Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Urodzony w 1904 r. Leon Ko¼miñski nale¿a³ do pokolenia Polaków, którym m³odo¶æ wype³ni³y zadania o skali narodowej, które tak¿e otrzyma³o szansê realizowania w³asnych twórczych ambicji w ich wype³nianiu.

Ko¼miñscy

cz. 1 Wzory

Magdalena Bajer

„W ramach szkolnictwa wy¿szego specjaln± rolê odgrywa³a Szko³a G³ówna Handlowa (SGH), w której wyk³adowc±, ju¿ w okresie przedwojennym, by³ Leon Ko¼miñski. Szko³a ta obok wysokich walorów czysto merytorycznych reprezentowa³a tradycjê fair play, solidno¶ci, lojalno¶ci, sumienno¶ci wed³ug rzymskiej zasady pacta sunt servanda (umowy s± dotrzymywane). Tê postawê narzuca³a studentom równie¿ osobowo¶æ kadry profesorskiej, w której m³ody, z francuskim doktoratem Sorbony, Leon Ko¼miñski cieszy³ siê zas³u¿onym szacunkiem”.

Autor tych zdañ, Witold Kie¿un, tak¿e profesor, najpierw UW, potem Akademii Leona Ko¼miñskiego, wskaza³ dwa zespolone ze sob± ¶ci¶le wzory, jakie s± celem ¿yciowych d±¿eñ Andrzeja Ko¼miñskiego: ojciec, którego ¶ladem poszed³ i Alma Mater, uczelnia, któr± ukoñczy³, której najlepsze tradycje rozwija w szkole wy¿szej przez siebie stworzonej.

Ze wzglêdu na ten drugi wzór, ¿ywo obecny w rodzinnej tradycji, o Szkole G³ównej Handlowej sporo by³o w mojej rozmowie z rektorem Akademii Leona Ko¼miñskiego. Nie chcê tego w±tku nazbyt skracaæ, gdy¿ z przyczyn historycznych powojenne pokolenia inteligentów nie za wiele wiedz± o dorobku nauk ekonomicznych w II Rzeczypospolitej i potem, gdy eksponowano jedynie uznany przez oficjalnych ideologów dorobek. Mój go¶æ wspomina³ i ró¿ne epoki, i znacz±ce postaci na tle opowie¶ci o swoim ojcu, osobie szczególnie zas³u¿onej.

Europejska edukacja dla rodzimej nauki

Jedna ga³±¼ rodu Ko¼miñskich wywêdrowa³a na Ukrainê z Wielkopolski w XV wieku, druga zosta³a w rodzinnych dobrach. Pan profesor Andrzej pochodzi z tych, którzy po rewolucji rosyjskiej wracali do Polski centralnej. Babka po mieczu, która owdowia³a w r. 1914, zawioz³a jedynaka Leona na naukê do College Champité w Lozannie – ekskluzywnej szko³y, któr± wiele lat pó¼niej wnuk Andrzej znalaz³ tak±, jak zapamiêta³ z fotografii. Nie widzieli siê a¿ do powrotu syna w r. 1923.

Leon Ko¼miñski przywióz³ do niepodleg³ej Polski drugi jêzyk, w którym przez dalsze ¿ycie pisa³ wiele prac naukowych, a tak¿e umi³owanie gór zaszczepione mu przez szwajcarskiego opiekuna−ksiêdza, z którym wêdrowa³ po Alpach. Maturê zda³ w kraju i poszed³ do SGH, studiuj±c równocze¶nie w warszawskim Instytucie Francuskim i UW. Pracê magistersk± pisa³ u „samego Ludwika Krzywickiego” na temat ciekawej a ma³o znanej postaci, polskiego arystokraty Prota Potockiego, który w XVIII wieku sta³ siê przedsiêbiorc± i kapitalist±, trudni³ siê bowiem przemys³em oraz handlem.

Nie zagrzawszy miejsca w kraju absolwent SGH wyjecha³ na polskie stypendium robiæ doktorat jako pierwszy cudzoziemiec na Wydziale Humanistycznym Sorbony. I do tej rozprawy znalaz³ oryginalnego bohatera, pisz±c o Wolterze jako finansi¶cie (Voltaire Financier). Praca otrzyma³a wyró¿nienie, a opublikowa³o j± wydawnictwo uniwersyteckie Presses Universitaires de France. Autor wróci³ z doktoratem po czterech latach do Warszawy, ¿eby siê zaj±æ nauczaniem tego, co dzisiaj jego syn okre¶la mianem biznesowego jêzyka francuskiego. Opracowywanie i wdra¿anie metod nauki jêzyków obcych – podstawowego narzêdzia w poznawaniu innych kultur, co uwa¿a³ za nieodzowny sk³adnik akademickiej formacji intelektualnej – stanowi³o g³ówne zajêcie dr. Ko¼miñskiego we wczesnych latach pracy w SGH. Zd±¿y³ siê habilitowaæ przed wojn±, w r. 1937, na podstawie pracy o domach towarowych we Francji, zawieraj±cej wiele prekursorskich wówczas konstatacji na temat organizacji i techniki obrotu towarowego.

Urodzony w 1904 r. Leon Ko¼miñski nale¿a³ do pokolenia Polaków, którym m³odo¶æ wype³ni³y zadania o skali narodowej, które tak¿e otrzyma³o szansê realizowania w³asnych twórczych ambicji w ich wype³nianiu. ¦wiadomi tego m³odzi wówczas przedstawiciele nauk ekonomicznych stworzyli SGH, placówkê, gdzie badania naukowe wyprzedza³y niekiedy osi±gniêcia wiod±cych w ¶wiecie o¶rodków.

Ojciec dzisiejszego twórcy Akademii Leona Ko¼miñskiego (do 2008 roku Wy¿szej Szko³y Przedsiêbiorczo¶ci i Zarz±dzania im. Leona Ko¼miñskiego) przez ca³e naukowe ¿ycie zwi±zany by³ z uczelni±, której historia wyznaczy³a los trudny i wystawi³a na niejedn± próbê wierno¶ci regu³om akademickiej wspó³pracy oraz ludzkiej solidarno¶ci. Idea³y, jakie wyniós³ ze szlacheckiego, kresowego domu, przede wszystkim umi³owanie wolno¶ci, znalaz³y nowe zapotrzebowanie. Sprostali mu ci z „ojców za³o¿ycieli”, którzy prze¿yli drug± wojnê ¶wiatow± i ich uczniowie, którzy zd±¿yli przej±æ porz±dek warto¶ci, jakich nale¿y broniæ.

Cezura

Zmobilizowany we wrze¶niu 1939 roku, Leon Ko¼miñski znalaz³ siê po zakoñczeniu walk na Zamojszczy¼nie w niewoli sowieckiej, sk±d uciek³ wraz ze swoim przypadkowo spotkanym by³ym studentem, wyskakuj±c z poci±gu, którego „pasa¿erowie” trafili pó¼niej do Katynia. Wróciwszy zakupionym po drodze wozem konnym do Warszawy, zaj±³ siê tajnym nauczaniem w Miejskiej Szkole Handlowej, która by³a zakonspirowan± SGH, dzia³aj±c± pod kierunkiem prof. Edwarda Lipiñskiego, znanego dzisiejszym studentom z dzia³alno¶ci opozycyjnej. W latach 1941−44 prowadzi³ równie¿ zajêcia w Instytucie Morskim tajnego Uniwersytetu Ziem Zachodnich w Warszawie.

Pan profesor junior (urodzony w 1941) wie, ¿e ojciec by³ mocno zaanga¿owany w ruch oporu, ale od niego niewiele o tym s³ysza³, poza stwierdzeniem, ¿e z³o¿ona przysiêga zobowi±zuje do zachowania tajemnicy o tym rodzaju s³u¿by, jak± pe³ni³. Zapewne by³ to wywiad AK.

Podczas Powstania Warszawskiego zajmowa³ siê logistyk± w zgrupowaniu „Rados³awa” na Mokotowie. Namierzany ci±gle i ostrzeliwany przez Niemców sztab przenosi³ siê do kolejnych willi, wraz z nim rodzina Ko¼miñskich. Spod gruzów jednej z nich, które pogrzeba³y kilkadziesi±t osób, wydosta³a siê babcia mojego rozmówcy i on – paroletni ch³opiec. Matka, nie schodz±c do piwnicy, prze¿y³a lekko ranna.

Z ojcem spotkali siê w styczniu 1945 r. we wsi Mas³omi±ca pod Miechowem, dok±d Leon Ko¼miñski, sposobem do dzi¶ nieznanym, dotar³ z niemieckiej niewoli w Ardenach, gdzie jako jeniec budowa³ umocnienia Linii Zygfryda.

Jeszcze przed zakoñczeniem wojny, w kwietniu 1945, SGH rozpoczê³a zajêcia dla studentów. Wielki w tym udzia³ mia³ ojciec mojego rozmówcy – organizacyjny, ale i ciê¿kiej pracy fizycznej, gdy z profesorami Andrzejem Grodkiem, Aleksym Wakarem, Stanis³awem Skrzywanem i innymi ratowa³ od zniszczenia i porz±dkowa³ ocalone przez Grodka zbiory biblioteczne i archiwa szko³y. Ogromna biblioteka, uchodz±ca w okresie miêdzywojennym za najlepszy ksiêgozbiór ekonomiczny w Europie, s³u¿y³a po wojnie studentom innych uczelni.

W lutym 1946 Leon Ko¼miñski otrzyma³ nominacjê na profesora nadzwyczajnego na podstawie du¿ego dorobku, w tym tak¿e prac napisanych podczas okupacji – w ci±gle jeszcze prywatnej jego macierzystej uczelni. Niespe³na rok pó¼niej ówczesny prezydent RP mianowa³ go profesorem ekonomiki obrotu towarowego na etacie pañstwowym w Szkole G³ównej Handlowej. Przywo³ane szczegó³y s± znacz±ce dla rodzinnych dziejów, ale przede wszystkim dla historycznej pamiêci o tamtym krótkim okresie miêdzy okupacj± niemieck± a stalinizmem, kiedy uda³o siê czê¶ci ¶rodowisk inteligenckich, tak¿e akademickich, nawi±zywaæ do przerwanej wojn± tradycji, która, jak siê po niemal pó³wieczu okaza³o, zdo³a³a przetrwaæ.

Nie³atwa ci±g³o¶æ

W 1949, kiedy powojenne w³adze przyst±pi³y do ofensywy ideologicznej, SGH upañstwowiono (twórca szko³y, prof. Boles³aw Miklaszewski, zmar³ w czasie okupacji) nadaj±c jej now± nazwê – Szko³a G³ówna Planowania i Statystyki. Poprzedzi³a to kilkumiesiêczna „kursokonferencja” w Moskwie, na któr± wys³ano grono osób przewidzianych na przysz³ych wyk³adowców oraz ograniczenie uprawnieñ i zakresu dzia³ania w³adz kolegialnych uczelni na rzecz mianowanego przez administracjê pañstwow± rektora. Okresowo bawili w SGPiS wyk³adowcy radzieccy prezentuj±c i wyznaczaj±c kierunki kszta³cenia. W cytowanej wy¿ej ksi±¿ce o patronie uczelni zrodzonej z ducha SGH, a stworzonej przez jej absolwenta Andrzeja Ko¼miñskiego, czytam wspomnienie jego ojca: „Najwiêksz± szkod± dla nauki by³o jednak oddzielenie nauczania w wy¿szej uczelni od badañ naukowych prowadzonych przez pracowników naukowych uczelni”.

Leon Ko¼miñski wyk³ada³ w SGPiS, ale pracê naukow± móg³ prowadziæ w ministerialnym Instytucie Handlu Wewnêtrznego i ¯ywienia Zbiorowego, gdzie trudniej by³o kontrolowaæ jej prawo− lub nieprawomy¶lno¶æ. Po Pa¼dzierniku sytuacja siê poprawi³a. Prof. Ko¼miñski uczestniczy³ w miêdzynarodowych konferencjach, wystêpowa³ jako ekspert w swojej specjalno¶ci – ekonomice handlu wewnêtrznego, kszta³ci³ studentów SGPiS, na któr± to uczelniê powróci³ jako badacz (wyk³adowc± by³ nieprzerwanie) w r. 1966.

W tradycji Szko³y G³ównej Handlowej przetrwa³y – ponad ca³ym narzuconym z³em – podstawowe warto¶ci akademickie. Badania niechêtnie widziane przez rz±dz±cych prowadzono w katedrach i zak³adach, których nazwy nie najdok³adniej odpowiada³y ich tre¶ci, ale wyniki tych badañ przydatne bywa³y i dla w³adz, jako ¿e prawa ekonomii nie daj± siê wymy¶liæ wedle ideologicznych wskazówek i dlatego, ¿e owe w³adze wiedzia³y, ¿e op³aca siê zerkaæ za ¿elazn± kurtynê, choæ bywa³a bardzo szczelna. Z drugiej strony, dla wybitnych polskich ekonomistów, a mieli¶my w tej dziedzinie licz±cy siê, czêsto pionierski dorobek, do¶wiadczenia z okresu wdra¿ania utopii mog³y byæ niekiedy inspiruj±ce.

W 1993, kiedy prof. Leon Ko¼miñski dozna³ ciê¿kiego wylewu, syn zd±¿y³ przylecieæ z Los Angeles, gdzie w latach 1990−96 wyk³ada³ w UCLA. Nie jest pewien, czy ojciec go pozna³, ale wiedzia³ na pewno, co by³o jego pragnieniem.

W domu pañstwa Ko¼miñskich mówiono trzema jêzykami. Matka by³a pó³−Francuzk±, prowadzi³a lektorat w SGH. Bliskim podsuwa³a francusk± literaturê, w miarê jak ros³a jej dostêpno¶æ w Polsce. Dziadek czêsto rozmawia³ z wnukiem po rosyjsku, proponuj±c lekturê rosyjskich klasyków. Z w³asnej inicjatywy mój rozmówca wcze¶nie siêgn±³ po Herberta, którego trwale polubi³ „za po³±czenie wielkiej sztuki z wielkim intelektem”.

Ojciec przywi±zywa³ ogromn± wagê do podró¿owania i poznawania innych kultur, staraj±c siê zapewniæ tê mo¿liwo¶æ jedynakowi. Andrzej zacz±³ siê czuæ obywatelem ¶wiata zanim jeszcze warunki to uzasadnia³y.

Rodzice „nie popychali w ¿adn± stronê”, jednak ojcu zale¿a³o (nigdy tego nie artyku³owa³), by syn poszed³ jego ¶ladem i kiedy Andrzej ju¿ zacz±³ studiowaæ w SGPiS, pragn±³ go widzieæ pod skrzyd³ami swego przyjaciela, wybitnego polskiego ekonomisty, profesora Aleksego Wakara, twórcy tzw. szko³y wakarowskiej w ekonomii. Pragnienie siê spe³ni³o, choæ prof. Wakar zmar³ w 1966 roku, zd±¿ywszy jednak doprowadziæ Andrzeja Ko¼miñskiego niemal do habilitacji.

Studiom na Wydziale Handlu Wewnêtrznego (ojciec by³ wtedy dziekanem, co synowi ¿ycia nie u³atwia³o) towarzyszy³y równoleg³e studia socjologiczne w UW pod kierunkiem Stanis³awa Ossowskiego, a po jego ¶mierci – Stefana Nowaka.

Droga naukowa, na któr± wszed³ wcze¶nie i przeby³ szybko, prowadzi³a do „wielkiej powtórki”, do odwzorowania – w tej samej skali – dzie³a, któremu ojciec, najwa¿niejszy wzór osobowy, po¶wiêci³ ca³e ¿ycie zawodowe. O tym dziele – druga czê¶æ rodzinnej opowie¶ci.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje