Prof. Jacek Oleksyn (ur. 1953) kieruje Pracowni± Ekofizjologii w Instytucie Dendrologii PAN w Kórniku. Zajmuje siê botanik± eksperymentaln±, ekofizjologi± ro¶lin, ekologi± i ochron± ¶rodowiska. Jest autorem przesz³o 120 publikacji naukowych, w tym 17 rozdzia³ów w monografiach. By³ stypendyst± Fundacji Fulbrighta. Prowadzi³ badania naukowe w Uniwersytecie w Arizonie (w Tucson) i Uniwersytecie Wisconsin−Madison, a obecnie pracuje w Uniwersytecie w Minnesocie. By³ koordynatorem realizacji 7 zagranicznych grantów badawczych, m.in. z Unii Europejskiej, National Science Foundation (USA), National Geographic Society (USA). Od 2007 cz³onek korespondent PAN. W 2008 uzyska³ Nagrodê Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w dziedzinie nauk przyrodniczych.
Jak umiejscowiæ Pañskie badania na mapie nauki?
– Mój zespó³ zajmuje siê ekofizjologi±, czyli bada podstawowe procesy ¿yciowe, zwi±zane z ekologi± ro¶lin. W naszym przypadku s± to badania procesów wzrostowych, oddychania i fotosyntezy, struktury i budowy li¶ci, ich fenologii i chemizmu kszta³tuj±cych siê w zale¿no¶ci od czynników ¶rodowiskowych i genetycznych.
Dwa lata temu us³yszeli¶my, ¿e znalaz³ siê Pan w grupie, która opisa³a istotne zale¿no¶ci miêdzy zawarto¶ci± azotu a oddychaniem ro¶lin.
– O tym, ¿e azot jest zwi±zany z procesami metabolicznymi wiadomo od dawna. Natomiast ostatnio pojawi³a siê uniwersalna teoria wyja¶niaj±ca procesy metaboliczne u zró¿nicowanych gatunków, od mikroorganizmów i ro¶lin do ssaków – takie biologiczne E = mc2. W Santa Fe stworzono zespó³ badawczy, w sk³ad którego weszli m.in. fizyk Geoffrey West oraz ekolodzy James Brown i Brian Enquist. Zajêli siê poszukiwaniem podstaw teoretycznych t³umacz±cych wyniki prac Maxa Kleibera z Uniwersytetu w Kalifornii, który w latach 30. XX w. wykaza³, ¿e natê¿enie oddychania u zwierz±t równe jest masie ich cia³a podniesionej do potêgi 3/4. Badania te dobrze t³umaczy³y wcze¶niejsze doniesienia, wskazuj±ce na to, ¿e du¿e zwierzêta charakteryzuj± siê mniejszym natê¿eniem oddychania ni¿ zwierzêta ma³e. By prze¿yæ, 30−gramowa nornica musi zje¶æ codziennie po¿ywienie równe po³owie masy jej cia³a, podczas gdy ludziom w zupe³no¶ci wystarcza 2 proc.
Co odkryli badacze z Santa Fe?
– Doszli do wniosku, ¿e to wielko¶æ systemu waskularnego, czyli d³ugo¶æ i struktura systemu naczyniowego, transportuj±cego tlen i substancje od¿ywcze do poszczególnych komórek zwierzêcia, decyduje o natê¿eniu metabolizmu. Rozprowadzenie po du¿ym organizmie tlenu i substancji od¿ywczych wymaga bardziej rozbudowanego systemu waskularnego, który wyd³u¿a drogê transportowanych substancji, spowalniaj±c tym samym procesy metaboliczne.
A gdzie miejsce na ro¶liny?
– Badacze z Santa Fe postawili pytanie: jak to jest u ro¶lin? Na podstawie badañ literaturowych i modelowania procesów metabolicznych doszli do wniosku, ¿e zale¿no¶ci miêdzy masami ro¶lin i zwierz±t a ich oddychaniem s± identyczne. Uznano zatem, ¿e jest to zale¿no¶æ uniwersalna dla wszystkich organizmów. Niestety, w odniesieniu do ro¶lin dane, którymi siê pos³ugiwali, nie by³y wiarygodne. Np. wziêto pod uwagê cytryny, banany i truskawki – owoce, a nie ca³e ro¶liny. Dane na temat natê¿enia oddychania pochodzi³y z literatury, a ¶rednie masy owoców z katalogów hurtowni spo¿ywczych. Wyniki tych badañ opublikowano w 2001 roku w „Science” jako jednocz±c± teoriê metaboliczn±.
