Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Gdy technologie sta³y siê szeroko dostêpne, a potrzebna wiedza – skodyfikowana, nowo uprzemys³awiaj±ce siê kraje Azji, posiadaj±ce wykszta³con± i tani± si³ê robocz±, bez trudu rozwija³y teraz tradycyjne przemys³y u siebie. Reakcj± by³a ucieczka w wy¿sz± jako¶æ, specjalizacjê, zastêpowanie pracy kapita³em, outsourcing.

Powi±zania miêdzy nauk± a technik±

Cz. 2

Jan Koz³owski

W ostatnich trzech dekadach XIX w., bardziej ni¿ kiedykolwiek, badania naukowe okaza³y siê czynnikiem potêgi pañstw. Sta³o siê tak g³ównie za spraw± Niemiec. Coraz czê¶ciej zaczêto ³±czyæ ich sukces gospodarczy i polityczny z poziomem nauki uniwersyteckiej.

Zmiana organizacji badañ

Zarówno uczeni uniwersyteccy, jak i ko³a przemys³owe, zaczêli przejawiaæ wiêksze zainteresowanie nawi±zaniem ze sob± wspó³pracy. Jednocze¶nie coraz czê¶ciej rolê po¶rednika w powi±zaniach uczonych z przedstawicielami przemys³u zaczê³y podejmowaæ pañstwa pozostaj±ce „pod rosn±cym wp³ywem politycznym kszta³tuj±cych siê i rosn±cych w si³ê karteli”. „W latach 1880−1890 spo³eczeñstwo, w którym nauka zwi±zana z kultur± humanistyczn± dysponowa³a autonomi± wzglêdem gospodarki i polityki, zaczê³o przekszta³caæ siê w takie, w którym nauka jest sprzê¿ona dwustronnymi zale¿no¶ciami w³a¶nie z gospodark± i polityk±, od³±czona natomiast – je¶li zgo³a nie izolowana – od kultury humanistycznej.”

Przed rokiem 1870 fundusze na rozwój nauki pochodzi³y g³ównie od samego ¶rodowiska naukowego. Od ostatnich trzech dekad XIX w. coraz wiêksz± rolê odgrywa³y fundusze przemys³u oraz dotacje rz±du. Jednocze¶nie, coraz bardziej prowadzenie badañ naukowych „przestawa³o byæ wy³±cznie prywatn± spraw± czy powo³aniem duchowym jednostek, a stawa³o siê zawodem, a wiêc sformalizowanym obowi±zkiem wobec instytucji, które badania organizuj± i finansuj±”. Nauka przekszta³ci³a siê w zawód, taki jak prawo czy medycyna.

Kiedy technologie zaczê³y byæ coraz bardziej z³o¿one i coraz ¶ci¶lej powi±zane z nauk±, do ich rozwijania konieczne siê sta³o stworzenie nowej formy organizacyjnej (laboratorium przemys³owego), a do jej opanowania – rozwiniêcie nowego typu dyscyplin naukowych (in¿ynierii przemys³owej) oraz nowych form kszta³cenia i szkolenia, takich jak uczelnie techniczne.

Dla obustronnego transferu pomiêdzy nauk± i technologiami kluczowy sta³ siê rozwój nauk stosowanych oraz wiedzy in¿ynieryjnej. In¿ynieria chemiczna, przetwarzaj±ca wiedzê matematyczn±, chemiczn±, fizyczn±, biologiczn± i ekonomiczn± na potrzeby rozwi±zywania problemów dotycz±cych rozwoju produktów i procesów w przemy¶le chemicznym i w innych bran¿ach, torowa³a drogê wielu innym dyscyplinom in¿ynieryjnym.

Pierwsze laboratorium przemys³owe powo³ano w Niemczech w przemy¶le barwników w latach 70. XIX w. W latach 80. i 90 tego wieku wspó³praca miêdzy in¿ynierami produkcyjnymi w przemy¶le chemicznym i naukowcami rozwinê³a siê na szerok± skalê.

