Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Chcieliby¶my, aby status towarzystwa naukowego by³ rodzajem wyró¿nienia, ale równocze¶nie, aby podlega³o to pewnej weryfikacji – tak, aby nie mo¿na by³o wykorzystywaæ tego statusu w partykularnych interesach – i dawa³o mo¿liwo¶æ ubiegania siê o ¶rodki, przede wszystkim z samorz±dów.

Doceniæ towarzystwa

Rozmowa z prof. Januszem Lipkowskim,

prezesem Towarzystwa Naukowego Warszawskiego

Zacznijmy od tego, ¿e Towarzystwo Naukowe Warszawskie – wbrew swojej nazwie – nie jest i nie by³o towarzystwem regionalnym, wy³±cznie warszawskim.

– To prawda. Ta historyczna nazwa przysparza nam trochê k³opotów w prawdziwej identyfikacji. Od samego pocz±tku towarzystwo by³o pomy¶lane jako krajowe, obejmuj±ce najpierw obszar zaboru rosyjskiego, a pó¼niej jako ogólnopolskie. Swoj± dzia³alno¶æ rozpoczê³o w 1907 roku i jest kontynuatorem za³o¿onego na pocz±tku XIX wieku Towarzystwa Przyjació³ Nauk, którego znamienitym prezesem by³ Stanis³aw Staszic. W Krakowie dzia³a³o w tych czasach Towarzystwo Naukowe Krakowskie, przekszta³cone w 1872 roku w Akademiê Umiejêtno¶ci, a 1918 w Polsk± Akademiê Umiejêtno¶ci. Historia TNW by³a bardzo burzliwa – po ka¿dym znacz±cym wydarzeniu historycznym i politycznym przechodzi³o g³êbokie przeobra¿enia. To s± fakty ma³o dzisiaj znane, ale przed II wojn± ¶wiatow± towarzystwo pe³ni³o rolê dzisiejszego ministerstwa nauki. Dostawa³o na ten cel specjaln± dotacjê od rz±du i prowadzi³o w ca³ej Polsce szereg placówek naukowych, na czele z Instytutem Marcelego Nenckiego w Warszawie, Stacj± Morsk± na Helu i Stacj± Biologiczn± w Piñsku. Po 1945 roku jego dzia³alno¶æ zosta³a wznowiona, ale w 1952 roku, wraz z utworzeniem Polskiej Akademii Nauk, towarzystwo, a tak¿e Polska Akademia Umiejêtno¶ci zosta³y rozwi±zane, a ich maj±tek przekazany PAN.

Ponownie rozpoczê³o swoj± dzia³alno¶æ w roku 1981...

– To by³ pocz±tek odbudowy wielu instytucji demokratycznych, tak¿e towarzystw naukowych. Tak siê sk³ada, ¿e pierwszym prezesem po reaktywacji TNW by³ wybitny chemik prof. Wiktor Kemula, mój ówczesny szef, kierownik Zak³adu Fizykochemicznych Metod Analizy w Instytucie Chemii Fizycznej PAN, w którym pracujê do dzi¶, wiêc czujê siê tak¿e przez to zwi±zany z tradycj± TNW.

Ilu cz³onków liczy TNW?

– Mamy obecnie ponad 450 cz³onków korespondentów i cz³onków zwyczajnych. Stosujemy zasadê, wykorzystywan± zreszt± w wielu towarzystwach na ¶wiecie, ¿e cz³onek towarzystwa, który koñczy 70 lat, automatycznie staje siê cz³onkiem seniorem i nie jest wliczany do grona cz³onków rzeczywistych.

W statucie u¿yto sformu³owania, ¿e towarzystwo zrzesza wybitnych uczonych, czyli nie ka¿dy mo¿e zostaæ jego cz³onkiem?

– Przej¶cie w stan „cz³onka seniora” otwiera miejsce dla kolejnego uczonego. Mamy obecnie sze¶æ wydzia³ów: jêzykoznawstwa i historii literatury, nauk historycznych, spo³ecznych i filozoficznych, nauk matematycznych i fizycznych, nauk biologicznych, nauk lekarskich i nauk technicznych z sekcj± nauk rolniczych, i ka¿dy z nich ma okre¶lon± liczbê cz³onków korespondentów oraz cz³onków zwyczajnych. Po zwolnieniu siê miejsca, przy poparciu dwóch cz³onków wprowadzaj±cych, wybitny uczony mo¿e staæ siê cz³onkiem towarzystwa. My¶lê, ¿e bycie cz³onkiem TNW jest bardzo szanowane i pod wzglêdem presti¿u nie ustêpuje wcale cz³onkostwu Polskiej Akademii Nauk czy Polskiej Akademii Umiejêtno¶ci, choæ nie niesie za sob± ¿adnych profitów w postaci dodatków czy przywilejów.

Jak wygl±da dzia³alno¶æ TNW?

– Podstawowe funkcje, jakie staramy siê dzi¶ pe³niæ, to integracja ¶rodowiska naukowego i upowszechnianie wiedzy oraz zabieranie g³osu w sprawach istotnych dla ¶rodowiska. Wydzia³y, w zale¿no¶ci od specyfiki i aktualnych potrzeb, organizuj± spotkania dyskusyjne swoich cz³onków. Wspólnie z Polsk± Akademi± Nauk organizujemy Wszechnicê – s± to otwarte cykliczne spotkania, raz w miesi±cu lub czasem trochê rzadziej, ciesz±ce siê du¿± popularno¶ci±. Spotkania odbywaj± siê w Sali Lustrzanej Pa³acu Staszica. Tam przychodzi tak¿e du¿o m³odzie¿y. Chcieliby¶my je transmitowaæ, np. przez Internet, ale na razie na przeszkodzie stoi brak ¶rodków. Organizujemy konferencje, np. ostatnio wspólnie z Rad± Jêzyka Polskiego. Staramy siê te¿ pe³niæ funkcje doradcze i eksperckie. Prowadzimy dzia³alno¶æ wydawnicz±, a przy towarzystwie dzia³a chór skupiaj±cy osoby zwi±zane ze ¶rodowiskiem naukowym.

A jak jest finansowane towarzystwo?

– Dostajemy minimalne kwoty na dzia³alno¶æ wydawnicz± – musimy siê o to zreszt± staraæ ka¿dorazowo w ministerstwie. Wspó³pracujemy z Fundacj± na rzecz Nauki Polskiej i wspólnie prowadzimy konkurs na stypendia konferencyjne dla m³odych uczonych. I to niemal wszystko.

A dzia³alno¶æ statutowa towarzystwa, lokal, spotkania?

– Nie dostajemy na ten cel ¿adnych pieniêdzy. Powiem wiêcej – na frontonie Pa³acu Staszica widnieje napis Societas Scientiarum Varsaviensis, przy  wej¶ciu mosiê¿ne litery Towarzystwo Naukowe Warszawskie, a po drugiej stronie Polska Akademia Nauk. Pa³ac by³ bowiem w roku 1918, w oparciu o uchwa³ê Sejmu, oddany w wieczyste u¿ytkowanie TNW. W tej chwili, na zasadzie ¿yczliwo¶ci ze strony akademii, dostali¶my w pa³acu skromne pomieszczenia, ale nie staæ nas nawet na op³acanie choæby skromnego czynszu za nie, bo nie mamy na to ¿adnych ¶rodków. Pojawi³y siê wiêc uwagi w raporcie NIK wytykaj±ce tê sytuacjê akademii. Podobnie ma siê rzecz z bibliotek± towarzystwa, która przez lata znajdowa³a siê w Pa³acu Kultury i Nauki, wspólnie z bibliotek± PAN, a dzi¶, równie¿ na zasadzie ¿yczliwo¶ci, znalaz³a siê w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.

Przyznam, ¿e to trochê zaskakuj±ca i zawstydzaj±ca sytuacja. Jak Pan ocenia rolê towarzystw naukowych? W wielu o¶rodkach, zw³aszcza mniejszych, tam, gdzie nie ma zbyt wielu instytucji skupiaj±cych inteligencjê, ale i w tych du¿ych, ich rola bywa naprawdê znacz±ca.

– Rola towarzystw naukowych, czyli tzw. spo³ecznego ruchu naukowego, jest dzi¶ marginalna. Czujemy siê bardzo, ale to bardzo niedoceniani. To na pewno du¿y b³±d. Powierzenie towarzystwom skupiaj±cym uczonych i pasjonatów pe³nienia pewnych funkcji za niewielkie pieni±dze to jeden z najlepszych sposobów podtrzymania aktywno¶ci lokalnej spo³eczno¶ci i lokowania spo³ecznych funduszy. Towarzystwa grupuj± znakomity kapita³ intelektualny. Rola opieki nad towarzystwami powierzona zosta³a Polskiej Akademii Nauk, ale z racji tego, ¿e akademia nie posiada na ten cel niemal ¿adnych ¶rodków, jest to opieka raczej symboliczna. Niejako rykoszetem nast±pi³o te¿ zjawisko zmniejszenia roli lokalnych towarzystw naukowych w tych o¶rodkach, gdzie powsta³y regionalne o¶rodki PAN. Tak siê dzieje we Wroc³awiu, £odzi czy Poznaniu. Trzeba pomy¶leæ o lepszej wspó³pracy, bo przecie¿ to powinny byæ lokalne porozumienia, a towarzystwa nie s± niczyimi konkurentami. Generalnie mamy zaskakuj±c± sytuacjê: odzyskali¶my dwadzie¶cia lat temu pe³n± niepodleg³o¶æ, budujemy spo³eczeñstwo obywatelskie, ale towarzystwa klepi± biedê, jak w czasach, kiedy, jako o¶rodki niezale¿ne od w³adzy, nie by³y mile widziane. ¦rodkami finansowymi dysponowa³ kiedy¶ Komitet Badañ naukowych, a dzi¶ ministerstwo Nauki, ale nic siê tu nie zmienia.

Z tego, co wiem, powstaje projekt ustawy o towarzystwach naukowych.

– Rada Towarzystw Naukowych to organ w randze komitetu przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk. Jej aktualnym przewodnicz±cym jest prof. Zbigniew Kruszewski, przewodnicz±cy P³ockiego Towarzystwa Naukowego, jednocze¶nie rektor Wy¿szej Szko³y im. Paw³a W³odkowica w P³ocku, a wiceprzewodnicz±cym prof. Andrzej Grzywacz, przewodnicz±cy V Wydzia³u Nauk Rolniczych, Le¶nych i Weterynaryjnych PAN. Rada jest autorem projektu ustawy o towarzystwach naukowych. Nie niesie on ¿adnych specjalnych zobowi±zañ ze strony pañstwa czy ministerstwa nauki, ale chcieliby¶my tam zawrzeæ mo¿liwo¶æ ubiegania siê o jakie¶ ¶rodki od samorz±dów. Dzisiejszy stan prawny jest taki, ¿e kiedy dwa lata temu nasze towarzystwo obchodzi³o 100−lecie istnienia, to prezydent Warszawy nie móg³ dofinansowaæ tych uroczysto¶ci, bo takiej mo¿liwo¶ci nie przewiduj± ustawy o samorz±dzie. Musieli¶my uciekaæ siê do rozmaitych wybiegów. To przecie¿ absurd. My¶lê, ¿e wspomniana ustawa dobrze uzupe³ni³aby pakiet ustaw o nauce, nad którym obecnie pracuje parlament. Misj± towarzystw naukowych jest odbudowa ¶rodowisk i opinii ¶rodowisk naukowych. Chcieliby¶my, aby status towarzystwa naukowego by³ rodzajem wyró¿nienia, ale równocze¶nie, aby podlega³o to pewnej weryfikacji – tak aby nie mo¿na by³o wykorzystywaæ tego statusu w partykularnych interesach – i dawa³o mo¿liwo¶æ ubiegania siê o ¶rodki, przede wszystkim z samorz±dów. Chcieliby¶my, aby dzia³alno¶æ towarzystw zosta³a doceniona i by³a szanowana.

Jest Pan równocze¶nie cz³onkiem Polskiej Akademii Nauk, pracownikiem jej instytutu. By³ Pan dyrektorem tego instytutu, szefem Rady Dyrektorów Instytutów PAN, a tak¿e wiceprezesem akademii, a wiêc zna Pan doskonale tê instytucjê. Jak widzia³by Pan jej rolê dzisiaj?

– PAN to tak naprawdê trzy ró¿ne podmioty: korporacja, placówki oraz komitety. Akademia prze¿ywa dzi¶ ciê¿kie czasy zwi±zane g³ównie z finansowaniem, niesprawiedliw±, moim zdaniem, ocen± jej przesz³o¶ci, brakiem pe³nego realnego wp³ywu na placówki naukowe oraz brakiem konsekwencji w jej reformowaniu. Wraz z przekazaniem roli podmiotów finansowych w rêce instytutów akademia, z ca³ym bogactwem funkcji, które kiedy¶ mia³a, znalaz³a siê w bardzo niezrêcznej sytuacji. Potencja³ komitetów, gromadz±cych w ponad 75 proc. uczonych spoza PAN, w wiêkszo¶ci z uczelni, jest do¶æ s³abo wykorzystywany. Podobnie jest z wykorzystaniem reprezentacji polskiej nauki w ró¿nych organizacjach miêdzynarodowych. Je¿eli mówi siê, ¿e akademia ma rodowód stalinowski, to jest to tylko czê¶æ prawdy. Nikt nie wypomina Uniwersytetowi Warszawskiemu, kto i w jakich czasach go zak³ada³ i nie czyni z tego zarzutu. To ju¿ historia.

A dobór cz³onków i pracowników nie by³ ideologiczny i z tzw. klucza partyjnego?

– By³a to przede wszystkim instytucja stwarzaj±ca dodatkowe mo¿liwo¶ci badañ dla wybitnych uczonych. Kiedy utworzono PAN, nie by³o instytucji pe³ni±cej rolê dzisiejszego ministerstwa nauki. W pocz±tkowej fazie instytuty nie mia³y swoich budynków, tylko mie¶ci³y siê przy uczelniach i by³y to po prostu dodatkowe etaty i fundusze – co by³o bardzo wa¿ne z punktu widzenia naukowego w tamtych czasach. Dobór ideologiczny to by³a rzecz drugorzêdna. Trafiali tu ludzie naprawdê wybitni naukowo. Dzi¶ instytuty akademii to w ponad 90 proc. placówki pierwszej kategorii w ocenie parametrycznej.

Du¿o siê mówi o szerszym w³±czeniu pracowników akademii w kszta³cenie studentów – szkoda nie wykorzystywaæ takiego potencja³u naukowego. Spotykaj± siê systematycznie prezydia PAN i KRASP, ale prze³o¿enia na rozwi±zania systemowe nie widaæ.

– To prawda. By³em w ten proces mocno zaanga¿owany – i jako dyrektor instytutu, pó¼niej wiceprzewodnicz±cy Rady Dyrektorów Instytutów, a nastêpnie jej przewodnicz±cy, i jako wiceprezes akademii. Oddzielenie instytutów od dydaktyki to by³a ma³o znana konsekwencja roku 1968. By³em wtedy na pocz±tku studiów doktoranckich i dobrze to pamiêtam. Podjêta zosta³a wówczas decyzja polityczna, spowodowana wypadkami marcowymi. Po nich podzielono profesorów na dwie kategorie – tych, którym mo¿na zaufaæ i tych, którym ufaæ nie mo¿na. Czasem decydowa³ o tym przypadek. Tych drugich skierowano do akademii, bo tam nie by³o styczno¶ci ze studentami i zarz±dzono rygorystycznie przestrzegan± zasadê nie³±czenia stanowisk w uczelni i w akademii. To mechanizm odwrotny do tego, jaki, w powszechnym prze¶wiadczeniu, powinien funkcjonowaæ. Zmieni³o siê to dopiero na pocz±tku lat dziewiêædziesi±tych. £atwo co¶ zepsuæ, ale odtworzyæ potem bardzo trudno. Na pocz±tku lat dziewiêædziesi±tych, za rz±du premiera Waldemara Pawlaka, po to, aby w³±czyæ akademiê do dydaktyki, pojawi³ siê nawet w sferach rz±dowych pomys³ utworzenia uniwersytetu na bazie PAN, ale projekt szybko upad³, zanim naprawdê siê rozwin±³.

Ale funkcjonuje kilka wy¿szych uczelni – paradoksalnie o statusie uczelni niepublicznych – w oparciu instytuty PAN.

– To co¶ w rodzaju kr±¿enia obocznego, czyli takich naturalnych by−passów. Je¿eli co¶ nie jest mo¿liwe wprost, to próbuje siê stworzyæ mechanizmy zastêpcze. Podstawow± barier± w wykorzystaniu potencja³u Akademii w dydaktyce jest pensum dydaktyczne w uczelniach. Uczelnie s± tu te¿ ostro¿ne, obawiaj±c siê, ¿e instytuty mog± przej±æ najlepszych studentów czy doktorantów. Instytuty s± jeszcze mocne naukowo, ale wskutek ró¿nych procesów ta ró¿nica bardzo siê zmniejszy³a.

Jak Pan ocenia obecnie zaproponowane zmiany w Akademii?

– W projektach jest wiele pomys³ów, które od dawna by³y oczekiwane i potrzebne. Na przyk³ad w dotychczasowych uregulowaniach prawnych nie ma sensownej mo¿liwo¶ci po³±czenia dwóch instytutów, poniewa¿ powinno siê je najpierw zlikwidowaæ. W projektach ju¿ takie rozwi±zania s±. Widzê jednak brak konsekwencji w niektórych kwestiach, a przede wszystkim brak powierzenia PAN roli decyduj±cej w sprawach instytutów i korporacji.

A relacja korporacja–instytuty?

– Obowi±zuj±ca ustawa mówi, ¿e to wydzia³y sprawuj± merytoryczn± opiekê i nadzór nad dzia³alno¶ci± naukow± placówek akademii. Wydzia³y tej funkcji niestety dobrze nie wype³niaj± i ich opinie w³a¶ciwie rzadko s± brane pod uwagê – o¶rodki decyzyjne s± w kierownictwie PAN i w ministerstwie. To jest jeden z podstawowych b³êdów funkcjonalnych w akademii. Jako wiceprezes odpowiedzialny za sprawy placówek w poprzedniej kadencji – w zwi±zku z tym, ¿e chcieli¶my wiele spraw uporz±dkowaæ i zrobili¶my ocenê placówek – odwiedzi³em sporo instytutów akademii. W konsekwencji kilkana¶cie placówek przekszta³cili¶my lub zamknêli¶my. Jecha³em zwykle w towarzystwie przewodnicz±cego wydzia³u lub jego zastêpcy. Dawa³o siê wtedy wyczuæ tak± atmosferê: „Czego tak naprawdê od nas chcecie, przecie¿ i tak ¿adnych pieniêdzy z akademii nie dostajemy, tylko z ministerstwa. Niewiele nam mo¿ecie pomóc, najwy¿ej utrudniæ ¿ycie”. Ten, kto odpowiada za instytuty, powinien mieæ jakie¶ prawa i instrumenty, by móc nimi kierowaæ. Je¶li sam nie mo¿e podejmowaæ decyzji, to jego opinia powinna byæ wi±¿±ca dla kogo¶, kto tak± decyzjê podejmuje. Akademiê powinno siê zreformowaæ polegaj±c na jej wewnêtrznych si³ach i mechanizmach. Struktura organizacyjna i funkcjonalna akademii powinna byæ dynamiczna i to nie mo¿e le¿eæ w gestii nawet bardzo kompetentnych urzêdników, bo mechanizmy dzia³aj±ce wewn±trz najlepiej znaj± i s± w stanie szybko reagowaæ ludzie tu pracuj±cy. To musi byæ uk³ad dynamiczny. Pracujê w Instytucie Chemii Fizycznej. Kto¶ 50 lat temu postanowi³, ¿e wa¿na jest chemia fizyczna i stworzono instytut. Dlaczego nie mieliby¶my siê zastanowiæ nad tym, co w tej chwili jest najwa¿niejsze i tworzyæ nowych instytutów? Nauka jest nieprzewidywalna i je¶li dzi¶ pojawia siê jakie¶ odkrycie, to nie mo¿emy tkwiæ w starych strukturach.

Mo¿na Pana zawsze spotkaæ ubranego w muszkê, a nie w tradycyjny krawat. Dlaczego taki wybór?

– To mo¿e ¿artobliwa opowie¶æ, ale w czasach m³odo¶ci – a jeszcze i teraz mi to zosta³o – zajmowa³em siê amatorsko, ale z du¿± pasj±, fotografi±. Robi³em wówczas kolorowe zdjêcia, a nie by³o to tak proste, jak dzi¶ – wymaga³o sporo zabiegów i kunsztu. Mia³em w domu skromne laboratorium i ciemniê. Proces wywo³ywania by³ skomplikowany i trwa³ do¶æ d³ugo. Nawet kiedy mieli¶my go¶ci, potrafi³em na chwilê wyj¶æ do tego laboratorium i co¶ zamieszaæ, zamoczyæ czy prze³o¿yæ. No i zdarza³o siê, ¿e w tych roztworach k±pa³ siê równie¿ krawat. ¯ona powiedzia³a, ¿e trzeba z tym skoñczyæ i zast±piæ krawat muszk±. Nawet z du¿ym po¶wiêceniem zaanga¿owa³a siê w proces zmian i pocz±tkowo sama kupowa³a krawaty i przerabia³a je na muszki. No i te muszki zosta³y do dzi¶.

Rozmawia³ Andrzej ¦wiæ

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje