Aktualności
Badania
17 Sierpnia
Źródło: www.ukw.edu.pl
Opublikowano: 2026-08-17

Jak nowoczesna technologia pozwala odczytać historię dawnej fabryki amunicji

Badania dawnej fabryki amunicji DAG Fabrik w Bydgoszczy pokazują, że natura mogła być ważnym elementem wojennej strategii. Naukowcy z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego sprawdzili, jak wydmy, nachylenie terenu i widoczność wpływały na rozmieszczenie fabrycznych budynków.

Teren dawnej niemieckiej fabryki materiałów wybuchowych DAG Fabrik Bromberg jest przedmiotem interdyscyplinarnych badań międzynarodowego zespołu z udziałem naukowców z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy oraz Uniwersytetu Milano-Bicocca w Mediolanie. Połączyli oni wiedzę z zakresu archeologii konfliktu i historii wojskowości z zaawansowaną analizą geograficzną oraz nowoczesnym, stochastycznym modelowaniem przestrzennym. Wyniki ich badań rzucają nowe światło na strategiczne planowanie z czasów II wojny światowej.

Głównym celem naszych badań było opracowanie efektywnej metody, która pozwoliłaby określić, w jaki sposób ukształtowanie terenu wpływa na rozmieszczenie obiektów wojskowych o znaczeniu strategicznym. Chcieliśmy sprawdzić, czy wykorzystując nowoczesne narzędzia cyfrowe, jesteśmy w stanie przewidzieć lokalizację takich miejsc na podstawie cech środowiska – tłumaczy dr hab. Zbigniew Podgórski z UKW.

DAG Fabrik (Dynamit Aktien Gesellschaft) była tajną fabryką produkującą proch i amunicję dla III Rzeszy. Pod koniec 1944 roku obejmowała około 1500 budynków zlokalizowanych na obszarze 23 kilometrów kwadratowych.

Z punktu widzenia geografii to wyjątkowe miejsce, ponieważ fabrykę ulokowano na zalesionych polach wydmowych Kotliny Toruńskiej, co zapewniało doskonały naturalny kamuflaż. Historycznie sukces tej lokalizacji potwierdza fakt, że mimo ogromnej skali, jedyny nalot aliancki z 1944 roku wyrządził fabryce tylko niewielkie szkody. Dziś część tego terenu zajmuje muzeum EXPLOSEUM, co pozwala na badanie dobrze zachowanej infrastruktury w jej oryginalnym kontekście terenowym – zauważa mgr inż. Marta Brzezińska z UKW.

Naukowcy chcieli sprawdzić, czy krajobraz pól wydmowych był preferowany dla budowy obiektów o znaczeniu strategicznym oraz czy parametry terenu, takie jak nachylenie lub widoczność, decydowały o możliwości skutecznego ukrycia budynków fabrycznych. W badaniach wykorzystali Cyfrowy Model Terenu (NTM) o wysokiej rozdzielczości oraz zaawansowany model stochastyczny MaxEnt (Maximum Entropy Model). Narzędzia te pozwoliły przeanalizować 39 różnych wskaźników morfometrycznych, aby określić, które z nich najsilniej korelują z obecnością 45 zinwentaryzowanych budynków. Dzięki analizie komputerowej ustalono, że o lokalizacji decydowało 6 kluczowych zmiennych, w tym długość stoku wydmy oraz ograniczenie widoczności nieba. To dowód na to, że wybór miejsc pod budowę nie był przypadkowy, lecz wynikał z precyzyjnego planowania strategicznego.

Środowisko przyrodnicze odegrało rolę kluczowego sprzymierzeńca w zabezpieczaniu fabryki. Budynki sytuowano w krótkich stokach wydm, w miejscach, gdzie widoczność z oddali była minimalna, a tzw. wskaźnik widoku nieba (sky-view factor) ograniczony, co drastycznie utrudniało rozpoznanie lotnicze. Rozproszona zabudowa w gęstym lesie porastającym wydmy zapobiegała powstawaniu łatwych do wykrycia rzędowych układów budynków. Ponadto stoki wydm wykorzystano technologicznie – grawitacyjny spływ nitrogliceryny między obiektami był możliwy właśnie dzięki naturalnym różnicom wysokości, a piaszczyste nasypy i formy terenowe (tzw. polemoformy) miały za zadanie rozpraszać falę uderzeniową w razie ewentualnej eksplozji – wyjaśnia dr Dawid Szatten z UKW.

Zdaniem badaczy, wyniki te mają ogromny potencjał prognostyczny i mogą zostać wykorzystane do poszukiwania innych obiektów wojskowych zlokalizowanych w podobnych krajobrazach piaszczystych i wydmowych.

Modelowanie probabilistyczne nie tylko ułatwia lokalizowanie dziedzictwa wojennego, ale stanowi także gotowe narzędzie dla archeologii konfliktów, pozwalające na efektywniejsze prowadzenie poszukiwań bezinwazyjnych na dużych obszarach – przekonują naukowcy.

Jak dodają, takie miejsca są dziś zaliczane do tzw. trudnego dziedzictwa (dark heritage), które reprezentuje bolesne, ale niezwykle ważne karty historii, wymagające refleksji i edukacji. Stanowią one nie tylko dowód na niezwykłą adaptację technologii do warunków przyrodniczych – to także miejsca pamięci o robotnikach przymusowych różnych narodowości, którzy tam cierpieli i pracowali.

Nasze badania podkreślają, że te krajobrazy wojenne powinny być traktowane jako integralna część dziedzictwa kulturowego i chronione dla przyszłych pokoleń przed degradacją czy zniszczeniem. Badania wykazały, jak zaawansowana analiza cyfrowa może służyć ochronie i lepszemu zrozumieniu „trudnego dziedzictwa”. Wykazaliśmy, że historia konfliktów zbrojnych jest nierozerwalnie zapisana w ukształtowaniu terenu, a jej odkrywanie pozwala zachować pamięć o przeszłości dla przyszłych pokoleń – podsumowuje dr hab. Zbigniew Podgórski.

Wyniki badań polsko-włoskiego zespołu ukazały się na łamach czasopisma „Anthropocene”.

MK, źródło: UKW

Dyskusja (0 komentarzy)