Jakiego jêzyka u¿ywamy w kontaktach ze studentami? Czy co¶ siê tu zmieni³o? Czy to ten sam jêzyk, którym mówili¶my na wyk³adach i æwiczeniach dziesiêæ, dwadzie¶cia lat temu? Czy jest on inny, nasi±kniêty mow±, która zaw³adnê³a naszym otoczeniem?
Jêzyk publiczny poszarza³ i zbrzyd³. Zaludniaj± go formy ra¿±co b³êdne, niestosowne, wulgarne, ujemnie nacechowane. W ka¿dej epoce tak narzekano i jako¶ to by³o. Ale by³o dok±d uciekaæ: przed jêzykiem gazet – do ksi±¿ek, przed jêzykiem propagandy – na uniwersytet, do teatru, do ko¶cio³a...
Celem mediów nie jest ju¿ przede wszystkim dostarczanie informacji, lecz zdobywanie widzów. St±d szokowanie jêzykiem, mnogo¶æ form nacechowanych emocjonalnie, powszechno¶æ stereotypu jêzykowego, homogenizacji i kiczu. Swada masowego komunikowania, ze swoim upotocznieniem, emocjonalizacj± i zabawno¶ci± wesz³a na uniwersytet. Rozplenienie jêzyka medialnego wyrównuje ró¿nice miêdzy mow± ludzi wykszta³conych i obytych z kultur± a jêzykiem spo³eczno¶ci najgorzej wykszta³conych i najmniej kulturalnych.
No dobrze, ale przecie¿ jêzyk ten spe³nia swoj± podstawow± funkcjê – jest komunikatywny. Czy¿by? Na poziomie mediów – mo¿e i tak, choæ woleliby¶my, by mówiono do nas bezb³êdnie, rzeczowo, m±drzej. Ale na poziomie uniwersytetu to nie wystarcza. Tu potrzeba nie tylko mowy jasno i mocno przekazuj±cej komunikat, ale tak¿e pe³nej g³êbi i wewnêtrznych sensów, apeluj±cej do intelektu i wyobra¼ni, odsy³aj±cej do rzeczywisto¶ci pozaprozaicznej. W jêzyku masowej rozrywki obrazkowej, ubogim w tre¶ci, pospolitym w formie, trywialnym, nie da siê wyraziæ wielu kwestii. Potrzebny jest jêzyk rozwiniêty, indywidualny, zmetaforyzowany, ¶wiadomie kszta³towany tak, by poci±ga³ umys³y, stawa³ siê wzorcem. Dziêki takiemu jêzykowi mo¿na w pe³ni uczestniczyæ w kulturze, rozwijaæ siê intelektualnie i duchowo, poznawaæ ¶wiat.
Grzegorz Filip