Ogłoszone ostatnio wyniki konkursów OPUS i SONATA były powodem do świętowania dla niemal pięciuset badaczy i badaczek. Wielu i wiele z nich podzieliło się entuzjazmem w swoich mediach społecznościowych. Pozytywne emocje kreują pozytywną aurę wokół naukowców. Zacznijmy jednak wykorzystywać ten moment w cyklu pracy naukowej, aby dobry klimat budować również wokół badań podstawowych. To już nie tylko kwestia tzw. promocji nauki. To element zarządzania dorobkiem naukowym.
OPUS i SONATA to tylko przykłady niezwykle ważnych konkursów, które umożliwiają rozwój badań podstawowych w Polsce. O tym, że nauki podstawowe przechodzą kryzys pisać nie muszę. Składa się na niego wiele czynników. Odnoszę się tylko do jednego z nich. W dużym skrócie, o idei badań podstawowych mówi się źle, zaniża się ich znaczenie, a ich specyfika jest niezrozumiana przez otoczenie społeczno-gospodarcze.
Drogi Naukowcu, w zależności od tego, co napiszesz we wpisie społecznościowym o pozyskanym grancie, osoby z bliższego i dalszego otoczenia będą mówiły o twojej pracy na jeden z dwóch sposobów:
Którą opcję wolisz?
Jeśli naukowcy i podmioty naukowe nie zaczną pokazywać roli badań podstawowych, wiele nie zmienimy. Jak to robić? Czego nie robić? Zainspirowana majowymi wynikami konkursów Narodowego Centrum Nauki podpowiadam, jakie zadania i informacje warto uwzględnić we wpisie społecznościowym o sukcesie grantowym. Od czego warto zacząć post? Jak jednym zdaniem budować rangę nauk podstawowych? Od czego nie zaczynać wpisów? Jakie informacje można pominąć, a jakich nie podawać w pierwszych zdaniach? W dobie internetu słowa to wszystko.
Zamiast pisać ogólnie, od razu podaję konkrety, tj. wskazuję przykładowe konstrukcje zdań, które łatwo skopiować i potem dopasować do siebie. Przy każdej konstrukcji wprowadzam wyjaśnienie.
Jakie zadania i informacje warto uwzględnić we wpisie?
Planowo za rok/dwa/trzy lata poznam odpowiedzi na pytania o to, czy/jak/gdzie/kto/po co/dlaczego…
Komentarz:
Jeśli hipotezy naukowe mojego zespołu zostaną zweryfikowane, specjaliści (naukowcy, lekarze, meteorolodzy, producenci elektroniki etc.) będą bliżej rozwiązania problemu, jakim dziś jest…
To badanie dotyczy kwestii fundamentalnej, bo…
Ten temat jest ważny, bo…
Komentarz:
Od czego warto zacząć wpis w mediach społecznościowych?
Jak mogłoby to wyglądać?
Podaję kilka roboczych przykładów, aby pokazać kierunek formułowania wpisów. Co ważne, merytoryczny wsad macie już gotowy. Zerknijcie do notek popularnonaukowych ze swoich wniosków. One są naprawdę niezłe i sami się tego nauczyliście. Czas testować się dalej.
Jak budować rangę nauk podstawowych?
W każdym wpisie dobrze jest uwzględnić takie przykładowe zdanie:
badania podstawowe są szczególnie ważne dla rozwoju społeczno-gospodarczego, to one budują fundament dla wszelkich projektów, dzięki którym możemy dokonywać postępów. Bez badań podstawowych nie ma badań wdrożeniowych, ani wynalazków.
Od czego nie zaczynać wpisów?
Jakie informacje można pominąć we wpisie społecznościowym, a na pewno nie należy podawać w pierwszych zdaniach?
Co zrobić z tytułem projektu i nazwą konkursu?
Nazwy konkursów i tytułu projektów porządkują rzeczywistość administracyjną. Każda agencja finansująca naukę zapisuje w umowach grantowych obowiązki informacyjne, aby zabezpieczyć swoje interesy. Celem nie jest jednak to, aby podawanie sztucznych nazw i informacji technicznych przeważyło nad merytorycznym przekazem. Grantodawca też chce pokazywać, że przeznacza pieniądze na wartościowe projekty.
Nazwa konkursu grantowego nie niesie żadnej wartości informacyjnej. Z kolei tytuł projektu zwykle odstrasza – długi, zawiły dużo trudnych słów, dużo sztucznych zwrotów. Nauki podstawowe potrzebują równoległego „strumienia” komunikacji, który ma inną funkcję i cel, który uzasadnia działalność grantodawcy i grantobiorcy. Dlatego warto różnicować wpisy w mediach społecznościowych. Nie utracisz dotacji, jeśli opublikujesz kilka wpisów o treści wyłącznie merytorycznej. Poza tym logo grantodawcy czy nazwa konkursu zawsze mogą się znaleźć na dole wpisu czy grafiki.
Podsumowując, jest kilka opcji nawiązania do tytułu projektu i nazwy konkursu w zależności od Waszej elastyczności, doświadczeń i obaw:
Czy te podpowiedzi są uniwersalne?
Powyższe podpowiedzi są dla badaczy i badaczek, którzy w swoich mediach społecznościowych dzielą się informacjami o działalności zawodowej. Każdy ma inne zdolności i możliwości na tym polu. Dla początkujących zalecam przetestowanie zaproponowanych wyżej zdań. Dla zaawansowanych – dodatkową inwestycję czasu w zabawę językową, czyli poszukiwanie naturalnych i zrozumiałych słów, które „wpisują” waszą pracę naukową w mózg człowieka spoza waszej dyscypliny.
Pamiętajmy też, że inaczej konstruujemy komunikat w tzw. medium własnym, jak własny profil społecznościowy czy blog, inaczej w komunikacie „do prasy”. Przy czym różnice to głównie niuanse w konstrukcji zdań (np. 1 os. vs. 3 os., język emocji vs. język informacji). Ten artykuł skupia się jednak na mediach społecznościowych.
Zachęcam też do wrzucenia „na luz” w formułowaniu zdań. Do wniosku grantowego trzeba pisać urzędniczo i bardzo restrykcyjnie. W mediach społecznościowych spróbujcie wrócić do swojego naturalnego ludzkiego myślenia i pisania. Choć wiem, że to czasem najtrudniejsze.
Większość z podpowiedzi jest do wdrożenia także przez instytucje. Tu jednak specyfika komunikacji jest inna, bardziej złożona. Ale za to i zasięgi większe, więc tym bardziej warto włożyć wysiłek w przemyślane komunikaty. Od czego zacząć proces zmiany w podejściu do komunikowania sukcesów grantowych? Zapomnij na chwilę o nazwie konkursu i źródle finansowania. Zajrzyj do popularnonaukowych notek lub skróconych opisów z wniosków grantowych. Zrozum, czego dotyczą badania. Pogrupuj je według przyjętego przez siebie kryterium, które daje wspólny mianownik i od niego wyjdź, np. kontekst, tematyka, kategoria beneficjentów. Sprawdź pytania badawcze. Brzmi, jak dużo pracy? Wiem. Ale pisanie o wynikach grantów, do jakiego przywykliśmy nie niesie żadnej wartości, więc lepiej w ogóle nie pisać.
W dobie internetu słowa to wszystko
A wraz z nimi decyzja o tym, co wartościowego mamy do przekazania. Jednym z głównych powodów nieporozumień i konfliktów w świecie nauki oraz na styku nauki i otoczenia są słowa. To, jakich używają dziś naukowcy i ludzie biznesu, gdy mówią o sprawach nauki, blokuje wzajemne relacje. Bez relacji nie ma współpracy. Tylko przemyślana komunikacja jest użyteczna.
Wspólnie zawalczmy o to, aby budować znaczenie nauk podstawowych. Z korzyścią dla relacji społecznych i zawodowych naukowca w roli grantobiorcy, jak i samego grantodawcy. W końcu 693 mln zł z publicznych pieniędzy to nasza wspólna inwestycja. Dlaczego więc nie mówić o niej tak, aby inni rozumieli dlaczego jest ważna?
Podpowiedzi ode mnie nie są jedyne i słuszne. Niech rezonują. A ja czekam na kolejne rozdania konkursów grantowych, aby zobaczyć falę wartościowych wpisów w mediach społecznościowych. Na rzecz każdego naukowca, całej grupy zawodowej i całego sektora, oraz relacji nauki z otoczeniem społeczno-gospodarczym. To już nie jest tylko kwestia tzw. promocji nauki. To element zarządzania dorobkiem naukowym.
Natalia Osica
Ps. Tak, każdy ma prawo pisać w mediach społecznościowych co chce i jak chce.
Natalia Osica – socjolożka z wykształcenia, mediatorka z zawodu, specjalizuje się w komunikacji społecznej. Od 2019 roku działa na styku sektora nauki i otoczenia społeczno-gospodarczego. Założycielka pierwszej w Polsce agencji PR dla naukowców – pro science (d. Science PR) oraz Fundacji Science PRO, która zajmuje się moderowaniem współpracy pomiędzy nauką i biznesem.
Jej misją jest odblokowanie sektora nauki na współpracę z zewnętrznymi interesariuszami i zwiększenie udziału naukowców w życiu gospodarczym kraju. Analizuje procesy, które blokują naukę na poziomie transferu wiedzy i technologii. Ekspertka ds. komunikacji naukowej European Research Council. Współautorka bezpłatnej książki dla naukowców pt. „Sztuka promocji nauki” (wyd. OPI-PIB). Była prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Naukowych Naukowi.pl. W latach 2009–2012 rzeczniczka prasowa i szefowa działu PR w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, gdzie zbudowała Centrum Prasowe. Otrzymała wiele nagród, w tym tytuł „Popularyzatora Nauki” od redakcji Nauka w Polsce PAP.
Przeszkoliła setki naukowców z całej Polski, zrealizowała ponad 150 projektów popularyzujących wyniki badań naukowych i kilkadziesiąt projektów doradczych z zakresu budowania relacji z otoczeniem na rzecz kadr zarządzających w sektorze nauki. Równolegle wspiera biznes w skutecznym docieraniu do środowiska akademickiego.
Bardzo pomocny tekst. Z chęcią zkorzystam z kilku pomysłów..
Podstawą komunikacji (nie tylko naukowej) jest prosty język. Człowiek nie polubi i nie będzie szanował nauki, jeżeli nie zrozumie naukowca.
- "Planowo za rok/dwa/trzy lata poznam odpowiedzi na pytania o to, czy/jak/gdzie/kto/po co/dlaczego…"
- "Badania podstawowe są szczególnie ważne dla rozwoju społeczno-gospodarczego, to one budują fundament dla wszelkich projektów, dzięki którym możemy dokonywać postępów. Bez badań podstawowych nie ma badań wdrożeniowych, ani wynalazków"
Te zadania to nie jest prosty język :(
Zamiast uczyć dziwnych i nienaturalnych konstrukcji językowych, zobaczmy jak mówi i pisze globalny biznes. Prostota i luz. To tam drzemie siła, tam trzeba się uczyć!
"Planowo za rok/dwa/trzy lata poznam odpowiedzi na pytania o to, czy/jak/gdzie/kto/po co/dlaczego"
Dla mnie takie zdanie jest mocno antynaukowe. Jeżeli już dzisiaj wiesz , że eksperyment przyniesie odpowiedź na dane pytanie, to albo problem jest trywialny, albo badania już zostały wykonane.
Autorka tekstu wskazuje przede wszystkim na to, aby dostosować przekaz informacji do perspektywy odbiorcy. Zwykłego Kowalskiego nie interesuje to, że naukowiec dostał taki i taki grant, finansowany z tego i tego programu, na realizację badań o tytule, który nic odbiorcy nie mówi. Istotne dla Kowalskiego jest to, co naukowiec będzie badał i co może to konkretnie dać Kowalskiemu. Autorka zwraca uwagę na ograniczenia w komunikacji badań, pisze m.in. "wątek z „czy” jest bardzo ważny, bo uczy odbiorcę, że hipotezy badawcze i zakładane korelacje mogą nie zostać potwierdzone, co jest istotą nauki".
Nadal nie rozumiem, jaki sens ma umieszczenie tego tekstu na stronie Forum Akademickiego.
Właśnie dlatego w PANie tak kuleje komunikacja i dialog ze spoleczenstwem Panie z PANu oplacany z naszych podatków.
Jesli nie umiesz Kowalskiemu wyjasnic co robisz z jego podatkow to wez sie do pracy ale nie za państwowe
Rzeczywiście, ten tekst jest zdumiewający
Czemu uważają Państwo, że ten tekst jest nie na miejscu? Temat popularyzacji nauki jest ważny. Generalizując: żyjemy w spolaryzowanym społeczeństwie, w którym pojawiają się teorie spiskowe, a autorytet naukowców maleje. Jednocześnie nauka apeluje o zwiększenie finansowania. Poparcie społeczeństwa i konsekwentna komunikacja dostosowana do odbiorców jest istotnym elementem budowania świadomości i zaufania społecznego.
I wypisywanie głupot na Fejsbuku spopularyzuje naukę, podwyższy autorytet naukowców i finansowanie a także zbuduje świadomość i zaufanie społeczne? Musimy nadawać z równoległych wszechświatów. Czy macie parówki zamiast palców?
Dlaczego społeczeństwo ma ufać naukowcom, jeśli wypowiadają się w taki pogardliwy sposób na temat popularyzacji nauki? Trzeba zejść do mas, być dla nich przystępnym i pokazywać, dlaczego działalność naukowa ma sens. Autorytet i zaufanie buduje się działaniami i pokazywaniem dobrego przykładu, a nie zamykaniem się w swoich bańkach ludzi podobnie myślących.
Nazywa pani popularyzacją nauki chwalenie się otrzymaniem grantu na Instagramie? Zdecydowanie musimy korzystać z innych słowników.
Popularyzacja nauki to działalność trudna i poważna, moim zdaniem równie ważna jak same badania i potrzeba jej poświęcać tyle samo wysiłku. Ja w każdym razie tak robię. Nie na Instagramie.
I to są właśnie różnice w kanałach popularyzacji. W przypadku artykułów nie spotykamy się (nawet wirtualnie) z odbiorcą. Fakt z jednej strony jesteśmy narażenia na hejt - ale czy publikuję pod nazwiskiem czy pod profilem bloga na wszystkie komentarze reaguję tak samo, a z drugiej na feedback odbiorców, dzięki któremu wiemy czy jesteśmy rozumiani.
Notorycznych hejterów zawsze można zablokować w socjal media ;)
Również życzę powodzenia w dalszej popularyzacji, niezależnie od obranego kanału przekazywania wiedzy
W internecie można zablokować alias ale przecież człowiek może przyjąć tych aliasów dowolną ilość. Ale nawet jeżeli - czy blokada to wystarczająca reakcja? Ktoś pana zwyzywał, pan w odpowiedzi blokuje alias. To tak jakby ktoś pana spoliczkował a pan w reakcji uciekł. Dla mnie to niewystarczająca obrona godności. Kiedyś pisałem pod nazwiskiem ale powszechność chamstwa w sieci mnie tego oduczyła.
Artykuły popularnonaukowe, czy książka to tylko część ścieżek dotarcia do przeciętnego Kowalskiego. Jeżeli Panu odpowiada ta forma to proszę ją dalej realizować i nie krytykować innych form, w których inni naukowcy mogą się lepiej odnaleźć.
W tym temacie polecam raport Ziemianie Atakują - tam są pokazane dominujące źródła czerpania wiedzy i informacji przez przeciętnego Kowalskiego.
p.s. swoją drogą nie wiem czemu wszyscy tu komentujący ukrywają się pod pseudonimami?
Dlatego, że mogą zostać zwyzywani a niektórzy uznają, że reakcja na wyzwisko powinna być poważna, o co w internecie trudno. Do oplucia pseudonimu można się zdystansować, od oplucia nazwiska - gorzej.
PS. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić popularyzacji nauki na Instagramie, zwłaszcza kiedy piszemy o tych wynikach, których jeszcze nie ma, jak to jest w przypadku grantów. Być może pan i pani Osica jesteście w stanie to robić, świat się rozwija. Życzę w każdym razie sukcesów.
😂 Aha i jak Panu z PANu idzie ta popularyzacja?
Juz umie wyjaśnić polskiemu podatnikowi na co przejada jego pieniądze?
Działania w social media są konieczne, biorąc pod uwagę, że zmieniają się kanały docierania do odbiorców, a co za tym idzie konieczność dostosowania treści do standardów tychże kanałów. Nie jestem przekonana, czy informacja o otrzymaniu grantu to chwalenie się, zależy jak zbuduje się wypowiedź.
Social media są OK, dlatego że są dostępne i łatwo dotrzeć do odbiorców. Szczególnie tych najmłodszych. Księgarnia nie ma takich zasięgów, jak social media. Zachęcam do eksploracji kanałów popularyzatorskich na nielubianym Instagramie. Są naukowcy, którzy robią to naprawdę dobrze, a komentarze pod ich materiałami świadczą, że są bardzo efektywni.
Nie wiem, proszę pana, wiem tylko, że napisałem kilkadziesiąt artykułów popularyzatorskich i pracowałem nad nimi nie mniej niż nad artykułami naukowymi, planuję też napisanie książki.