Do prowadzonego przeze mnie poradnika jêzykowego zwraca siê pewna m³oda a wykszta³cona osoba z pytaniem, które zwala z nóg. Pyta mianowicie, dlaczego niektórzy ludzie zachowuj± siê bezsensownie i wychodz±c z windy mówi± „dziêkujê”. Uwa¿a, ¿e to oburzaj±ce!
No có¿. ¯e nie jest to sprawa jêzykowa, nie ulega w±tpliwo¶ci, ale respondentka tego nie wie. Jej zdaniem, skoro rzecz dotyczy mówienia, to znaczy, ¿e jêzyka, a je¿eli jêzyka, to nale¿y zapytaæ w poradni jêzykowej. Ju¿ to zaburzenie logiki wskazuje, ¿e ka¿da moja odpowied¼ bêdzie z³a. Respondentka oczekuje tylko potwierdzenia jej s±dów. Trzeba by wiêc odpowiadaæ raczej w gabinecie psychologicznym, a nie w Internecie. Drugi defekt logiki tej pani jest powa¿niejszy. Nie rozumie ona, ¿e wypowiedzenia takie jak „dziêkujê” maj± funkcjê fatyczn± (podtrzymuj±c± kontakt), funkcjê autoekspresywn± (samooceny, któr± nadawca prezentuje odbiorcy) i funkcjê perlokucyjn± (planowania reakcji lub oczekiwania na reakcjê odbiorcy). Ma jeszcze inne, ale te pominê jako mniej tu istotne.
£adnie to wszystko brzmi i bardzo naukowo, ale kiedy prze³o¿ymy na jêzyk praktyki, oka¿e siê, ¿e w³a¶nie ona najbardziej zawodzi. W naszej obyczajowo¶ci nawi±zywanie kontaktu w t³umie jest dziwactwem. Jakie¿ zdumienie budzi osoba, która potrafi porozmawiaæ z nieznajomym w autobusie. Je¶li w tym samym t³umie Polak wyra¿a samoocenê, to najczê¶ciej na zasadzie „nie wiesz, chamie, kim ja jestem”. Wreszcie uczestnika gromady w ogóle nie obchodz± inni, a je¶li ju¿, to jako wrogowie, przeciwnicy, konkurenci. Ca³± uwagê skupia na sobie i wszystko, co dotyczy kontaktu z bli¼nim, uwa¿a za dokuczliwy balast. Nie mo¿e wiêc zrozumieæ, ¿e wychodz±c z windy dziêkujemy wspó³pasa¿erom za chwilê bezpiecznej jazdy i mi³e towarzystwo. Nawet je¶li w tym zachowaniu jest pewna przesada, to jak¿e piêkna. W³a¶nie owego piêkna powszechnie siê nie dostrzega. Nie dostrzega siê dlatego, ¿e wychowawcy, ucz±c dobrego zachowania, zapominaj± dodaæ, sk±d siê bior± zasady bon tonu: z estetyki, higieny, empatii i zdrowego rozs±dku. Zw³aszcza powinien dominowaæ ten ostatni. Kiedy panowie przepuszczaj± kobietê przez drzwi, to nie ze wzglêdu na szacunek do niej, ale dla jej wygody. Kiedy sami pierwsi wchodz± do lokalu albo schodz± po schodach, to ze wzglêdu na jej bezpieczeñstwo. Je¶li wychodzimy z tramwaju, to nie mówimy „dziêkujê” nie dlatego, ¿e nie chcemy dziêkowaæ, ale dlatego ¿e nagromadzeni ludzie nie widz±, ¿e wychodzimy. W windzie kontakt jest nieporównanie bli¿szy, co sprawnie wykorzystali filmowcy, tworz±c seriê windziarskich hitów z „Wind± na szafot” na czele.
Brak „logiki spo³ecznej” rozci±ga siê na ca³o¶æ ¿ycia. Niektórzy widz± to zjawisko ostro nawet na Zachodzie, gdzie „dziêkujê” jest czym¶ normalnym. Oto Bernard Rimland napisa³ modn± obecnie ksi±¿kê „Dyslogic syndrome” (Zespó³ logiki wypaczonej), w której dowodzi, ¿e osoby cierpi±ce na autyzm lub ADHD „nie umiej± siê zachowaæ” i s± w sensie spo³ecznym „niedostosowane albo niebezpieczne”, dlatego ¿e zwichniêta jest logika ich my¶lenia. Win± za to „nieprzystosowanie logiczne” Rimland obci±¿a spo³eczeñstwo, przede wszystkim wychowanie domowe i edukacjê. Doda³bym nonsensowne, nieprzemy¶lane przepisy oraz niekonsekwencjê w ich stosowaniu.
Istotnie, je¶li spojrzymy ch³odnym okiem na to, co siê dzieje w dzisiejszym ¶wiecie, ³atwo zauwa¿ymy ogromny chaos, i to nie tylko informacyjny. Chaos ogólny, wszechogarniaj±cy, w ka¿dej dziedzinie i na ka¿dym poziomie. Zanik³a sztuka formu³owania pryncypiów, poniewa¿ pryncypia przesta³y siê opieraæ na aksjomatach. Zasady sta³y siê wzglêdne i „indywidualne”. Poprawno¶æ polityczna nakazuje uznawanie, ¿e ka¿dy ma prawo stworzyæ swój w³asny system ¶wiatopogl±dowy (i zachowañ) i nikomu nic do tego, nawet je¶li jest to system wymierzony we wspó³braci, egoistyczny i (albo) koniunkturalny – a tak jest najczê¶ciej. Zwraca³ na to z ca³± moc± uwagê Jan Pawe³ II. „Nie relatywizm i nie indyferentyzm!” – zawo³a³ w Bratys³awie (1995) z rozpacz± w g³osie i przez d³u¿sz± chwilê z pochylon± g³ow± milcza³. Oklaski siê nie odezwa³y, jak po innych Jego wezwaniach. Zapad³a dokuczliwa cisza, nawet li¶cie na drzewach przesta³y siê poruszaæ. By³o to wielkie oskar¿enie. Wszyscy rozumieli, ¿e s± oskar¿ani. Potem Papie¿ powtarza³ ten okrzyk wiele razy, najdobitniej we Francji, ale tê jego generaln± wskazówkê „jak ratowaæ nasz± cywilizacjê” ignoruje siê do dzi¶.
W wychowaniu domowym k³adzie siê nacisk na nielogiczne podporz±dkowanie wygodzie rodziców. W edukacji na nielogiczne i nieuporz±dkowane wt³aczanie wiadomo¶ci encyklopedycznych. W tworzeniu prawa na nielogiczne u³atwianie bytu grupom nacisku (g³ównie urzêdników) i nielogiczne nieskoordynowane reagowanie przepisami na przypadki wyj±tkowe. Wszystko to obywa siê bez pryncypiów, które mo¿na by wy³o¿yæ w preambu³ach do wychowania, edukacji i prawodawstwa. Mo¿na by, ale tego siê nie robi. Relatywizm i indyferentyzm nie tylko nie daj± ¿adnej wolno¶ci, jak chcieliby zwolennicy poprawno¶ci politycznej, ale przeciwnie, parali¿uj± rodziców, nauczycieli i rz±dz±cych.