Szkolnictwo wy¿sze znajduje siê dzi¶ w przededniu zmiany. Wci±¿ toczy siê dyskusja, jakich sfer dzia³alno¶ci uczelni powinna dotyczyæ reforma i jak g³êboko powinna je przeobra¿aæ. Wszyscy zgadzaj± siê co do celu nadrzêdnego – poprawy konkurencyjno¶ci systemu naszego szkolnictwa wy¿szego na rynku europejskim i ¶wiatowym oraz uzyskania poziomu odpowiadaj±cego potencja³owi ekonomicznemu i demograficznemu naszego kraju. Jednak by osi±gn±æ cel, trzeba obraæ odpowiedni± strategiê. Nie ka¿da mo¿e byæ w³a¶ciwa, dlatego pewnie warto s³uchaæ fachowców. Niedawno dwa sztaby eksperckie przygotowa³y strategie zmian w szkolnictwie wy¿szym. Najpewniej jednak wdro¿ona zostanie inna koncepcja, dotychczas strategi± nienazwana. Stanie siê ni± nowelizacja prawa o szkolnictwie wy¿szym wed³ug propozycji ministerialnych. Jej rozwi±zania dotykaj± tych samych sfer, co opublikowane strategie, wiêc dyskusja o kolejnych zmianach tych w³a¶nie zreformowanych obszarów stanie siê bezprzedmiotowa na kolejne 5−10 lat. Dlatego pewnie warto jeszcze zatrzymaæ siê w pó³ kroku, nabraæ g³êbokiego oddechu i dopiero wtedy ruszyæ zdecydowanie w obranym kierunku.
Ostatnie dwadzie¶cia lat przyzwyczai³o nas do zmienno¶ci otaczaj±cego ¶wiata. Nie zaskakuj± ju¿ chyba kryzysy, boomy, bankructwa, afery. Jak¿e to ró¿ne od przewidywalno¶ci poprzedniego systemu z sezonowymi kryzysami dostaw sznurka do snopowi±za³ek czy emocjonuj±cym opó¼nieniem statków z dostaw± bo¿onarodzeniowych, kwaskawych pomarañczy z braterskiej Kuby. Jednak istotniejsz± przyczyn± niestabilno¶ci minionego dwudziestolecia sta³y siê reformy, dopiero w gospodarce rynkowej realnie do¶wiadczaj±ce nas ukryt± w nich cielesno¶ci±. Zmieni³y one chyba wszystkie sfery naszego ¿ycia, a co wiêcej – rok 1989 sta³ siê jedynie ich pocz±tkiem.
W rezultacie w kraju nad Wis³± pozosta³o niewiele oaz stabilizacji. Nale¿y do nich niew±tpliwie szkolnictwo wy¿sze. Jego pierwsza zasadnicza regulacja systemowa – polegaj±ca na zwiêkszeniu autonomii oraz demokratyzacji ¿ycia uczelni – zosta³a wdro¿ona na pocz±tku lat 90. W tym samym czasie wprowadzone zosta³y nowe przepisy dotycz±ce finansowania nauki, tworz±ce podstawy systemu grantowego. Od tego okresu sektory szkolnictwa wy¿szego i nauki funkcjonuj± w niemal niezmienionym kszta³cie. To, co siê dzia³o pó¼niej, by³o skutkiem zmian zaprojektowanych w pierwszych ustawach, a kolejne modyfikacje prawa jedynie nieznacznie porz±dkowa³y rynek edukacyjny i naukowy, nie maj±c strategicznego wp³ywu na sposób jego funkcjonowania.
Dzisiaj nadchodzi zmiana. S³yszymy w mediach, ¿e z w³a¶ciwego ministerstwa nad polskie szkolnictwo wy¿sze nadci±ga REWOLUCJA. S³owo przemawiaj±ce do wyobra¼ni, obiecuj±ce wprawdzie zwyciêstwo, ale równie¿ krew, pot i ³zy. Z niepewnymi, odleg³ymi skutkami.
St±d próba odpowiedzi na kilka pytañ. Czy radykalna zmiana w systemie szkolnictwa wy¿szego jest potrzebna? Czy proponowane reformy ministerialne bêd± rewolucj±, czy jedynie nieznaczn±, choæ mo¿e nawet s³uszn± kosmetyk±? I czy ministerialna nowelizacja to jedyna w³a¶ciwa droga na dzisiaj? Dzisiaj rozumiane dos³ownie, bo projekt zmian obowi±zuj±cego prawa o szkolnictwie wy¿szym jest na ukoñczeniu.
Nasze szkolnictwo wy¿sze to unikat w skali ¶wiatowej. Jego rozdrobnienie podkre¶la istnienie niemal piêciuset, w zdecydowanej wiêkszo¶ci niewielkich, prywatnych szkó³ wy¿szych. Hipokryzj± jest bezp³atne szkolnictwo w sytuacji, gdy blisko 60 proc. studentów p³aci za studia. Szko³y prywatne, kszta³c±ce jedn± trzeci± spo¶ród dwóch milionów studentów, prawie nie zatrudniaj± w³asnej kadry, a jedynie „wypo¿yczaj±” pracowników zatrudnionych w uczelniach publicznych. Nale¿y podkre¶liæ, ¿e warunkiem piêciokrotnego przyrostu liczby studentów, który dokona³ siê w ostatnich kilkunastu latach, by³a przede wszystkim wieloetatowo¶æ kadry, ukierunkowana na aktywno¶æ czysto dydaktyczn±. Jednocze¶nie formu³uje siê wobec uczelni oczekiwanie sukcesów naukowych, potwierdzonych wysokimi pozycjami w globalnych rankingach. Daremne oczekiwanie. Czy mo¿na bowiem wymagaæ spektakularnych i licznych sukcesów przy tak silnym obci±¿eniu dydaktyk±?
Wy¿sze szkolnictwo publiczne, stanowi±ce w znacz±cym stopniu o potencjale naukowym nie tylko szkolnictwa wy¿szego, ale i ca³ego polskiego sektora badawczego, cieszy siê znaczn± autonomi±, ale autonomi± u³omn±, bo obwarowan± licznymi sztywnymi regulacjami. Funkcjonowanie uczelni jest ma³o przejrzyste dla podatnika, zarówno w kontek¶cie finansowania, jak i sprawozdawczo¶ci. Algorytm finansowania uczelni publicznych nie sprzyja efektywno¶ci ekonomicznej. Silna demokracja wewnêtrzna z nieprecyzyjnie zaprojektowanymi rolami organów uczelni – nadzorcz±, zarz±dcz±, opiniuj±c± – równie¿ nie pomaga sprawnemu zarz±dzaniu. Obowi±zuje hierarchiczny system zatrudniania i awansu, dodatkowo zbiurokratyzowany przez cia³a centralne. Rygor pensum utrudnia elastyczne przydzielanie zadañ pracownikom zgodnie z ich predyspozycjami.
Jednocze¶nie widzimy silnie zmieniaj±ce siê otoczenie zagraniczne. Ro¶nie konkurencja o studentów, wynikaj±ca z otwarcia granic unijnych równie¿ dla polskich maturzystów. Coraz wiêcej spo¶ród nich staæ na studia za granic±. Wzrasta konkurencja o uczestnictwo w unijnych programach badawczych, któr± dzi¶ niestety z ró¿nych przyczyn przegrywamy. Uczelnie europejskie rozwijaj± coraz wydajniej tzw. trzeci± misjê, obok nauki i dydaktyki, funkcjonuj±c coraz silniej na rzecz programów spo³ecznych i rozwoju gospodarczego. Coraz wiêcej ¶rodków pozyskuj± z transferu technologii, aktywnie rozwijaj±c wspó³pracê z sektorem gospodarczym, a nawet go wspó³tworz±c. Sprzyja temu aktywna polityka bud¿etowa i finansowa poszczególnych uczelni, pozwalaj±ca na planowanie ¶rodków niezbêdnych do wspó³finansowania inwestycji w nowe rodzaje aktywno¶ci. Rzeczywisto¶æ, w jakiej zaczê³o funkcjonowaæ szkolnictwo wy¿sze, coraz bardziej siê globalizuje i komercjalizuje. Dzisiaj nowoczesne uczelnie w znacznie wiêkszym stopniu uwzglêdniaj± oczekiwania rynku i jego uczestników, ni¿ bywa³o to nawet w latach osiemdziesi±tych i dziewiêædziesi±tych w zachodniej czê¶ci naszego kontynentu.
Dlatego, je¶li nie przeprowadzimy g³êbokich, strukturalnych zmian, bêdziemy zmierzaæ konsekwentnie w stronê peryferii…
Reforma jest zatem konieczna, jest nawet spó¼niona wobec faktu, ¿e wydajemy dzisiaj ogromne ¶rodki z funduszy strukturalnych na realizacjê inwestycji bêd±cych w zdecydowanej wiêkszo¶ci pok³osiem ustaleñ poprzedniego okresu. Reforma jest potrzebna, by zapewniæ rozwój instytucji szkolnictwa wy¿szego i nauki niezbêdny nie tylko do wzrostu ich konkurencyjno¶ci, ale mówi±c przyziemnie – równie¿ do pozyskiwania w przysz³o¶ci ¶rodków koniecznych na pokrycie kosztów eksploatacji stawianych obecnie obiektów. Inaczej spo³eczeñstwo mo¿e ujrzeæ wyci±gniête po daninê rêce na rzecz rozbudowanych ponad miarê instytucji akademickich.
Po kilku roboczych publikacjach Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wy¿szego ostateczna wersja nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wy¿szym zosta³a zaprezentowana. Proponowane zmiany dotycz± m.in. finansowania uczelni w kierunku projako¶ciowym, sposobu okre¶lania kierunków studiów, wspó³pracy z przedsiêbiorstwami, uproszczenia modelu kariery, trybu zatrudniania pracowników, sposobu zarz±dzania uczelniami oraz systemu stypendialnego i op³at za studiowanie drugiego kierunku.
Najistotniejsze jest to, czy proponowane zmiany to rewolucja. Moim zdaniem nie. Nie zmieni± systemu niewielkie pieni±dze na fundusz projako¶ciowy przy obci±¿onej nowymi zadaniami i pozbawionej odpowiedniej liczby profesjonalnych, specjalistycznych kadr Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej. Nie zmieni wiele wybór o¶rodków wiod±cych (KNOW) bez nowych rozwi±zañ organizacyjnych i prawnych, bez wiêkszej swobody zatrudniania i realizowania zadañ pracowników. Nie zmieni± równie¿ systemu stypendia dla doktorantów−prymusów, a zreszt±, jak przeprowadzimy ogólnopolski, przejrzysty konkurs dla 30 proc. najlepszych spo¶ród wszystkich?
Dzisiejsze za³o¿enia nie zapowiadaj± zatem strukturalnych zmian, jakie s± potrzebne, by istotnie zmieniæ nasze szkolnictwo wy¿sze. Niepokoj±ca jest równie¿ zapowied¼ szczegó³owej regulacji wielu sfer funkcjonowania uczelni, co utrwali system przesterowanej autonomii.
W za³o¿eniach mo¿emy przeczytaæ o trzech etapach zmian w szkolnictwie wy¿szym. W pierwszym wprowadzone zostan± reformy dotycz±ce sfery nauki. A w³a¶nie w tych dniach Sejm przyj±³ pakiet odpowiednich ustaw. Drugi etap to nowelizacja systemu prawnego szkolnictwa wy¿szego oparta na przedstawionych za³o¿eniach. Trzeci za¶ krok to opracowanie d³ugofalowej strategii rozwoju nauki i szkolnictwa wy¿szego. A tutaj mamy ciekaw± sytuacjê, bo takie dwie strategie JU¯ powsta³y. Jedna z nich zosta³a opracowana na zlecenie ministerstwa przez ¶rodowisko eksperckie skupione wokó³ Ernst & Young oraz Instytutu Badañ nad Gospodark± Rynkow± (strategia E&Y), a druga przez ¶rodowisko akademickie Fundacji Rektorów Polskich oraz Konferencji Rektorów Akademickich Szkó³ Polskich (strategia FRP/KRASP).
Zatem z jednej strony s³yszymy o ministerialnej nowelizacji u bram, a jednocze¶nie mamy ju¿ now± strategiê, która w du¿ej mierze powtarza diagnozy ministerialne, pog³êbia je i rozszerza oraz przedstawia nowe, czêsto odmienne rekomendacje. Strategia E&Y formu³uje wiele istotnych propozycji, które dotycz± tych samych sfer, co propozycja nowelizacji. Jednocze¶nie s³yszymy deklaracjê ministerstwa, skierowan± w stronê rektorów, ¿e strategia FRP/KRASP równie¿ zostanie uwzglêdniona w pracach nad nowelizacj±. Jak rozumieæ zatem politykê ministerstwa?
Ciekawe, ¿e powszechnie w domenie publicznej mówimy o dwóch strategiach, podczas gdy tak naprawdê za chwilê ju¿ wdra¿ana ma byæ ta trzecia, która nigdy, nawet przez ministerstwo, jako strategia nie by³a traktowana. Tak to wyjdzie jako¶…
Uruchomienie propozycji ministerialnej w znacz±cej mierze odsunie w czasie wdra¿anie najlepszych rozwi±zañ strategii ¶rodowiska E&Y i rektorskiego. Dlaczego? Bo to naturalne. Po co nowelizowaæ od razu co¶, co by³o przed chwil± zmieniane. Na przyk³ad wszystkie trzy strategie proponuj± ró¿ne rozwi±zania w zakresie ³adu wewnêtrznego w uczelniach, sposobu zatrudniania, modelu kariery. A jednak nie dyskutujemy dzi¶ nad wyborem optymalnego rozwi±zania, tylko wprowadzamy ju¿ teraz, na podstawie nowelizacji. To de facto zamknie dyskusjê i zakonserwuje system.
¦rodowisko akademickie mo¿e polubi taki harmonogram, bo jest w naturalny sposób krytyczne, a zarazem nieufne wobec polityków. Uruchomione zmiany bêd± niewielkie, przyzwyczaimy siê do nich, trochê podyskutujemy o pozosta³ych strategiach, a nastêpnie o nich zapomnimy. Damy sobie kolejne kilka lat na przeczekanie, pó¼niej rozpoczniemy now± dyskusjê, minie kolejnych kilka lat do kolejnych prób reform. A ¶wiat znów nam ucieknie.
Dlaczego warto o tym mówiæ? Dlatego, ¿e dzisiaj mamy chyba moment najw³a¶ciwszy do gruntownych zmian. Wytworzy³a siê sytuacja, w której istnieje aprobata reform i to dalej id±cych, ni¿ propozycje ministerialne. ¦rodowisko FRP/KRASP w swej strategii proponuje projekt odwa¿niejszy, a wiele propozycji E&Y równie¿ znajduje pozytywny odd¼wiêk – warto spojrzeæ na wywa¿on± dyskusjê, tocz±c± siê na forum internetowym projektu. Dlaczego nie skorzystaæ z tak niezwyk³ej okazji, by dokonaæ zmian nie tylko kosmetycznych, a zarazem wcale nie rewolucyjnych, lecz wystarczaj±co g³êbokich, by pozwoliæ na wzrost konkurencyjno¶ci naszego szkolnictwa wy¿szego? Reforma jest potrzebna szybko, ale nie powinna byæ oportunistyczna, aby nie zakonserwowaæ istoty systemu „produkcyjnego” w wersji minimum liftingu na kolejne lata. Ot, ¿eby¶my z du¿ego fiata nie zrobili poloneza. Bo czy kto¶ jeszcze pamiêta tê markê…
Przygotowywana nowelizacja nie musi byæ zatrzymana do czasu przyjêcia ca³o¶ciowej strategii zmian. Mo¿na sobie przecie¿ wyobraziæ minimaln± ma³± nowelizacjê, ograniczon± do obszarów, w których absolutnie potrzebna jest administracyjna zmiana. Mo¿e ona byæ uzasadniona wzglêdami finansowymi (np. ograniczenie bezp³atnego studiowania na wielu kierunkach) lub uzgodnieniami europejskimi, tj. konieczno¶ci± wprowadzania krajowych ram kwalifikacji. Akurat ta w³a¶nie zmiana jednocze¶nie mo¿e pozwoliæ na uelastycznienie tworzenia programów studiów, co jest wspólnym elementem trzech strategii. Dodatkowo ma³a nowelizacja mo¿e uwzglêdniaæ zmiany konieczne dla spójno¶ci sektora nauki i szkolnictwa wy¿szego, wobec przyjêcia reform reguluj±cych system finansowania nauki. Taki sposób postêpowania nie zamknie dyskusji o powa¿nych zmianach, tylko j± jeszcze w³a¶ciwie skatalizuje. Do tego trzeba jednak chwili refleksji nad nowelizacj± i przeprowadzenia rzeczywi¶cie strategicznej debaty. Dopiero pó¼niej winna nast±piæ decyzja, a po niej – uruchomienie dzia³añ o d³ugofalowym znaczeniu.
Kolejnym argumentem na zmianê sposobu prowadzenia prac nad nowelizacjami jest to, ¿e proponowane zmiany ze wzglêdów proceduralnych nie maj± szans wej¶cia w ¿ycie od 1 pa¼dziernika 2010. No, chyba ¿e ustawy pojad± legislacyjnym ekspresem. Ma³o to prawdopodobne przy stanie naszej nie tylko kolejowej, ale i polityczno−prawnej infrastruktury. My¶lê jednak, ¿e temu ekspresowi ³atwiej bêdzie pokonaæ drogê do stacji Ma³a Nowelizacja. A zatem lepiej zaplanowaæ harmonogram tak, by czê¶æ strukturalnych zmian mog³a wej¶æ w ¿ycie w roku akademickim 2011/12, a kolejne w nastêpnych latach – np. zmiany dotycz±ce nowego ³adu wewnêtrznego w uczelniach z pocz±tkiem kadencji nowych w³adz rektorskich, czyli od 1 pa¼dziernika 2012. Tak przyjêty harmonogram równie¿ umo¿liwi uzyskanie cennych kilku miesiêcy na realn± debatê porównuj±c± rozwi±zania zawarte w trzech strategiach.
Wykorzystajmy istniej±c± szansê, wyci±gnijmy wnioski ze strategii i zaplanujmy w sposób metodyczny niezbêdne zmiany, a ostateczny ich kszta³t poka¿e, czy bêdzie to rewolucja. A je¶li ju¿, to mo¿e po raz pierwszy w historii nastanie ona w wyniku ewolucyjnych dzia³añ, przy otwartej kurtynie.