Aktualności
Szkoły wyższe
29 Czerwca
Źródło: www.pixabay.com
Opublikowano: 2026-06-29

Finanse uniwersytetów: prawdopodobnie ten rok będzie jeszcze gorszy od poprzedniego

W porównaniu do roku 2024, gdy sumaryczny zysk uniwersytetów wyniósł 302 mln zł, w ubiegłym obniżył się on aż o 172 mln zł. – Biorąc pod uwagę faktyczne zamrożenie wysokości subwencji na rok 2026, trudno być optymistą na przyszłość – przewiduje dr hab. Zbigniew Bukowski, przewodniczący Uniwersyteckiej Komisji Finansowej KRUP.

Uniwersytecka Komisja Finansowa Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich co roku przygotowuje kompleksowy raport na temat sytuacji tej grupy uczelni. Mimo że jeszcze nie minął ustawowy termin składania rocznych raportów (30 czerwca), UKF zebrała już dane na temat sytuacji uniwersytetów w ubiegłym roku. Pierwsze wyniki przedstawił dr hab. Zbigniew Bukowski, przewodniczący UKF, podczas posiedzenia KRUP na Uniwersytecie Jana Długosza w Częstochowie.

Po kraju rozniosła się niedawno wieść o dużej, sięgającej 33 mln zł, stracie Uniwersytetu Śląskiego. To jednak niejedyny uniwersytet, który w 2025 roku zanotował stratę – wskazywał Bukowski. Spośród 21 uczelni zrzeszonych w KRUP negatywny wynik miało jeszcze pięć innych (w 2024 były to w sumie 2 uniwersytety): Uniwersytet Jana Długosza (-19,8 mln zł), Uniwersytet Szczeciński (-18 mln zł), Uniwersytet Gdański (-9,1 mln zł), Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy (-6,1 mln zł) i Uniwersytet Zielonogórski (-5,9 mln zł). Kolejne trzy uzyskały wynik bliski zeru, więc ich sytuacja finansowa też nie była najlepsza (Uniwersytet Łódzki, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II).

Ponadto trzy uniwersytety uzyskały wynik dodatni w przedziale między 1 a 10 mln zł (Uniwersytet w Białymstoku, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, Uniwersytet Wrocławski), sześć – między 10 a 20 mln zł (Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, Uniwersytet Opolski, Uniwersytet Rzeszowski, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie) i trzy – powyżej 20 mln zł (Uniwersytet Jagielloński – 63 mln zł, Uniwersytet Warszawski – 34 mln zł, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – 23 mln zł).

W porównaniu do roku 2024, gdy sumaryczny zysk uniwersytetów wyniósł 302 mln zł, prawie 130 mln zł zysku netto w 2025 roku oznacza jego radykalną obniżkę aż o 172 mln zł. Dodatni wynik w przypadku niektórych uczelni wynikał ze sprzedaży majątku. Gdyby odliczyć te 36 mln zł za zbywane nieruchomości, to zysk uniwersytetów wykazywany w 2025 r. wyniósłby jeszcze mniej – poniżej 94 mln zł.

Warto zauważyć, że wynik dodatni uniwersytety zawdzięczają wyłącznie 5 uczelniom badawczym, ponieważ ich łączny zysk to 142,6 mln zł, a zatem więcej niż łączny wynik wszystkich uczelni KRUP. Ich wynik jest wyraźnie dodatni dzięki temu, że są finansowane w sposób szczególny; są to też największe uniwersytety, otrzymujące z racji na swój potencjał najwyższe subwencje. Pozostałe 16 uniwersytetów klasycznych łącznie odnotowało ponad 12,8 mln zł straty. W ciągu ostatnich pięciu lat słabszy wynik finansowy netto – tylko 57,4 mln zł – uniwersytety (bez Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie, który wtedy jeszcze nie należał do KRUP) miały tylko w roku 2023, co ówczesny szef KNF prof. Mirosław Gornowicz opisał na łamach „Forum Akademickiego” w artykule Tak źle nie było od dekady.

W roku 2019 uniwersytety klasyczne – wówczas było ich 20 – miały łącznie ponad 580 milionów zł zysku. To był najlepszy rok pod tym względem. W kolejnych trzech latach panowała stabilna sytuacja z zyskiem w okolicach 300 mln zł. Załamanie przyszło w roku 2023. W kolejnym nastąpiło pozytywne odbicie, które uniwersytety zawdzięczają środkom na podwyżki płac, odpowiednio o 30% dla nauczycieli akademickich i o 20% dla pozostałych pracowników uczelni – stąd 302 mln zł zysku.

W podstawowej działalności operacyjnej uniwersytetów – a to wskaźnik, który wiele mówi o sytuacji finansowej, dlatego w swoich raportach tę informację zawsze podają uczelnie amerykańskie – już od wielu lat uniwersytety mają do czynienia z wynikiem ujemnym. Ubiegłoroczna sumaryczna strata 21 uniwersytetów w wysokości 423 mln zł jest tożsama z wynikiem w roku 2023, najgorszym w ostatnich latach. W 2025 tylko dwa uniwersytety – Opolski i Rzeszowski, a więc wcale nie największe – osiągnęły dodatni wynik finansowy na działalności operacyjnej. Nawet uniwersytety badawcze odnotowały w takim ujęciu łączną stratę w wysokości ponad 170 mln zł.

Podobnie jak poprzednio, również 2025 rok charakteryzował się tym, że w 75% w strukturze przychodów z podstawowej działalności operacyjnej dominowała subwencja na utrzymanie potencjału dydaktycznego i badawczego. Zmniejsza się udział pozasubwencyjnych przychodów z działalności badawczej (2025 = 9%), w tym z Narodowego Centrum Nauki, które w tym portfelu dostarcza finansowania na poziomie 45% (ponadto współpraca naukowa z zagranicą – 30%, dotacje celowe z MNiSW – 15%.

Niezmiennie dominujący udział w strukturze kosztów rodzajowych uniwersytetów KRUP stanowią wynagrodzenia (76%). Drugą co do wielkości wartość stanowią koszty dotyczące zużycia materiałów i energii oraz usługi obce (w sumie 14%).

Biorąc pod uwagę informacje o wyniku finansowym z roku 2025 oraz o faktycznym zamrożeniu wysokości subwencji na rok 2026, trudno być optymistą na przyszłość – podsumowuje dr hab. Zbigniew Bukowski. – Prawdopodobnie bieżący rok będzie jeszcze gorszy od 2025, tym bardziej, że koszty zewnętrznych usług i zakupów idą w górę.

PK

Analiza ekonomiczna uniwersytetów publicznych

Dyskusja (43 komentarzy)
  • ~Piotr bm 08.08.2026 18:43

    To nie ma sensu
    Jesteś młody wyjedź
    Minister kulaswk czy jak się nazywam

  • ~Krzyś 01.07.2026 16:32

    No jak tam brygada akademicka? Uśmiechnijcie się!

    Wasz minister o was zadba. Tylko się uśmiechajcie. I na pytanie „jak żyć” odpowiadajcie „nie protestując”!

  • ~Przemo 01.07.2026 09:26

    Domyślam się, że uczelnie publiczne na minusie to nic innego jak wstępne działania zmierzające do ich (sprzedaży) prywatyzacji.

    • ~Ddgh 01.07.2026 11:07

      Albo zamknięcia lub przymusowego łączenia z innymi podmiotami

      • ~Przemo 01.07.2026 14:32

        Po zamknięciu, każda z opcji będzie tańsza i bardziej skuteczna niż przed.

  • ~Olo 30.06.2026 17:16

    UMK na plusie, ale zaległych żałosnych podwyżek w kwocie ok. 100-200 zł na głowę swoim pracownikom wciąż nie wypłaciła.

  • ~UM ThinkTank 30.06.2026 16:25

    Na UM w Lublinie zaciągnięto wielomilionowy kredyt na pokrycie bieżących wynagrodzeń. Nie przewiduje się na razie jakiegokolwiek dochodu umożliwiającego jego spłatę, co może oznaczać bankructwo uczelni.

    Nie przeszkadzało to jednemu z prorektorów zarobić 1.8 mln rocznie, o czym pisała prasa.

    Niezadowolenie elit, czyli lekarzy najbogatszych, a zarazem jeśli nie uczestniczących w sprawowaniu władzy na UM , to z władzą uczelnianą związanych, jest faktem. Podobnie jak to, że gołym okiem (również tych najbogatszych pracowników) widać, że nie ma co liczyć na szybką zmianę frustrującego ich i z ich punktu widzenia fatalnego stanu rzeczy.

    Wielu w tej sytuacji przypomina się referendum w Krakowie i obalenie skompromitowanego porażkami włodarza miasta, dokonane przecież właśnie w dużym stopniu przez kolektywne działanie. Teoretycznie można by postawić się, pokazać, że wybór nowego rektora innego niż ten jedyny jest faktem, na który ktoś jednak ma jakiś wpływ.

    Jednak rzecz w tym, że w Krakowie społeczeństwo było zorganizowane oddolnie. Innymi słowy — obalać było komu i w imię czego. Na UM w Lublinie sytuacja jest inna. Era załuszczyzmu wyjałowiła uczelnię. Proakademicki liberalizm najpierw się skompromitował, potem został, ku radości, a przynajmniej bez smutku ogromnej większości pracowników, rozbity, wypchnięty na dosłowną albo wewnętrzną emigrację. Nie ma jakichkolwiek alternatywnych wobec oficjalnych struktur politycznych, o których można by sądzić, że byłyby w stanie przejąć władzę.

    Sama zaś społeczność akademicka może wprawdzie być sfrustrowana sytuacją i życzyć sobie zmiany, ale przez lata od pandemii wspierając obecnego rektora, akceptując kolejne fazy przykręcania przez niego śruby i autorytaryzowania uniwersyteti, sama pozbawiła się możliwości stworzenia jakiejkolwiek formuły uzasadniającej gwałtowną rekonfigurację. Tym bardziej — rewoltę.

    A każde takie działanie musi przecież mieć sztandar, jego frontlinerzy muszą móc odpowiedzieć — nawet sami sobie — na pytanie: "w imię czego?". Nie mogą nagle wyjść jako po prostu opozycja — przecież aktywnie uczestniczyli, a przynajmniej akceptowali to zohydzenie i degenerację. Ani w nią nie wierzą, ani, gdyby zechcieli ją nagle "wyznać", nie byliby w tym wiarygodni. Jest za późno, żeby zacząć pić wodę mineralną Borzomi — brzmi jedno z rosyjskich powiedzeń. Znaczy to tyle, że już zaczęliśmy pić wódkę, wypiliśmy jej już dużo, i teraz nagle nie przestawimy całego przyjęcia na bezalkoholowe tory, bo na tej uczelni się po prostu nie da.

    Aby w tej sytuacji miały szanse na serio rozpocząć się jakieś gwałtowne procesy, skierowane przeciw tej władzy albo też wewnątrz niej, nakierowane na zmianę rządzących, sytuacja UM musiałaby stać się, w rozumieniu powszechnym, rozpaczliwa. Teraz jest dla wielu niezadowalająca, frustrująca — ale rozpaczliwa wciąż nie jest, o co władza dba doskonale. Co zapewne najważniejsze — nic nie wskazuje ani na to, żeby pozycja rektora i prorektorów ulegała osłabieniu, ani żeby sam rektor uważał sytuację, swoją czy uczelni, za beznadziejną.

    W rzeczywistości ten rektor jest albo tak dwulicowy, albo szczerze daleki od uznania sytuacji za krytyczną i szczerze wierzy, że zwycięstwo jego następcy jest pewne.

    A dodatkowo rektor jest w obecnej kadencji tylko marionetką. Nie ma też żadnych wątpliwości, że to następca podejmuje wszystkie kluczowe decyzje. Istotą problemu jest to, że proces decyzyjny opiera się na jednej osobie, a ta osoba kieruje się pewną swoją, niezachwianą i nienaruszalną wizją funkcjonowania UM. Ta wizja automatycznie odfiltrowuje zarówno ludzi myślących inaczej, jak i wszelkie informacje, które jej przeczą. Powoduje natomiast, że wszelkie narracje potwierdzające ją są natychmiast podchwytywane i powielane bez końca. Wyraźnym wykwitem takiej konstytucji psychicznej jest propagandowy mail z informacjami prasowymi o uniwersytecie, wysyłany co tydzień do wszystkich pracowników. Rzecz jasna - samymi dobrymi, jak w Korei Północnej.

    W tym obrazie świata uczelnia jest korporacją, jej pracownik wyrobnikiem, profesor z kwalifikacjami regularnym obciążeniem budżetu (związanym z ustawowym wynagrodzeniem), a najoptymalniejszą czynnością zarządczą jest zatrudnienie zamiast profesora kogoś świeżo po studiach na etacie „asystenta w grupie dydaktycznej”, gdzie za miskę zupy (czyli minimalne krajowe wynagrodzenie) odpracuje 360 godzin pensum, a w razie potrzeby nawet nadgodziny za 30 złotych brutto. Nadto wszystkie artykuły w prasie, demaskujące reżim obecnej władzy, traktowane są nie jako konkretny rezultat działań trzeciej władzy, lecz jako wielka dywersja, wymagająca przeprowadzenia śledztwa przez ABW.

    Innymi słowy: długotrwałość rządów rektora, ich autorytarny z jednej a ideologiczny (od pewnego momentu) z drugiej charakter i okoliczność, że przez tak długi czas mógł kształtować swoje otoczenie bez ingerencji w ten proces jakiegokolwiek czynnika wobec niego zewnętrznego, spowodowały, że obecnie sytuacja osiągnęła tam poziom homeostazy, naturalnej niezmienności. Wokół rektora i prorektorów nie ma nikogo, kto myślałby jakoś zasadniczo inaczej niż on sam. I nikt taki nie ma szansy się tam pojawić.

    Nie jest to, dodajmy, fenomen endemicznie lubelski. Do pewnego stopnia rodzi się periodycznie i gdzie indziej, zwłaszcza na terenie byłego zaboru rosyjskiego, jednakże Lublin jest zagłębiem takiej mentalności.

    W Iraku, w czasie wojny i po niej. Amerykańska kwatera główna znalazła się w tzw. Zielonej Strefie — ściśle oddzielonej od reszty kraju, w której "kierownictwo zaczęło zapełniać wakaty lojalistami". W rezultacie w Zielonej Strefie wytworzyła się kultura politycznej i ideologicznej jednomyślności. Ludzie pozostający na zewnątrz dostrzegali błędy okupacyjnej administracji, widzieli, że sytuacja nie rozwija się w dobrym kierunku. Ale wewnątrz komfortowej Strefy ideologiczna retoryka zagłuszała rzeczywistość. "Ta filozofia rządzenia, zdominowana przez kryterium lojalności, doprowadziła do katastrofy”. Nie było bowiem komu powiedzieć kierownictwu prawdy, przestrzec go przed zagrożeniami. Zdolnych do tego system albo wypluł, albo odeszli sami.

    Tak potrafiło dziać się w systemie będącym jako całość demokratycznym i pluralistycznym. Wyobraźmy sobie, o ile dalej takie procesy musiały postąpić na uczelni w Polsce B albo nawet C, w systemie od reformy Gowina całkowicie niedemokratycznym i od pandemii mającym jeden, niezmienialny ośrodek władzy, którego kulturową cechą od zawsze była pazerność, mafijność oraz pasywność ogółu?

    Dlatego, dopóki machina UM nie zacznie w sposób zauważalny przestawać działać, nie należy spodziewać się zmiany władzy. Nie należy też, ustępstw Załuski ani jego następcy, niezależnie od tego, jak trudna stanie się sytuacja. Kolegium rektorskie jest bowiem przekonane, że zawsze znajdą się wystarczające zasoby do kontynuacji obecnej polityki, a nawet jeśli cierpliwość społeczności akademickiej zacznie się wyczerpywać, nie doprowadzi to do złagodzenia stanowiska, lecz do kolejnej spirali eskalacji i eliminacji dywersantów.

  • ~Adiunkt 30.06.2026 13:31

    Średnie wynagrodzenie rektorów na UAM ok 55 tys/mies. Jest dobrze..

    • ~prof. dr hab. ZS 30.06.2026 14:40

      mają rozmach kurwiesyny (cyt. Kiler)

      • ~Borówka 30.06.2026 15:43

        Teraz skok na oszczędnościowego IDuBa. Niektórzy twierdzą, ze kilka cebulionów.

      • ~Borówka 30.06.2026 15:41

        Rozmach dopiero będzie kiedy zostaną do podziału miliony z IDUBa. Oszczędziało się na tą okoliczność. NIK się pogoniło i hopsa na sianko. Będzie jeszcze lepiej.

  • ~kk 30.06.2026 09:36

    A gdzie jest kasa na mikroelektrownie jądrowe ?

    • ~prof. dr hab. ZS 30.06.2026 09:55

      Dobre pytanie. Chyba tam gdzie kasa na terminal kontenerowy w Świnoujściu.

  • ~Ireneusz 29.06.2026 17:45

    Jest bardzo gorąco. A pieniędzy nie ma i nie będzie. Aktualnie ta zasada obowiązuje. Chyba że rządy niekompletne upadną i będą wcześniejsze wybory. Ale wtedy wszelkie projekty zmiany USTAWY POSZWIN też upadną. Trzy lata zmarnowane dla szkolnictwa wyższego.

    • ~Olo 30.06.2026 17:20

      Bardzo mnie ciekawi, jakież to rządy zapewnią finansowanie nauki? Ci od wykształciuchów czy ci od płatnej edukacji dla wybrańców? A może ci od kobiet do rodzenia? Czy też ci, którym się nic nie podoba generalnie?

    • ~prof. dr hab. ZS 29.06.2026 19:29

      Amen

  • ~prof. dr hab. ZS 29.06.2026 14:42

    W 2027 płace w budżetówce zostaną zamrożone. Biorąc pod uwagę prognozowaną inflację nastąpi znaczące obniżenie plac.
    Jedyne regulacje będą dotyczyły osób które będą pod kreską płacy minimalnej. Będzie to całkiem spora grupa ponieważ od lipca 2026 płacą minimalna istotnie wzrasta.

    • ~Aa 29.06.2026 15:23

      W tym miesiącu (9.06) Rada Ministrów formalnie przyjęła propozycję 3% wzrostu wynagrodzeń w budżetówce na 2027 r., przy własnej prognozie inflacji 2,5%. NBP prognozuje inflacje 2,3%, OECD 2,7%, Komisja Europejska 2,9%, IMF 3,3%. Czyli nie ma mowy o zamrożeniu. Problemem jest szacowny wzrost o 5,6% wynagrodzeń ogólnie w gospodarce, czyli budżetówka dalej biednieje względem sektora prywatnego.

      Co więcej, nie ma ogólnokrajowej podwyżki płacy minimalnej od 1 lipca 2026 r. Od 1 stycznia 2026 r. wynosi ona 4 806 zł brutto i obowiązuje przez cały rok. Rząd zaproponował jej wzrost dopiero od 1 stycznia 2027 r. do 4 950 zł brutto, czyli również o 3%.

      Jeśli faktycznie Pan jest pracownikiem naukowym to proszę weryfikować swoje przekonania, a nie manipulować.

      • ~Biochemik 30.06.2026 08:30

        Rząd zaproponował jej wzrost dopiero od 1 stycznia 2027 r. do 4 950 zł brutto, czyli również o 3%..
        To tylko propozycja. Związki zawodowe proponują 5100. Nie mówmy o czymś czego nie ma. Podwyzki na uczelniach nie zmienia sie. Idą wybory wiec minimalna wzrośnie więcej niż 3%.

      • ~Biochemik 30.06.2026 08:23

        Dla wyjaśnienia, dla tych, którzy czytają ale nie rozumieją lub nie mają pojęcia. Podwyzki plac w szkolnictwie wyższym nie będą wynosić 3 % z dwóch powodów.
        1. Kwota obliczana jest wg planu finansowego z grudnia 2025 r. a nie 2025. Jest to oszukiwanie pracowników i społeczeństwa. Tak bylo w 2025 r. wiec nie uwzgledniono w 2025 30% podwyzek z 2024.
        2. Coroczne podwyzki płacy minimalnej nie są uwzględnione w dotacji a powodują, że wyrównania na uczelniach muszą ja uwzględniać.. W związku z tym oniza to kwotę ew. zwiększenia plac o 3%..

        W zwiazku z tym 3% bedzie oscylowalo bliżej 2. Jak bylo w tym roku.

        • ~Biochemik 30.06.2026 08:31

          Planu finansowego 2026 miało być.

      • ~prof. dr hab. ZS 29.06.2026 16:29

        Osobo AA jeśli faktycznie umiesz liczyć a nie manipulować to jak nazwać planowany w 2027 wzrost płac o 3 procent przy prognozowanej (sic!) inflacji 3 procent.

        No chyba że AA znaczy to co znaczy. Wtedy rzeczywiście może być kłopot z rachunkami.

        • ~Aa 29.06.2026 17:39

          Zamrożenie płac nie jest tym samym, co wyrównanie inflacji. Ujmowanie w ten sposób jest manipulacją i aż wstyd, że osoba z systemu szkolnictwa wyższego musi się zniżać do takich praktyk. Ostatnie zamrożenie płac było w 2021r.

          A odnieś się jeszcze proszę do drugiej cześci komentarza i przyznaj, że pomyliłeś podwyżki płacy minimalnej z podwyżkami w ochronie zdrowia.

          • ~prof. dr hab. ZS 29.06.2026 18:56

            Anonimowy A
            niczego nie pomyliłam, wszak ochrona zdrowia to znaczącą część budżetówki.

            Co do terminologii; jak zwał tak zwał, to kwestia semantyki, ale 3 minus 3 równa się zero.
            Nie wiem po co ta skazana na niepowodzenie obrona uśmiechniętej władzy, przecież widać że to nieudacznicy a ich dni są policzone.

            I ostatnia sprawa; nie piliśmy brudzia, więc zachowujmy dystans.

            • ~AAA 29.06.2026 21:59

              A jednak zamrożenie płać a wyrównanie inflacji to nie to samo.

  • ~Profesor Szeregowy 29.06.2026 14:34

    To, że uczelnie mają zbyt małe subwencje to tylko połowa obrazu. Druga jest taka, że w ramach tego co dostają źle gospodarują środkami co widać z porównania np uczelni publicznych i niepublicznych. W tych pierwszych koszty, w przeliczeniu na głowę studenta, są około 5 krotnie wyższe. Wiem, wiem - powiecie, że poziom wyższy, ale czy na pewno? ile uczelni publicznych w pogoni za subwencją obniżyło poziom do minimum? Dlaczego udział studentów uczelni niepublicznych wciąż rośnie, a na forach są opinie, że dużo więcej wiedzy praktycznej dają uczelnie niepubliczne? Subwencja jest za niska, ale jednocześnie ta niska subwencja wydawana jest w sposób mało gospodarny.

    • ~sdf 29.06.2026 18:36

      Być może jest coś na rzeczy, ale pomija Pan kilka czynników, które na tę różnicę wpływają. Po pierwsze, znaczna część uczelni niepublicznych funkcjonuje w trybie weekendowym, przy całotygodniowym uczelni publicznych. Po drugie, uczelnie niepubliczne praktycznie nie prowadzą kierunków, które wymagają dużych wydatków. Ze świecą można szukać tam kierunków, które wymagają kosztownych w utrzymaniu laboratoriów i jeszcze bardziej kosztownej aparatury.

      • ~Marcin Przewloka 30.06.2026 12:18

        @sdf

        Wydaje mi się, że są różne uczelnie niepubliczne. Podobnie, jak są różne uczelnie publiczne. Niektóre z nich będą lepsze, a niektóre gorsze.
        Nie dyskryminowałbym tych niepublicznych, tylko raczej wciągnął je w te wszystkie ewaluacje, które istnieją dla szkół publicznych i na podstawie tych ocen wyciągał wnioski. Jest na przykład możliwe że 80% szkół prywatnych jest kiepskich, ale w tych pozostałych 20% mieszczą się niepubliczne uczelnie nieodbiegające standardem i jakością od tych publicznych, a może nawet te publiczne przewyższające.
        Przykład ze Stanów pokazuje, że jest absolutnie możliwe, aby oba typy uczelni funkcjonowały bardzo dobrze.

        Zaś co do kierunków studiów, to te droższe wymagają inwestycji. Być może niektóre szkoły prywatne musza najpierw zebrać pieniądze, żeby moc otworzyć te "drogie kierunki"? Wydaje mi się, że musi upłynąć sporo czasu, aby rynek prywatnych uczelni ustabilizował się.
        A może pracodawcy zaczną zwracać większą uwagę na to, kto jaki ma jaki dyplom? W przeszłości renoma uczelni była bardzo ważna, w niektórych krajach ciągle jest.

      • ~Biochemik 30.06.2026 08:35

        Nie zapominajmy o utrzymaniu infrastruktury, akademiki, biblioteki itp.

        • ~Przemo 01.07.2026 09:23

          Mogę podesłać zdjęcia akademików z Poznania - ul. Dożynkowa czy Jowita. To ruiny. Kwitną za to akademiki prywatne i takie są proponowane studentom przez państwowe uczelnie. Teraz należy dokupić uczelnie do tych akademików i będzie komplet.
          Może należy przyjąć zasadę, że w ujęciu rocznym uczelnia publiczna nie może być na minusie i ma wydawać tyle, ile ma i ani złotówki więcej?

      • ~Profesor Szeregowy 29.06.2026 19:10

        A kto broni uczelniom publicznym pracować w trybie weekendowym? A o kosztownych kierunkach - proszę powiedzieć jaka część studentów studiuje kierunki kosztowne, a jaka organizację i zarządzanie, informatykę itp? I drugie pytanie - jaki jest udział kosztów utrzymania aparatury w kosztach działania uczelni publicznych? - podpowiem - dużo mniej niż 10%.

        • ~sdf 29.06.2026 20:14

          Na pierwsze pytanie pewnie znakomicie odpowie Pan sobie sam. Co do reszty, oczywiście, ale takie porównanie nie ma większego sensu. Tym bardziej, że Pan chyba postanowił wszelkie koszty uczelni podzielić przez, mówiąc brzydko, pogłowie. Zatem zapewne włączył Pan w to wyliczenie także część wydatków na prowadzenie badań naukowych, których uczelnie niepubliczne nie prowadzą. Czy się mylę?

          • ~Szeregowiec profesor 29.06.2026 21:06

            Uczelnie niepubliczne nie prowadzą badań? a na jakiej podstawie takie twierdzenie? To skąd wzięły się im kategorie naukowe dyscyplin?

            • ~sdf 30.06.2026 21:59

              No to proszę mi wskazać jedną uczelnię niepubliczną w Polsce, która prowadzi jakieś zauważalne na skalę ponad-narodową badania. To naprawdę nietrudne, prawda? Przejdźmy do konkretów.

              • ~Profesor Szeregowy 01.07.2026 06:46

                Proszę bardzo. Proszę zwrócić uwagę na projekty UE. Są uczelnie państwowe, które nie mają ani jednego.
                https://swps.pl/nauka-i-badania/realizowane-projekty/baza-projektow

                • ~sdf 01.07.2026 21:54

                  Ok, przyjmuję. W kwestii projektów UE nic nie powiem, bo by było nieelegancko. W tym sensie, że uczestniczyłem w wystarczającej liczbie takowych, żeby sobie wyrobić zdanie o ich naukowości. Ale tak, niezły zestaw. Przejrzałem bardzo pobieżnie publikacje, nic nie urywa, ale rzeczywiście zdołali wyjść poza działkę krajową. Wciąż, to rodzynek. Uczelnia kształcąca w bardzo konkretnym profilu, bez kierunków kosztochłonnych. Jeśli Pan znajdzie odpowiednik w STEM, odszczekam co powiedziałem ;) Jeśli nie, a raczej nie, to chyba zostaniemy przy zdaniach odrębnych. Moja teza brzmi: nie da się w taki sposób porównać kosztów uczelni publicznych i niepublicznych w Polsce.

                  • ~Profesor Szeregowy 02.07.2026 05:46

                    Może to nasze zdanie nie jest takie bardzo odrębne/inne. To prawda, że uczelnie prywatne są mniej widoczne w naukach ścisłych. Według POLONU studentów w 2024 w Polsce było 1 268 tys i mniej więcej 1/3 tej liczby to uczelnie prywatne. W naukach ścisłych i przyrodniczych było z tego 56 tys studentów z czego 7 tys na prywatnych (czyli 12 %). W technicznych i inżynieryjnych było 234 tys z czego w prywatnych 45 tys (czyli 24%). Czemu uczelnie prywatne są mniej aktywne w tych obszarach? nie wiem, ale podejrzewam że po prostu to dla nich zbyt mały rynek i na dodatek rynek malejący bo tak jak liczba studentów ogólnie rośnie w ostatnim czasie, to na ścisłych i inżynieryjnych spada. Co do kosztochłonności to niedawno opublikowano raport KRUP z którego wynika, że mniej więcej 2/3 kosztów polskich uniwersytetów to płace. Więc to nie wydatki na aparaturę powodują wysoki koszt kształcenia w uczelniach publicznych.

            • ~Biochemik 30.06.2026 08:54

              Kategorie naukowe Dyscypliny, w których kształcą uczelnie a prowadzenie badan naukowych to nie to samo. O studiach na danym kierunku w konkretnej dyscyplinie świadczy ilość pracownikow mających odpowiedni stopien naukowy a nie to czy prowadza badania. Ponadto wprowadzmy zakaz konkurencji na uczelniach a połowa albo więcej prywatnych zniknie.

              • ~Profesor Szeregowy 30.06.2026 09:25

                Przecież jest zakaz konkurencji - wolno pracować w co najwyżej jednej dodatkowej uczelni, a i to za zgodę rektora tej pierwszej. A skąd bierze się katgegoria naukowa? z publikacji, projektów i wpływu społecznego. To jakim cudem uczelnie prywatne rzekomo nie prowadzące badań mają te kategorie? i co więcej - na liście tych uczelni, które kwalifikują się do składania wniosku o IDUB są uczelnie prywatne (https://forumakademickie.pl/startuje-drugi-idub-pierwszy-pochlonal-prawie-4-mld-zl/). Mówienie, że na uczelniach prywatnych nie ma badań, bazują na pracownikach uczelni państwowych i w ogóle poziom jest byle jaki jest stereotypem i przez takie nastawienie uczelnie państwowe przegrywają walkę o studenta. Według POLON w mazowieckim już więcej niż połowa studentów studiuje na uczelniach niepublicznych.

  • ~Mmm 29.06.2026 14:17

    Niemożliwe ;)

  • ~Profesorek 29.06.2026 12:33

    Przepraszam bardzo, a ktoś się naprawdę spodziewał czegokolwiek innego?

    • ~no jak to 29.06.2026 14:16

      No jak to, wyznawcy programu 8* i słynny członek co to obiecał „Na te obietnice pieniędzy nie ma i nie będzie” i będą z zagranicy wracać do uczelni i instytutów, bo są obietnice, że "będzie nam się żyło lepiej" Takich wichrzycieli jak wyżej należy przywołać do porządku by się nie wychylał i za miskę ryżu tyrał.

      • ~kk 01.07.2026 15:42

        Przecież poprzedni rząd głodził naukę jeszcze bardziej (no chyba że rozmawiam z partyjniakiem, wtedy zgoda - mieliście dobrze jak nigdy!).