Jeszcze w I po³owie XIX w. w wielu bran¿ach przemys³u amerykañskiego przedsiêbiorstwa podjê³y prace nad testowaniem, pomiarami i standaryzacj±. Z czasem rozszerzono je o monitoring rozwoju technologii, analizê i kontrolê produkcji, usprawnienia technologiczne oraz (pod koniec XIX w.) systematyczne programy badawcze.

Rozwój laboratoriów przemys³owych by³ wspomagany przez laboratoria rz±dowe; np. w Stanach Zjednoczonych w r. 1862 powo³ano laboratorium pracuj±ce na rzecz rolnictwa, w roku 1901 – National Bureau of Standards do wspierania rozwoju przemys³u i handlu oraz ró¿nych sektorów rz±du. Obecnie liczbê laboratoriów rz±dowych w USA okre¶la siê (zale¿nie od definicji) na 500−800.

W Stanach Zjednoczonych in¿ynieria techniczna wtargnê³a do uczelni w latach 40. i 50 XIX w. W roku 1861 za³o¿ono Massachusetts Institute of Technology. Po wojnie domowej przedsiêbiorstwa amerykañskie zatrudnia³y coraz wiêcej in¿ynierów wykszta³conych w szko³ach wy¿szych. W r. 1910 uruchomiono pierwsze programy wspó³pracy naukowej uczelni i przemys³u (Mellon Institute w Pittsburghu).

Koñczy³a siê epoka romantycznego niezale¿nego wynalazcy−konsultanta (Siemens), badacza akademickiego, który staje siê przedsiêbiorc± (Perkin) oraz jednego badacza w fabryce.

poda¿owy Model innowacji

¦wiat, w którym ceni siê nowo¶æ, inwencjê, innowacjê, odkrycie i oryginalno¶æ torowa³ sobie drogê powoli. Europejski XIX wiek by³ jeszcze w swych warto¶ciach i postawach bardzo silnie zwrócony w stronê przesz³o¶ci. W gospodarce dopiero po II wojnie ¶wiatowej innowacje technologiczne uznano w krajach rozwiniêtych za g³ówn± funkcjê firm, na równi z marketingiem, produkcj± i kontrol± finansow±. Idea wzrostu jako g³ównego celu przedsiêbiorstwa narodzi³a siê po roku 1900, a idea innowacji technologicznych jako istoty wzrostu upowszechni³a siê dopiero po II wojnie ¶wiatowej, a szczególnie – w II po³owie lat 70. XX w.

Przed II wojn± ¶wiatow± i a¿ do koñca lat 70. dominuj±cym paradygmatem w¶ród firm by³a zamkniêta innowacja. Badania i rozwój uznawano za „aktywa strategiczne”, których ¿adn± miar± nie powinno siê sprzedawaæ innym firmom. Pozwala³y sobie na nie tylko najwiêksze firmy, takie jak np. DuPont, Merck, IBM, GE i AT&T. Innowacje wprowadzano w ramach modelu zamkniêtego. Prace nad B+R os³aniane by³y tajemnic±, s±dzono, ¿e ten, kto pierwszy dokona wynalazku, zgarnie najwiêksz± czê¶æ rynkowego tortu. Ustaleñ chronionych patentami nie sprzedawano konkurencji. Firmy prowadzi³y badania technologiczne na szerokim froncie, w przód (klienci) i wstecz ³añcucha warto¶ci (dostawcy), od badañ podstawowych ku usprawnieniom poprzedzaj±cym uruchomienie produkcji, a tak¿e od narzêdzi po materia³y i od projektowania po produkcjê, a tak¿e od B+R po marketing i sprzeda¿. W laboratoriach obowi±zywa³a zasada „niewymy¶lone tutaj” (not invented here), która zanim nabra³a wyd¼wiêku ironicznego oznacza³a tylko brak zaufania co do sprawno¶ci cudzych nieprzetestowanych rozwi±zañ.

Stopniowo ukszta³towa³ siê model innowacji nazywany w literaturze „liniowym”, „poda¿owym” czy te¿ modelem „t³oczenia”. By³ to model o wyra¼nie wyodrêbnionych funkcjach poszczególnych ogniw procesu innowacyjnego. Podej¶cie poda¿owe, tzw. pchniêcia nauki (tzn. przekonanie o istnieniu ¶cis³ych powi±zañ pomiêdzy wydatkami na badania podstawowe a postêpem technologicznym i popraw± wydajno¶ci) przedstawia³o naukê jako czynnik zewnêtrzny, izolowany od rynku i od rozwoju technologicznego. K³ad³o ono tak¿e arbitralnie nacisk na pierwszym ogniwie modelu liniowego – badaniach podstawowych – traktowanym jako inicjator sekwencji dzia³añ, które w miarê konkretyzowania przedmiotu nabiera³y charakteru coraz mniej teoretycznego, a coraz bardziej stosowanego, by z czasem daæ pocz±tek pracom rozwojowym, a nastêpnie aplikacyjnym, prowadz±cym do produktu rynkowego. Podej¶cie to jest do dzi¶ mocno wspierane przez lobby uczonych, którzy twierdz±, ¿e „dzisiejsze inwestycje w badania podstawowe to lepsze warunki ¿ycia jutro”.

Zgodnie z ide± tego modelu przedsiêbiorstwa zatrudnia³y wykwalifikowanych specjalistów, pozostawiaj±c ich samym sobie w „kreatywnym”, mo¿liwie odosobnionym miejscu, z nadziej±, ¿e korzystaj±c z najnowszego i najdro¿szego sprzêtu uzyskaj± oni wybitne wyniki. Strategia ta by³a powszechna w zarz±dzaniu B+R w wielkich firmach w latach 50. Oparta by³a na wierze, ¿e w³a¶ciwa mieszanina mózgów, pieniêdzy, sprzêtu i czasu dla rozwiniêcia idei pozwoli naukowcom i in¿ynierom (je¶li tylko zostawi siê ich samych) wymy¶liæ nowe wyroby i procesy, które prze³o¿± siê na dochody, zarobki i udzia³y w rynku.

Uniwersytety ho³dowa³y idea³om autonomii, wiêc nie oczekiwano od nich pomocy. Pracê na rzecz przemys³u okre¶lano w nich nieraz drastycznie jako prostytuowanie siê, a ludzi takich jak Edison nazywano w najlepszym razie „druciarzami”. Pewien wyj±tek stanowi³y do¶wiadczenia amerykañskie (np. Frederick Terman i William Shockley, Uniwersytet Stanforda, uznawani za ojców Doliny Krzemowej). Uczeni powtarzali jak mantrê, ¿e badania podstawowe s± owocne dla spo³eczeñstwa wtedy, gdy nie s± hamowane przez obowi±zek uzyskiwania krótkoterminowych lub okre¶lonych wyników. Je¶li tylko rz±dy pozostawi± decyzje o badaniach samym uczonym, nauka znajdzie sposób s³u¿enia gospodarce i spo³eczeñstwu. Idee te znalaz³y wyraz w g³o¶nym raporcie Vannevara Bussha Science, The Endless Frontier (1945).

Zgodnie z opisywanym modelem B+R by³o traktowane w koncernach jako koszty narzutu, jako pozycja w bud¿ecie. Pieni±dze na B+R dzielono wed³ug dyscyplin, a nie wed³ug planowanych zadañ. Postêp i wyniki monitorowano na podstawie rutynowego opisu wykonywanej pracy. Nie stosowano pó¼niejszych technik ewaluacji przemys³owego B+R. Podobne podej¶cie dominowa³o w stosunku do badañ naukowych finansowanych z funduszy publicznych.

Dominacja badañ podstawowych w liniowym modelu innowacji (1945−75) zbieg³a siê w czasie z dominacj± USA w rozwoju nauki i techniki, fizyki w¶ród dyscyplin naukowych, wielkich korporacji jako g³ównego motoru innowacji technologicznych, a tak¿e z wci±¿ wielk± si³± oddzia³ywania programu Manhattan oraz zimn± wojn±. USA by³y dostatecznie du¿e i bogate, aby prowadziæ badania we wszystkich dziedzinach i górowaæ na wszystkich frontach. Amerykanie potrafili spo¿ytkowaæ technologicznie i rynkowo w³asne odkrycia naukowe.

Wzrost gospodarczy po II wojnie ¶wiatowej odbywa³ siê w ramach paradygmatu wêgla i stali (standaryzowane produkty masowe, ekonomia skali oraz dominacja wielkich przedsiêbiorstw). Neokeynsizm królowa³ jako doktryna polityki makroekonomicznej, „zawodno¶æ rynku” (po wci±¿ ¿ywych do¶wiadczeniach wielkiego kryzysu) budzi³a wiêksz± troskê ni¿ „zawodno¶æ pañstwa”, a jako ¶rodek ograniczania „zawodno¶ci rynku” uznawano nacjonalizacjê oraz dzia³ania antymonopolowe. Uniwersytety kszta³ci³y nadal przede wszystkim elitê – g³ównych mened¿erów, s³u¿bê cywiln±, wolne zawody. Przemys³y bardziej zaawansowanych technologii opiera³y siê na wielkich laboratoriach badawczych, rz±dowych albo koncernów, rozwijaj±cych odkrycia dokonane w badaniach podstawowych od koñca XIX w. (np. w przemys³ach chemicznym i farmaceutycznym). W korporacjach wspó³pracuj±cych z uczelniami przewa¿a³ liniowy model innowacji. Sta³y wzrost umo¿liwia³ nieprzerwane zwiêkszanie publicznych inwestycji w B+R. Znakiem czasu, zw³aszcza w Stanach Zjednoczonych i Europie, by³y wielkie programy badawczo−technologiczne, wojskowe i cywilne, realizowane przez centralnie koordynowane wielkie zespo³y badawcze pracuj±ce na aparaturze wielkiej skali.

Czynniki erozji

Za³amanie opisanego uk³adu nastêpowa³o stopniowo, choæ powszechnie wskazuje siê na prze³om lat 60. i 70., z podkre¶leniem katalitycznej roli kryzysu naftowego 1973−74. Okaza³o siê, ¿e ³atwe korzy¶ci z przyjêcia i przyswojenia istniej±cych technologii zosta³y wyczerpane. Wiele zrazu rewolucyjnych technologii, jak pó³przewodniki, wesz³o w okres dojrza³o¶ci. To, co by³o kiedy¶ produktem innowacyjnym, sta³o siê towarem powszechnego u¿ytku. Bran¿a po bran¿y popyt spada³ lub zanika³, a wzrost konkurencyjno¶ci obni¿a³ wcze¶niejsz± skalê zysku. Gdy technologie sta³y siê szeroko dostêpne, a potrzebna wiedza – skodyfikowana, nowo uprzemys³awiaj±ce siê kraje Azji, posiadaj±ce wykszta³con± i tani± si³ê robocz±, bez trudu rozwija³y teraz tradycyjne przemys³y (np. tekstylny, hutniczy, stoczniowy i samochodowy) u siebie. Reakcj± by³a ucieczka w wy¿sz± jako¶æ, specjalizacjê, zastêpowanie pracy kapita³em, outsourcing. Pozwala³o to na zachowanie dotychczasowej stopy zysku, ale kosztem zatrudnienia.

Dominacja USA, tak w gospodarce, jak i w technice oraz badaniach, mala³a. Europa i Japonia dogania³y Stany Zjednoczone na drodze adaptacji technologii. Nauki biologiczne i medyczne zajê³y miejsce fizyki w rz±dowych wydatkach na badania. ¦wiat zosta³ powi±zany mocniejszymi ni¿ dot±d wiêziami. Awans Europy i Japonii zrodzi³ pytania co do s³uszno¶ci wspierania przez pañstwo badañ naukowych, których wyniki s± publicznie dostêpne i które mog± zostaæ wykorzystane przez inne kraje. Nowe, kolejno awansuj±ce obszary badañ technologicznych, okre¶lane skrótowo jako „info” i „bio” (rozwijane szczególnie od lat 70.) oraz „nano” (od po³owy lat 90.), mia³y inny charakter od dot±d dominuj±cych technologii. Charakteryzowa³y siê one nie tyle powolnym rozwojem jednego dominuj±cego paradygmatu, dziêki czemu proces innowacji mia³ charakter krocz±cych, drobnych usprawnieñ, co raptownym nastêpstwem ró¿nych wzorców, wymaga³y nie tyle koncentracji i centralizacji wokó³ wielkiej aparatury, co wielo¶ci wysi³ków badawczych podejmowanych przez ró¿ne zespo³y dzia³aj±ce w ró¿nych o¶rodkach, po³±czonych ze sob± nie tyle wspólnym wyposa¿eniem, co sta³± wymian± informacji.

Jednocze¶nie zmieni³y siê wzorce konsumpcji i produkcji. Nowe wzorce wymaga³y odmiennych form organizacji przemys³owej. Wy¿sze standardy wykszta³cenia i zmieniaj±ce siê preferencje konsumentów pobudza³y popyt na produkty mniej standaryzowane, lepiej skrojone na miarê indywidualnych potrzeb klientów. Motorem wzrostu nie by³a ju¿ skala produkcji, ale jej zawarto¶æ. Gdy Europa zbli¿y³a siê pod koniec lat 60. do frontu technologicznego, akumulacja kapita³u i adaptacja importowanych technologii przesta³y napêdzaæ wzrost, a sta³o siê to w chwili, gdy zacz±³ siê chwiaæ paradygmat wêgla i stali, ustêpuj±c technologiom informatyczno−telekomunikacyjnym. Innowacje sta³y siê znacznie wa¿niejszym ni¿ poprzednio czynnikiem wzrostu. Wymaga³y one nowych form organizacyjnych.

Od lat 70. zmniejsza³a siê mia¿d¿±ca dot±d przewaga wielkich korporacji w badaniach naukowych biznesu. Nowym graczem na polu badañ przemys³owych okaza³y siê ma³e i ¶rednie przedsiêbiorstwa, które, w przeciwieñstwie do wielkich korporacji, nie by³y w stanie rozwijaæ szerokiego frontu badañ, a bardziej koncentrowa³y siê na niszach i korzystaniu z dostêpnej wiedzy. Wiêkszego znaczenia w gospodarce nabra³y: integracja pozioma, elastyczno¶æ organizacyjna, mobilno¶æ personelu (wewn±trz i pomiêdzy firmami), rozszerzanie form i skali finansowania rynkowego, popyt na B+R oraz wy¿sze wykszta³cenie, które stawa³o siê coraz bardziej masowe. Wszystkie te przemiany wcze¶niej i na wiêksz± skalê zasz³y w Stanach Zjednoczonych.

By³y te¿ i inne czynniki erozji nakre¶lonego wcze¶niej modelu, zw³aszcza od lat 80.:

• wzrost kosztów B+R oraz skrócenie cyklu technologicznego produktów i us³ug, które zmusza³y do korzystania z dostêpnych rozwi±zañ bez czekania a¿ wymy¶l± je zatrudnieni w firmie wynalazcy;

• wzrost znaczenia dostawców i klientów jako ¼róde³ innowacji;

• rozwój rynku kapita³u ryzyka oraz zwi±zany z nim wzrost liczby ma³ych firm technologicznych;

• spadek rz±dowego finansowania uniwersytetów i laboratoriów publicznych (zwi±zany m.in. ze starzeniem siê spo³eczeñstw i kryzysem pañstwa dobrobytu), zmuszaj±cy je do poszukiwania nowych ¼róde³ utrzymania;

• wzrost mobilno¶ci wysoko wykwalifikowanych ekspertów, którzy opuszczaj±c firmy, zabierali ze sob± pilnie strze¿one tajemnice;

• upowszechnienie wiedzy, m.in. dziêki nowym narzêdziom elektronicznym (bazy danych, Internet), mierzone m.in. przez wzrost liczby posiadaczy patentów, w¶ród nich ma³ych i ¶rednich przedsiêbiorstw oraz przez wzrost liczby absolwentów uczelni i doktorów.

Kierunek gospodarka

Wszystkie te czynniki poci±gnê³y za sob± zmianê modeli innowacji w gospodarce. Jako reakcja na model „pchniêcia nauki” pojawi³ siê inny model liniowy, odwracaj±cy sekwencjê zdarzeñ („podej¶cie popytowe”), nazywany najczê¶ciej modelem „ssania”. Ogniwem decyduj±cym o kierunku rozwoju byli w nim producenci lub sprzedawcy, którzy okre¶lali potrzeby nowych produktów, us³ug, sposobów dzia³ania oraz formu³owali wstêpne wyobra¿enia o wyrobie finalnym. Ich zapotrzebowania i wyobra¿enia przekazywane by³y ogniwom konstrukcyjnym, projektowym, a w razie konieczno¶ci badawczym.

Obydwa modele – „popytowy” i „poda¿owy” – mia³y podobny charakter. Opiera³y siê na „wi±zaniu” ze sob± wyodrêbnionych uczestników procesów innowacyjnych, którzy wystêpowali w stosunkowo dobrze okre¶lonych rolach i pe³nili jasno okre¶lone funkcje w ramach stosunkowo zamkniêtego uk³adu. Niezale¿nie od kogo pochodzi³a inicjatywa ich organizowania, ide± by³o tworzenie systemów poddaj±cych siê planowaniu i kontrolowaniu. Ale tego rodzaju sposób my¶lenia, zgodny z logik± dzia³ania producentów i sprzedawców samochodów, produktów spo¿ywczych czy farb i lakierów, traci³ warto¶æ w okresie wzrostu znaczenia produktów i us³ug informatycznych, telekomunikacyjnych i biotechnologicznych. Schemat liniowy innowacji coraz czê¶ciej ustêpowa³ schematowi interaktywnemu i otwartemu, w którym ró¿ni twórcy innowacji stale siê konsultowali i wspó³pracowali ze sob± i w którym punktem wyj¶cia do innowacji najczê¶ciej by³y nie tyle odkrycia naukowe, co projektowanie technologiczne.

W koncernach zmienia³y siê praktyki zarz±dzania B+R. Zyska³y znaczenie metody oceny ilo¶ciowej kosztów i korzy¶ci projektów oraz monitoring postêpów prac w stosunku do projektowanych zadañ, z pocz±tku w odniesieniu do poszczególnych projektów, z czasem (gdy u¶wiadomiono sobie, ¿e choæ ka¿dy poszczególny projekt mo¿e mieæ swoje racje, zespó³ projektów mo¿e nie pasowaæ do strategii przedsiêbiorstwa) w odniesieniu do ca³ego ich pakietu.

Zmiany te mia³y swoj± analogiê w podej¶ciu do finansowania badañ ze ¶rodków publicznych. Usta³ sta³y nieprzerwany wzrost rz±dowych dotacji na badania. Obszar dawnej samodzielno¶ci w doborze tematyki i metod skurczy³ siê, a na wpó³ feudalne stosunki mistrza i ucznia stawa³y siê coraz rzadsze. Nauka sta³a siê szczuplejsza, bardziej zracjonalizowana, zarz±dzanie instytucj± naukow± upodobni³o siê do zarz±dzania firm±, z indywidualnego przedsiêwziêcia przekszta³ci³o siê w przedsiêwziêcie zbiorowe. Proceduralizacjê, oceny efektywno¶ci itd. potraktowano jako antidotum na prace ci±gn±ce siê w nieskoñczono¶æ, ¼le zaprojektowane, niekonkluzywne, na badania nierokuj±ce szans zastosowañ nawet w odleg³ym horyzoncie czasu, na dublowanie aparatury itd. W efekcie wszystkich opisanych zmian, ministerstwa oraz agencje rz±dowe finansuj±ce badania przesz³y od prostego podzia³u funduszy do ich profesjonalnego zarz±dzania. Nauka publiczna ewoluowa³a od wzglêdnej autonomii w okresie powojennym, poprzez stadia wzrastaj±cej presji na rozliczanie (finansowe i spo³eczne) i zgodno¶æ z priorytetami rz±dowymi, a¿ do dzisiejszej sytuacji, gdy wiêkszo¶æ badaczy zachêca siê do ukierunkowania badañ na tematy, które maj± znaczenie gospodarcze i spo³eczne.

Zmieni³o siê uzasadnienie i formy finansowania badañ podstawowych. Dostrze¿ono, ¿e nale¿y je finansowaæ nie tylko ze wzglêdu na odkrycia i ustalenia prowadz±ce – poprzez etapy badañ stosowanych i prac rozwojowych – do nowych produktów i us³ug, ale tak¿e dlatego, ¿e uprawianie ich kszta³ci w umiejêtno¶ci stawiania problemów, uczy technik badawczych, wprowadza badaczy do sieci zawodowych, poci±ga za sob± rozwój aparatury badawczej, a gdy badacze migruj± do sfery praktyki lub podejmuj± wspó³pracê z gospodark±, edukacj±, s³u¿b± zdrowia czy administracj±, wszystkie te elementy staj± siê sprê¿yn± rozwoju spo³eczeñstw i gospodarek. Zwrócono przy tym uwagê, ¿e te dot±d pomijane elementy badañ niekoniecznie przep³ywaj± liniowo z badañ podstawowych do praktyki. Czê¶ciej s± one rodzajem sta³ego ³±cznika pomiêdzy obiema sferami.

W ¶wiecie szeroko rozpowszechnianej wiedzy okaza³o siê, ¿e firmy nie mog± polegaæ tylko na swoich w³asnych badaniach, ale musz± w znacznie wiêkszej mierze ¶ledziæ rozwój wiedzy na ¶wiecie (powstaj±cej w nowych firmach zaawansowanych technologii, uniwersytetach i laboratoriach rz±dowych), nastêpnie nabywaæ patenty lub licencje na wynalazki i inne nowatorskie rozwi±zania albo kupowaæ firmy. Ponadto okaza³o siê, ¿e firmom op³aca siê udostêpniaæ swoje niewykorzystywane wynalazki innym firmom na zasadzie sprzeda¿y licencji, tworzenia konsorcjów czy firm odpryskowych. Najwiêksze firmy korzystaj±ce na du¿± skalê z otwartych innowacji to m.in. Procter & Gamble czy Cisco. Np. Procter & Gamble doszed³ do wniosku, ¿e wprawdzie posiada 8600 badaczy, ale poza firm± 1,5 miliona badaczy pracuje w dziedzinach zainteresowañ firmy. W roku 2003 P&G wytworzy³ 10 proc. swych nowych wyrobów poza firm±; w ci±gu najbli¿szych 5 lat planuje podnie¶æ ten wska¼nik do 50 proc.

Dr Jan Koz³owski pracuje w Centrum Badañ nad Polityk± Naukow± i Szkolnictwem Wy¿szym. Artyku³ oparty na literaturze. Wersja z przypisami na stronie Centrum Badañ Polityki Naukowej i Szkolnictwa Wy¿szego http:// www.cbpniszw.uw.edu.pl/
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje