Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Patentowanie to pierwszy krok, relatywnie prosty. Potem trzeba patent skomercjalizowaæ, bo samo jego posiadanie, to jak posiadanie kolejnego dyplomu, który mo¿na sobie powiesiæ na ¶cianie.

Ciê¿arówki na autostradzie

Rozmowa z prof. Andrzejem Jajszczykiem,

laureatem Nagrody FNP w dziedzinie nauk technicznych w roku 2008

W opisach Pana osi±gniêæ naukowych pojawia siê s³owo komutacja i komutator. Co to oznacza?

– £±czenie, prze³±czanie.

A w telekomunikacji?

– S± to procesy, które dokonuj± ³±czenia wej¶æ z wyj¶ciami. Najpro¶ciej jest zrobiæ analogiê transportow±. Sieci dróg w telekomunikacji odpowiada sieæ ³±czy. Mamy skrzy¿owania dróg, a w telekomunikacji odpowiadaj± im wêz³y telekomunikacyjne, czyli komutacyjne. Komutator to urz±dzenie wraz z odpowiednim oprogramowaniem, które ³±czy. Komutatory mog± byæ elektroniczne lub optyczne, a w zasadzie elektrooptyczne.

Na czym polega Pana wk³ad w tê dziedzinê?

– Mo¿na analogiê transportow± ci±gn±æ dalej. Ka¿dy wie, jak wygl±da bezkolizyjne skrzy¿owanie dwóch dróg, np. autostrad. Skrzy¿owanie trzech autostrad to ju¿ problem. Ja zajmujê siê bezkolizyjnymi skrzy¿owaniami telekomunikacyjnymi, ale takimi, na których krzy¿uje siê nie kilka, ale kilkaset lub kilka tysiêcy infostrad. W dodatku to skrzy¿owanie mie¶ci siê na kilkunastu centymetrach kwadratowych struktury krzemowej uk³adu scalonego. Chodzi o to, aby na tej niewielkiej powierzchni zrobiæ takie skrzy¿owanie bezkolizyjne, które bêdzie przekazywa³o informacjê z danego wej¶cia do ¿±danego wyj¶cia.

Po szlakach komunikacyjnych pêdz± samochody, a co pêdzi po szlakach telekomunikacyjnych?

– Pakiety informacji.

Czyli co?

– Grupy bitów w postaci impulsów pr±du elektrycznego b±d¼ impulsów ¶wiat³a, które reprezentuj± logiczne zera lub jedynki. Grupa zer i jedynek – kilka lub kilkadziesi±t tysiêcy – tworzy jedn± jednostkê, czyli pakiet – informacyjn± ciê¿arówkê, która pêdzi ¶wiat³owodem.

Ten pakiet to szereg rozmów?

– Nie, to fragment jednej rozmowy, jednego po³±czenia. Dopiero z kilku, kilkudziesiêciu pakietów tworzymy ca³o¶æ informacji.

Czyli je¶li do kogo¶ dzwoniê, moje po³±czenie jest rozbijane na szereg pakietów. Jak to siê dzieje, ¿e moje s³owa docieraj± do rozmówcy jako logiczna wypowied¼?

– Pakiety s± sk³adane w³a¶nie w wê¼le telekomunikacyjnym czy w aparacie koñcowym odbiorczym.

Kto lub co za to odpowiada?

– Program. Znormalizowane procedury, protoko³y dzia³ania Internetu. Teraz dominuje rodzina procedur TCP/IP, czyli protoko³y, które zajmuj± siê obs³ug± takich pakietów.

Równocze¶nie z moj± rozmow±, podzielon± na wiele pakietów, tym samym kablem czy ¶wiat³owodem pêdzi wiele innych rozmów lub informacji, równie¿ podzielonych. Jak to siê dzieje, ¿e to wszystko trafia potem na w³a¶ciwe miejsce?

– Ka¿dy pakiet musi mieæ nag³ówek: kto go nadaje, sk±d i dok±d. To jest taki znacznik, który pozwala na w³a¶ciwym wyj¶ciu po³±czyæ odpowiednie pakiety w jedn± rozmowê lub informacjê.

Kto nadaje ten nag³ówek?

– Pierwszy wêze³, czyli np. nasz komputer, a w przypadku telefonu – lokalna centrala telefoniczna. To jedno z mo¿liwych podej¶æ czy rozwi±zañ, które w tej chwili zdobywa dominuj±c± pozycjê.

A jakie s± inne?

– Jest jeszcze tradycyjne podej¶cie, tzw. komutacja kana³ów, gdzie nie dzielimy rozmowy na pakiety, tylko zestawiamy fizyczne po³±czenie przez ca³± sieæ. Tam równie¿ nastêpuje zwielokrotnienie czasowe, czyli w jednej wi±zce przewodów mo¿na przesy³aæ równocze¶nie wiele rozmów lub informacji.

Nowoczesna technologia pakietowa wydaje siê bardziej skomplikowana od tradycyjnej. Co zyskujemy?

– Przede wszystkim wielous³ugowo¶æ. W tradycyjnej telekomunikacji mieli¶my tylko telefoniê. Rozmowy przesy³ane by³y przewodami miedzianymi lub ³±czami radiowymi. Technika pakietowa umo¿liwia przesy³anie informacji, obrazów, muzyki, wszelkich danych.

Dzi¶ tak¿e wykorzystujemy fale radiowe, a zamiast miedzi – ¶wiat³owody. Czy daj± nam wiêksz± prêdko¶æ?

– Ostatnio zmieni³y siê zasadniczo sposoby wykorzystania fal radiowych i kabli. Piêtna¶cie lat temu po³±czenia na krótkich dystansach realizowano na ³±czach przewodowych, natomiast na d³ugich dystansach by³y to po³±czenia radiowe. Gdy siê telefonowa³o do Ameryki, pierwszych parê kilometrów po³±czenia – do centrali telefonicznej – by³o realizowanych za pomoc± miedzianych przewodów, a z centrali do Stanów Zjednoczonych ju¿ przez satelitê, czyli drog± radiow±. Teraz sytuacja siê odwróci³a. Coraz czê¶ciej ten pierwszy kilometr po³±czenia odbywa siê za pomoc± fal radiowych, a zasadnicze ³±cza na dalekie dystanse zbudowane s± z kabli, g³ównie ¶wiat³owodowych, które s± pojemniejsze ni¿ kable miedziane i bardziej odporne na zak³ócenia.

Czy ³±cza ¶wiat³owodowe s± szybsze ni¿ miedziane, czy fotony s± szybsze od elektronów?

– Nawet nie chodzi tu o szybko¶æ fotonu, bo prêdko¶ci rozchodzenia siê ¶wiat³a w ¶wiat³owodzie i pr±du w kablu elektrycznym s± podobne – ok. 200 tys. kilometrów na sekundê. Natomiast mamy znacz±c± ró¿nicê w pojemno¶ci. W ¶wiat³owodzie mo¿emy w jednostce czasu przes³aæ znacznie wiêcej informacji ni¿ kablem miedzianym, ze wzglêdu na szeroko¶æ dostêpnego pasma. W ¶wiat³owodzie mo¿emy przes³aæ terabity (tysi±ce miliardów bitów, czyli mówi±c w pewnym uproszczeniu, pojedynczych zer i jedynek logicznych) na sekundê, a w przewodzie miedzianym du¿o mniej.

A przecie¿ reklamuje siê bezprzewodowy dostêp do sieci jako nowo¶æ i komfort.

– Dostêp do sieci telekomunikacyjnej mo¿e byæ bezprzewodowy, ale dotyczy to ma³ych odleg³o¶ci, czyli od urz±dzenia do najbli¿szej centrali lub jakiego¶ komputera przy³±czonego do sieci kablem, czy tzw. hot spota. Jednak dostêp powa¿ny, szerokopasmowy, naprawdê szybki, jest realizowany za pomoc± przewodów ¶wiat³owodowych. Rzecz w tym, ¿e przewód daje wiêksz± przepustowo¶æ ni¿ fala radiowa. Problemem jest szeroko¶æ dostêpnego pasma, czyli zakres czêstotliwo¶ci, których mo¿emy u¿ywaæ. Pasma radiowego generalnie na ¶wiecie brakuje, brakuje wolnych czêstotliwo¶ci. Poza tym nie ze wszystkich czêstotliwo¶ci równie dobrze siê korzysta. Ka¿dy zakres ma inne w³a¶ciwo¶ci propagacyjne: jedne fale rozchodz± siê liniowo, inne uginaj± siê np. przy powierzchni ziemi, jedne s± bardziej zak³ócane od innych.

Proszê powiedzieæ o swoich wynalazkach.

– Pomys³y pojawia³y siê w ró¿nych obszarach. Czê¶æ badañ dotyczy mocnych teoretycznych podstaw budowy struktur komutacyjnych, a czê¶æ – rzeczy ca³kiem praktycznych. Element podstawowy, komutator, ma ograniczon± pojemno¶æ i produkowany jest w postaci uk³adu scalonego, np. czterdziestonó¿kowego. Taki typowy komutator pozwala komutowaæ 256 kana³ów na wej¶ciu i tyle¿ na wyj¶ciu. Ale czêsto potrzebujemy wiêcej kana³ów. Musimy zatem po³±czyæ wiele komutatorów, aby uzyskaæ kilka tysiêcy wej¶æ i wyj¶æ. Czê¶æ moich prac dotyczy sposobów ³±czenia komutatorów, aby zu¿yæ ich jak najmniej i uzyskaæ jak najwiêksze pole komutacyjne czy te¿ jego okre¶lone w³asno¶ci, np. aby wolne wej¶cie zawsze da³o siê po³±czyæ z wolnym wyj¶ciem, czyli aby nie nastêpowa³y blokady. Jest wiele takich sytuacji, ¿e mamy wolne wej¶cia i wyj¶cia, ale ze wzglêdu na inne po³±czenia nie mo¿na ich wykorzystaæ. Tworzy³em – ja i mój zespó³ – algorytmy po³±czeñ, czyli takie sposoby ³±czenia tych wej¶æ i wyj¶æ, aby zawsze mo¿na by³o wykorzystaæ wolne zasoby. Opracowywa³em te¿ metody wykrywania uszkodzeñ komutatorów. W moim pierwszym amerykañskim artykule pokaza³em, jakie s± teoretyczne granice mo¿liwo¶ci takich bezkolizyjnych po³±czeñ. Wac³aw Benesz (prywatnie syn prezydenta Czechos³owacji Edwarda Benesza), pracuj±cy dla firmy Bell w Stanach Zjednoczonych, opracowa³ znan± teoriê w tej dziedzinie, a ja pokaza³em b³êdy w jego wywodzie i sformu³owa³em w³asn± teoriê, która do dzi¶ nie zosta³a obalona. To by³ pocz±tek lat 70.

Pana badania maj± wiele wspólnego z czym¶, co dzi¶ jest bardzo wa¿ne, mianowicie bezpieczeñstwem i niezawodno¶ci± przep³ywu informacji w sieci.

– Moje badania dotycz± raczej niezawodno¶ci ni¿ bezpieczeñstwa. Moje pomys³y przyczyniaj± siê do tego, ¿e uszkodzenia, które wystêpuj±, jak to siê zdarza w fizycznym ¶wiecie, nie powoduj± zbyt rozleg³ych skutków. Typowe uszkodzenie to fizyczne przeciêcie kabla ¶wiat³owodowego. Mo¿e byæ w nim kilkadziesi±t tysiêcy, a nawet milionów, po³±czeñ jednocze¶nie. Naprawa kabla fizycznie mo¿e trwaæ parê dni. Trzeba w tym czasie jako¶ zapewniæ po³±czenia miêdzy punktami, które ten kabel ³±czy³. W chwili wyst±pienia uszkodzenia nastêpuje automatyczne prze³±czenie tych po³±czeñ na inne drogi i takie prze³±czenie musi siê dokonaæ w czasie krótszym ni¿ piêædziesi±t milisekund (milisekunda to jedna tysiêczna sekundy). To musi nast±piæ tak szybko, aby u¿ytkownicy tego w ogóle nie zauwa¿yli. Byæ mo¿e u¿ytkownik telefonu us³yszy jaki¶ trzask w s³uchawce. Istniej± odpowiednie metody i my te¿ je wymy¶lamy. Takie prze³±czenie mo¿na zrobiæ dro¿ej lub taniej. Mówimy o du¿ych pieni±dzach. Opracowanie nowoczesnego rutera firmy Cisco, czyli wêz³a do sieci internetowej, kosztowa³o pó³ miliarda dolarów. To s± koszty ludzkiej my¶li. Pracuj± nad tym tysi±ce ludzi w ró¿nych miejscach ¶wiata. Podobnie systemy zwiêkszania odporno¶ci na uszkodzenia nie s± tanie. Mówimy o wielu milionach euro czy z³otych. Pracujemy nad sposobami oceny metod, które mo¿na w takich sytuacjach zastosowaæ, bo jest ich du¿o i operator sieci od razu staje przed pytaniem, któr± w danym przypadku wybraæ. Jako¶ trzeba to pomierzyæ, zdefiniowaæ miary i techniki pomiaru.

Czy w polskiej telekomunikacji stosujemy polskie technologie?

– Prawie wszystkie wêz³y komutacyjne, które dzi¶ stosujemy, s± produkowane przez wielkie korporacje miêdzynarodowe. Jaka¶ czê¶æ naszej my¶li jest w nich, ale nie wprost – kto¶ korzysta³ z naszych pomys³ów, publikacji, patentów. Czasami konkretnie trudno tê cz±stkê zdefiniowaæ.

A sieæ „Pionier”?

– To by³o interesuj±ce przedsiêwziêcie, odegra³o ono du¿± rolê edukacyjn± dla ludzi, którzy j± budowali. S±dzê jednak, ¿e za mniejsze pieni±dze podobn± sieæ mog³aby zbudowaæ komercyjna firma, a naukowcy mogliby siê zaj±æ czym¶ innym, zamiast powielaæ robotê in¿yniersk±. Zysk naukowy z tego by³ stosunkowo niewielki. Skoncentrowano siê na infrastrukturze, natomiast naukowcy powinni robiæ nowe aplikacje, nowe oprogramowanie. A to by³a najs³absza czê¶æ „Pioniera”. Przypuszczam, ¿e jego twórcy maj± na tê sprawê inny pogl±d.

Mówi siê, ¿e u nas patentowanie jest bardzo k³opotliwe, ¿e to d³ugotrwa³a procedura i na dodatek na wiêksz± skalê, np. europejsk±, bardzo kosztowna. Pan sporo patentowa³.

– S³usznie powiedzia³ to pan w czasie przesz³ym. Zakoñczy³em patentowanie do¶æ dawno. Mia³em wiele pomys³ów, których nie opatentowa³em. Proces patentowania mo¿na opanowaæ, s± specjali¶ci, którzy pomog±. Jest problem p³acenia – za moimi patentami w wiêkszo¶ci przypadków sta³a uczelnia, Politechnika Poznañska. A polska uczelnia jest s³abym obroñc± patentu przed s±dem. Samo patentowanie to pierwszy krok, relatywnie prosty. Potem trzeba patent skomercjalizowaæ, bo samo jego posiadanie, to jak posiadanie kolejnego dyplomu, który mo¿na sobie powiesiæ na ¶cianie. To trzeba sprzedaæ, musi byæ producent opracowanego urz±dzenia lub u¿ytkownik technologii. Na niektórych moich patentach nieco zarobi³em, ale nie by³y to znacz±ce zyski. Natomiast moje najcenniejsze patenty zosta³y naruszone przez wielkich graczy ¶wiatowego rynku telekomunikacyjnego. Zrobili to z ca³± ¶wiadomo¶ci±, nie p³ac±c Politechnice Poznañskiej praw patentowych, wiedz±c, ¿e uczelnia nie jest dla nich ¿adnym partnerem, choæby w s±dzie. Np. pewien du¿y ¶wiatowy producent sprzêtu telekomunikacyjnego naruszy³ jawnie mój patent. Piszê do nich, ¿e w swoim urz±dzeniu naruszyli moje prawa patentowe. Firma odpisuje, ¿e sprawa jest niejasna i wyja¶nijmy j± przed s±dem. A wynik takiej sprawy, gdy wielki ¶wiatowy koncern ma dziesi±tki wyspecjalizowanych w takiej dziedzinie prawników, a uczelnia w³a¶ciwie ¿adnych mo¿liwo¶ci, jest oczywisty.

Rozmawia³ Piotr Kieraciñski
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje