Jesieni± 2008 r. G³ówny Urz±d Statystyczny RP opublikowa³ dokument Szko³y wy¿sze i ich finanse w 2007 r. Na stronie 244 znajdziemy Tabelê 2. Wydatki publiczne na szkolnictwo wy¿sze w Polsce w latach 1995−2007. Zsumowanie danych w kolumnie „wydatki” prowadzi do nastêpuj±cego wyniku: 82 mld 937 mln. Uwzglêdnienie wydatków z roku 2008 i 2009 – przyjmijmy arbitralnie (dla równego rachunku) kwotê 17 mld 063 mln – pozwala stwierdziæ, ¿e w ci±gu ostatnich 15 lat szkolnictwo wy¿sze RP kosztowa³o podatników przynajmniej 100 mld z³otych (s³ownie: sto miliardów z³otych). Trzeba od razu powiedzieæ, i¿ lwi± czê¶æ tych pieniêdzy zu¿y³ krajowy system edukacji wy¿szej.
Nale¿y zadaæ pytanie, czy pieni±dze te wydano sensownie w ka¿dym z mo¿liwych aspektów? Czy w wymiarze ekonomicznym uzyskali¶my zak³adane korzy¶ci? Czy nasza gospodarka zdoby³a nowe i znacz±ce rynki zbytu na to wszystko, co produkowaæ mo¿e nowoczesna gospodarka zasilana zdobyczami rodzimej nauki, zatrudniaj±ca miliony osób z wy¿szym wykszta³ceniem? Czy do Polski nap³ynê³y kapita³y z tych ga³êzi, które na ¶wiecie uznaje siê za wiod±ce w dziedzinie nowych i najnowszych technologii? Czy eksport opracowanych przez naszych naukowców technologii (ogólniej – szeroko rozumianej wiedzy naukowej, w tym patentów i rezultatów tzw. badañ podstawowych) przyniós³ krajowi jakiekolwiek korzy¶ci?
Na pocz±tku listopada 2009 r. odby³a siê w Szanghaju trzecia ju¿ miêdzynarodowa konferencja (International Conference on World−Class Universities) organizowana przez uniwersytet Jiao Tong, który szerszej publiczno¶ci znany jest z przygotowywanych od 6 lat list rankingowych ¶wiatowych uniwersytetów (szkó³ wy¿szych). Przedmiotowa lista – zwana czêsto szanghajsk± – przygotowywana jest od 2003 r. Ocenianych jest (obecnie) oko³o 1000 szkó³ wy¿szych z ca³ego ¶wiata, a lista 500 najlepszych publikowana jest ka¿dego roku w sieci; dostêpne s± tam te¿ wykazy z lat poprzednich. Metodologia i kryteria sporz±dzania rankingu opisane s± w witrynie ARWU. Nie widaæ ¿adnych powodów, dla których jedno i drugie mog³oby zostaæ zakwestionowane, zatem rezultaty pracy tej instytucji (lista i inne wykazy) nale¿y uznaæ za wa¿ne (co najmniej powa¿ne).
Lista 500 najlepszych szkó³ wy¿szych na ¶wiecie w 2009 roku zdominowana jest przez USA – 152 jednostki. Dalej – wymieñmy tylko najbardziej licz±ce siê kraje: Kanada (22 jednostki), Francja (23 jednostki), Niemcy (40 jednostek), Wielka Brytania (40 jednostek), Szwecja i Hiszpania (po 11 jednostek), W³ochy (21 jednostek), Chiny (18 jednostek – nie licz±c Hong−Kongu i Tajwanu), Australia (17 jednostek), Japonia (31 jednostek). Jako ciekawostki wymieñmy jeszcze Now± Zelandiê (5 jednostek), Po³udniow± Koreê (9 jednostek), Tajwan (7 jednostek), Hong−Kong (5 jednostek), Finlandiê (5 jednostek), Szwajcariê (8 jednostek). W wykazie 2009 znajdziemy te¿ 2 (s³ownie: dwie) polskie szko³y wy¿sze: Uniwersytet Jagielloñski i Uniwersytet Warszawski. W roku 2003 i 2005 znale¼æ tam mo¿na by³o jeszcze Uniwersytet Wroc³awski. Miejsca ni¿sze ni¿ Polska zajmuj±: Indie, Chile, Portugalia, Iran, Arabia Saudyjska, S³owenia, Turcja.
W pierwszej setce najlepszych szkó³ wy¿szych na ¶wiecie 2009 (klasyfikacja ogólna – Performance in Academic Ranking of World Universities) znajdziemy 55 uczelni amerykañskich (USA), 11 brytyjskich, 5 japoñskich, 5 niemieckich, 4 kanadyjskie, 3 szwajcarskie, 3 francuskie, 3 szwedzkie, 3 australijskie, 2 duñskie, 2 holenderskie, 1 izraelsk±, 1 norwesk±, 1 fiñsk±, 1 rosyjsk±. W drugiej setce wykazu znajdziemy kolejnych 36 uczelni z USA, 12 brytyjskich, 9 niemieckich, 7 holenderskich, 4 belgijskie, 4 japoñskie, 4 w³oskie, 4 francuskie, 3 szwajcarskie, 3 izraelskie, 3 australijskie, 2 kanadyjskie, 1 szwedzk±, 1 tajwañsk±, 1 singapursk±, 1 brazylijsk±, 1 meksykañsk±, 1 po³udniowokoreañsk±, 1 duñsk±, 1 hiszpañsk±, 1 argentyñsk±. Oba polskie uniwersytety znalaz³y swoje miejsce w czwartej setce: UJ – 326 pozycja, UW – 397.
Poza wymienionym wy¿ej Performance in Academic Ranking of World Universities publikowane s± dwa dodatkowe wykazy, mianowicie Performance in Academic Ranking of World Universities by Broad Subject Fields oraz Performance in Academic Ranking of World Universities by Subject Fields. W pierwszym z nich ustala siê pozycjê jednostki uwzglêdniaj±c osi±gniêcia w: Natural Sciences and Mathematics (SCI), Engineering/Technology and Computer Sciences (ENG), Life and Agriculture Sciences (LIFE), Clinical Medicine and Pharmacy (MED), Social Sciences (SOC). Wykaz drugi (z klasy szczegó³owych) ustala pozycjê jednostki uwzglêdniaj±c jej osi±gniêcia w: Mathematics, Physics, Chemistry, Computer Science, Economics/Business. Ze stu jednostek ujêtych w rankingu SCI, 54 pozycje zajmuj± uczelnie z USA, resztê dziel± miêdzy siebie Japonia, Szwajcaria, Wielka Brytania, Francja, Kanada, Australia, Niemcy, Holandia, Izrael, Dania, W³ochy, Szwecja, Tajwan, Singapur, Korea Po³udniowa.
W rankingu ENG – 43 pozycje zajmuj± Amerykanie, 8 – Brytyjczycy, 5 – Kanadyjczycy, 5 – Japoñczycy, 4 – Chiñczycy, 4 – Tajwañczycy, 3 – Holendrzy, 3 – Szwedzi, 3 – Izraelczycy, 3 – Hong Kong, 3 – Australijczycy, 3 – Koreañczycy, 2 – Szwajcarzy, 2 – Hindusi, 2 – Belgowie, 2 – Singapurczycy. Reszta miejsc nale¿y do: Francji, W³och, Niemiec, Danii.
Rankingi LIFE, MED i SOC wygl±daj± podobnie: USA – 58, 55, 70; Wielka Brytania – 10, 11, 11; Japonia – 3, 2, 0; Kanada – 5, 5, 8; Holandia – 2, 4, 4; Australia – 4, 3, 1 etc., etc. Polskie uczelnie nieobecne.
Performance in Academic Ranking of World Universities by Subject Fields powiela w istocie siatkê obu wcze¶niejszych wykazów. I tak w Mathematics, Physics, Chemistry, Computer Science, Economics/Business USA zajmuj± odpowiednio – 55, 48, 45, 54, 68 (miejsc); Wielka Brytania – 7, 10, 9, 5, 9; Kanada – 3, 5, 5, 6, 8; Niemcy – 6, 7, 8, 1, 2; Chiny – 3, 1, 4, 11, 1; Japonia – 3, 7, 7, 1, 0; Francja – 9, 4, 1, 0, 2; Izrael – 3, 3, 3, 5, 2; Holandia – 1, 3, 4, 4, 4; W³ochy – 3, 4, 2, 1, 0; Szwajcaria – 2, 3, 2, 2, 0; Australia – 2, 2, 3, 0, 0; Szwecja – 0, 3, 2, 1, 1; Hiszpania – 1, 1, 3, 1, 0; Dania – 1, 1, 1, 1, 1; Singapur – 1, 0, 0, 2, 1; Belgia – 0, 0, 0, 1, 1; Indie – 0, 0, 1, 1, 0; Korea Po³udniowa – 0, 1, 0, 1, 0; Finlandia – 0, 1, 0, 0, 0; Grecja – 0, 0, 0, 1, 0; Norwegia – 0, 0, 0, 1, 0; Rosja – 1, 0, 0, 0, 0. Polskie uczelnie nie wesz³y do ¿adnego wykazu.
W mijaj±cym pó³roczu w kilku krajach Europy hucznie ¶wiêtowano 20−lecie rozkucia siê z upokarzaj±cych pêt porz±dku poja³tañskiego i zwyciêstwa nowego (starego) ³adu politycznego. Tak¿e my, nad ukochan± Wis³±, po raz kolejny cieszyli¶my siê z powrotu do cywilizowanego ¶wiata, z ponownego zespolenia siê z kultur± pó³nocnoatlantyck± – tak wielce zas³u¿on± dla ogólnocywilizacyjnego rozwoju planety. W tym samym czasie, w znacznym oddaleniu od nadwi¶lañskich fajerwerków i ha³a¶liwych, okoliczno¶ciowych wiwatów przygotowywano kolejny Academic Ranking of World Universities. I wtedy okaza³o siê, ¿e ¶wiat, do którego tak bardzo pragnêli¶my niegdy¶ nale¿eæ i do którego od 20 ju¿ lat nale¿ymy, dokona³ oceny naszych dokonañ intelektualnych, i ¿e jej wyniki s± dla nas bardzo niekorzystne. Oto du¿y kraj europejski, czyli Polska, posiada zaledwie 2 szko³y wy¿sze zajmuj±ce bardzo dalekie miejsca na li¶cie piêciuset najlepszych uczelni ¶wiata. Ponadto w ¿adnej z nich nie odnotowano jakichkolwiek licz±cych siê rezultatów w kluczowych dla nauki ¶wiatowej dyscyplinach i polach badawczych. Powstaje pytanie, jak to siê staæ mog³o, jak do tego dosz³o? Jak to mo¿liwe, ¿e 100−miliardowa inwestycja ostatnich 15 lat skutkuje tak mizernymi rezultatami?
Za zrozumia³y uznaæ nale¿y odruch niedowierzania i sprzeciwu: to niemo¿liwe! W odleg³ym Szanghaju nie bardzo wiedz± o naszych sukcesach naukowych, nie poinformowano ich, nie otrzymali na czas nale¿ytej informacji etc. Wynik rankingu to zwyczajna pomy³ka – nieporozumienie. Kiedy ju¿ och³oniemy, gdy wysapiemy swoj± z³o¶æ i niedowierzanie, mo¿emy siê zastanowiæ, czy istnieje jaki¶ powa¿ny powód, dla którego zaprezentowane wcze¶niej dane mog³yby byæ istotnie niekompletne, nieprawdziwe lub/i zmanipulowane. Czy powtarzaj±cy siê od 6 lat rezultat nie odzwierciedla aby rzeczywistej kondycji nauki polskiej, co wyraziæ mo¿na jak¿e prost± fraz±: „nie ma nas tam (lista szanghajska), bo nic wa¿nego nie robimy i nie zrobili¶my”?
Gdzie jest prawda? Czy istotnie, jak pragnie tego umys³owo¶æ przeciêtna, le¿y sobie spokojnie gdzie¶ po¶rodku?
Niepoprawni admiratorzy nadwi¶lañskiej doskona³o¶ci mog± z przekonaniem o¶wiadczaæ, ¿e w jednej przynajmniej sprawie uzyskano wyniki ponadprzeciêtne: w swej niemal¿e 20−letniej historii system edukacji wy¿szej RP wyprodukowa³ 4−milionow± armiê posiadaczy dyplomu akademickiego. Przyznaæ trzeba, ¿e w wymiarze liczbowym jest to wynik imponuj±cy, lecz nie wolno nie zapytaæ, czy osi±gniêcie to – np. w wymiarze jako¶ciowym – wolne jest od wszelkich wad? Czy rzeczywi¶cie polskie uniwersytety i pozosta³e szko³y wy¿sze „produkuj±” absolwentów na poziomie ¶wiatowym – przynajmniej europejskim?
Hmm. Zastanówmy siê przez chwilê. Jeden z wielu przes±dów funkcjonuj±cych w ¶rodowisku akademickim g³osi, ¿e jako¶æ kszta³cenia na poziomie wy¿szym w prosty sposób zale¿y od jako¶ci prowadzonych badañ naukowych. Uwzglêdniaj±c wymagania stawiane przez umys³owo¶æ przeciêtn± powiedzieæ mo¿na, ¿e wysoki poziom wykszta³cenia wy¿szego uzyskuje siê w takiej szkole, gdzie na wysokim poziomie prowadzone siê badania naukowe. Je¶li zatem uznamy wa¿no¶æ rankingu szanghajskiego, wtedy musimy przyj±æ tezê, i¿ system edukacji wy¿szej RP kszta³ci studentów na wyj±tkowo kiepskim poziomie.
Pojawia siê pytanie, czy mo¿na odrzuciæ lub zignorowaæ ranking szanghajski? Pewnie mo¿na, ale trzeba siê wówczas zastanowiæ, co zrobimy, gdy ¶wiat – w ka¿dym razie ta jego czê¶æ, która przedmiotowe wyniki przyjmuje z pokor± i ze zrozumieniem (jako oczywiste) – naszego odrzucenia (zignorowania) nie zaakceptuje. Co zrobimy, gdy pojawi± siê negatywne oceny takiej postawy, a jedna z najoglêdniej wyra¿onych opinii zawieraæ bêdzie stwierdzenia, ¿e mianowicie ¶wiat szanuje nasze subiektywne przekonanie o wa¿no¶ci prowadzonych w Polsce badañ, lecz zainteresowany jest innymi badaniami?
Rozwój gospodarki ¶wiatowej marginalizuje znaczenie gospodarek narodowych. Ci±gle jeszcze narodowe terytoria geograficzne zdominowane zostaj± przez globalny organizm gospodarczy, który funkcjonuje wedle jako¶ciowo nowych standardów. System ten potrzebuje te¿ nowych jako¶ciowo form wytwarzania wiedzy.
Pisa³em ju¿ przy innej okazji: „W gospodarce towarowo−pieniê¿nej, zw³aszcza na dzisiejszym etapie jej rozwoju, wiedzê mo¿na wytworzyæ w taki sam (w istocie) sposób, jak wiêkszo¶æ innych, zaawansowanych technicznie i technologicznie produktów. Anga¿uje siê ¶rodki finansowe (warto¶æ kapita³ow±) – niekiedy znaczne – w budowê i wyposa¿enie laboratoriów naukowych, zatrudnia siê uczonych, specjalistów i po jakim¶ czasie – tak jest w ka¿dym normalnie prowadzonym biznesie – uzyskujemy produkt, jakie¶ rozwi±zanie techniczno−technologiczne, now± technologiê, nowe materia³y i surowce do produkcji, ro¶liny, chemikalia etc.; niekiedy produktem jest tylko »czysta teoria«. Sprzedajemy go zamawiaj±cemu, je¶li taki by³, lub oferujemy do sprzeda¿y na rynku towarowo−pieniê¿nym jak ka¿dy innym towar (...)”.
Ranking szanghajski zdaje siê byæ najbardziej spektakularnym, namacalnym, choæ po¶rednim „dowodem” na to, ¿e globalny proces wytwarzania wiedzy zdominowany jest przez kapita³ kontrolowany przez ludzi i instytucje pañstwowe pomieszczone na wybranych terytoriach geograficznych (g³ównie USA, czê¶æ Europy, czê¶æ Azji). Fakt ten uzasadnia przekonanie, co analizujê i staram siê pokazaæ we wspomnianym tek¶cie, ¿e dzisiejszy (wspó³czesny) spo³eczny podzia³ pracy „nominuje”, je¶li tak wolno powiedzieæ, niektóre tylko zbiorowo¶ci i wybrane terytoria jako miejsca wytwarzania wiedzy o fundamentalnym znaczeniu dla kontroluj±cych globalny proces gospodarczy, wiedzy, od której zale¿y oczekiwany wska¼nik reprodukcji globalnej warto¶ci kapita³owej. W³a¶ciwie wszystko wskazuje na to, ¿e terytorium geograficzne RP i funkcjonuj±ca tu zinstytucjonalizowana nauka akademicka nie znajduj± siê w zasiêgu wzroku grona „nominowanych”. Taki stan rzeczy musi determinowaæ i zapewne determinuje interesuj±ce stany rzeczy.
Dokument o nazwie Wydatki bud¿etu pañstwa na rok 2009. Zestawienie zbiorcze wed³ug dzia³ów, opublikowany w sieci na pocz±tku roku kalendarzowego 2009, zawiera zapis podsumowuj±cy plan na 2009 ogó³em, gdzie znajdziemy wynik 321 221 112 (w tys. z³). Mo¿na za³o¿yæ, ¿e pierwotny plan bud¿etu pañstwa przewidywa³ wydatki w wysoko¶ci 321 mld z³ (trzysta dwadzie¶cia jeden miliardów).
W pracy o tytule Koniec cz³owieka Francis Fukuyama podaje, ¿e „Amerykañski przemys³ biotechnologiczny wyda³ w 2000 roku niemal 11 miliardów dolarów na badania naukowe. Przemys³ ten od 1993 roku podwoi³ swoje rozmiary i obecnie zatrudnia ponad 150 tysiêcy ludzi”. Z oficjalnych biuletynów Microsoftu dowiadujemy siê, ¿e od wielu lat firma ta wydaje ka¿dego roku na badania 6 mld dolarów. Lu¼ne szacunki budowane na podstawie oficjalnych, ujawnianych w sieci deklaracji jednostek naukowo−badawczych, uniwersytetów czy – ogólniej mówi±c – „przemys³ów” wytwarzania wiedzy w USA pozwalaj± z przekonaniem o¶wiadczaæ, ¿e wydatki tego sektora gospodarki przekraczaj± wszystkie wydatki bud¿etu pañstwa RP, czyli kwotê circa 100 mld dolarów rocznie.
Pojawia siê pytanie, czy mo¿liwe jest, czy w ogóle ma sens porównywanie takiego potencja³u naukowego z jakimkolwiek innym – tak¿e z polskim?