Ale mieli¶my mówiæ o Pañskich badaniach.
– Tak siê akurat z³o¿y³o, ¿e nasza grupa badawcza – Peter B. Reich z Uniwersytetu w Minnesocie, Mark G. Tjoelker z Uniwersytetu w Teksasie, Jose−Louis Machado ze Swarthmore College w Pensylwanii i ja – dysponowa³a w³asnymi wynikami pomiarów natê¿enia procesów metabolicznych, wykonanych na blisko 500 osobnikach reprezentuj±cych przesz³o 40 gatunków ro¶lin naczyniowych. W opublikowanej w 2006 roku w „Nature” pracy wykazali¶my, ¿e oddychanie zarówno ca³ych ro¶lin, jak i ich poszczególnych organów zmienia siê izometrycznie (wyk³adnik potêgi = 1) wraz z ich mas±, a nie wed³ug zale¿no¶ci opisanych u zwierz±t. Tak wiêc, niezale¿nie od rozmiarów badanych przez nas osobników (od ma³ych siewek do 25−letnich drzew) czy gatunku ro¶lin, przy podwojeniu ich masy natê¿enie procesów oddechowych wzrasta³o dwukrotnie, czyli w innej proporcji ni¿ to ustalili naukowcy w Santa Fe.
A co ma do tego azot?
– Nasze do¶wiadczenia wykaza³y istnienie uniwersalnej zale¿no¶ci miêdzy zawarto¶ci± azotu w ca³ych ro¶linach i natê¿eniem procesów oddechowych. Sugeruje to, i¿ metabolizm oddechowy ro¶lin jest zwi±zany z procesami biochemicznymi, a nie z ich systemem naczyniowym. Nie byli¶my zreszt± pierwsi, którzy zakwestionowali tê rzekomo uniwersaln± teoriê ³±cz±c± system naczyniowy organizmów z ich metabolizmem. Przed nami zrobili to dla zwierz±t profesorowie Jan Koz³owski z Uniwersytetu Jagielloñskiego i Marek Konarzewski z Uniwersytetu w Bia³ymstoku, którzy wskazali szereg powa¿nych b³êdów metodologicznych badaczy z Santa Fe.
Wygl±da na to, ¿e matematyka staje siê nie tylko jêzykiem nauk ¶cis³ych, ale tak¿e biologii.
– Mo¿e nie tyle jêzykiem, ile bardzo dobrym narzêdziem. Pos³ugujemy siê matematyk± w badaniach, bo pozwala ona nie tylko na precyzyjny opis badanych zjawisk, ale tak¿e na wyci±ganie interesuj±cych wniosków ogólnych.
W³a¶nie za pewne uogólnienia nagrodzi³a Pana Fundacja na rzecz Nauki Polskiej. Jak mo¿na z badania w³asno¶ci li¶ci wyci±gaæ wnioski dotycz±ce globalnych zmian klimatycznych?
– Trzeba najpierw przypomnieæ o fundamentalnej roli li¶ci w obiegu dwutlenku wêgla, który jest jednym z najwa¿niejszych gazów cieplarnianych, maj±cych znacz±cy wp³yw na globalne zmiany klimatyczne. Bez przesady mo¿na powiedzieæ, ¿e li¶cie warunkuj± ¿ycie na naszej planecie. Przez nie odbywa siê wymiana CO2 miêdzy ro¶lin± i ¶rodowiskiem, czyli asymilacja dwutlenku wêgla i wydzielanie tlenu w procesie fotosyntezy oraz znaczna czê¶æ oddychania, czyli wydzielania CO2 i pobierania tlenu. Li¶cie stanowi± po¿ywienie dla wielu organizmów. Od ich struktury i chemizmu zale¿y rozk³ad ¶cio³y, który jest istotn± si³± napêdow± obiegu wêgla i azotu w ¶rodowisku. Poznanie zale¿no¶ci miêdzy ró¿nymi cechami li¶ci a procesami metabolicznymi ma zatem fundamentalne znaczenie biologiczne.
Proszê jeszcze wyja¶niæ zale¿no¶ci miêdzy zawarto¶ci± azotu a oddychaniem, bo chyba nie skoñczyli¶my tamtego w±tku.
– Znaczn± czê¶æ azotu zawartego w li¶ciach, ³odygach i korzeniach ro¶lin stanowi± bogate w ten pierwiastek enzymy uczestnicz±ce bezpo¶rednio w procesach oddechowych. Wraz ze wzrostem zawarto¶ci azotu wzrasta liniowo natê¿enie procesów metabolicznych. Zawarto¶æ azotu mo¿na zatem uznaæ za dobry wska¼nik natê¿enia tych procesów. Co ciekawe, poszczególne gatunki ro¶lin potrafi± siê ró¿niæ blisko 150−krotnie zawarto¶ci± azotu w li¶ciach. I dochodzimy tu do fundamentalnych zale¿no¶ci, zwi±zanych ze strategiami przystosowawczymi ro¶lin, które mo¿na opisaæ jêzykiem ekonomicznych analogii. Budowanie li¶ci przez ro¶liny mo¿na traktowaæ jako inwestycjê, która w zale¿no¶ci od ewolucyjnych przystosowañ danego gatunku do ¶rodowiska bêdzie siê ró¿ni³a kosztami, zyskiem i d³ugo¶ci± uzyskiwania przychodu. Krañcowymi wyznacznikami tego spektrum przystosowañ s± z jednej strony gatunki maj±ce strategiê gie³dowego ryzykanta, który liczy na szybkie zyski, z drugiej za¶ s± ro¶liny o strategii ciu³acza, który inwestuje ostro¿nie, ubezpiecza siê od potencjalnych zagro¿eñ, licz±c na korzy¶ci w d³u¿szej perspektywie czasowej. Tak wiêc ro¶liny mog± ¿yæ wed³ug ró¿nych zasad – poczynaj±c od strategii: ¿yjê szybko i intensywnie, ale krótko, a koñcz±c na strategii: ¿yjê powoli, ale d³u¿ej.
Które ro¶liny s± ciu³aczami, a które spekulantami?
– W¶ród drzew ciu³aczem jest np. cis, a spekulantem brzoza. Przejawem tego s± zarówno 15−krotne potencjalne ró¿nice w d³ugo¶ci ¿ycia drzew i li¶ci, trzykrotnie ni¿sza fotosynteza i o 25 proc. mniejsza zawarto¶æ azotu u cisa ni¿ u brzozy. Strategi± brzozy jest ukierunkowanie produkcji fotosyntetycznej na szybki wzrost i w minimalnym stopniu na produkcjê kosztownych metabolitów wtórnych, chroni±cych drzewo przed szkodnikami i chorobami. Cisy, ze wzglêdu na swoj± d³ugowieczno¶æ, musz±, kosztem procesów wzrostowych, inwestowaæ znaczn± czê¶æ produktów fotosyntezy w obronê przed szkodnikami.
Które cechy li¶ci Pan bada³?
– Wziêli¶my pod uwagê sze¶æ podstawowych cech li¶ci: natê¿enie asymilacji CO2 i oddychania, zawarto¶æ dwóch podstawowych biogenów – azotu i fosforu, d³ugo¶æ ¿ycia li¶ci i ich strukturê (obliczan± jako stosunek ich masy do powierzchni). Okaza³o siê, ¿e mimo olbrzymiego taksonomicznego i geograficznego zró¿nicowania badanych gatunków ro¶lin, cechy li¶ci s± bardzo ¶ci¶le ze sob± powi±zane. Znaj±c parametry jednej z nich, bez trudu mo¿na przewidywaæ inne. Dla przyk³adu, sama tylko d³ugo¶æ ¿ycia li¶ci t³umaczy blisko 70 proc. zmienno¶ci natê¿enia oddychania i fotosyntezy oraz przesz³o 40 proc. zmienno¶ci zawarto¶ci azotu. Znaj±c kilka z tych cech, mo¿emy przewidywaæ przesz³o 80 proc. zmienno¶ci pozosta³ych. Wyniki naszych prac zainteresowa³y badaczy zajmuj±cych siê modelowaniem globalnych i regionalnych zmian procesów biologicznych i obiegiem pierwiastków w ¶rodowisku, fizjologów ro¶lin i ekologów oraz specjalistów zainteresowanych ewolucj± ro¶lin naczyniowych. Opublikowany w 2004 roku w „Nature” artyku³ zespo³u, z którym wspó³pracujê, Ekonomiczne spektrum li¶ci jest w ostatnich latach najczê¶ciej cytowan± prac± z dziedziny ekologii i ochrony ¶rodowiska napisan± z udzia³em polskich autorów.
Domy¶lam siê, ¿e badania dotyczy³y wielu gatunków w ró¿nych strefach klimatycznych.
– Pocz±tkowo mieli¶my w naszej bazie dane o ponad 2,5 tys. gatunków. Obecnie jest ich oko³o 10 tys., czyli 4 proc. z 250 tys. gatunków ro¶lin naczyniowych. Aby te dane zebraæ, na ca³ym ¶wiecie pracowa³ ogromny zespó³ ludzi. Podam przyk³ad jednego tylko artyku³u, który FNP uzna³a za interesuj±cy: pracowa³o nad nim 33 badaczy reprezentuj±cych 27 instytucji z 15 krajów. Nasze dane zbierali¶my po ca³ym ¶wiecie – od tropików do tundry. Uzupe³niali¶my w ten sposób w kluczowych miejscach luki w danych literaturowych, bez których zrozumienie zmienno¶ci badanych cech by³oby utrudnione. Nigdy nie uda³o mi siê na te badania zdobyæ pieniêdzy z krajowych funduszy. Napisali¶my dwa granty do KBN i dwukrotnie ten sam recenzent odrzuci³ nam projekt, pouczaj±c nas przy tym, ¿e „ilo¶æ [proponowanych do przebadania gatunków] nie przechodzi w jako¶æ”.
Podkre¶li³ Pan rolê bazy danych. Od czego rozpocz±³ Pan jej tworzenie?
– Rolê odegra³ ¶lepy traf. Pomieszczenie, w którym siê znajdujemy, zosta³o w 1996 r. w ci±gu jednej nocy wyczyszczone przez z³odziei z aparatury, komputerów i ca³ej dokumentacji elektronicznej. By³em wtedy w terenie, na szczê¶cie z najbardziej warto¶ciowym przyrz±dem, jaki mia³em – analizatorem CO2 do pomiarów fotosyntezy. Zadzwoni³em do przyjació³ w Stanach. Natychmiast podes³ali mi laptopa i czê¶æ pozostawionych tam dyskietek archiwalnych, ¿ebym móg³ cokolwiek robiæ. Zadzwoni³em do prof. Jerzego Fabiszewskiego, recenzenta mojego doktoratu, który wówczas by³ cz³onkiem KBN. Us³ysza³em: „Proszê przyjechaæ pojutrze do Warszawy z list± rzeczy ukradzionych i ich wycen±”. W ci±gu tygodnia Komitet podj±³ uchwa³ê o przyznaniu nam dotacji losowej. Zawsze, kiedy my¶lê o KBN, mam to przed oczami. To bardzo pozytywne, ¿e samorz±dowa organizacja potrafi dzia³aæ tak szybko i skutecznie. Zanim jednak zgromadzili¶my sprzêt, trzeba by³o czym¶ siê zaj±æ. Warsztat laboratoryjny zamieni³em wiêc na bibliotekê. Wertowa³em publikacje pod k±tem informacji o zawarto¶ci pierwiastków w li¶ciach, by stworzyæ bazê danych.
Najpierw kwestionowa³ Pan metodê literaturow± w wykonaniu naukowców w Santa Fe, powo³uj±c siê na w³asne wyniki eksperymentalne, a teraz chwali Pan dawne publikacje.
– Obie metody, literaturowa i eksperymentalna, maj± warto¶æ, o ile s± wykonywane z zachowaniem nale¿ytych standardów naukowych. W dziedzinach, którymi siê zajmujê – ekofizjologii i ekologii, zbierane przez poszczególne zespo³y oryginalne wyniki czêsto nie pozwalaj± na regionalne czy globalne uogólnienia. Musimy siê wiêc posi³kowaæ tak¿e danymi literaturowymi. Nale¿y jednak pamiêtaæ o zmieniaj±cej siê z czasem aparaturze i standardach badañ naukowych. Nie wszystkie opublikowane w przesz³o¶ci pozycje wytrzyma³y próbê czasu i nie powinny byæ na si³ê reanimowane. Techniki metaanaliz, pozwalaj±ce na uogólnienia informacji zawartych w publikacjach i innych ¼ród³ach pierwotnych, prze¿ywaj± gwa³towny rozwój. Dziêki nowoczesnym technologiom informacyjnym mamy dostêp do wielu baz danych i mo¿emy od nowa skuteczniej analizowaæ stare wyniki. Zarówno wydawcy czasopism, jak i ¶rodowisko naukowe zrozumieli, jak wa¿ne jest udostêpnienie starszej literatury naukowej w formie elektronicznej. Powsta³y te¿ konsorcja, które dokona³y digitalizacji czasopism niekiedy od pierwszych numerów.
Do czego potrzebna jest znajomo¶æ zale¿no¶ci miêdzy cechami li¶ci a ich uwarunkowaniami biogeograficznymi?
– Do przewidywania zarówno samych cech li¶ci, jak i skutków tej zmienno¶ci dla funkcjonowania ekosystemów. Dziêki skali wykonanych badañ mogli¶my lepiej poznaæ zarówno ewolucyjne, jak i ¶rodowiskowe czynniki wp³ywaj±ce na zmienno¶æ podstawowych procesów fizjologicznych ro¶lin l±dowych. Dane te znalaz³y ju¿ zastosowanie w modelowaniu przep³ywu pierwiastków przez ekosystemy oraz do oceny wp³ywu zmian u¿ytkowania ¶rodowiska i oddzia³ywania czynników klimatycznych na ro¶linno¶æ. Nie mniej wa¿ne jest te¿ zrozumienie, w jaki sposób ró¿ne typy ro¶linno¶ci oddzia³uj± na ¶rodowisko.
Czy taka wiedza ma znaczenie praktyczne?
– Tak. Le¶nik wielokrotnie w ci±gu roku podejmuje decyzjê: co posadzê na tym miejscu, nie zdaj±c sobie do koñca sprawy ze wszystkich konsekwencji tej decyzji dla ¶rodowiska. A przecie¿ zale¿nie od tego, czy posadzimy dêby, lipy, brzozy, czy modrzewie, ¶rodowisko zmieni siê w odmienny sposób i to na stulecia. Informacja o tym, w jakim kierunku pójd± te zmiany, jest bardzo wa¿na. Wyniki naszych prac pozwalaj± zrozumieæ dalekosiê¿ne skutki sposobu gospodarowania lasem czy szerzej – ¶rodowiskiem.
Ale skoro to jest kwestia na stulecia, to chyba nie sposób przewidzieæ, jak te zmiany bêd± siê dokonywaæ?
– ¯ycie le¶nika jest ra¿±co krótsze ni¿ jego dzie³a. Mo¿na by powiedzieæ, ¿e zajmujemy siê bezsensown± dzia³alno¶ci±, zak³adaj±c do¶wiadczenia, które z racji d³ugowieczno¶ci obiektu badañ – drzew – prze¿yj± nas i nasze wnuki. Ale równocze¶nie nie korzystamy z tego, co zosta³o za³o¿one przez le¶ników wiele lat temu. Znów przyszed³ mi z pomoc± przypadek. Odwiedzili mnie wspó³pracownicy ze Stanów, wspomniany ju¿ Peter Reich i jego ówczesny student Mark Tjoelker. Przez kilka dni nie mog³em im towarzyszyæ, poprosi³em wiêc kolegê – prof. Jerzego Modrzyñskiego z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, ¿eby zorganizowa³ im ten czas. Gdy siê ponownie spotkali¶my, koledzy z wypiekami na twarzy mówili, ¿e siedzimy tu na ¿yle z³ota. Okaza³o siê, ¿e zawieziono ich na stare do¶wiadczenie le¶ne, za³o¿one wiele lat temu w Siemianicach ko³o Kêpna przez prof. Stanis³awa Szymañskiego, w celu okre¶lenia tempa przyrostu 14 gatunków drzew w m³odocianym okresie ich ¿ycia. Ka¿dy z gatunków ro¶nie tam na kilku du¿ych poletkach po 400 m2 ka¿de. Okaza³o siê, ¿e po 30 latach od za³o¿enia upraw, poszczególne gatunki dramatycznie zmieni³y chemizm gleby, ro¶linno¶æ runa, fitoklimat oraz gatunkow± ró¿norodno¶æ mezofauny glebowej i grzybów mikoryzowych. Ka¿de z tych drzew w odmienny sposób zmieni³o ¶rodowisko, a g³ównym czynnikiem wiêkszo¶ci tych zmian by³ w³a¶nie chemizm li¶ci (zw³aszcza zawarto¶æ azotu i wapnia). Dostali¶my na badania na tym terenie dwa du¿e granty: amerykañski i polski, w których uczestniczyli badacze z sze¶ciu polskich i sze¶ciu amerykañskich placówek naukowych. Oczywi¶cie, tego rodzaju starych do¶wiadczeñ jest wiêcej. Mo¿emy do nich powróciæ po latach z nowymi pomys³ami i nowoczesn± aparatur± badawcz±, uzyskuj±c czêstokroæ nowe, niezaplanowane przez za³o¿yciela, a bardzo wa¿ne naukowo wyniki. Podobnie zupe³nie nowego znaczenia nabieraj± obecnie stare kolekcje ro¶linne, zielniki, które mo¿na badaæ nowoczesnymi metodami analitycznymi.