Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Reforma szkolnictwa wy¿szego uda siê wtedy, kiedy stworzymy system, w którym uczelnie bêd± mia³y wiêksz± ni¿ obecnie autonomiê, ale bêd± musia³y konkurowaæ o pieni±dze na naukê, o prowadzenie dydaktyki. Tak¿e wtedy, kiedy uczelniom bêdzie siê op³aca³o dobrze kszta³ciæ oraz osi±gaæ dobre wyniki naukowe.

Sprawd¼my, co kto zrobi³

Rozmowa z prof. Maciejem ¯yliczem,prezesem Fundacji na rzecz Nauki Polskiej

Oprócz osi±gniêæ naukowych i funkcji prezesa Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, jest Pan znany tak¿e z tego, ¿e od kilkunastu lat uczestniczy w ró¿nych gremiach i zespo³ach dziel±c siê swoimi przemy¶leniami na temat modelu funkcjonowania polskiej nauki i koniecznych w niej zmian. Tymczasem mam przed sob± Pañski du¿y tekst, zatytu³owany „O reformie szkolnictwa wy¿szego”, w którym – jak Pan sam pisze – w³±cza siê Pan po raz pierwszy w dyskusjê o przysz³o¶ci polskich uczelni.

– To jest artyku³, który napisa³em w ostatnie wakacje i z³o¿y³em do publikacji w „Nauce Polskiej”, roczniku wydawanym przez Kasê im. Józefa Mianowskiego – Fundacjê Popierania Nauki. Rozes³a³em go wówczas – w sierpniu ubieg³ego roku – do kilkunastu osób, które s± mocno zaanga¿owane w zmiany polskiej rzeczywisto¶ci, w tym do Pani Minister i do przedstawicieli konsorcjów, które rozpoczyna³y wówczas pracê nad tworzeniem strategii dla szkolnictwa wy¿szego do roku 2020. Jest on te¿ dostêpny przy moim biogramie na stronie FNP.

Ja trafi³em na niego w materia³ach podczas zorganizowanej w po³owie lutego przez FNP konferencji z cyklu Fundacji Dyskusje o Nauce pt. „Sporne kwestie strategii rozwoju nauki i szkolnictwa wy¿szego”. By³a to zreszt± konferencja, która rozpoczê³a publiczn± debatê po przedstawieniu dwu strategii przez konsorcja skupione wokó³ Konferencji Rektorów Akademickich Szkó³ Polskich i Fundacji Rektorów Polskich na czele z prof. Jerzym Wo¼nickim oraz firm Ernst & Young i Instytutu Badañ nad Gospodark± Rynkow± z prof. Stefanem Jackowskim, a ten artyku³ doskonale siê w tê dyskusjê wpisywa³.

– Choæ teraz zajmujê siê g³ównie nauk±, to w zwi±zku z tocz±c± siê dyskusj± chcia³em zabraæ g³os tak¿e w sprawach szkolnictwa wy¿szego. Uwa¿am, ¿e mam do tego prawo, poniewa¿ blisko 30 lat przepracowa³em w Uniwersytecie Gdañskim, a w pierwszej kadencji lat 90., kiedy tworzy³ siê obecny system, by³em prorektorem do spraw nauki i wspó³pracy zagranicznej. Znam te¿ do¶æ dobrze ¶rodowisko. Nie jestem oczywi¶cie osob±, która ma patent na rozwi±zanie wszystkich problemów, zw³aszcza ¿e jest kilka, których tak¿e te moje propozycje nie rozwi±zuj± – na przyk³ad kontrola jako¶ci kszta³cenia. Ale nie rozwi±zuj± ich tak¿e te dwie przedstawione w³a¶nie strategie. Poszukiwanie najlepszych rozwi±zañ wielu kwestii to jest, moim zdaniem, rzecz, nad któr± wszyscy musimy w tocz±cej siê dyskusji pracowaæ.

Artyku³ stawia wiele daleko id±cych propozycji i ma bardzo charakterystyczny pocz±tek. Czytamy tam, ¿e do jego stworzenia zdopingowa³a Pana rozmowa z jednym z rektorów polskich uczelni, który uwa¿a³, ¿e ¿adna wielka reforma szkolnictwa wy¿szego nie jest potrzebna, wystarczy zwiêkszyæ nak³ady finansowe z bud¿etu pañstwa, a uczelnie sobie poradz±.

– Czê¶æ z moich kolegów uwa¿a, ¿e nie jest u nas a¿ tak ¼le, wystarczy³oby lepsze finansowanie i byæ mo¿e jakie¶ niewielkie zmiany obecnie obowi±zuj±cych zasad, bo kszta³cimy dobrze i przy lepszym finansowaniu jeste¶my w stanie konkurowaæ z najlepszymi i odnosiæ miêdzynarodowe sukcesy. Moim zdaniem jest zupe³nie inaczej i aby¶my byli w stanie sprostaæ miêdzynarodowej konkurencji, musi pojawiæ siê wiele zupe³nie nowych mechanizmów. Dlatego uwa¿am za ogromnie wa¿ne, ¿e pojawi³y siê dwie zaprezentowane niedawno strategie. Mo¿emy je krytykowaæ, mo¿emy uwa¿aæ, ¿e który¶ projekt nie idzie dostatecznie daleko, a inny proponuje z³e rozwi±zania, ale to, ¿e dzi¶ nad nimi dyskutujemy, jest niew±tpliwie osi±gniêciem i krokiem w dobrym kierunku.

Na konferencji toczy³ siê spór o przymiotniki: czy mamy do czynienia ze strategiami „¶rodowiska” i „konsultantów”, czy raczej „rektorsk±” i „eksperck±”. To byæ mo¿e ma³o istotne, ale jako¶ symptomatyczne – nie skupiamy siê na najlepszych rozwi±zaniach.

– W gruncie rzeczy obie strategie napisane s± przez przedstawicieli ¶rodowiska akademickiego, bo taka jest natura spraw akademickich i ich skomplikowanie, ¿e trudno mieæ pe³niê kompetencji bêd±c spoza tego ¶rodowiska. Zgadzam siê, ¿e najwa¿niejsze jest teraz wypracowanie dobrych rozwi±zañ i jednej wspólnej strategii, która bêdzie mog³a byæ przyjêta przez rz±d jako strategia narodowa na najbli¿sze 10 lat.

Co jest wed³ug Pana najbardziej potrzebne, ¿eby uzdrowiæ sytuacjê, choæby zmieniæ te kiepskie miejsca w miêdzynarodowych zestawieniach i rankingach?

– Reforma szkolnictwa wy¿szego uda siê wtedy, kiedy stworzymy system, w którym z jednej strony uczelnie bêd± mia³y wiêksz± ni¿ obecnie autonomiê (zniesienie pensum, siatki p³ac, pañstwowych dyplomów magistra itp.), ale bêd± musia³y konkurowaæ o pieni±dze na naukê, o prowadzenie dydaktyki. Tak¿e wtedy, kiedy uczelniom bêdzie siê op³aca³o dobrze kszta³ciæ oraz osi±gaæ dobre wyniki naukowe. Dobrze – znaczy: na poziomie ¶wiatowym. I w obu obszarach bêdzie siê liczyæ nie ilo¶æ, ale jako¶æ. To musi byæ system dzia³aj±cy od do³u, motywuj±cy, a nie narzucaj±cy dzia³ania od góry, nakazowo−rozdzielczy. Trzeba go skonstruowaæ tak, aby po stronie uczelni by³a chêæ dzia³ania w obu tych kierunkach.

Miêdzynarodowe rankingi, w których wyra¼nie odstajemy od ¶wiatowej czo³ówki, stanowi³y, moim zdaniem, zimny prysznic dla ¶rodowiska i mia³y du¿y wp³yw na spo³eczny odbiór uczelni i ich wizerunek w mediach, zw³aszcza w prasie. W rankingu szanghajskim nasze najlepsze uczelnie plasuj± siê w czwartej setce na ¶wiecie.

Ale przez ostatnie dwadzie¶cia lat startowali¶my w trochê innym wy¶cigu, zmuszaj±cym uczelnie, na skutek zastosowanego algorytmu, do przyjmowania jak najwiêkszej liczby studentów, bo to zwiêksza³o dotacjê. A tu jeste¶my poddawani ocenie w kategorii dzia³alno¶ci naukowej. Pada te¿ argument, ¿e artyku³y czy analizy prasowe s± niekompetentne, uproszczone i stronnicze.

– Obojêtne, czy kryteria szanghajskie s± dobrze wymy¶lone, czy ¼le i czy oceny prasowe s± obiektywne, czy nie, to podstawowy fakt jest taki, ¿e najzdolniejsi m³odzi ludzie wyje¿d¿aj± z Polski pos³uguj±c siê przy wyborze uczelni tym i podobnymi rankingami. To samo dzieje siê w innych krajach – rankingi s³u¿± do dokonywania wyborów. Wiem o tym, bo dotyczy to tak¿e m³odych osób, które znam. M³odzi ludzie na tej podstawie podejmuj± decyzje o studiach czy sta¿ach nie w Polsce, a poza jej granicami. Odp³ywaj± najzdolniejsi m³odzi Polacy i to jest dla mnie najmocniejszy argument za zmian± systemu, po to, by oni chcieli studiowaæ w Polsce lub po studiach wróciæ do naszego kraju. Wiele rzeczy trzeba zrobiæ, aby tak by³o, ale musimy zacz±æ to robiæ, a nie przekonywaæ siê, ¿e nie jest ¼le.

Co powinni¶my zatem, Pana zdaniem, zmieniæ?

– Problemów jest oczywi¶cie wiele i to pokaza³y tak¿e analizy obecnego stanu rzeczy zawarte w obu strategiach. Moim zdaniem konieczne jest wprowadzenie przede wszystkim niezwykle prostego rozwi±zania – piszê o tym we wspomnianym artykule. Wystarczy co dwa, trzy czy cztery lata – w zale¿no¶ci od tego, jak siê umówimy – porz±dnie sprawdzaæ, co ludzie zatrudnieni w uczelniach przez ten czas zrobili w zakresie dydaktyki i nauki. ¯adne zakazy, na przyk³ad ograniczaj±ce wieloetatowo¶æ, nie zadzia³aj±. Je¿eli ludzie bêd± mieæ ¶wiadomo¶æ, ¿e pracuj±c na kilku etatach nie przejd± weryfikacji, to siê porz±dnie zastanowi±, czy warto traciæ pracê w swoim pierwszym miejscu zatrudnienia. Wystarczy daæ dobr± pensjê, sprawdzaæ co kilka lat, co kto zrobi³, i tych, którzy nic nie robi±, a jest ich pewnie 30−40 proc., wyrzucaæ.

Kierunek jest na pewno dobry, ale nie jestem pewien, czy to wystarczaj±ca recepta. Jeden z podstawowych problemów polega na tym, ¿e, o ile wiemy, w jakim obszarze siê poruszaæ je¶li chodzi o ocenê badañ naukowych, a co najwy¿ej dyskutujemy, jak dobrze skonstruowaæ kryteria oceny parametrycznej, to nie ma dzi¶ miernika, który odpowiada³by na pytanie: co to znaczy dobrze kszta³ciæ? I sk±d rektor ma wzi±æ tê dobr± pensjê? Gdyby móg³, to zapewne ju¿ by j± da³.

– To prawda, ¿e nie mamy mierników dobrego kszta³cenia. Musimy je wypracowaæ. W swoich propozycjach przedstawiam przede wszystkim informacjê statystyczn± o losach absolwentów poszczególnych uczelni/wydzia³ów, w tym o sp³acanych przez nich kredytach i miejscu na rynku pracy. Je¿eli absolwent jest w stanie sp³acaæ zaci±gniêty kredyt, to znaczy, ¿e daje sobie dobrze radê. Pieni±dze na lepsze p³ace powinny pochodziæ z redukcji zbêdnego zatrudnienia, tych niepracuj±cych dostatecznie wydajnie, oraz z grantów, których zdobywanie musi byæ obowi±zkiem ka¿dego pracownika.

Problem sposobu zatrudnienia i zwolnieñ w polskiej rzeczywisto¶ci akademickiej i przy obowi±zuj±cym kodeksie pracy jest do¶æ trudny do rozwi±zania – poczynaj±c od zatrudnienia przez mianowanie i nadmiaru kadry na niektórych wydzia³ach, przez konieczno¶æ dwukrotnej negatywnej oceny, po procesy s±dowe.

– To prawda, ¿e rektorów ogranicza g±szcz przepisów, w tym prawa pracy, ale jest oczywiste, ¿e powinno siê zwolniæ tych, którzy obecnie nie pracuj± dostatecznie wydajnie w dydaktyce i nauce. Poza tym mówimy o rzeczywisto¶ci po wprowadzeniu koniecznych zmian, tak¿e w prawie pracy i przej¶ciu na system kontraktów. Mam nadziejê, ¿e ona bêdzie inna. Poza tym, ju¿ teraz rektor mo¿e zatrudniæ, na przyk³ad profesora, na dwóch 4−letnich kontraktach, a dopiero pó¼niej na czas nieokre¶lony.

Jest gdzie¶ w ¶rodowisku trudno¶æ z zaakceptowaniem prawdziwych regu³ konkurencji i mechanizmów twardego oceniania, choæby przy zatrudnianiu po raz pierwszy w uczelni. U nas przyj±³ siê system czêsto pozornych konkursów i zatrudnienia w³asnego magistranta czy doktoranta, podczas gdy w wielu krajach jest to rzeczywista rywalizacja z wbudowanym mechanizmem zmiany uczelni lub koniecznego kilkuletniego sta¿u podoktorskiego w innym o¶rodku.

– Mechanizm zatrudniania po przynajmniej dwuletnim „post−doc” po to, by zerwaæ z zatrudnianiem „swoich”, musi zostaæ wprowadzony do naszego systemu i to jest bezdyskusyjne. On siê pojawia w propozycji strategii zespo³u prof. Jackowskiego. To jest zreszt± problem nie tylko Polski. Widzia³em to bêd±c cz³onkiem Europejskiej Rady Biologii Molekularnej. Tak¿e na ¶wiecie s± tu ró¿ne kwestie, np. wyjazdów na sta¿ podoktorski (post−doc) kobiet maj±cych rodziny i dzieci, którym o wiele trudniej przenie¶æ siê do innego o¶rodka czy za granicê. Tworzy siê wówczas dodatkowe regu³y, ale zasada jest utrzymana.

System wyd³u¿onego momentu pierwszego zatrudnienia i konkursu jest generalnie trudny dla m³odego cz³owieka, bo on przez d³ugi czas nie ma stabilno¶ci ¿yciowej. Ale to powoduje, ¿e on bardzo d³ugo jeszcze „nie za¶nie” naukowo. Je¶li damy za wczesn± stabilizacjê, jak to siê dzieje obecnie u nas, ale tak¿e np. we Francji, to ten mechanizm nie zadzia³a.

W Pana propozycjach pojawia siê postulat wprowadzenia powszechnego systemu kredytowego, ale nie jest to po prostu sposób na sfinansowanie czesnego.

– Powszechny system kredytowy finansuj±cy uczelnie to dla mnie rzecz fundamentalna, z tym ¿e to nie ma byæ, tak jak dzi¶, kredyt finansuj±cy czesne studenta, ale zupe³nie nowy system finansowania uczelni. W propozycji zespo³u prof. Wo¼nickiego te¿ jest mowa o wprowadzeniu od roku 2015 czê¶ciowej odp³atno¶ci za studia przy mo¿liwo¶ci pokrycia tych kosztów z kredytu, ale to jest trochê inna propozycja. Obie przedstawione strategie mówi± równie¿ o finansowaniu uczelni poprzez system kontraktów na finansowanie studiów, które mia³yby byæ zawierane z uczelniami b±d¼ przez ministra (zespó³ prof. Jackowskiego), b±d¼ przez Narodow± Agencjê Szkolnictwa Wy¿szego (zespó³ prof. Wo¼nickiego). Dla mnie obie te propozycje nie s± najlepsze, bo to nie by³by samoreguluj±cy siê mechanizm, lecz uznaniowe finansowanie uczelni poprzez kontrakty. Do¶wiadczenia z Narodowym Funduszem Zdrowia nie s± tu najlepsze.

Doprecyzujmy, jak ten model powinien wed³ug Pana wygl±daæ, bo obecnie te¿ mamy system kredytów studenckich.

– Ca³e finansowanie dydaktyki uczelni, tak publicznych, jak niepublicznych, odbywa³oby siê wy³±cznie poprzez system powszechnych kredytów studenckich. W momencie, kiedy student dostaje siê na studia, udzielany jest mu automatycznie kredyt z banku – dotacja przekazywana przez bank do uczelni. Po skoñczeniu studiów absolwent sp³aca³by ten kredyt z odpisów podatkowych. To jest wa¿ne, bo nie zmniejsza³oby to jego realnych dochodów. Cena studiów by³aby uwolniona i zale¿a³aby od uczelni. Pañstwowa Komisja Akredytacyjna decydowa³aby, w których uczelniach studia, w zwi±zku z ich jako¶ci±, by³yby dodatkowo dofinansowane, co skutkowa³oby zmniejszeniem sp³aty wielko¶ci kredytu. By³yby te¿ inne czynniki zmniejszaj±ce kredyt – terminowe ukoñczenie studiów, po¿±dane przez pañstwo kierunki (dzi¶: kierunki zamawiane), dobre wyniki w nauce. Podobne systemy dzia³aj± ju¿, na przyk³ad, w Wielkiej Brytanii, w wiêkszo¶ci landów w Niemczech, a przymierzaj± siê do niego Czechy.

A nie boi siê Pan, ¿e konieczno¶æ brania tak du¿ego kredytu maj±cego sfinansowaæ studia mo¿e byæ barier± dla wielu m³odych ludzi? Jest te¿ bariera konstytucyjna i polityczna, bo ¿adna z istniej±cych partii nie popiera wprowadzenia czesnego.

– Po pierwsze, dzi¶ i tak 60 proc. studentów p³aci za studia i ta odp³atno¶æ nie jest roz³o¿ona sprawiedliwie. Wed³ug mnie obecnie ³amiemy podstawow± zasadê konstytucji w tym zakresie: równego dostêpu do edukacji. Po drugie, trzeba wyt³umaczyæ spo³eczeñstwu, ¿e kredyt w tej propozycji bêdzie sp³acany z odpisów podatkowych, a wiêc nie bêdzie obci±¿a³ kieszeni absolwenta i jego rodziny. Po trzecie, stworzy zupe³nie nowy typ studenta, który bêdzie chcia³ autentycznie skorzystaæ ze studiów skoro za nie p³aci i bêdzie du¿o wymaga³ od uczelni. Po czwarte, to bêd± te same pieni±dze, które dzi¶ pañstwo daje wprost uczelniom, niewiele od nich wymagaj±c. Oczywi¶cie, jeste¶my na razie nieprzygotowani do takiego systemu, dlatego politycy siê tego boj±. St±d tak¿e rola mediów, które powinny to spo³eczeñstwu i politykom wyt³umaczyæ. Musimy otwarcie o tym mówiæ.

Jedn± z najbardziej dyskutowanych kwestii jest obszar karier akademickich. Zespó³ prof. Wo¼nickiego proponuje rozszerzenie mo¿liwo¶ci uzyskiwania habilitacji na podstawie dorobku, zespó³ prof. Jackowskiego zostawia w gestii uczelni to, na jakie stanowiska bêdzie ona wymaga³a habilitacji b±d¼ tytu³u profesora. Pan idzie jeszcze dalej twierdz±c, ¿e tytu³ profesora w ogóle powinien byæ zniesiony, a jedynie pozostawione stanowisko profesora nadzwyczajnego i zwyczajnego, bêd±ce w gestii uczelni.

– Uwa¿am, ¿e nale¿y zlikwidowaæ tytu³ profesora nadawany przez prezydenta. Uczelnie powinny zatrudniaæ na etatach profesora nadzwyczajnego i profesora zwyczajnego, przy czym tylko profesor zwyczajny by³by zatrudniony na czas nieokre¶lony. Wszystkie pozosta³e stanowiska winny byæ obejmowane na zasadzie kontraktu. Za ka¿dym razem, kiedy cz³owiek chce przeskoczyæ nastêpny szczebel, musi siê porównaæ z innymi i stan±æ do autentycznego, otwartego konkursu. I nie ma gwarancji, ¿e skoro pracujê 8 lat jako profesor nadzwyczajny w danej uczelni, to zostanê w niej profesorem zwyczajnym. ¯eby tak siê sta³o, muszê wygraæ kolejny konkurs. Przy czym na ¶wiecie profesor zwyczajny to jest stanowisko elitarne – w Kolonii na Wydziale Fizyki jest czterech profesorów zwyczajnych, podczas gdy u nas na wydziale fizyki UW jest ich powy¿ej 100.

Kolejn± z podstawowych kwestii podnoszonych w obu strategiach jest zmiana w zarz±dzaniu uczelni±. I w Pana propozycji, i w obu strategiach pojawia siê rada powiernicza, która wybiera³aby rektora.

– To jest wa¿na zmiana i rozwi±zanie funkcjonuj±ce w wielu krajach, gdzie siê zdecydowanie sprawdza. Wed³ug mojej koncepcji wa¿ne jest te¿ to, ¿e tak wybrany rektor wskazywa³by prorektorów i, co wa¿ne, dziekanów, którzy byliby jego wspó³pracownikami na wydzia³ach, poniewa¿ obecne struktury wydzia³ów s± chore. Uczelnia nie mo¿e byæ federacj± wydzia³ów. To musi byæ jeden spójny organizm.

Zosta³y zaprezentowane dwie strategie rozwoju szkolnictwa wy¿szego na najbli¿sze dziesiêæ lat. Jak wypracowaæ jedn± wspóln± i spójn± narodow± strategiê?

– Poprzez publiczn± dyskusjê. Tego siê nie da zrobiæ w gabinetach. Mamy dwie propozycje strategii. W wielu przypadkach przedstawiaj± one podobne rozwi±zania, w kilku zupe³nie odmienne. Potrzebna jest publiczna debata i wyciagniêcie z niej wniosków, czyli wybranie takich rozwi±zañ, byæ mo¿e poszerzaj±cych rozwi±zania zawarte w obu przedstawionych strategiach, które pozwol± nam konkurowaæ z najlepszymi uczelniami w Europie i na ¶wiecie.

Rozmawia³ Andrzej ¦wiæ
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje