Æwiczenia na I lub II roku dowolnego kierunku studiów. Prowadz±cy informuje grupê, ¿e na kolejne zajêcia bêd± musieli przeczytaæ dwie do¶æ obszerne ksi±¿ki lub przygotowaæ wymagaj±ce sporego wk³adu pracy zadanie. Na sali rozlega siê chóralny jêk. Wówczas prowadz±cy mówi: „No przecie¿ maj± pañstwo czas”. Nie twierdzê, ¿e nale¿a³oby okroiæ programy studiów czy spisy lektur. Chcia³bym po prostu zwróciæ uwagê na to, jak i gdzie pracuj± studenci. Przecie¿ ci, którzy ukoñczyli studia wiele lat temu, mog± mieæ do¶æ mgliste pojêcie na temat tego, z czego ¿yj± wspó³cze¶ni studenci i ile czasu po¶wiêcaj± na pracê zarobkow±.
Czemu studenci pracuj±? Motywacje mo¿na podzieliæ na dwie grupy: finansowe i zwi±zane z CV. Finansowe s± trzy i oznaczaj± pozyskanie ¶rodków odpowiednio na: utrzymanie siê w du¿ym mie¶cie i op³acenie studiów (41 proc.), wakacje (23 proc.) oraz rozrywki i sprzêt elektroniczny (46 proc.). Motywacje pozafinansowe to: zdobycie do¶wiadczenia zawodowego (19 proc.), rozpoczêcie ju¿ na studiach kariery (23 proc.) oraz zdobycie konkretnych, praktycznych umiejêtno¶ci, przydatnych w ró¿nych zawodach lub po prostu w ¿yciu (15 proc.). Dane liczbowe zaczerpn±³em z ankiety przeprowadzonej w listopadzie i grudniu ubieg³ego roku przez serwis www.infopraca.pl.
Praca na studiach kojarzy siê najczê¶ciej z marnymi zarobkami. Przy pracach dorywczych, fizycznych istotnie tak jest. Mo¿liwe jest jednak zarabianie podczas studiów (i to nawet dziennych) ponad 3000 z³. Na takie dochody mog± liczyæ osoby pracuj±ce np. projektowo (informatycy, graficy, osoby zajmuj±ce siê fotografi±, niektórzy lektorzy jêzykowi, osoby zwi±zane z mod±). Wiêkszo¶æ studentów ma jednak realne oczekiwania dotycz±ce p³ac – chc± zarabiaæ do 2000 z³. Studenci dzienni, po otrzymaniu intratnej propozycji pracy, przenosz± siê czêsto na studia zaoczne, dziêki temu mog± utrzymaæ dobr± pracê i wysokie zarobki. Gorzej, gdy skuszony perspektyw± kariery i pieniêdzy cz³owiek porzuca studia, bo po prostu nie ma na nie czasu. W wielu firmach spotkaæ mo¿na ludzi, którym jakim¶ cudem uda³o siê jeszcze uzyskaæ absolutorium, ale termin z³o¿enia pracy magisterskiej odk³adali ju¿ kilkakrotnie i nie ma widoków na to, by w ci±gu najbli¿szych kilku lat zdo³ali j± napisaæ. Jest to ju¿ sytuacja na pograniczu patologii, a co najgorsze – odpowiada za ni± sam student.
Najwiêkszym problemem, wynikaj±cym ze zmiany modelu ¿ycia studentów, jest brak czasu. Je¶li kto¶ ³±czy pracê ze studiami, a chce zarobiæ godziwe pieni±dze, musi na tê pracê po¶wiêciæ odpowiednio du¿o czasu. A uczyæ siê na zajêcia i kolokwia te¿ kiedy¶ trzeba, a do tego zaliczyæ wychowanie fizyczne i za³atwiæ szereg codziennych spraw (choæby zakupy). W rezultacie studenci staj± siê pokoleniem „Nie mam czasu”.
Znakomitym polem obserwacji jest dla mnie dzia³alno¶æ w organizacji charytatywnej. Z ró¿norakich badañ wynika, ¿e studenci s± najaktywniejsi w dzia³alno¶ci wolontariackiej, jednak liczba ludzi chêtnych do pomocy potrzebuj±cym jest mniejsza ni¿ jeszcze 10 lat temu (wiem to od starszych dzia³aczy ró¿norakich organizacji, którzy maj± porównanie). Jeszcze dwa lata temu narzeka³em na to na ³amach „FA”, teraz jednak widzê, ¿e od tej tendencji nie ma ju¿ odwrotu. Wa¿ne, ¿e s± ludzie chêtni do zaanga¿owañ – jako osoba odpowiedzialna za wolontariat w mojej organizacji staram siê dostosowaæ szanse pomocy do mo¿liwo¶ci czasowych moich wolontariuszy. Brak czasu mo¿na zaobserwowaæ jeszcze w jednej sferze ¿ycia studentów – uczuciach. Piêtna¶cie lat temu studenckie pary mia³y dla siebie znacznie wiêcej czasu (z wy³±czeniem sesji), a osoby pracuj±ce i maj±ce dzieci zazdro¶ci³y im tego. Dzi¶ sam znam pary, które, choæ studiuj± w tym samym mie¶cie, widuj± siê raz w tygodniu, a kontaktuj± ze sob± g³ównie przez Internet i telefon. Bliska osoba staje siê tylko jednym z punktów planu tygodnia, co niestety nie sprzyja trwa³o¶ci zwi±zków. Dlatego te¿ wiele osób przychodzi do duszpasterstw akademickich w³a¶nie w celu znalezienia „drugiej po³ówki”. Je¶li kto¶ ma czas na przychodzenie do duszpasterstwa, to jest równie¿ szansa, ¿e bêdzie mia³ czas na normalny zwi±zek.
Uczelnie robi±, co mog±, by umo¿liwiæ studentom godzenie nauki z prac±. Popularny jest indywidualny tok studiów, niektórzy wyk³adowcy przymykaj± oko na liczne nieobecno¶ci na æwiczeniach lub pozwalaj± nawet na eksternistyczne ich zaliczanie. Musi byæ jednak granica, za któr± studia dzienne staj± siê studiami eksternistycznymi i wówczas jedynym wyj¶ciem jest przeniesienie siê na studia zaoczne lub wieczorowe. Pojawia siê tu niezmiernie wa¿na kwestia. Studia wieczorowe powinny byæ rzeczywi¶cie wieczorowe, a zaoczne – rzeczywi¶cie zaoczne. Je¿eli w niektórych uczelniach zajêcia na studiach wieczorowych potrafi± siê zaczynaæ o 1400, a na zaocznych w pi±tki ju¿ o 1300, to pracuj±cy na pe³nym etacie studenci nadal mog± mieæ problemy z uczêszczaniem na nie. Jest to szczególnie wa¿ne obecnie, w dobie kryzysu, gdy pracownik, zdobywszy etat z umow± na czas nieokre¶lony, jest gotów broniæ go jak niepodleg³o¶ci. Rozumiem problemy uczelni z u³o¿eniem planu, ale studia zaoczne z zajêciami w pi±tki o 1300 s± form± oszukiwania klienta – sprzedajemy mu nie ten produkt, za który zap³aci³ i którego mia³ prawo siê spodziewaæ. Zmuszony przez mniej wyrozumia³ego pracodawcê do wyboru „pracujesz tu albo studiujesz” student mo¿e podj±æ decyzjê o odej¶ciu z uczelni, trac±c przez to nie tylko szansê na zdobycie wy¿szego wykszta³cenia w wybranej dziedzinie, ale równie¿ ciê¿ko zarobione pieni±dze.
W omawianym badaniu ponad 70 proc. ankietowanych zadeklarowa³o, ¿e w razie potrzeby podjê³oby pracê za granic±. ¦wiadczy to jak najlepiej o mobilno¶ci i elastyczno¶ci polskich studentów, co tylko dobrze rokuje im na rynku pracy. Pytanie jednak, czy praca za granic± jest postrzegana przez badanych jako konieczno¶æ (wobec s³abych perspektyw na godziwe zarobki lub karierê w kraju), czy jako mo¿liwo¶æ rozwoju. Mówienie i pisanie o patriotyzmie ¼le siê ostatnio kojarzy, ale nie da siê tej kwestii w tym miejscu omin±æ. Absolwent wyje¿d¿aj±cy do pracy na Zachód nie „ucieka” – moim zdaniem jest to kwestia wewnêtrznego nastawienia. Je¶li opuszcza ojczyznê, bo nie ma w niej mo¿liwo¶ci rozwoju lub utrzymania rodziny na godnym poziomie, nale¿y tylko pogratulowaæ mu odwagi i przedsiêbiorczo¶ci. Je¶li chce po prostu dobrze zarobiæ – równie¿ nie wolno go potêpiaæ. Nikt nikomu nie ka¿e biedowaæ tylko dlatego, ¿e urodzi³ siê w Polsce, a nie we Francji czy USA. Je¶li jednak kto¶ przed wyjazdem lub ju¿ z emigracji rozpowszechnia pogl±dy, jakoby Polska by³a krajem beznadziejnie straconym, w którym nic siê nigdy nie zmieni, a ka¿dy rozs±dny i wykszta³cony cz³owiek powinien z niego jak najszybciej uciekaæ, z chêci± zada³bym mu dwa pytania.
Po pierwsze: co siê stanie ze spo³eczeñstwem kraju, w którym wiêkszo¶æ ludzi bêdzie my¶la³a tak, jak on? Co bêdzie wiêzi± spajaj±c± tak± zbiorowo¶æ? Wspólnota materialnych egoizmów, przypadkowo zmierzaj±cych w tym samym kierunku? Je¶li takie my¶lenie siê rozpowszechni, podzia³ na „star±” (bogatsz±) i „now±” (biedniejsz±) Europê bêdzie wieczny. Bogatsze kraje bêd± jeszcze bogatsze, a biedne jeszcze biedniejsze ze wzglêdu na drena¿ mózgów. Po drugie, skoro jest tak ¼le, to czemu uciekasz, zamiast skrzykn±æ siê z innymi i staraæ siê co¶ zmieniæ? Je¶li wszyscy bêd± szukaæ wy³±cznie jak najwy¿szego statusu materialnego i uciekaæ za granicê, to rzeczywi¶cie nigdy nic siê nie zmieni. Brzmi to trochê jak pryncypialne pouczenia, ale tak po prostu jest.
Wreszcie kwestia mo¿e marginalna, ale dla ludzi ¿yj±cych na emigracji maj±ca pewne znaczenie: w wiêkszo¶ci krajów na zawsze pozostanie siê obcym. Za granic± nigdy nie zapu¶ci siê tak silnych korzeni, jak w ojczy¼nie. Ten, kto zadaje sobie czasem pytanie „kim jestem?”, powinien móc na nie odpowiedzieæ nie tylko: kobiet±/mê¿czyzn±, ¿on±/mê¿em, pracownikiem, ale tak¿e – Polakiem. Je¶li dla kogo¶ ta ostatnia odpowied¼ nie ma znaczenia, uwa¿am, ¿e jako cz³owiekowi brakuje mu wa¿nego punktu odniesienia. ¦wiat sk³ada siê równie¿ z wiêkszych zbiorowo¶ci, jakimi s± narody, nie tylko z ma³ych komórek – rodzin.
Rozpowszechnienie siê w Polsce modelu ³±czenia studiów z prac± przynosi praktycznie same korzy¶ci: studenci staj± siê bardziej samodzielni, szybciej wchodz± na rynek pracy i nie przechodz± na nim „terapii szokowej”, szybciej uniezale¿niaj± siê finansowo od rodziców (a przynajmniej nieco ich odci±¿aj±). Wa¿ne jest jednak, by za przemianami sposobu ¿ycia polskich studentów nastêpowa³y przemiany w sposobie my¶lenia zarówno w³adz uczelni, jak i pracodawców, by obie te grupy dostrzeg³y korzy¶ci p³yn±ce ze zmiany modelu ¿ycia.