Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Nie wszystkie obiekty znalezione na stanowiskach archeologicznych dadz± siê zbadaæ metod± radioaktywnego wêgla C-14. Pomóc mo¿e wówczas termoluminescencja.

Ile lat ma dzbanek?

Mariusz Karwowski

Laboratorium TL w Zak³adzie Geografii Fizycznej i Paleogeografii Instytutu Nauk o Ziemi UMCS to takie uniwersyteckie solarium. W swej istocie ró¿ni siê jednak od tych tradycyjnych. S± wprawdzie lampy ultrafioletowe, ale opaliæ siê tam nie sposób. Temperatury bowiem dochodz± w nim nawet do 400 stopni i powoduj±, ¿e pod ich wp³ywem obiekt zaczyna… ¶wieciæ. Tak, to z pewno¶ci± niezwyk³e solarium. W dodatku s³u¿y g³ównie geologom i archeologom, dla których okre¶lanie wieku wykopaliska jest kwintesencj± ich pracy. Bez tego, mo¿na rzec, ani rusz. A samo datowanie to ¿mudny, niekiedy wrêcz monotonny proces. £atwo popa¶æ w rutynê. Chyba ¿e opracowan± przesz³o pó³ wieku temu w Stanach Zjednoczonych metodê termoluminescencyjn± wykorzystuje siê w inny ni¿ zwykle sposób.

– Standardowo w takich laboratoriach, jak to nasze, ale te¿ w Gdañsku, Gliwicach czy Toruniu, termoluminescencja s³u¿y do datowania osadów geologicznych. Sam siê tym przez d³u¿szy czas zajmowa³em. Ca³kiem niedawno do tej podstawowej dzia³alno¶ci postanowi³em dodaæ równie¿ ceramikê i polepê – t³umaczy dr Jaros³aw Kusiak.

Pierwsi na ¶wiecie

W dawnych budynkach pod³oga by³a tworzona z gliny. Podobnie ¶ciany – te¿ by³y wype³niane tym materia³em. Zdarza³o siê, ¿e na pod³odze robiono paleniska, w których panowa³a wysoka temperatura. Nierzadko budynki te ulega³y spaleniu i wówczas równie¿ glina by³a wypalona do bardzo wysokiej temperatury.

– Tego materia³u jest bardzo du¿o w stanowiskach archeologicznych i jest on bardzo dobrze wypalony. Dlatego wspólnie z magistrem Mariuszem Rychterem z Instytutu Archeologii Uniwersytetu £ódzkiego pomy¶leli¶my, ¿eby to datowaæ. Przecieramy ¶lady, tak w Polsce, jak i na ¶wiecie, bo nie znalaz³em dot±d w literaturze ¿adnej wzmianki o tym.

Pierwsze próbki – pozosta³o¶ci cha³upy z okresu kultury przeworskiej – pobrali ze stanowiska w Krêcieszkach. Wysz³o, ¿e cha³upa by³a zbudowana oko³o 1700 lat temu. Z Kutna z kolei do laboratorium trafi³a ceg³a i polepa z fundamentów budynku. Okaza³o siê, ¿e maj± ledwie 300 lat. Ale termoluminescencj± mo¿na badaæ znaleziska, których historia siêga nawet 700 tysiêcy lat wstecz.

Wiek uzyskany t± technik± to, w przypadku ceramiki, czas, jaki up³yn±³ od jej wypalenia, a je¶li chodzi o osady – czas, jaki up³yn±³ od przykrycia ziaren mineralnych kolejn± warstw± osadów i tym samym odciêcia od dzia³ania ¶wiat³a s³onecznego. Mój rozmówca ma na swoim koncie ju¿ blisko 2 tysi±ce takich datowañ. By³y w¶ród nich osady mineralne ze stanowiska mezolitycznego Mucharz w powiecie wadowickim i stanowiska kultury magdaleñskiej w Wilczycach, w powiecie sandomierskim. By³y osady ze stanowisk paleolitycznych w Jezupolu, Haliczu i Nowym Hlyboczku na Ukrainie. I, oczywi¶cie, mo¿na je traktowaæ jako zwyk³e próbki z tego czy innego miejsca. Ale przecie¿ dla archeologa to jawne blu¼nierstwo. Ka¿da próbka ma bowiem swoj± historiê. Jak choæby osady z podkrakowskiej jaskini Bi¶nik, w której znaleziono ¶lady cz³owieka sprzed 300 tysiêcy lat. Albo przywiezione spod Sandomierza próbki osadów – choæ pochodz±ce tylko z jednej ¶ciany, to ka¿da w innym kolorze. Umieszczone w foliowych woreczkach wisz± w gabinecie dr. Kusiaka. Tworz± kolumnê od pod³ogi a¿ po sufit. Ciemniejszy osad musia³ powstaæ w okresie ciep³ym, ja¶niejszy – jest z kolei efektem zlodowacenia. Przy u¿yciu metody TL mo¿na zrekonstruowaæ nastêpstwo tych okresów w czasie. Do tego celu wykorzystuje siê przemiany promieniotwórcze. Ka¿dy obiekt poch³ania pewn± ilo¶æ energii promieniowania jonizuj±cego i skutki tego s± w³a¶nie wykorzystywane w tej metodzie. W otaczaj±cym nas ¶wiecie, a zw³aszcza w pokrywie skorupy ziemskiej, wystêpuje blisko 2 tysiêcy izotopów promieniotwórczych, g³ównie uranu, toru i potasu. Ró¿ni± siê miêdzy sob± m.in. czasem po³owicznego rozpadu.

– Jest to czas, po jakim liczba atomów izotopu promieniotwórczego maleje o po³owê. Rozpadowi izotopów towarzyszy emisja promieniowania alfa, beta b±d¼ gamma. Mierzymy wiêc, ile tego izotopu jest obecnie i cofaj±c siê, odtwarzamy, ile by³o go na samym pocz±tku. W ten sposób mo¿emy okre¶liæ wiek – wyja¶nia dr Jaros³aw Kusiak, podkre¶laj±c zarazem warunek niezbêdny do przeprowadzenia takiej rekonstrukcji: badany obiekt musi mieæ strukturê krystaliczn±. Tylko bowiem takie materia³y maj± w³a¶ciwo¶ci termoluminescencyjne. Najlepszymi spo¶ród minera³ów wchodz±cych w sk³ad osadów charakteryzuj± siê kwarc i skalenie. Przepalony krzemieñ te¿ jest niczego sobie. Za to ko¶ci w ten sposób ju¿ by siê zbadaæ nie da³o, bo choæby nie wiem jak d³ugo podgrzewaæ, nie zaczn± one ¶wieciæ. A ceramika, w której znajduj± siê ziarna minera³ów – i owszem. ¯eby wy³apaæ te impulsy ¶wietlne, wysy³ane przez podgrzewany kryszta³, nale¿y wpierw znalezione garnek, dzbanek czy popielnicê rozbiæ na drobne kawa³ki. To najwiêksza wada tej metody – podkre¶laj± sceptycy.

– Wszystko zale¿y od tego, jak du¿o mamy materia³u. Je¿eli jest to jeden kawa³ek, trzeba dzia³aæ niezwykle oszczêdnie i ostro¿nie, ale gdy mamy ca³y garnek, to zniszczenie fragmentu wielko¶ci ma³ego wafelka nie stanowi problemu. Ca³o¶æ próbki pozostaje niezniszczona, od³upujemy tylko niewielk± czê¶æ. Poza tym, to nie jest tak, ¿e tylko metoda TL jest destrukcyjna. W metodzie wêgla radioaktywnego te¿ przecie¿ fragment obiektu musi byæ wyciêty, zniszczony, ale reszta zostaje nienaruszona – odpiera zarzuty dr Kusiak.

W gor±cej pu³apce

Przesiany, oczyszczony i przygotowany do pomiaru materia³ dzielony jest na miligramowe porcje. Umieszcza siê go w specjalnym czytniku termoluminescencyjnym. W zale¿no¶ci od tego, jak± ilo¶æ promieniowania taki kryszta³ zmagazynowa³ w sobie w naturalnym ¶rodowisku, pod wp³ywem podgrzewania od 0 do 400 stopni wy¶le on okre¶lon± liczbê sygna³ów ¶wietlnych. Wszystkie zostan± zarejestrowane przez fotopowielacz, a nastêpnie transferowane na ekran komputera.

– Archeolog wykopuje dany obiekt, a my niejako wy³apujemy promieniowanie w nim zmagazynowane – obja¶nia lubelski uczony.

Przy niskich temperaturach nic nie ¶wieci. Przy 150 stopniach pojawiaj± siê coraz czêstsze impulsy. Gdy temperatura wzrasta do 300−400 stopni, mamy ju¿ do czynienia z prawdziwym ¶wietlnym spektaklem. Ten zagadkowy na pozór proces zwi±zany jest bezpo¶rednio w³a¶nie ze struktur± krystaliczn±. Wystêpuj± w niej defekty, jak choæby luki, czyli brak atomu lub te¿ obce atomy wbudowane w sieæ krystaliczn±. Kiedy cz±stka alfa, beta b±d¼ kwant promieniowania gamma „trafi” w elektron, zostanie on wzbudzony i przejdzie z pasma walencyjnego do pasma przewodnictwa. Z regu³y jest tak, ¿e na skutek emisji ciep³a – to jest najpowszechniejszy sposób przekazywania energii do ¶rodowiska – wraca on na swoje miejsce. Jednak czê¶æ elektronów przechodzi do stanów wzbronionych, zwi±zanych z istnieniem wspomnianych defektów sieci. W tych stanach pu³apkowych mog± one przebywaæ do miliona lat. To w praktyce okre¶la zasiêg czasowy metody termoluminescencyjnej.

– Wykorzystuj±c to zjawisko podgrzewamy próbkê i w wyniku tego elektron wyskakuje do pasma przewodnictwa, a nastêpnie rekombinuje, czyli wraca do swojego stanu podstawowego. I w³a¶nie w czasie rekombinacji, a wiêc przej¶cia od stanu pu³apkowego do pasma walencyjnego, jest emitowane ¶wiat³o. My to ¶wiat³o mierzymy – obrazowo t³umaczy dr Kusiak.

Do podgrzewania próbki s³u¿y platynowa blaszka, przez któr± przep³ywa pr±d elektryczny. Takie podgrzewanie trwa kilkadziesi±t sekund. Po tym materia³ siê wy¶wieca i przestaje emitowaæ ¶wiat³o.

– Odtwarzamy wiêc niejako proces, który nast±pi³ wcze¶niej w ¶rodowisku, gdzie ta próbka osadu dostawa³a ju¿ dawki promieniowania. Odtwarzamy na nowo promieniowanie, które zosta³o dostarczone. Otrzymujemy krzyw± wzrostu termoluminescencji i odczytujemy dawkê równowa¿n±. Jest to poch³oniêta dawka laboratoryjna promieniowania, która wywo³uje tak± sam± luminescencjê, co dawka otrzymana przez obiekt w warunkach naturalnych od czasu jego powstania a¿ do odnalezienia. Nie mog±c zmierzyæ tej dawki, musimy j± jako¶ sztucznie wytworzyæ.

Oczywi¶cie, kalibruj±c ró¿ne parametry, trudno dzi¶ okre¶liæ, jaka by³a wilgotno¶æ przed 2 tysi±cami lat. Niemniej nawet i takie czynniki s± uwzglêdniane. Wszystko po to, aby jak najwierniej odwzorowaæ warunki naturalne, choæby sprzed kilku tysiêcy lat. Im wiêcej informacji na temat stanowiska, tym bli¿szy prawdy bêdzie wynik badania.

– Wiadomo, ¿e na przyk³ad im bardziej wilgotny osad, tym mniej promieniowania dotrze, bo woda je poch³onie. Wilgotno¶æ takiego osadu to ¶rednio 15−20 proc., a w przypadku piasku – najwy¿ej 5 proc.

A zegar tyka…

Do okre¶lenia wieku, zarówno w przypadku osadów, jak i naczyñ ceramicznych, potrzebna jest jeszcze dawka roczna. Pe³ni ona rolê zegara. O ile dawka równowa¿na okre¶la ca³o¶æ promieniowania, które dochodzi do datowanego obiektu przez czas jego pobytu w ziemi, o tyle dawka roczna to swoisty zegar, który tyka i okre¶la, ile energii promieniowania otrzyma³ dany obiekt w ci±gu roku. Taki pomiar to nic innego jak zliczanie impulsów, wyci±ganie ¶redniej, dzielenie. Dopiero iloraz tych dwóch warto¶ci – dawki równowa¿nej i rocznej – okre¶la wiek badanego obiektu.

W ten sposób uda³o siê ustaliæ, ¿e naczynia wykopane w Jezupolu w zachodniej Ukrainie pochodz± sprzed 5986 tys. lat i przynale¿± do kultury trypolskiej. To najstarszy, jak dot±d, obiekt ceramiczny datowany przez mojego rozmówcê. By³y te¿ i inne: z Olsztyna, Krasnegostawu, Tarnowa ko³o Che³ma, Horodyska i Nowego Folwarku nieopodal Hrubieszowa. Równie ciekawe okaza³o siê wczesno¶redniowieczne stanowisko w Busównie. Odnaleziono tam ceramiczny garnek, w którym zachowa³y siê spalone resztki jedzenia. Mo¿na wiêc by³o porównaæ wynik osi±gniêty metod± TL z tradycyjn± metod± radioaktywnego wêgla C−14. Okaza³y siê równie warto¶ciowe. Niemniej ta stosowana przez dr. Jaros³awa Kusiaka jest wci±¿ ma³o popularna.

– Metoda C−14 jest wprawdzie du¿o dro¿sza, ale trzeba uczciwie przyznaæ, ¿e jest dok³adniejsza, a przez to bardziej po¿±dana przez archeologów. W termoluminescencji tolerancja zale¿y od wieku i wynosi 6−8 proc. ostatecznego wyniku. Trzeba jednak pamiêtaæ, ¿e nie na wszystkich stanowiskach znajdziemy materia³ organiczny. Je¶li go nie ma, to metoda TL jest w zasadzie jedynym rozwi±zaniem.

Tu i ówdzie s³ychaæ ju¿ o nowych pomys³ach na datowanie ceramiki. Jednym z nich ma byæ rehydroksylacja. Tutaj „wewnêtrzny zegar” uruchomiony by³by w trakcie wypalania gliny w piecu w temperaturze wy¿szej ni¿ 500 stopni C. Podczas tego procesu oraz po wyjêciu z pieca zwi±zki chemiczne z ceramiki wchodzi³yby w reakcjê z cz±steczkami pary wodnej, uwalniaj±c przy tym tzw. grupy hydroksylowe. W tym momencie mia³aby siê rozpocz±æ postêpuj±ca rekombinacja chemiczna cz±steczek ceramiki z wystêpuj±cymi w ¶rodowisku cz±steczkami pary wodnej. Naukowcy opracowuj±cy tê metodê s± przekonani, ¿e dziêki zmierzeniu ilo¶ci wody, która uleg³a „rekombinacji” z cz±steczkami z ceramiki, byliby w stanie stosunkowo precyzyjnie ustaliæ datê wyjêcia ceg³y czy dzbanka z pieca.

– Rehydroksylacja daje nowe perspektywy datowania materia³ów wypalonych. Jednak muszê przyznaæ, ¿e pomiar wilgotno¶ci próbki nie jest spraw± prost±. A zatem metoda jest zapewne bardziej skomplikowana. Samo zwa¿enie próbki nie mo¿e daæ wiarygodnego obrazu jej wilgotno¶ci. Gdy tê sam± próbkê pozostawimy na kaloryferze przez kilka dni i zwa¿ymy, a nastêpnie pozostawimy w innym miejscu pokoju na kilka dni i zwa¿ymy ponownie, to otrzymamy zupe³nie inn± wagê – studzi nadmierny optymizm brytyjskich uczonych dr Kusiak. Jego zdaniem wiarygodne wyniki odnosz±ce siê do wieku obiektu mo¿na otrzymaæ jedynie wtedy, gdy uzyska siê podobne wyniki kilkoma metodami. Dlatego, mimo wszystko, trzyma kciuki za powodzenie nowej techniki, a kto wie, czy nied³ugo wyników uzyskanych w znanej ju¿ od pó³ wieku termoluminescencji nie bêdzie weryfikowa³ rehydroksylacj±. Ciekawe, na co wówczas zamieni swoje „solarium”?

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje