Zosta³a w³a¶nie zaprezentowana „Strategia rozwoju szkolnictwa wy¿szego Polsce do 2020 roku”, która powsta³a w wyniku rozpisania przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wy¿szego przetargu. Wygra³o go konsorcjum firm Ernst&Young Business Advisory i Instytutu Badañ nad Gospodark± Rynkow±. Jak powstawa³a ta strategia?
– Na etapie przygotowania oferty przetargowej firmy E&Y i IBnGR zwróci³y siê o wspó³pracê merytoryczn± do kilku osób ze ¶rodowiska akademickiego. Znalaz³em siê w¶ród nich i przyj±³em zaproszenie. Wspó³praca od pocz±tku mia³a otwart± formu³ê, nie stawiano nam ¿adnych ograniczeñ w zakresie kontaktów z innymi zespo³ami pracuj±cymi nad strategi±.
Szefami ca³o¶ci przedsiêwziêcia byli ekonomi¶ci: z ramienia E&Y prof. SGH Krzysztof Rybiñski, by³y wiceprezes NBP, a z ramienia IBnGR dr Wojciech Misi±g, by³y wiceminister finansów. Sk³ad zespo³u projektowego w ci±gu kilku miesiêcy naszej pracy, która rozpoczê³a siê 20 sierpnia 2009, ulega³ pewnym zmianom. Tezy strategii wypracowywali¶my w ¶ci¶le wspó³pracuj±cym gronie kilkunastu osób. Wymieniê tu przede wszystkim: prof. Andrzeja Jajszczyka z AGH, prof. Marka Kwieka z Uniwersytetu Adama Mickiewicza i prof. Leszka Pacholskiego, by³ego rektora Uniwersytetu Wroc³awskiego. Bardzo wa¿n± rolê odgrywa³ tak¿e ekonomista dr Jerzy Thieme, do¶wiadczony mened¿er i wyk³adowca programów MBA, autor niedawno wydanej ksi±¿ki o systemach szkolnictwa wy¿szego. Du¿y wk³ad wnie¶li m³odzi pracownicy E&Y, zw³aszcza dr Piotr Ci¿kowicz, pracuj±cy tak¿e w SGH i mgr Pawe³ Opala. Wa¿ne, jak s±dzê, jest to, ¿e grono, które pracowa³o nad naszymi propozycjami, by³o bardzo ró¿norodne. Reprezentowali¶my ró¿ne pokolenia, dyscypliny naukowe, ró¿ne typy uczelni, ró¿ne do¶wiadczenia zawodowe i akademickie. Pe³ny sk³ad zespo³u i materia³y s± opublikowane na stronie www.uczelnie2020.pl, na której dzia³a tak¿e forum dyskusyjne.
A jaka by³a w tym Pañska rola?
– W grudniu 2009 zosta³a mi powierzona koordynacja merytoryczna prac, a koordynacjê organizacyjn± przej±³ dr Piotr Ci¿kowicz. Wtedy te¿ dr Bohdan Wy¿nikiewicz, wiceprezes IBnGR i by³y prezes GUS, zast±pi³ w kierowaniu projektem dr. Wojciecha Misi±ga, który pozosta³ aktywnym ekspertem projektu. Strategiczne koncepcje nie powstawa³y od razu, lecz pojawia³y siê w trakcie wielu roboczych spotkañ i dyskusji i czêsto przechodzi³y ewolucjê, uzyskuj±c w koñcu akceptacjê zespo³u. Rola koordynatora polega³a na zebraniu w ca³o¶æ ró¿nych spojrzeñ i pomys³ów, uspójnieniu ich i zaproponowaniu zespo³owi klarownego przedstawienia.
Nim przedstawiono konkretne rozwi±zania, pokusili siê Pañstwo o diagnozê stanu polskiego szkolnictwa wy¿szego. Powsta³o ich w ostatnim czasie co najmniej kilka. W¶ród g³ównych problemów wymieniaj± Pañstwo: zbyt sztywne, centralnie ustalane kierunki studiów, brak mobilno¶ci kadry i jej kszta³cenie na w³asne potrzeby, finansowanie uczelni prowadz±ce do ekstensywnego wzrostu, niemotywuj±cy do podnoszenia jako¶ci, nieczytelny ustrój uczelni, wielozatrudnienie kadry czy ma³o widoczn± na ¶wiecie aktywno¶æ naukow±. Te twierdzenia padaj± czêsto.
– Wymienione kwestie to tylko czê¶æ problemów. Za jedne z najwa¿niejszych uznali¶my tak¿e: nisk± jako¶æ studiów na masowych kierunkach studiów, zbyt du¿± liczbê studentów niestacjonarnych, nierówno¶ci spo³eczne w dostêpie do studiów, brak motywacyjnego systemu wynagrodzeñ kadry akademickiej, zbyt du¿± liczbê ma³ych uczelni, g³ównie niepublicznych, fragmentacjê uczelni du¿ych, s³abe relacje uczelni z otoczeniem zewnêtrznym, w szczególno¶ci rynkiem pracy. Zwrócili¶my uwagê, ¿e w Polsce za naukê p³aci blisko 60 proc. studentów, a odsetek studiuj±cych w uczelniach niepublicznych jest wy¿szy ni¿ w USA.
Na czym, oprócz diagnozy, by³a budowana strategia? Czy w formu³owaniu celów strategicznych wykorzystywali Pañstwo tak¿e osobiste do¶wiadczenia, na przyk³ad zagraniczne?
– Nasza strategia jest kolejnym ogniwem w tocz±cej siê od dawna debacie nad przysz³o¶ci± szkolnictwa wy¿szego. Czerpali¶my z dorobku tej debaty, a tak¿e wielu nieformalnych rozmów, jakie odbywali¶my pracuj±c nad strategi±. Rzeczywi¶cie, istotny wp³yw na nasze propozycje mia³o du¿e bezpo¶rednie do¶wiadczenie zagraniczne kilku cz³onków zespo³u.
Nadrzêdnym celem strategii jest znacz±ca poprawa jako¶ci kszta³cenia i badañ, konieczna po okresie spontanicznego, ilo¶ciowego rozwoju trwaj±cego od 1991 roku. Filozofia naszej strategii polega na tym, ¿e cele strategiczne okre¶lamy jako pewne cechy systemu szkolnictwa wy¿szego, które powinien on posi±¶æ do roku 2020. Chcieli¶my, ¿eby by³y one sformu³owane prostym jêzykiem i ³atwe do zapamiêtania. Mówimy wiêc o ró¿norodno¶ci programów i uczelni, otwarto¶ci szkó³ wy¿szych na otoczenie spo³eczne i gospodarcze, mobilno¶ci studentów i kadry. To s± cechy systemu jako takiego. A dalej wymieniamy cechy dobrego funkcjonowania systemu: konkurencjê, efektywno¶æ i przejrzysto¶æ. Przez konkurencjê rozumiemy zmiany w podej¶ciu do finansowania uczelni, przej¶cie na system kontraktów i konkurencjê o studentów. Efektywno¶æ to racjonalna organizacja pracy pojedynczej uczelni i ca³ego systemu szkolnictwa wy¿szego. Przejrzysto¶æ to jawno¶æ i rozliczanie z wykonania postawionych zadañ i obowi±zków. Wskazujemy konkretne rozwi±zania, ale nie traktujemy propozycji jako zamkniêtego katalogu, poniewa¿ chodzi nam przede wszystkim o uruchomienie mechanizmów, sprzyjaj±cych poprawie jako¶ci.
Porozmawiajmy zatem o konkretnych rozwi±zaniach. Chc± Pañstwo odej¶æ od jednolitych studiów piêcioletnich i dotychczasowego podzia³u na studia stacjonarne i niestacjonarne, a zast±piæ je studiami w trybie standardowym i przed³u¿onym. Jeste¶my przyzwyczajeni, ¿e studia licencjackie trwaj± trzy lub trzy i pó³ roku, a magisterskie uzupe³niaj±ce jeszcze dwa. Rozumiem ¿e studia przed³u¿one mia³yby trwaæ d³u¿ej?
– Chcieliby¶my odej¶æ od fikcji, ¿e mo¿na w trakcie wielogodzinnych weekendowych zjazdów nauczyæ siê tego samego, co podczas piêciu dni nauki. A przecie¿ na koniec otrzymuje siê taki sam dyplom, jak na studiach stacjonarnych. Zatem potrzebne jest wyd³u¿enie okresu nauki, tak aby w zwi±zku z mniejszym wymiarem czasu tygodniowo ten sam program przerobiæ przez wiêksz± liczbê semestrów. Pragn±cym nie przed³u¿aæ nadmiernie okresu studiów proponujemy odbywanie zajêæ w dodatkowym semestrze wakacyjnym. Znacznie lepiej móg³by byæ wówczas wykorzystany potencja³ dydaktyczny uczelni, jak równie¿ ich baza lokalowa.
Odchodz± Pañstwo od okre¶lonych rozporz±dzeniem ministra kierunków studiów na rzecz programów dyplomowych okre¶lanych samodzielnie przez uczelnie.
– Ten problem by³ podnoszony w raporcie OECD w 1995 r. jako zdecydowana wada naszego systemu, a od tego czasu proces tworzenia programów studiów uleg³ dalszemu usztywnieniu, poprzez wymóg ustalania standardów kszta³cenia w rozporz±dzeniu ministra. Takie rozwi±zanie by³o te¿ krytykowane w czasie dyskusji nad projektami prawa o szkolnictwie wy¿szym z 2005 roku; jest niespotykane w innych krajach. Programy powinny tworzyæ same uczelnie i takie rozwi±zanie proponujemy. Uczelnia jako ca³o¶æ bêdzie odpowiedzialna za prowadzenie programu i bêdzie mog³a swobodnie kszta³towaæ w³a¶ciwe do specyfiki programu rozwi±zania organizacyjne. Obecnie studenci, nie mog±c dopasowaæ sztywnego programu danego kierunku do swych oczekiwañ i zainteresowañ, studiuj± równolegle na kilku kierunkach. Usi³uje siê temu zapobiec wprowadzaj±c op³aty. To leczenie objawowe, nie têdy droga.
Zgoda, ¿e istnieje ma³a elastyczno¶æ tworzenia nowych kierunków i to powinno ulec zmianie, ale nie bardzo mnie przekonuje, ¿e sytuacja, kiedy powstanie wiele zupe³nie nowych programów dyplomowania – uk³adanych, obawiam siê, w du¿ej mierze pod posiadan± kadrê, a nie potrzeby studenta – bêdzie lepsza. Dla kogo lepsza? Dla studentów, którzy bêd± wybierali znaj±c g³ównie nazwê programu? Dla komisji akredytacyjnej, której oceny ju¿ dzi¶ budz± kontrowersje? Czy mo¿e dla uczelni? Jakie¶ regu³y powinny jednak obowi±zywaæ.
– PKA bêdzie ustalaæ ramowe zasady, które zgodnie z Krajowymi Ramami Kwalifikacji musz± spe³niaæ programy dyplomowe, i sprawdzi podczas okresowej oceny, czy uczelnia osi±ga zak³adane efekty kszta³cenia. Bêdzie mog³a równie¿ zastrzec pewne nazwy programów. Do wzmocnienia PKA, jej niezale¿no¶ci i profesjonalizmu oraz zasad jej powo³ywania przywi±zujemy bardzo du¿± wagê. PKA bêdzie mia³a znacznie wiêcej pracy. Aby otworzyæ nowy program, trzeba bêdzie otrzymaæ jej zgodê lub innej umocowanej przez ni± komisji akredytacyjnej, np. ¶rodowiskowej. Bior±c pod uwagê posiadane zasoby kadrowe i materialne uczelni, komisja akredytacyjna okre¶li maksymaln± liczbê studentów programu.
Projekt zak³ada tak¿e na³o¿enie wielu obowi±zków informacyjnych na uczelnie, dotycz±ce nie tylko tre¶ci programów, ale tak¿e ich ocen komisji akredytacyjnych oraz losów zawodowych absolwentów. Mo¿na wiêc mieæ nadziejê, ¿e uczelnie bêd± wykorzystywaæ swobodê programow±, aby dostosowywaæ ofertê bardziej do potrzeb rynku pracy ni¿ w³asnej kadry. Zmiana zasad powstawania programów dyplomowych to danie uczelniom prawdziwej, bo merytoryczna autonomii, której dot±d nie posiadaj±. To fundament naszej strategii.
Inne mia³yby byæ typy uczelni. Poza dotychczasowymi uczelniami zawodowymi i akademickimi w strategii pojawiaj± siê kolegia akademickie, kszta³c±ce na pierwszym stopniu. Czy mia³yby one powstawaæ jako zupe³nie nowe szko³y? Ju¿ dzi¶ przecie¿ mówimy, ¿e uczelni jest zbyt wiele.
– Naszym za³o¿eniem jest jak najwiêksza ró¿norodno¶æ systemu kszta³cenia. Obok tradycyjnych w Polsce studiów dziedzinowych, postulujemy prowadzenie na studiach licencjackich programów multidyscyplinarnych, opartych na modelu liberal arts education i kszta³cenie szeroko, ze szczególnym naciskiem na umiejêtno¶ci uniwersalne, przydatne w ka¿dej pracy umys³owej. To jest model amerykañski i wszystkim krytykom od razu odpowiadamy, ¿e na ¶wiecie kszta³ci siê w nim miliony studentów, a po ich ukoñczeniu takich studiów podejmuj± pracê. Ten typ kszta³cenia pozwala m³odzie¿y na poszerzenie horyzontów i wyrobienie sobie w³asnej koncepcji dalszej nauki. By³oby idealnie, je¶li model ten zast±pi³by w przysz³o¶ci jedno− czy dwukierunkowe uczelnie w ma³ych o¶rodkach i pozwoli³ m³odzie¿y poszerzyæ horyzonty, wybraæ dalsz± ¶cie¿kê kszta³cenia. Programy multidyscyplinarne mog³yby te¿ realizowaæ wiêksze uczelnie, zarówno publiczne, jak i niepubliczne. Do¶wiadczenie Uniwersytetu Warszawskiego i innych uczelni pokazuje, ¿e takie programy mog± ¶wietnie funkcjonowaæ jako elitarne.
Na drugim biegunie, czyli jako typ najbardziej zaawansowany, mia³yby powstaæ uczelnie badawcze, du¿o mocniej nastawione na prowadzenie badañ naukowych.
– To by³yby uczelnie, od których wymagano by prowadzenia badañ na wysokim, ¶wiatowym poziomie i na tak± dzia³alno¶æ otrzymywa³yby odpowiednie ¶rodki. W strategii ogromn± rolê przypisujemy wspó³dzia³aniu PKA z Komitetem Ewaluacji Jednostek Naukowych. O statusie akademickim lub badawczym uczelni bêdzie decydowaæ poziom prowadzonych badañ w okre¶lonych dyscyplinach, a nie liczba zatrudnionych utytu³owanych pracowników.
Z przedstawionych przez Pañstwa danych wynika, ¿e 25 najwiêkszych uczelni publicznych, kszta³c±cych 44 proc. studentów, uzyskuje 77 proc. wszystkich przychodów szkolnictwa wy¿szego i 84 proc. nak³adów na badania naukowe. Dla 7 najwiêkszych uczelni dane te s± jeszcze bardziej wymowne, bo otrzymaj± one 50 proc. nak³adów na naukê. Czyli mo¿na powiedzieæ, ¿e w pewnym sensie ju¿ mamy tak± grupê uczelni.
– Istotnie, mo¿na uznaæ, ¿e rdzeñ stanowi te siedem uczelni. Ale i one s± bardzo wewnêtrznie zró¿nicowane je¶li chodzi o jako¶æ badañ, s± toczone chorob± wielozatrudnienia, obarczone balastem dydaktycznej komercji, przynosz±cej pieni±dze, ale niszcz±cej badawczy etos. Ze wzglêdu na wagê badañ interdyscyplinarnych k³adziemy nacisk na to, ¿eby badawczy charakter docelowo mia³y ca³e uczelnie, a nie tylko pojedyncze jednostki w w±skich dziedzinach. To wymaga³oby te¿ zupe³nie nowej struktury, innego roz³o¿enia obci±¿eñ pracowników naukowo−dydaktycznych, stawiania przed nimi innych zadañ. Tworzeniu uczelni badawczych powinny sprzyjaæ mechanizmy konkurencyjnego finansowania i mobilno¶æ kadry akademickiej.
Du¿e zmiany mia³yby dotyczyæ zarz±dzania uczelni±. W uczelniach publicznych minister powo³ywa³by rady powiernicze, z³o¿one z przedstawicieli otoczenia uczelni, i to one mia³yby powo³ywaæ w³adze wykonawcze, rozumiane szerzej ni¿ dotychczas, czyli zarówno rektora, jak i kanclerza czy kwestora. Senat by³by organem doradczym rektora w sprawie badañ, dydaktyki i polityki kadrowej. W takiej sytuacji szko³y wy¿sze by³yby zupe³nie innymi instytucjami.
– Polskie uczelnie, wbrew czêstej opinii, maj± bardzo du¿y stopieñ samorz±dno¶ci pracowniczej wci¶niêtej w sztywny gorset ustawowy, natomiast ich autonomia w najwa¿niejszych sprawach akademickich jest ograniczona. My¶lê, ¿e powinni¶my roz³o¿yæ akcenty dok³adnie na odwrót: zwiêkszyæ autonomiê merytoryczn±, tak¿e w zakresie gospodarowania ¶rodkami, a ograniczyæ samorz±dowy charakter uczelni. Taki jest kierunek reform ³adu akademickiego w wielu krajach europejskich o podobnej jak w Polsce tradycji akademickiej.
Jak mia³yby byæ powo³ywane wspomniane rady?
– Na ¶wiecie funkcjonuj± bardzo ró¿ne sposoby powo³ywania rad powierniczych uczelni publicznych. W niektórych krajach robi to wy³±cznie minister, a w USA gubernator stanu. Ale mo¿e byæ tak, jak to dzieje siê w Austrii, ¿e równe czê¶ci sk³adu powo³uje minister i senat uczelni i obie strony uzgadniaj± przewodnicz±cego. Nie przes±dzamy na tym etapie, jak to mia³oby wygl±daæ u nas. Najwa¿niejsze jest, ¿eby w³adze uczelni odpowiada³y za realizacjê strategicznych celów uczelni przed niezale¿nym od nich s³u¿bowo gronem.
Znacz±co inna jest rola senatu?
– Rola senatu siê zmienia, poniewa¿ nie ma on byæ organem zarz±dzaj±co−kontrolno−doradczym, jak obecnie, lecz organem opiniodawczym rektora i rady powierniczej, zajmuj±cym stanowisko w kwestiach badañ i dydaktyki oraz w wa¿nych sprawach kadrowych. W naszym projekcie decyzje merytoryczne dotycz±ce badañ i kszta³cenia oraz wa¿ne akty uczelniane wymagaj± obligatoryjnie opinii senatu.
Je¶li chodzi o karierê naukow± i mobilno¶æ, pada stwierdzenie, ¿e potrzebne s± daleko id±ce zmiany. I ca³y szereg nowych propozycji.
– Wprowadzamy zasadnicz± zmianê, ¿e uczelnia sama decyduje o tym, jakich kwalifikacji naukowych bêdzie wymagaæ na danym stanowisku. Posiadanie stopnia doktora by³oby obligatoryjnie wymagane w stosunku do wiêkszo¶ci nauczycieli akademickich. Habilitacja mog³aby byæ wewnêtrzn± procedur± stabilizacji zatrudnienia w danej uczelni, wed³ug ustalonych w uczelni zasad. Podobnie tytu³ naukowy móg³by byæ wymagany przez uczelniê przy zatrudnianiu na stanowisko profesora zwyczajnego. Chcemy te¿ uczyniæ uczelnie znacznie bardziej otwartymi na zatrudnianie praktyków. W celu realizacji programów zawodowych starszym wyk³adowc±, docentem, profesorem wizytuj±cym bêdzie móg³ zostaæ praktyk bez doktoratu. Zatrudnianie ca³ej kadry akademickiej w uczelniach publicznych bêdzie siê odbywa³o w drodze konkursu og³aszanego na stronach internetowych ministerstwa. A konkursy na stanowiska profesorskie w uczelniach akademickich i badawczych bêd± miêdzynarodowe.
Wa¿ne novum, maj±ce na celu ograniczenie wsobnego chowu kadry, powszechnego w du¿ych uczelniach, to propozycja zakazu zatrudniania w³asnych doktorów przez dwa lata po uzyskaniu doktoratu. Jednocze¶nie proponujemy wprowadzenie podoktorskich sta¿y badawczych w silnych o¶rodkach naukowych i sta¿y praktycznych, w przemy¶le.
Gdyby to zaczê³o dzia³aæ w praktyce, zmiany by³yby rzeczywi¶cie znacz±ce. Rozumiem, ¿e Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytu³ów pozostanie?
– Je¶li pozostanie tytu³ naukowy, to bêdzie miejsce tak¿e dla dzia³ania CK. Najbardziej emocjonuj±ce tematy: zachowanie lub rezygnacja z tytu³ów naukowych lub habilitacji, nie s± zasadnicze dla naszej strategii. Prawo do nadawania stopnia doktora bêdzie to¿same z akredytacj± studiów III stopnia, co bêdzie nale¿a³o do PKA. Wykorzystanie do¶wiadczeñ CK bêdzie z pewno¶ci± bardzo pomocne.
W projekcie nie ma Rady G³ównej Szkolnictwa Wy¿szego. Jej rolê przejmuje Pañstwowa Komisja Akredytacyjna. To daleko posuniêty postulat. Nie jest potrzebne wybieralne cia³o reprezentuj±ce ¶rodowisko akademickie, które opiniuje przecie¿ wiele decyzji, na przyk³ad co do uprawnieñ i prowadzenia kierunków oraz aktów prawnych?
– Zadania Rady G³ównej, je¶li chodzi o standardy akredytacji, przejmuje PKA. Jednym z najpowa¿niejszych b³êdów obecnych rozwi±zañ jest to, ¿e nie ma powi±zania pomiêdzy procesem oceny prowadzenia studiów a ustanawianiem standardów kszta³cenia. Nie ma sprzê¿enia zwrotnego, ³atwej mo¿liwo¶ci zmian i transmisji innowacji miêdzy uczelniami. W dobrym systemie, je¿eli komisja widzi, ¿e kto¶ robi co¶ inaczej, ale wcale nie gorzej, to powinna móc to zaakceptowaæ i elastycznie wprowadzaæ do standardów. Tymczasem u nas nie przenosi siê to do instytucji, która tworzy standardy. Dam przyk³ad: PKA, dokonuj±ca przed laty akredytacji kierunku matematyka na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki UW, zarzuci³a nam brak w programie przedmiotu fizyka, podczas gdy mieli¶my grupê przedmiotów do wyboru z zakresu dyscyplin stosuj±cych zaawansowane metody matematyczne. Jedn± z nich by³a oczywi¶cie fizyka, ale nie by³a obligatoryjna.
Je¿eli minister zechce mieæ cia³o opiniodawcze w postaci Rady G³ównej Szkolnictwa Wy¿szego i Nauki, a ¶rodowisko chcia³oby mieæ takie przedstawicielstwo, to nie ma ¿adnych przeszkód. Podobnie nie wspominamy o konferencjach rektorów, które z ca³± pewno¶ci± mog± nadal odgrywaæ istotn± rolê. A mo¿e np. dziekani wydzia³ów przyrodniczych zechc± stworzyæ podobn± „poziomkê”? Istnieje taka w skali europejskiej.
Minima kadrowe zostaj±?
– Minima kadrowe s± inaczej zdefiniowane. Pañstwowa Komisja Akredytacyjna akceptuj±c dany program ocenia, czy uczelnia ma zasoby kadrowe i materialne, aby ten program poprowadziæ. Odchodzimy od sztywnego okre¶lania wymagañ ilo¶ciowych co do stopni naukowych i tytu³ów kadry. W uczelniach niepublicznych zatrudnia siê nieraz profesorów, którzy maj± symboliczne obowi±zki dydaktyczne, natomiast s³u¿± do formalnego wype³niania minimów kadrowych. Postulujemy natomiast ocenianie przez Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych osi±gniêæ badawczych uczelni w danej dziedzinie w okresie kilku lat poprzedzaj±cych dokonywanie ocenê. Podstaw± akredytacji programu akademickiego, a tym bardziej badawczego, jest to, aby uczelnia mia³a dostatecznie wysok± ocenê dzia³alno¶ci naukowej.
A pensum godzin pracownika?
– Odchodzimy od wyznaczanego ustaw± pensum godzin dydaktycznych. To pozostawiamy w gestii uczelni i najlepiej, ¿eby regulowa³a to umowa o pracê z danym pracownikiem, ewentualnie pewna forma uk³adu zbiorowego.
Pada propozycja, aby kadra akademicka mog³a podejmowaæ pracê u innego pracodawcy w wymiarze co najwy¿ej 1/2 etatu, a i to wymaga³oby zgody w³adz uczelni.
– Wieloetatowo¶æ to jedna z najbardziej obci±¿aj±cych patologii obecnego systemu. Chyba w ¿adnym rozwiniêtym kraju nie istnieje w takiej skali. Przecie¿ nie ma wówczas mowy o prowadzeniu prawdziwych badañ naukowych ani porz±dnej dydaktyce. Proponujemy, aby etatowe zatrudnienie poza uczelni± by³o dopuszczalne tylko w wymiarze 1/2 etatu. Jednak taka dzia³alno¶æ dydaktyczna i badawcza, podejmowana poza macierzyst± uczelni± w formie etatowej lub umów cywilnoprawnych, wymaga³aby zgody jej w³adz. Proponujemy równocze¶nie, aby uczelnie publiczne same ustala³y p³ace i nie obowi±zywa³y ich przepisy ustawy o wynagrodzeniach w sferze bud¿etowej. Dobrzy gospodarze bêd± mogli godnie wynagradzaæ pracowników po¶wiêcaj±cych ca³y swój czas macierzystej uczelni.
Mamy ca³y szereg daleko id±cych propozycji. Przedstawili Pañstwo tak¿e harmonogram ich wdra¿ania. Od czego zaczynamy, a na czym koñczymy?
– Wstêpnie zak³adamy, ¿e okres do koñca roku 2012 bêdzie przeznaczony na przygotowania legislacyjne, a lata 2013−2020 na stopniowe, ewolucyjne wdra¿anie nowych rozwi±zañ. Proszê jednak pamiêtaæ, ¿e reformy bêd± realizowane wed³ug strategii rz±dowej, która zapewne uwzglêdni zarówno projekt Fundacji Rektorów Polskich, jak i nasz, a tak¿e debatê, która wokó³ tych projektów siê przetoczy. Bardzo liczymy na to, ¿e wyraziste koncepcje, które przedstawili¶my, sprowokuj± powa¿n±, merytoryczn± dyskusjê z udzia³em przedstawicieli ró¿nych ¶rodowisk.
Co siê wydarzy ze strategi± w najbli¿szym czasie?
– Zgodnie z umow±, jak± konsorcjum E&Y i IBnGR zawar³o z ministerstwem, luty 2010 bêdzie okresem konsultacji. Mamy listê osób i podmiotów instytucjonalnych – zarówno ze ¶wiata akademickiego, jak i otoczenia spo³ecznego i biznesu – z którymi bêd± konsultowane nasze propozycje. Strategia bêdzie te¿ recenzowana przez londyñski Centre for Higher Education Studies. Po konsultacjach powstanie druga wersja strategii i wraz z innymi opracowaniami projektu, trafi do ministerstwa.
Pod koniec ub.r. minister Barbara Kudrycka opublikowa³a w szeregu czo³owych polskich gazet seriê artyku³ów dotycz±cych planowanych reform w szkolnictwie wy¿szym. W tek¶cie w „Rzeczpospolitej” deklaruje, ¿e gotowa jest za³o¿yæ siê, i¿ w 2020 roku, o którym jest mowa w strategii, najlepsze polskie uczelnie znajd± siê w¶ród piêædziesiêciu najlepszych uczelni w Europie. Odpowiadaj±c na tê propozycjê rektor Krzysztof Paw³owski z Nowego S±cza podj±³ zak³ad pisz±c, ¿e jego zdaniem tak siê niestety nie stanie, g³ównie na skutek braku rzeczywistej konkurencji w polskim szkolnictwie wy¿szym. Je¶li zaproponowane przez Pañstwa zmiany zostan± wprowadzone, kto, w Pana ocenie, wygra ten zak³ad?
– Wbrew pozorom, rok 2020 nie jest odleg³± dat±, a ¶wiat z pewno¶ci± nie bêdzie sta³ w miejscu, ale wierzê, ¿e wprowadzenie wszystkich naszych propozycji da polskim uczelniom realn± szansê, ¿eby o takie miejsce powalczyæ. To jest z pewno¶ci± wa¿ne, ale dla mnie nie mniej wa¿ne jest zwiêkszenie szans m³odzie¿y z ma³ych o¶rodków i defaworyzowanych ¶rodowisk na otrzymanie pe³nowarto¶ciowego wykszta³cenia i otwarcie jej drogi do elitarnych uczelni w kraju i za granic±.