe³niamy siê. Prof. Domcke zajmuje siê bardziej administrowaniem nauk±, znakomicie kieruje zespo³em badaczy. Komputera u¿ywa jako maszyny do pisania i obs³ugiwania poczty. Kiedy przychodzi mi (lub nam) do g³owy jaki¶ nowy pomys³, siadam do komputera, wykonujê „palcówkê” na klawiaturze, no i za jaki¶ czas mam odpowied¼ na pytanie, które by³o istot± pomys³u. My¶lê, ¿e nasza wspó³praca kwitnie dlatego, ¿e chocia¿ reprezentujemy zupe³nie inne typy charakterologiczne, nadajemy na tej samej fali i rozumiemy siê w pó³ zdania. W naszych dyskusjach zakre¶lamy interesuj±ce obszary poszukiwañ, a ja, przeprowadzaj±c odpowiednie obliczenia, staram siê znale¼æ odpowiedzi na pytania, które stawiamy. W tych poszukiwaniach czêsto znajdujê odpowiedzi na pytania, których nie postawili¶my. Pierwszym odruchem bywa wówczas chêæ odrzucenia takiego wyniku, jako czego¶ przypadkowego, ale zdarza siê, ¿e jest to co¶ zupe³nie nowego, niespodziewanego, co wskazuje dalsze kroki w po¿±danym kierunku.

Proszê o przyk³ad.

– Zanim zaczyna³em badaæ zasady nukleinowe, najpierw pracowa³em na prostszych zwi±zkach modelowych. Bada³em, co dzieje siê z cz±steczk± takiego zwi±zku po zaabsorbowaniu fotonu ¶wiat³a – szuka³em jej optymalnego kszta³tu w stanie elektronowo wzbudzonym. Uruchomi³em odpowiedni schemat obliczeñ i czeka³em. D³ugo trwa³o – bo kilkana¶cie lat temu komputery by³y znacznie wolniejsze – zanim siê okaza³o, ¿e od tej cz±steczki oderwa³ siê atom wodoru. Nikt siê czego¶ takiego wówczas nie spodziewa³.

Odpowied¼ na niepostawione pytanie?

– Tak. Wys³ali¶my doniesienie o tym do dobrego czasopisma, gdzie uznano to za ciekawostkê wart± publikacji, ale w³a¶ciwie praca ta nie wywo³a³a wiêkszego echa w ¶rodowisku naukowym. Ja te¿ praktycznie o tym wyniku zapomnia³em pracuj±c nad innymi zagadnieniami. Do¶æ przypadkowo, kilka lat pó¼niej, na prze³omie wieków, znowu siê z tym zjawiskiem zetkn±³em. By³a to ju¿ inna epoka z punktu widzenia mo¿liwo¶ci obliczeniowych. Tym razem przebada³em zjawisko bardziej dog³êbnie i okaza³o siê, ¿e odkry³em wtedy ca³kiem nowy rodzaj, dotychczas nieznany, stanów elektronowych w tzw. cz±steczkach heteroaromatycznych (zasady DNA nale¿± do tej kategorii). Prawie dwa lata up³ynê³y nam na uprawianiu „marketingu” naukowego zanim uda³o siê przekonaæ fizyków molekularnych do przeprowadzenia odpowiednich do¶wiadczeñ. Uzyskany w komputerze efekt potwierdzi³ siê. Okaza³o siê, ¿e owo „odskakiwanie” wodoru od cz±steczki pod wp³ywem ¶wiat³a jest uniwersalnym zjawiskiem w tej klasie zwi±zków i jednym z najszybszych procesów fotofizycznych w nich zachodz±cych. Zaczê³o siê lawinowe cytowanie naszych prac. Dzisiaj jest to podrêcznikowy przyk³ad tzw. selektywnej femtochemii, czyli chemii procesów zachodz±cych w skali 10−15 s.

Czy z tego wynika co¶ istotnego?

– Mog± wynikaæ ró¿ne ciekawe rzeczy. W niektórych uk³adach atomy wodoru odgrywaj± specjaln± rolê, np. w DNA „sklejaj±” ze sob± obie nici podwójnej spirali. Pod wp³ywem absorpcji ¶wiat³a wodór zaczyna „tañczyæ”, odbijaj±c siê od jednej nici do drugiej i w ten sposób zamienia kwant potencjalnie niebezpiecznego ¶wiat³a nadfioletowego (UV) na ciep³o oscylacji atomów. Ma³a masa atomu wodoru sprawia, ¿e proces ten zachodzi bardzo szybko, w³a¶nie w zakresie femtosekundowym. S±dzimy, ¿e jest on odpowiedzialny za obserwowan± znaczn± odporno¶æ biomaterii na niszcz±ce dzia³anie sk³adowej UV ¶wiat³a s³onecznego. Wi±zania wodorowe s± powszechne w materii o¿ywionej i oprócz swojej podstawowej roli, jak± pe³ni± w jej funkcjonowaniu (replikacja i transkrypcja DNA, struktura natywna bia³ek), stanowi± równie¿ rodzaj kamizelki fotonoodpornej. Energiê fotonu, szczególnie ultrafioletowego o bardzo wysokiej energii, rozprasza ten oscyluj±cy atom wodoru, zamieniaj±c j± na ciep³o, co zapobiega zniszczeniu cz±steczki. Podobnie jak w kamizelce kuloodpornej, czujemy uderzenie pocisku, ale ca³a jego energia zamienia siê na ciep³o, chroni±c tym samym nasze cia³o przed uszkodzeniem, kiedy wystawiamy je na dzia³anie ¶wiat³a s³onecznego i zamiast sw±du spalonej skóry czujemy przyjemne ciep³o – zawdziêczamy to tej cudownej w³asno¶ci wi±zañ wodorowych w komórkach. Oczywi¶cie ta nasza naturalna fotostabilno¶æ ma granice i dobrze jest siê zabezpieczyæ na d³u¿sz± metê kremem z ochronnym fotofiltrem. Co ciekawe, dzia³anie ochronne fotofiltrów organicznych opiera siê dok³adnie na tych samych w³asno¶ciach wi±zañ wodorowych.

Bada Pan materiê o¿ywion± metodami fizyki. Czy dla fizyka fakt, ¿e budowa tej materii i jej funkcjonowanie s± ogromnie skomplikowane, jest poci±gaj±cy, stanowi inspiracjê, czy raczej wywo³uje rezerwê wobec trudno¶ci?

– Raczej zniechêca, ale z drugiej strony, ile nowych mo¿liwo¶ci siê z tym wi±¿e! Na tym piêtrze Instytutu Fizyki PAN, gdzie teraz jeste¶my, zajmujemy siê w miarê du¿ymi cz±steczkami – z pogranicza biologii. Piêtro ni¿ej koledzy badaj± cz±steczki trzy−czteroatomowe, na parterze atomy i cz±steczki dwuatomowe. Je¶li mówiê do fizyków atomowych, ¿e potrafiê policzyæ i dziêki temu przewidzieæ w³asno¶ci fotofizyczne tych stosunkowo du¿ych biocz±steczek – nie zawsze s± o tym przekonani.

Ale to znaczy, ¿e komplikacja tych obiektów Pana nie zniechêca.

– Chyba dlatego, ¿e umiem (i lubiê) pos³ugiwaæ siê metodami obliczeniowymi mechaniki kwantowej. Postêp w tych badaniach nastêpuje g³ównie dziêki rosn±cym mo¿liwo¶ciom obliczeniowym komputerów. Bazuje na tym np. farmacja – jako nauka i równie¿ przemys³ farmaceutyczny. Potrafimy obecnie przewidzieæ w³asno¶ci cz±steczek licz±c je metodami mechaniki kwantowej i jest to czêsto tañsze ni¿ badanie do¶wiadczalne. Istnieje oczywi¶cie pewien problem z przek³adaniem zjawisk kwantowych na jêzyk potoczny, gdy¿ nasze codzienne do¶wiadczenie nie ma analogii w ¶wiecie mechaniki kwantowej. Jak poj±æ, ¿e foton czy elektron mog± byæ w kilku miejscach jednocze¶nie? Zajmuj±c siê zawodowo mechanik± kwantow± popada siê w rodzaj schizofrenii, dziel±c swój czas pomiêdzy mikro− i makro¶wiaty. Po latach uzyskuje siê rodzaj wyobra¼ni, który pozwala na ca³kiem swobodne poruszanie siê równie¿ w ¶wiecie atomów i cz±steczek opisywanym przez prawa mechaniki kwantowej i przewidywanie (obliczanie) ich w³asno¶ci. To trochê jak z gr± na instrumencie – po opanowaniu techniki mo¿na siê zaj±æ wirtuozeri±.

Laikowi wydaje siê, ¿e w³asno¶ci czegokolwiek siê opisuje, a nie liczy...

– No có¿, opisaæ mo¿na w³asno¶ci na poziomie jako¶ciowym, natomiast, aby co¶ przewidzieæ ilo¶ciowo, nale¿y warto¶æ tej w³asno¶ci obliczyæ i dopiero wtedy mo¿emy to porównaæ z odpowiedni± warto¶ci± zmierzon± w do¶wiadczeniu. My rozwi±zujemy równania i otrzymujemy wynik mówi±cy, ¿e cz±steczka, np. antybiotyku, bêdzie mia³a nowe okre¶lone w³asno¶ci, je¶li w jaki¶ konkretny sposób j± zmodyfikujemy chemicznie. Poniewa¿ potrafimy dzisiaj to przewidywaæ z do¶æ du¿± dok³adno¶ci±, oszczêdzamy wiele etapów skomplikowanych eksperymentów. W komputerze dokonuje siê swego rodzaju preselekcja. Sporo fizyków koñcz±cych studia lub robi±cych doktoraty z tak± specjalizacj± znajduje pracê w³a¶nie w firmach farmaceutycznych.

A co robi± fizycy badacze, tacy jak Pan, dok±d id± dalej?

– Wiêkszo¶æ badañ w tej dziedzinie, o których wspomnia³em, dotyczy przewidywania w³asno¶ci cz±steczek w stanie podstawowym. My badamy – liczymy – co dzieje siê z cz±steczk±, kiedy zaabsorbuje ona foton i przeskakuje w stan elektronowo wzbudzony, powiedzmy, z pod³ogi na stó³. S± to obliczenia o wiele bardziej z³o¿one i tylko kilka zespo³ów na ¶wiecie je prowadzi. Nie mamy wiêc zbytniej konkurencji, ale my¶lê, ¿e jest to dopiero pocz±tek i badania te siê rozwin±, podobnie jak rozwinê³y siê badania teoretyczne w³a¶ciwo¶ci cz±steczek w stanie podstawowym.

Czy takich stanów wzbudzonych – poziomów miêdzy pod³og± a, powiedzmy, sufitem – mo¿e byæ du¿o?

– Istnieje ich nieskoñczenie wiele, nawet je¶li „sufit” oznacza energiê potrzebn± do oderwania jednego elektronu od cz±steczki, czyli stanowi tzw. potencja³ jonizacji. Ale najbardziej liczy siê ten najni¿szy stan wzbudzony, bo ju¿ w tym stanie cz±steczka dysponuje energi±, która mo¿e stanowiæ ¼ród³o bardzo ciekawych i ró¿norodnych zjawisk. I tak, pracuj±c nad fotostabilno¶ci±, musimy braæ pod uwagê tak¿e jej przeciwieñstwo: fotoreaktywno¶æ, czyli np. mo¿liwo¶æ oderwania siê wodoru od cz±steczki pod wp³ywem wzbudzenia ¶wiat³em.

Czy fotoreaktywno¶æ, prowadz±c± równie¿ do zmiany w³a¶ciwo¶ci cz±steczek, mo¿na jako¶ po¿ytecznie wykorzystaæ?

– Jak najbardziej. Zaczêli¶my siê ostatnio zastanawiaæ nad tym, co by by³o, gdyby fotoreaktywno¶ci poddaæ tak± cz±steczkê, jak woda. Cz±steczka wody sk³ada siê z tlenu i dwóch atomów wodoru. Wyobra¼my sobie, ¿e potrafimy oderwaæ atomy wodoru od cz±steczki wody, tlen wypuszczamy do atmosfery i... mamy paliwo przysz³o¶ci – wodór. Kamieniem filozoficznym w tej dziedzinie jest sposób zaprzêgniêcia ¶wiat³a s³onecznego w proces uzyskiwania czystego wodoru z wody. Z faktu, ¿e oceany na kuli ziemskiej istniej± i nie zmniejszaj± siê, choæ promieniowanie s³oneczne, tak¿e ultrafioletowe, do nich dochodzi, wynika, ¿e to promieniowanie, które dociera do powierzchni Ziemi nie potrafi bezpo¶rednio rozerwaæ cz±steczki wody. Wiemy tak¿e, ¿e wszystkie kopaliny (ropa, gaz, wêgiel), jakich u¿ywamy do wytwarzania energii, s± produktami fotosyntezy odbywaj±cej siê w organizmach ro¶lin w ci±gu d³ugiej historii Ziemi. Ro¶liny, absorbuj±c ¶wiat³o s³oneczne, potrafi± „odzyskaæ” wodór z wody, wypuszczaj±c tlen do atmosfery, dziêki temu, ¿e maj± w swoich komórkach tzw. fotokatalizatory.

Nie mo¿emy siê tego od nich nauczyæ?

– Ten mechanizm jest niezmiernie z³o¿ony i jeszcze nie wszystkie jego etapy zosta³y do koñca poznane. Musimy pamiêtaæ, ¿e kszta³towa³ siê on i by³ optymalizowany przez miliardy lat ewolucji. Nie mamy tyle czasu. Krokiem w tym kierunku jest zapewne wytwarzanie biopaliw.

Pierwszym krokiem?

– Aby przetworzyæ energiê promieniowania s³onecznego w energiê chemiczn±, nie musimy odtwarzaæ ca³ego procesu fotosyntezy. Wystarczy ten wstêpny etap: oderwanie wodoru od wody. Jest to obecnie bardzo aktualny problem i trudno nawet sobie wyobraziæ, jak wiele grup naukowych w ¶wiecie nad tym pracuje. My równie¿ ostatnio do nich do³±czyli¶my i mamy pewne wstêpne wyniki. Eksperyment komputerowy, jaki przeprowadzi³em, pokaza³, ¿e jest mo¿liwe uzyskanie zwi±zku energetycznego, benzochinonolu, który odebra³ atomy wodoru od wody na skutek dzia³ania ¶wiat³a widzialnego. Jest to w pewnej mierze na¶ladowanie natury, bo taki zwi±zek powstaje w jednym z pocz±tkowych etapów fotosyntezy. Prowadzê obecnie rozmowy z kolegami zajmuj±cymi siê badaniami do¶wiadczalnymi, ¿eby¶my ten schemat sprawdzili w dzia³aniu, a potem... byæ mo¿e pomy¶leli o rozwi±zaniach technologicznych. Mówiê o tym, ¿eby pokazaæ tê dodatkow±, oprócz funkcjonalno¶ci i fotostabilno¶ci, w³a¶ciwo¶æ wi±zañ wodorowych, jak± jest ich kontrolowana fotoreaktywno¶æ. Osobi¶cie jestem pod wra¿eniem genialno¶ci tego „wynalazku” Natury, jakim jest wi±zanie wodorowe. Trudno sobie wyobraziæ alternatywny model ¿ycia, który by siê na tym wynalazku nie opiera³.

Rozumiem, ¿e poznanie jego roli pozwala siê tak¿e zbli¿yæ do zrozumienia zak³óceñ procesów zachodz±cych w komórkach, czyli mechanizmu chorób?

– Tak. Wiemy np., ¿e nieprawid³owo¶ci w strukturze wi±zañ wodorowych DNA mog± stanowiæ ¼ród³o mutacji genetycznych, natomiast niektóre zmiany w tzw. strukturze drugorzêdowej bia³ek maj± zwi±zek z chorob± Alzheimera.

Oba te zjawiska – fotostabilno¶æ i fotoreaktywno¶æ – oraz ich wzajemne relacje zajmuj± Pana teraz i s± przedmiotem wspó³pracy z prof. Domcke?

– Mo¿na tak powiedzieæ.

W uzasadnieniu przyznania Panom nagrody wymieniono troskê o m³odych badaczy i opiekê nad nimi.

– Wspó³pracowników tutaj, w instytucie, mam niewielu – dwóch adiunktów i doktoranta, ale ci±gle miewam go¶ci z ró¿nych, czêsto bardzo odleg³ych, placówek, którzy przyje¿d¿aj± na kilka tygodni, ucz± siê techniki badania cz±steczek w stanach wzbudzonych, czasem wspólnie co¶ publikujemy. W tej chwili ju¿ tracê kontrolê, które publikacje s± w jakiej fazie redakcyjnej. Co jaki¶ czas wymieniamy studentów czy doktorantów z Monachium. Obie nasze grupy, moja i Wolfganga Domckego, s± grupami teoretycznymi. M³ody cz³owiek, który nauczy siê u nas ró¿nych metod obliczeniowych do wyznaczania w³a¶ciwo¶ci cz±steczek podczas przygotowywania doktoratu czy na sta¿u podoktorskim, zabiera tê wiedzê ze sob±, a w ka¿dym razie du¿± jej czê¶æ, gdy odchodzi w inne miejsce. Trzeba wiêc zadbaæ, ¿eby zawsze kto¶ tê wiedzê po nim przejmowa³, ¿eby nie przerwaæ ci±g³o¶ci badania danego problemu, który nie jest jeszcze rozwi±zany.

Co jest teraz g³ównym pytaniem, na które Pan sam szuka odpowiedzi?

– Mój problem polega na tym, ¿e mam wiêcej pomys³ów ni¿ mo¿liwo¶ci ich realizowania, ograniczonych g³ównie liczb± komputerów, które jestem w stanie obs³u¿yæ. Wchodzimy teraz (ja i moi wspó³pracownicy), przynajmniej czê¶ciowo, w problem utleniania wody, jak siê to fachowo nazywa, tj. odrywania od jej cz±steczek wodoru. Pracujê obecnie nad projektem, który zamierzam z³o¿yæ do MNiSW. Je¶li zostanie zaakceptowany, pozwoli mi to na sprawdzenie do¶wiadczalne naszych przewidywañ, tak aby prace te nie skoñczy³y siê tylko ciekawym wynikiem teoretycznym, który pójdzie w ¶wiat i kto¶ inny z niego skorzysta. Co¶ takiego sta³o siê z odkrytym przez nas zjawiskiem odrywania wodoru od cz±steczek organicznych – kilka centrów naukowych rozwinê³o wokó³ tego, pos³uguj±c siê naszymi wynikami, du¿e programy badawcze. Drugi problem, nad którym obecnie pracujemy wraz z grup± monachijsk±, to finansowany przez MNiSW oraz DFG projekt zwi±zany z badaniem fotofizyki tzw. fotostabilizatorów organicznych. S± to stosunkowo proste cz±steczki dodawane do polimerów syntetycznych i kremów przeciws³onecznych, które chroni± przed niszcz±cym dzia³aniem ¶wiat³a s³onecznego. W trakcie tych badañ okaza³o siê, ¿e tego typu cz±steczki, po pewnej modyfikacji chemicznej, mog± znale¼æ zastosowanie w tzw. optoelektronice molekularnej. Je¶li ten wynik teoretyczny zostanie potwierdzony do¶wiadczalnie – a pierwsze próby s± obecnie prowadzone w IF PAN – mo¿e to oznaczaæ now± erê miniaturyzacji w dziedzinie przechowywania i przetwarzania informacji.

Wynika z tego, ¿e Pan, fizyk teoretyk, interesuje siê zastosowaniami.

– S±dzê, ¿e jest to do¶æ naturalna ewolucja, któr± ka¿dy teoretyk przechodzi. Po prostu, po latach spêdzonych w ¶wiecie wirtualnym, po¶ród równañ i cyferek z nich wynikaj±cych, „dojrzewa siê” do zmierzenia siê z rzeczywisto¶ci±. Ostatecznie po to uprawiamy naukê, aby lepiej rozumieæ otaczaj±cy nas ¶wiat i tê wiedzê wykorzystaæ do jego ¶wiadomej kontroli.

A co jest wiêkszym prze¿yciem dla Pana: tworzenie koncepcji teoretycznej czy perspektywa jej zastosowania?

– Najbardziej ekscytuj±cy jest moment, kiedy wpadam na nowy pomys³, wchodzê w labirynt spraw nieznanych, poruszam siê trochê po omacku, nie wiedz±c, co znajdê za nastêpnym zakrêtem. No i ten moment, kiedy u¶wiadamiam sobie, ¿e jestem prawdopodobnie jedyn± osob± na Ziemi, która pozna³a tê tajemnicê Natury. Rozmarzy³em siê... S±dzê, ¿e jest to uczucie znane ka¿demu, kto na serio uprawia naukê. A jak siê ju¿ przejdzie ten „labirynt” i wiadomo mniej wiêcej, co tam jest, temat powszednieje i czasem trzeba sporej mobilizacji, aby to wszystko opisaæ, przygotowaæ publikacjê, odpowiedzieæ na recenzje, zrobiæ korekty itd. Jest to o wiele mniej emocjonuj±ce, choæ ma siê perspektywê dalszego ¿ycia swoich wyników. Jak wyj¶cie z labiryntu na ¶wiat³o dzienne, nawet z gar¶ci± klejnotów w kieszeni. Wolê przygotowaæ wyk³ad i powiedzieæ s³uchaczom, co znalaz³em, ni¿ o tym pisaæ. Nieocenionym wspó³pracownikiem pod tym wzglêdem jest prof. Domcke. Gdy pracujemy nad artyku³em, kilka razy dziennie wymieniamy maile, dopracowujemy sformu³owania, ale ten ostateczny szlif naszych wspólnych publikacji nale¿y do niego.

Rozmawia³a Magdalena Bajer
Autorem portretu dr Agnieszki Korgul, zamieszczonego w numerze 7−8 „FA” na str. 38 jest Micha³ Gmitruk. Autora przepraszamy za brak podpisu.Redakcja
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje