Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





W strategicznym interesie pañstwa nowa strategia powinna uzyskaæ status ponadpartyjnej, aby ewentualne zmiany rz±dowe po wyborach nie oznacza³y rozpoczynania pracy od pocz±tku. Polski po prostu nie staæ na dalsze marnowanie szansy!

Czasu jest coraz mniej

Krzysztof Paw³owski

Wiele razy publicznie krytykowa³em obecne w³adze Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wy¿szego za niezdecydowanie, wycofanie siê z projektowanych zmian (g³ównie dlatego, ¿e liczy³em na znaczne przyspieszenie ze strony rz±du Donalda Tuska), tym razem muszê z uznaniem stwierdziæ, ¿e sposób „rozegrania” sprawy strategii by³ mistrzowski. Og³oszenie przetargu, z którego wyeliminowane zosta³y (podobno przez przypadek) konsorcja polskich uczelni oraz instytucji, które wcze¶niej nie opracowywa³y strategii sektorowych, spowodowa³o tak du¿e napiêcia ambicjonalne ze strony najbardziej presti¿owych instytucji ¶rodowiska akademickiego, a zarazem obawê o nieobecno¶æ w momencie rozpoczêcia dyskusji, która mo¿e rozstrzygn±æ o przysz³o¶ci polskiego szkolnictwa wy¿szego na d³ugie lata, ¿e jedynym rozwi±zaniem by³o opracowanie ¶rodowiskowej wersji strategii na w³asny koszt. I tak siê sta³o. Tak wiêc rz±d, premier, minister otrzymali dwa dokumenty niemal za darmo. S± zatem merytoryczne podstawy do prawdziwej debaty oraz podjêcia decyzji strategicznych.

„Kalendarz” i „ci¶nienie czasu”

Pomimo ¿e w ¶rodowisku szkolnictwa wy¿szego aktywnie dzia³am od 18 lat, to wci±¿ mam wra¿enie, ¿e inaczej mierzê up³yw czasu ni¿ wiêkszo¶æ osób zarz±dzaj±cych instytucjami naukowymi i uczelniami. Mówi±c wprost – wci±¿ w polskim ¶rodowisku akademickim czas p³ynie powoli, tak jak p³yn±³ 100 czy 50 lat temu. Wystarczy pojechaæ do czo³owych uniwersytetów ¶wiatowych czy obserwowaæ wy¶cigi publikacyjne b±d¼ wdro¿eniowe w wielu dziedzinach nauki i techniki, aby zrozumieæ, ¿e musimy przyj±æ do wiadomo¶ci, i¿ w wielu obszarach badañ (bo oczywi¶cie s± jeszcze takie, gdzie to ci¶nienie czasu nie obowi±zuje, jak nauki humanistyczne) obowi±zuje rytm zmian narzucony przez gospodarkê. To wymusza te¿ inne my¶lenie o przysz³o¶ci. Je¿eli teraz zaczniemy dyskusjê wokó³ obu projektów strategii, to – znaj±c obyczaje naszego ¶rodowiska – skoñczymy j± najwcze¶niej w czerwcu, co oznacza, ¿e ministerstwo mo¿e ukoñczyæ swoj± wersjê strategii w pa¼dzierniku i zapewne podda j± kolejnej dyskusji ¶rodowiskowej. To oznacza koniec 2010 roku, a w 2011 mamy wybory parlamentarne. Czy rz±d D. Tuska potrafi przygotowaæ jeszcze w tej kadencji parlamentarnej projekty niezbêdnych ustaw, wynikaj±cych z przyjêtej strategii, aby w przypadku zwyciêstwa wyborczego wprowadziæ je do nastêpnego parlamentu w pierwszych „100 dniach”? W najlepszym przypadku bêdziemy mieli zmarnowane, z punktu widzenia rozwoju pañstwa, kolejne dwa lata, bo obecny pakiet ustaw, szumnie nazwany „reform±”, to zaledwie skromna nowelizacja usuwaj±ca jedynie najwiêksze bariery rozwojowe ze starego systemu.

Wniosek jest jeden – w strategicznym interesie pañstwa nowa strategia powinna uzyskaæ status ponadpartyjnej, aby ewentualne zmiany rz±dowe po wyborach nie oznacza³y rozpoczynania pracy od pocz±tku. Polski po prostu nie staæ na dalsze marnowanie szansy!

Na polski kalendarz polityczny nak³adaj± siê zmiany dokonuj±ce siê w ¶wiecie, m.in. konsekwencje ¶wiatowego kryzysu finansowego, który z okrutn± si³± pokaza³, ¿e nie ma ³atwych dróg budowania bogactwa narodowego, a konsekwencj± mo¿e byæ jeszcze wiêksza koncentracja dotychczasowych liderów gospodarki opartej na wiedzy, na nowych technologiach, na rozwoju badañ naukowych i wdro¿eñ. To mo¿e oznaczaæ utrudnienie wchodzenia nowych zespo³ów badawczych, firm wdro¿eniowych, przedsiêbiorstw innowacyjnych na atrakcyjne obszary rynków. Tak wiêc musimy siê ¶pieszyæ. Czasu jest coraz mniej.

Projekt ¶rodowiskowy

Redakcja, zamawiaj±c tekst, prosi³a o oparcie siê na wywiadzie z prof. J. Wo¼nickim („FA” nr 1/2010). Oczywi¶cie wywiad przeczyta³em, ale dok³adnie przestudiowa³em 131 stron Projektu ¶rodowiskowego strategii w wersji ksi±¿kowej. Dokument robi wra¿enie – widaæ, ¿e wykonano ogromn± pracê, ¿e sporo spraw dog³êbnie przemy¶lano i wyci±gniêto z nich konkretne wnioski. Ograniczenia w zakresie objêto¶ci tekstu ka¿± mi siê skupiæ nie na wyliczaniu dobrych rozwi±zañ, tylko na wskazaniu z³ych lub s³abych z mojego punktu widzenia.

Zbyt ma³o ambitna (albo zbyt ogólnie sformu³owana) jest moim zdaniem wizja polskiego szkolnictwa wy¿szego, odwo³uj±ca siê do trzech priorytetów, z których drugi brzmi nastêpuj±co: „Osi±gniêcie przez szkolnictwo wy¿sze potwierdzonej w wymierny sposób pozycji miêdzynarodowej adekwatnej do potencja³u Polski”. Wed³ug mnie priorytetem powinno byæ osi±gniêcie przez polskie szkolnictwo wy¿sze takiej pozycji, która umo¿liwia³aby Polsce osi±gniêcie przewag konkurencyjnych w ¶wiecie w wybranych obszarach.

To sprawa fundamentalna – uwa¿am, ¿e w ¶wiecie wspó³czesnym, a szczególnie w takich pañstwach, jak Polska, które utraci³y nie ze swojej winy mo¿liwo¶ci samodzielnego rozwoju przez 50 lat, a wiêc nie maj±c w³asnych skumulowanych zasobów finansowych, w³asnych, nowoczesnych ga³êzi gospodarki, niemal jedynym „narzêdziem” s³u¿±cym budowie przysz³o¶ci, którym dysponuje jeszcze pañstwo, jest edukacja, szkolnictwo wy¿sze oraz sektor badañ naukowych. Tak wiêc przysz³o¶æ szkolnictwa wy¿szego i badañ naukowych to nie jest problem ¶rodowiska akademickiego, tylko problem przysz³o¶ci pañstwa polskiego.

Zespó³ wykonawców, a szczególnie jego lider i autor ca³ego opracowania, wierz±, ¿e wystarczy poprzez ustawy i rozwi±zania finansowe zachêciæ uczelnie do dzia³añ konsolidacyjnych, aby w ci±gu kilku lat (je¿eli patrzymy na zarysowan± perspektywê 2020 r.) powsta³o w Polsce kilka federacyjnych uczelni flagowych („narodowych”), licz±cych siê w rankingach miêdzynarodowych oraz kilkana¶cie uczelni badawczych. Akurat w tym przypadku nie wierzê w cuda. Uwa¿am, ¿e potrzebne s± tu jednoznaczne i to szybkie (choæ dog³êbnie przemy¶lane), bardzo zdecydowane dzia³ania pañstwa, które ma prawo swoimi uczelniami i instytucjami naukowymi m±drze zarz±dzaæ. Inaczej decydowaæ bêd± ambicje i ambicyjki oraz strach s³abszych i ¶rednich (a ich w ka¿dej instytucji jest najwiêcej) przed zmianami. A Polska nie ma czasu, aby przez nastêpne kilkadziesi±t lat powstawa³y u nas uniwersytety, które w koñcu zaczn± konkurowaæ z najlepszymi w ¶wiecie nie o presti¿, lecz o wielkie pieni±dze, a w efekcie o zamo¿no¶æ obywateli. Musimy siê spieszyæ, bo ¶wiat na nas nie bêdzie czeka³.

W „strategii ¶rodowiskowej” zwyciê¿y³ odwieczny strach przed uruchomieniem prawdziwej konkurencji wewn±trz szkolnictwa wy¿szego, a taka bêdzie tylko wtedy, gdy nast±pi równy dostêp do ¶rodków publicznych finansuj±cych studia stacjonarne dla wszystkich uczelni spe³niaj±cych wymagania jako¶ciowe albo pieni±dz bêdzie szed³ za studentem (zasada bonu edukacyjnego). Przyjêta w strategii zasada dwóch rozdzielnych strumieni pieniêdzy publicznych stwarza sytuacjê konfliktowania obu sektorów – publicznego i niepublicznego – na zawsze i nie uruchamia dzia³añ projako¶ciowych (bêd± nadal wydzia³y w uczelniach publicznych, które za sam fakt istnienia dostan± pieni±dze publiczne na kszta³cenie studentów).

Zespó³ wykonawców i KRASP zbyt s³abo zaakcentowa³ szansê, jak± jest kszta³cenie w polskich uczelniach studentów zagranicznych. Coraz wiêcej uczelni inwestuje w programy kszta³cenia w jêzyku angielskim (dla mnie pozytywnym przyk³adem jest Politechnika £ódzka), ale wci±¿ trafiamy na ostr± barierê wiz dla potencjalnych studentów. To temat na osobny artyku³, a studia obcokrajowców to wielka szansa. Wystarczy spojrzeæ na dwa europejskie pañstwa porównywalne wielko¶ci± i potencja³em szkolnictwa wy¿szego z Polsk± – W³ochy i Hiszpaniê – tam studiuje 34 i 35 tys. obcokrajowców. Polska obecnie jest pañstwem granicznym Unii Europejskiej, wiêc dla naszych s±siadów (Ukrainy, Bia³orusi) stali¶my siê bardzo atrakcyjni, a gdy dodamy do tego studentów z dwóch wielkich pañstw azjatyckich, Chin i Indii, to postawienie sobie zadania 50 tysiêcy studiuj±cych obcokrajowców w Polsce powinno byæ realnym do osi±gniêcia celem strategicznym. Przecie¿ to jest przemys³ eksportowy w najczystszej postaci – eksportuje siê wiedzê. A poziom zysku? Przyjmuj±c czesne w wysoko¶ci 4 tys. USD/rok, a wiêc znacznie ni¿sze ni¿ w USA czy w Wielkiej Brytanii, to ponad 500 mln z³ czystego zysku rocznie dla polskich uczelni. Lecz do tego potrzebna jest nie tylko determinacja ¶rodowiska, ale i rz±du oraz zmiana dotychczasowych skandalicznych praktyk konsulów wizowych.

Wyra¼nie najs³absz± czê¶ci± projektu ¶rodowiskowego strategii s± rozdzia³y 5.2 i 5.3, dotycz±ce dzia³alno¶ci naukowej i badawczo−rozwojowej uczelni oraz wspó³dzia³ania uczelni z ich otoczeniem. Wyra¼nie widaæ, ¿e zespó³ wykonawczy nie mia³ pomys³u, jak zwiêkszyæ, a precyzyjniej mówi±c: zwielokrotniæ efektywno¶æ badañ naukowych prowadzonych w polskich uczelniach. W zapisanych dzia³aniach powtarza siê odwieczny postulat zwiêkszenia nak³adów bud¿etowych b±d¼ zachêcanie instytucji publicznych do konsolidacji. Je¿eli chodzi o wspó³dzia³anie uczelni z otoczeniem, zespó³ wykonawczy zbyt s³abo zarysowa³ now± misjê uniwersytetów w dobie rozwoju gospodarki opartej na wiedzy – rolê zarówno tych narodowych, jak i regionalnych, inspiratorów rozwoju – w skali ca³ego pañstwa, regionu czy tylko w skali lokalnej.

Podsumowuj±c – „projekt ¶rodowiskowy” jest znacznie silniejszy w czê¶ci po¶wiêconej sferze dydaktycznej dzia³alno¶ci uczelni, przedstawiaj±c bardzo celne rozwi±zanie, m.in. rezygnacjê z kierunków, minimów programowych. Generalnie projekt jest jednak efektem my¶lenia „korporacyjnego” ¶rodowiska akademickiego, przedk³adaj±cego interes w³asny nad interes pañstwa.

Projekt Ernst & Young i IBGR

Strategia opracowana przez Ernst & Young i Instytut Badañ nad Gospodark± Rynkow± (zwana dalej „eksperck±”) wyrazi¶cie ró¿ni siê od strategii ¶rodowiskowej. Widaæ, ¿e zosta³a opracowana przez instytucje eksperckie o nachyleniu gospodarczym, bo w rozwi±zaniach wyra¼nie wychodzi poza granice niemo¿liwe do przekroczenia przez ¶rodowisko akademickie, w sposób naturalny patrz±ce na szkolnictwo wy¿sze poprzez kategorie w³asnego interesu.

Najwa¿niejszy, moim zdaniem, a w ogóle niedotkniêty w strategii ¶rodowiskowej, jest postulat zlikwidowania najwiêkszej patologii, jaka przez ca³e 20 lat istnia³a i wci±¿ istnieje w szkolnictwie wy¿szym, tzn. realizacji studiów niestacjonarnych w tym samym czasie, co studiów stacjonarnych przy obligatoryjnej równowa¿no¶ci dyplomów i powszechnej ¶wiadomo¶ci ró¿nej jako¶ci (poza nielicznymi wyj±tkami) absolwentów. Strategia „ekspercka” postuluje wprowadzenie tego samego programu studiów i w miejsce obecnych studiów niestacjonarnych wprowadzenie studiów w trybie wyd³u¿onym, przy mo¿liwo¶ci realizacji dodatkowego semestru letniego (w okresie wakacyjnym). Dla moich amerykañskich partnerów zawsze najwiêkszym problemem by³o zrozumienie, dlaczego w³adze pañstwa polskiego dobrowolnie godz± siê na korupcyjn± sprzeda¿ tego samego dyplomu (pañstwowego) przy realizacji znacznie okrojonego programu studiów. Likwidacja obecnej formy studiów niestacjonarnych by³aby zmian± wyra¼nie projako¶ciow±, zwiêkszy³aby zainteresowanie studiami stacjonarnymi i przy okazji, poprzez uruchomienie dla czê¶ci studentów semestrów wakacyjnych, zwiêkszy³aby efektywno¶æ finansow± gospodarowania infrastruktur± uczelnian± (czêsto pust± przez 3−4 miesi±ce w roku).

Drugim postulatem, wprowadzaj±cym rewolucyjn± zmianê systemow±, jest okre¶lenie wymogów kadrowych, na podstawie których przyznaje siê uprawnienia do prowadzenia studiów czy do nadawania stopni i tytu³ów naukowych, nie na podstawie (jak dotychczas) stopni i tytu³ów naukowych, ale rzeczywistych osi±gniêæ naukowych i zawodowych. Ten postulat ³amie korporacyjno¶æ, a mo¿e jeszcze ostrzej: zamkniêcie korporacyjne, które niestety w polskich warunkach nie mia³o nic wspólnego z obron± wysokiej jako¶ci, za to dzia³a³o na rzecz wysokich wynagrodzeñ cz³onków „korporacji profesorskiej”, szczególnie na atrakcyjnych rynkowo kierunkach studiów. Realizacja tego postulatu pozwoli³aby w sposób aktywny w³±czyæ do zespo³ów uczelnianych do¶wiadczonych praktyków pracuj±cych w gospodarce lub tzw. m³odych emerytów (mog±cych pracowaæ jeszcze przez 10−15 lat), ludzi z ogromnym do¶wiadczeniem zawodowym, osi±gniêciami, ale bez tytu³ów naukowych.

Trzecim postulatem wprowadzaj±cym rewolucyjn± zmianê jest postulat wdro¿enia prawdziwej konkurencji w ubieganiu siê o ¶rodki publiczne przeznaczone na finansowanie studiów stacjonarnych i to konkurencji wymuszaj±cej dzia³ania projako¶ciowe uczelni, zrównuj±cej oba sektory – uczelni publicznych i niepublicznych.

Przyjête przez autorów strategii „eksperckiej” rozwi±zanie honoruje zawart± w Konstytucji zasadê finansowania z bud¿etu pañstwa studiów stacjonarnych, ale j± racjonalizuje. To pañstwo, poprzez swoje instytucje, okre¶la zapotrzebowanie na przysz³ych, potrzebnych pañstwu (i spo³eczeñstwu) absolwentów studiów wy¿szych i kontraktuje te studia w najlepiej przygotowanych do tego wydzia³ach i uczelniach, w okre¶lonej liczbie miejsc. Oczywi¶cie uczelnie, na warunkach komercyjnych, mog± oferowaæ dodatkowe miejsca na tych studiach dla studentów, którzy nie zdo³ali siê dostaæ w trybie konkursowym na studia bezp³atne. Realizacja tej zasady wymusza sta³e dzia³ania projako¶ciowe na wszystkich uczelniach i wydzia³ach, które chc± siê ubiegaæ o realizacjê studiów bezp³atnych dla studentów finansowanych z bud¿etu pañstwa.

Jak zawsze bardzo trudno bêdzie przenie¶æ s³uszny postulat do racjonalnych rozwi±zañ operacyjnych, ale obecne rozwi±zanie jest tak z³e i wrêcz niesprawiedliwe spo³ecznie, ¿e powinno byæ jak najszybciej zmienione.

Czwartym wa¿nym postulatem jest zasadnicza zmiana sposobu zarz±dzania uczelniami publicznymi. Odebranie organom kolegialnym uczelni (senatowi, radom wydzia³ów) wp³ywu na bie¿±ce zarz±dzanie, ale i na wybór w³adz wykonawczych uczelni jest niezbêdnym dzia³aniem zmierzaj±cym do racjonalnego i profesjonalnego zarz±dzania. Wprowadzenie rad powierniczych do uczelni jako organów nadzoru w polskich warunkach jest obarczone ryzykiem – nie ma ukszta³towanej tradycji, procedur, kultury organizacyjnej – ale pozostawienie obecnego rozwi±zania jest zdecydowanie gorsze.

Podsumowuj±c – strategia konsorcjum „eksperckiego” ma charakter kompleksowy. Wdro¿enie tylko wybranych elementów przed³o¿onych dzia³añ powoduje swoiste „rozsypanie siê” ca³o¶ci. Na przyk³ad likwidacja stypendiów za wyniki w nauce, wyp³acanych ze ¶rodków publicznych, i przeniesienie zaoszczêdzonych ¶rodków na stypendia socjalne, bez równoczesnego wprowadzenia kontraktowego przyznawania okre¶lonej liczby miejsc na studiach bezp³atnych dla uczelni obu sektorów, by³oby wyra¼nym ciosem w uczelnie niepubliczne, które poprzez stypendia za wyniki w nauce mog± zmniejszaæ wysoko¶æ czesnego dla najzdolniejszych studentów.

S³absz± czê¶ci±, podobnie jak w przypadku „strategii ¶rodowiskowej”, jest brak ciekawych pomys³ów na wzrost efektywno¶ci badañ naukowych prowadzonych w uczelniach i zwiêkszenie oraz przyspieszenie transferu wiedzy, technologii, innowacji z uczelni do gospodarki. Nie wiem, czy wynika to z braku wiary autorów w mo¿liwo¶ci naszego ¶rodowiska, czy te¿ z przekonania, ¿e w najbli¿szym dziesiêcioleciu trzeba uporz±dkowaæ bazê – stworzyæ zdrowe podstawy rozwoju systemu szkolnictwa wy¿szego i dopiero na tej podstawie budowaæ jego relacje zewnêtrzne.

Nasi i obcokrajowcy

W obu projektach zbyt ma³± uwagê po¶wiêcono sprawie fundamentalnej: zatrzymania najwiêkszych talentów w Polsce i stworzenia im specjalnych warunków ¿ycia oraz pracy i to na wszystkich etapach, pocz±wszy od wy³awiania ich w liceach i technikach, poprzez specjalne „¶cie¿ki” na studiach i odrêbne formy studiów doktoranckich, oferty atrakcyjnych sta¿y dla „postdoców”. To klucz do maksymalizowania warto¶ci dodanej w dzia³alno¶ci sektora badañ naukowych i szkolnictwa wy¿szego.

I – nie bójmy siê o tym otwarcie pisaæ i dyskutowaæ – w strategii powinien siê te¿ pojawiæ zapis o niezbêdno¶ci stworzenia systemowych narzêdzi zachêcaj±cych bardzo utalentowanych obcokrajowców (szczególnie z pañstw s±siednich, najbli¿szych nam kulturowo) do podejmowania d³ugotrwa³ej pracy naukowej w polskich instytucjach naukowych i polskich uczelniach.

Dr hab. Krzysztof Paw³owski, fizyk, za³o¿yciel i wieloletni rektor, a obecnie prezydent Wy¿szej Szko³y Biznesu – National-Louis University w Nowym S±czu, w latach 1997-2000 przewodnicz±cy Konferencji Rektorów Uczelni Niepañstwowych.
Artyku³ zosta³ napisany w lutym br.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje