Obowiązek uchwalenia przez Senat uczelni Kodeksu Etyki Wspólnoty Akademickiej, ustawowe umocowanie Rzecznika Praw Studenta i Rzecznika Praw Doktoranta, stosowanie feminatywów i używanie niedyskryminującego języka w dokumentach, zalecenie zapewniania reprezentacji obu płci w organach uczelni i instytutów – to kilka z legislacyjnych propozycji na rzecz równości i przeciwdziałania mobbingowi w środowisku akademickim zaprezentowanych dziś w siedzibie resortu nauki.
Dokument nazywany roboczo „pakietem antydyskryminacyjnym” został wypracowany w oparciu o rekomendacje m.in. Rady ds. Kobiet w Szkolnictwie Wyższym i Nauce oraz Zespołu doradczego ds. opracowania dobrych praktyk i mechanizmów przeciwdziałania mobbingowi oraz wspierania dobrostanu i profilaktyki zdrowia psychicznego w systemie szkoilnictwa wyższego i nauki.
Funkcjonujemy w środowisku, w którym dominuje przeświadczenie, że to mężczyźni mają więcej do powiedzenia i to oni są w pierwszej kolejności wystawiani do pełnienia określonych funkcji. Ten mechanizm wymaga korekty, zwłaszcza w akademii, bo naukowcy powinni doskonale zdawać sobie sprawę, że to kompetencje i wiedza ekspercka muszą być na pierwszym planie, a nie płeć – mówiła w kwietniu, tuż po powołaniu Rady, jej przewodnicząca prof. Anna Pacześniak z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Podczas dzisiejszej konferencji prasowej w siedzibie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego szef resortu Marcin Kulasek i wiceszefowa MNiSW Karolina Zioło-Pużuk zaprezentowali propozycje legislacyjne na rzecz równości i przeciwdziałania mobbingowi w środowisku akademickim. Celem zaproponowanych zmian jest stworzenie bezpiecznych, wolnych od dyskryminacji miejsc pracy i nauki.
Pakiet na rzecz równości w uczelniach i instytutach to jasny sygnał: polskie uczelnie muszą być miejscem bezpiecznym, wolnym od przemocy, dyskryminacji i mobbingu. Traktujemy go jako zapowiedź konkretnych zmian w prawie – mówił minister Marcin Kulasek. – Mamy porozumienie na rzecz bezpieczeństwa, mamy pakiet na rzecz równości, a przed nami zmiany w prawie. Sygnał jest jasny: nikt w polskiej nauce nie zostanie pozostawiony sam sobie – dodawał.
Pakiet obejmuje 10 zmian, m.in. w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce:
Zaproponowane zmiany zostaną teraz poddane konsultacjom społecznym. W tym roku planowane jest powołanie Zespołu doradczego ds. monitorowania systemu nauki i szkolnictwa wyższego w zakresie zapobiegania zachowaniom niepożądanym oraz promowania równości płci. Zapowiedziano również przedstawienie pakietu zmian służących poszerzeniu demokracji na uczelniach oraz instytutach badawczych.
MK, źródło: MNiSW
Uważam, że zaprezentowany pakiet antydyskryminacyjny to krok w dobrym kierunku i to nie drobiazgowy, lecz fundamentalny dla jakości polskiego środowiska akademickiego. Pakiet nie jest wyrazem ideologii, lecz odpowiedzią na bardzo realne problemy: mobbing, wykluczenie, brak bezpieczeństwa psychicznego i nierówne traktowanie. Jakość środowiska naukowego mierzy się nie tylko jakością publikacji, ale przede wszystkim tym, czy talenty mogą w nim realnie rozkwitać bez względu na płeć, pochodzenie czy inne cechy osobiste.
Co więcej tworzenie miejsc bezpiecznych i sprawiedliwych to warunek konieczny aby zatrzymać młode osoby w nauce, a nie tylko poprawić wizerunek. Środowisko akademickie powinno być przestrzenią, gdzie każdy może pracować, tworzyć i uczyć się bez lęku przed mobbingiem, wykluczeniem czy lękiem o przyszłość zawodową.
Nie możemy też zapominać, że równe traktowanie jest konstytucyjną zasadą w naszym kraju, a przeciwdziałanie dyskryminacji jest elementem nowoczesnych systemów edukacyjnych i naukowych w Europie.
Dlatego zamiast oceniać te zmiany przez pryzmat politycznych etykiet warto spojrzeć na nie tak, jak robi to większość nowoczesnych środowisk naukowych, a więc jako na narzędzia zwiększające sprawiedliwość, bezpieczeństwo i konkurencyjność nauki w Polsce.
Hałaśliwe bicie progresywistycznej piany propagandowej ma zastąpić działania realne, w tym realne i znaczące podwyżki płac. Pracownicy uczelni dostają wynagrodzenia urągające jakimkolwiek zasadom przyzwoitości, ale za to będę antydyskryminowani.
I dziwić się potem, że lewica szoruje wyborczo po dnie?
Wprowadzenie zalecenia zapewniania reprezentacji obu płci w określonych proporcjach (dążenie do minimum 30% reprezentantów i reprezentantek każdej płci) w organach opiniodawczo-doradczych ministra i zespołach powoływanych przez MNiSW oraz senatach i radach uczelni oraz radach w instytucjach naukowych.
- czyli reszta to będą przedstawiciele jakiej płci: mamy do wyboru bardzo szeroki wachlarz: Agender – „płeć bezpłciowa”, która nie uznaje się za żadną z pozostałych 55 płci (jak się zaraz okaże – wiele innych „płci” to dublowanie agender z powodów mi nieznanych)
Androgyne – „płeć dwupłciowa” – połączenie cech kobiety i mężczyzny
Androgynous – to samo, co androgyne – nie wiem, dlaczego jest to rozbite na dwie osobne płcie, taka sytuacja wystąpi jeszcze wielokrotnie poniżej (zwłaszcza wśród płci „cis” i „trans”)
Bigender – „płeć dwupłciowa”, ale od „androgyne” różni się prawdopodobnie tym, że może to być mix dowolnych dwóch spośród 56 płci, a nie tylko kobiety i mężczyzny
Cis – płeć, która jest taka sama, jak w chwili narodzin. Czyli każdy, kto jest tak zacofany, że nigdy w życiu nie zmienił płci – może nazwać się jako „cis„
Cisgender – to samo co cis (jeżeli ktoś zna różnicę – niech opisze w komentarzu)
Cis Female – kobieta, która urodziła się kobietą i nadal uważa, że nią jest
Cis Male – mężczyzna, który urodził się mężczyzną i nadal uważa, że nim jest
Cis Man – chyba to samo, co cis male
Cis Woman – chyba to samo, co cis female
Cisgender Female – chyba to samo, co cis female i cis woman
Cisgender Male – chyba to samo, co cis male i cis man
Cisgender Man – chyba to samo, co cis male, cis man i cisgender male
Cisgender Woman – chyba to samo, co cis female, cis woman i cisgender female
Jeżeli ktoś nigdy nie zmienił płci (jest 'cis’), to według tego lewaka – powinien zginąć
Female to Male – mężczyzna, który wcześniej był kobietą, ale dzięki różnym zabiegom (hormonalnym, chirurgicznym i innym) stał się mężczyzną
FTM – chyba to samo, co female to male
Gender Fluid – płeć „płynna”, czyli zmieniająca się często w niedługich okresach czasowych
Gender Nonconforming – to już nie na moje nerwy, gdybym wiedział, że tak to będzie wyglądać – nie zaczynałbym w ogóle pisać tego tekstu, no ale w sumie czego niby miałem się spodziewać? Przepraszam za dygresję. Gender nonconforming to prawdopodobnie to samo, co gender fluid, ale z mniejszym poczuciem satysfakcji z „transferu” w nową płeć
Gender Questioning – jest to synonim płci „queer”, czyli tego „Q” w skrócie LGBTQ. Chodzi o osoby, które jeszcze nie wiedzą, jakiej są płci – ciągle są na etapie poszukiwań i odkrywania siebie. Prawdopodobnie jest to płeć „średniookresowa”, bo szybkie odkrycie i zmiany płci podpadałyby już pod gender fluid, a z drugiej strony – zbyt długie namyślanie się byłoby klasycznym agender
Gender Variant – chyba to samo, co gender nonconforming
Genderqueer – chyba to samo, co gender questioning, choć prawdę mówiąc – queer pasuje chyba pod każdą możliwą płeć
Intersex – chyba to samo, co androgyne i bigender
Male to Female – kobieta, która wcześniej była mężczyzną, ale dzięki różnym zabiegom (hormonalnym, chirurgicznym i innym) stała się kobietą (np. przemiana Krzyśka Bęgowskiego w Annę Grodzką)
MTF – (nie mylić z WTF) chyba to samo, co male to female
Neither – ani jedna, ani druga, ani żadna inna płeć, czyli chyba to samo co agender, ewentualnie gender questioning i queer
Neutrois – płeć neutralna, czyli chyba to samo co agender
Non-binary – chyba to samo, co genderqueer
Other – płeć inna, żadna z wymienionych (brzmi jak żart – większość „płci” się powtarza, więc co innego tu jeszcze można wymyślić?)
Pangender – płeć, która składa się z wszystkich możliwych płci (z każdej po trochę)
Trans – płeć-mieszanka damskiej i męskiej, w zależności od określonej sytuacji. Przedstawiciel płci trans np. w pracy jest mężczyzną, a wieczorem przebiera się za kobietę. Trans od androgyne i bigender różni prawdopodobnie to, że trans jest albo jednym albo drugim, ale nie dwoma na raz. Porównałbym to też do gender fluid, przy czym „płynność” jest regularna, uwarunkowana stałymi, przewidywalnymi bodźcami.
Trans* – gwiazdka po słowie „trans”, tak jak gwiazdka w informatyce oznacza, że po tej gwiazdce może wystąpić dowolna treść. Nie rozumiem tylko tego, że skoro jest Trans* (z gwiazdką) – dlaczego później jest ponad 20 kolejnych „transów”, skoro ta gwiazdka je znakomicie zastępuje?
Trans Female – mam już tego dosyć, zaraz wywiozą mnie w kaftanie na lobotomię do Tworek. W dodatku w poszukiwaniu informacji w Google wyskoczył mi jakiś portal randkowy dla osób trans i wąsaty Janusz w damskich pończochach – co się zobaczyło, tego się już nie odzobaczy… Widzę, że do końca listy zostały same klony płci „trans”, więc pozwolę sobie tutaj zakończyć swe interpretacje i tłumaczenia z angielskiego. Mój ścisły umysł tego po prostu dłużej nie wytrzyma. Nie wiem, jaki jest cel dublowania tych wszystkich płci (26 odmian samego „trans”). Chciałem dobrze, ale nie udało się. Coraz mniej zaczynam się dziwić, że cywilizacja zachodnia chyli się ku upadkowi. Muszę to wszystko odreagować lekką szyderką, która pod wyliczanką
Trans* Female
Trans Male
Trans* Male
Trans Man
Trans* Man
Trans Person
Trans* Person
Trans Woman
Trans* Woman
Transfeminine
Transgender
Transgender Female
Transgender Male
Transgender Man
Transgender Person
Transgender Woman
Transmasculine
Transsexual
Transsexual Female
Transsexual Male
Transsexual Man
Transsexual Person
Transsexual Woman
Two-Spirit
TRZEBA PILNIE OPRACOWAĆ PROCEDURY JAKIMI Z TYCH 56 ZWROTÓW NALEZY SIĘ POSŁUGIWAĆ, INACZEJ ZAŁOŻENIA REFORMY NIC NIE DADZĄ.
Czy należy zatem zapisać się do policji politycznej aby być ok na uczelni
"Pakiet na rzecz równości w uczelniach i instytutach to jasny sygnał: polskie uczelnie muszą być miejscem bezpiecznym, wolnym od przemocy, dyskryminacji i mobbingu. Traktujemy go jako zapowiedź konkretnych zmian w prawie – mówił minister Marcin Kulasek."
Panie ministrze Kulasek, pytanie do pana: ILE jeszcze zdolnych ludzi musi marnować swoje predyspozycje do pracy naukowej w chemii, fizyce, czy matematyce, dlatego że nie "są w klanie"? Może pan określić choć w przybliżeniu, ile to jeszcze ma trwać? Podobnie, ile ma jeszcze trwać uznawanie za cnotę i działalność naukową, pisaniny o-siamtym-i-owamtym, której jest w bród w humanistyce i naukach społecznych?
Parafrazując znany tekst z "Kabaretu Olgi Lipińskiej", można napisać, że:
"Leci sobie, leci
akademicki kabarecik..."
i pokiwać głową Z POLITOWANIEM.
Cyt."W tym roku planowane jest powołanie Zespołu doradczego ds. monitorowania systemu nauki i szkolnictwa wyższego w zakresie zapobiegania zachowaniom niepożądanym oraz promowania równości płci. "
Tiaaa... zatem, jakiś monitor podłączą, to będzie LCD, czy plazmowy? ;)
Ach, ciężar spadł mi z serca! Skoro będą feminatywy w dokumentach, to teraz już wszystko będzie szło w dobrą stronę.
Tak się kończy powoływanie na stanowiska ministerialne ludzi, którzy są niekompetentni. Nie potrafią zająć się sprawami ważnymi, więc zajmują się głupotami. Z mojej perspektywy, już lepiej by było, gdyby nie robili nic. Bo wtedy nic nie zepsują.
Cyt." Nie potrafią zająć się sprawami ważnymi, więc zajmują się głupotami."
Nie, nie zajmują się głupotami, ale TEMATAMI ZASTĘPCZYMI, po to, żeby SPRAWIĆ WRAŻENIE, ŻE COŚ JEST ROBIONE.
Trochę przypomina to sztuczki iluzjonisty, który najpierw musi odwrócić uwagę publiczności od tego, co naprawdę robi. Zaś temat zastępczy ma odwrócić uwagę OD WŁAŚCIWYCH PROBLEMÓW polskiej nauki m.in. MARNOWANIA ludzi uzdolnionych w dziedzinach ścisłych, przy równoczesnym MARNOTRAWSTWIE publicznych pieniędzy i przeznaczaniu ich na rzeczy DRUGO- czy nawet TRZECIORZĘDNE (piszę tu o niemałym odsetku tego, co nazywa się "badaniami naukowymi").
I żadna pani profesor, czy pan profesor, co mówi te piękne słówka o zapobieganiu dyskryminacji itp. itp., a jest bardzo "natchniona"/"natchniony" tym, co mówi i robi, tym WŁAŚCIWYM problemem się nie zajmie.
Zabrakło odwagi, zeby zaproponować zmiany w jądrze ciemności, czyli w przepisach o zasadach wynagrodzeń na uczelniach. Obecnie dyskryminacja idzie po linii krewni/znajomi rektora vs cała reszta. Na najlepszych polskich uniwersytetach kochanki i zbajomi rektora dostają wielokrotność pensji profesora. To niszczy atmosferę i za chwilę będzie za późno, zeby się za to zabrać.
Na moim wydziale całą władzę dzierżą kobiety. Efekt - najbardziej dyskryminowane i mobbingowane są inne kobiety, szczególnie te mądrzejsze od pełniących władze. Wydział stopniowo stacza się na dno, zarówno naukowo jak i dydaktycznie. Panie zajmują się głównie dokopywaniem swoim byłym i obecnym oponentom. Są całkowicie niezdolne do prowadzenia sensownej polityki rozwojowej. Kasę na badania dostają głównie przyjaciółki lub faceci, którzy potrafią wykorzystać ich głupotę i niekompetencję, śmiejąc się za plecami w kułak. Jak tak po lewicowej reformie mają wyglądać wszystkie uczelnie, to czas umierać.
U nas przy zdecydowanej nadreprezentacji pań w gremiach jedzie do przodu całkiem nieźle, jeśli pominąć faktycznie zauważalny wzrost liczby sporów. Najczęściej na szczęście o rzeczy mało istotne. Ale skoro trzeba wyrównywać, to się upuści estrogenu i doleje testosterownu...
"to kompetencje i wiedza ekspercka muszą być na pierwszym planie, a nie płeć"
I dlatego płeć będzie istotnym kryterium zatrudnienia i awansu?
Logika...
mam nadzieję że zdajecie sobie sprawę że to wina wyboru Tuska. To on najmniej ważne ministerstwo przekazał tej opcji politycznej.
Trzeba było głosować na Tuska, żeby nie musiał iść na koalicyjne kompromisy.
Co można oczekiwać od społeczeństwa którego szczytem inteligencji jest pojęcie tylko jednego hasła programu wyborczego "osiem gwiazdek" z uniesionym palcem ku niebios jako dziękczynienie za zwycięstwo wyborcze. Im nauka nie jest potrzebna, tylko głoszenie królestwa "ośmiu gwiazdek". Takie mamy społeczeństwo, dobrze że nie wszyscy, ale większość dziś taka jest.
Oczywiście, w końcu ludzie nie głosowali przeciwko pis dlatego że niszczy absolutne podstawy demokratycznego państwa, głosowali bo zobaczyli osiem gwiazdek...
Głosowali bo tyle mogli pojąć "osiem gwiazdek", to szczyt ich osiągnięć intelektualnych Dziś mamy demokracje walczącą, kamień na kamieniu nie pozostanie tak walczą, same dekrety, jak z komuny, uchwały zamiast ustaw itd.
Nie potrafią rozwiązywać prawdziwych problemów nauki to zajmują się bzdurami.
Tak, to najważniejsze co ogranicza polską naukę. Teraz już będzie tylko lepiej.
A tak na poważnie, czy osoba ministerialna nie rozumie, że wprowadzenie feminatywów do ustawy o szkolnictwie wyższym wymaga zmiany tejże ustawy ?
Ależ głąby nami rządzą.
Kobiety często mają trudną sytuację w zdominowanych przez mężczyzn obszarach
(kojarzonych z męskimi - wydziałach - uczelniach).
Popieram Panią Minister!
Komuś się to nie podoba ?
to znaczy, że najprawdopodobniej jest coś na "rzeczy".... i pakiet ten tym bardziej jest potrzebny.
Mhm. Podobnie, jak różnorakie programy stypendialne tylko dla kobiet. Wyobrażam sobie to oburzenie, gdyby powstał program tylko dla mężczyzn. Widzę już to oczami wyobraźni, "Brutal dla mężczyzn i nauki". Pora pogadać z właścicielami marki Brutal.
Wie pani, generalnie to ludzie mają trudną sytuację. Niezależnie od płci i obszaru działalności.
Dlaczego na wielu uczelniach nauczycielami akademickimi są w większości kobiety 😂
To forum dotyczy nauki w Polsce, więc nie dla Ciebie, jak widać.
A To forum jest PRZEDE WSZYSTKIM dla KULTURALNYCH ludzi.
Pozdrawiam wszystkich
;)
Aga nie denerwuj się.
W mojej uczelni władze wydziału - to same kobiety, a powołana przez senat komisja ds. równości składa z 5 członkiń, bo to też same kobiety. Niedawno owe panie wydały raport równościowy, który drążył dyskryminację równościową na wszystkich poziomach i we wszystkich aspektach. Rezultatem były tabelki, z których wynikało, że kobiet jest więcej (często zdecydowanie) wśród studentów, administracji, biblioteki, lektorów, młodszych pracowników nauki (adiunktów) i średnich (dr hab.). Wyjątkiem okazała się grupa profesorów tytularnych, gdzie facetów było trochę więcej. Wniosek był więc taki, że świetlana przyszłość nie nadejdzie, póki i w tej grupie facetów się liczebnie nie pogrąży. Na tym równość ma polegać.
Rewolucja marksistowska rozpoczęła się od zmiany języka, od zmiany interpretacji pojęć, które do tej pory znaczyły coś innego. Czyżby lewica chciała powrotu do komunizmu.
Pełna zgoda. Co więcej, lewica nigdy nie odeszła od komunizmu. Pozorna odmienność to tylko semantyka.
Nie chodzi o powrót do komunizmu, bo komunizm był światem rzadzonym przez mężczyzn. Teraz mamy kolejny zwycięski etap rewolucji rozpoczętej w latach 60. Xx w. Pozorna równość a fe facto kolejny projekt nowego wymyślonego świata. Zmiana języka jest kluczem - ostatecznie to kobiety wymyśliły że aborcja to prawo człowieka (kobiety). Dzisiaj idziemy krok dalej. A tak serio to mnie kobiecie bardzo źle się pracuje w zespole z przewagą kobiet.
@ prof. dr hab. ZS.,
Socjalizm i komunizm mają wspólny rodowód intelektualny, ale ich drogi rozeszły się po ogłoszeniu przez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa Manifestu Komunistycznego w 1848 r. w Londynie. Poza tym sam socjalizm, nie był jednorodny. Zachęcam do zapoznania się z historią doktryn politycznych i prawnych.
Zawsze najlepsze są przykłady: Czarzasty był komunistą, a teraz jest lewicą.
I nie przeszkodziło mu rozejście dróg po 1848.
Po zapoznaniu się z historią doktryn politycznych zachęcam do rozejżenia się wokoło, tu i teraz.
“rozejżenia”?
@ prof. dr hab. ZS.,
No cóż poglądy polityczne pana Włodzimierza ewoluowały na przestrzeni dekad, co podyktowane było też transformacją ustrojową 1989 r. To naturalny proces przemian.
Co pan opowiada, jaka ewolucja poglądów.
Proszę sobie wygooglować jak śpiewa międzynarodówkę w gronie towarzyszy.
@ prof. dr hab. ZS.,
Poprawił mi pan profesor humor. Nie rozmawiałem jeszcze z panem Włodzimierzem o roli i przyszłości formacji socjaldemokratycznych w dobie globalizacji, a także o jego rozumieniu idei socjalizmu demokratycznego. Natomiast pamiętam przypadek pana prof. Adama Schaffa, którego miałem przyjemność poznać osobiście. Jego poglądy ewoluowały od konserwatywnego marksizmu do socjalizmu humanistycznego. Ciekawe są też jego ostatnie książki np. Pora na spowiedź, Notatki kłopotnika, Medytacje czy Próba podsumowania.
Polityk zwykle prezentuje takie poglądy, jakie jego rozmówca chce usłyszeć, więc zmieniają się od rozmówcy do rozmówcy, czasem diametralnie. Z interesami zaś to jest zupełnie inna sprawa, interesy są stałe i niezmienne.
Panie Profesorze,
Zakładam, że w sprawach ideowo-programowych są w stanie z siebie wydobyć odrobinę prawdy, choć mogę się mylić. W kwestii interesów jesteśmy zgodni.
A co jest nieprawdziwe w mówieniu słuchaczom tego, co chcą usłyszeć?
Panie Profesorze,
A co jest nieprawdziwe w mówieniu słuchaczom tego, co chcą usłyszeć?
NIC. Wszystko zależy od tego, czy wyborca/słuchacz jest przygotowany do dyskusji z politykiem? Jeżeli tak, to istnieje niewielkie ryzyko, że zostanie wpuszczony w maliny. Z drugiej strony w pana pytaniu jest ziarno prawdy, a mianowicie wyborcy częstokroć otrzymują przysłowiowe cukierki, ale zarazem nie rozliczają polityków z ich obietnic wyborczych i założeń programowych. I to nie najlepiej świadczy o wyborcach.
W rzeczy samej 🫡🙂🫡
A może pani ministra przyjrzy się praktykom zatrudniania małżonków w tych samych jednostkach i tworzeniu fikcji podległości służbowej?
Juliusz Machulski kręcąc "Seksmisję" nie przypuszczał zapewne, że za kilkadziesiąt lat wymyślony przez niego cyrk stanie się rzeczywistością, a on będzie musiał przepraszać za ten film.
Więcej takich i innych mądrych przepisów w polskiej nauce, a trzeba będzie jak Jej Ekscelencja w "Seksmisji" zostawić te nawiedzone baby po ziemią a samemu żyć jak człowiek. To się w rzeczywistości też wydarzy. Przyjmie to postać albo pracy w nauce za granicą (tylko z inicjatywy samego zainteresowanego), a prędzej pracy w przemyśle, zwłaszcza naukowców z niektórych dyscyplin. Ciągle w końcu jest zapotrzebowanie na inżynierów danych, miningowców, pojawia się rynek AI - nie zawsze jest to wielka nauka, częściej inżynieria i sztuka, ale przynajmniej płace nie te i przede wszystkim weryfikacja rezultatów wciąż uczciwsza, oparta na twardym kryterium - pieniądzu. Bilal niewiele tam wskóra.
"Stosowanie feminatywów" - a fe! Coż to za dyskryminacyjny język, coż to za żmija zalęgła się u samego źródła rewolucji! Czas już chyba zacząć mówić "feminatyw" zamiast "feminatywów", usuwając przeklęty rodzaj męski.
Mam wątpliwości czy niektóre z tych propozycji są zgodne z obowiązującą konstytucją w RP. W moim gospodarstwie domowym mam 3 kobiety, żonę i dwie córki. Dla mnie te proporcje są IDEALNE. UCZELNIE PRZEDE WSZYSTKIM CZEKAJĄ NA ZAKTUALIZOWANĄ LISTĘ CZASOPISM I WYDAWNICTW ORAZ ROZPORZĄDZENIE DOTYCZĄCE OCENY DZIAŁALNOŚCI NAUKOWEJ OBEJMUJĄCEJ LATA 2026-2030, 5 LAT.
Czyli już nie będzie pani adiunkt tylko adiunktka?
Nie. W ramach ministerialnej równości dostaną profesury zaraz po licencjacie.
Chciał pan napisać licencji? Język nie może dyskryminować.
Racja.
Dlatego proponuję aby po utworzeniu feminatywu od radzi przystąpić do tworzenia antyfeminatywu. Tym samym zapomnimy o patriarchacie.
Profesor - profesorka - profesorek. To pierwsze do zapomnienia.
Rektor - rektorka - rektorek
Kierowca - kierowczyni - kierowczyń
Gość - gościni - gościń
Student - studentka - studentek
Dziekan - dziekana - dziekany
Zapomniał Pan o doktorze, magistrze i licencjacie. A więc:
doktor - doktórka/doktorka
magister - magisterka
licencjat - licencjatka.
Aha, byłbym zapomniał, jest jeszcze dr hab.
Zatem doktor habilitowany - doktórka/doktorka habilitowana. :))))))))))))))))))))))))
W razie, gdyby reaktywowano docentów, to będą też docentki. :)))))))))))))))))))
PS. Jak może jeszcze niektórzy pamiętają, dawniej byli też bakałarze. I chyba dobrze, że już ich nie ma, bowiem słowo "bakalarka" jest hmmm... no, wolę już nie pisać. :)))))
Cyt."Funkcjonujemy w środowisku, w którym dominuje przeświadczenie, że to mężczyźni mają więcej do powiedzenia i to oni są w pierwszej kolejności wystawiani do pełnienia określonych funkcji.[...] - mówiła w kwietniu, tuż po powołaniu Rady, jej przewodnicząca prof. Anna Pacześniak z Uniwersytetu Wrocławskiego."
A czy szanowna pani Profesor Pacześniak nie dostrzegła jakoś do tej pory, że funkcjonujemy w środowisku, w którym dominuje przeświadczenie, że to POSIADACZE stopni "DR HAB." mają więcej do powiedzenia i to oni są w pierwszej kolejności wystawiani do pełnienia określonych funkcji?
Hura no i będzie nowe powołanie, tego nam brakowało w nauce "powołanie Zespołu doradczego ds. monitorowania systemu nauki i szkolnictwa wyższego w zakresie zapobiegania zachowaniom niepożądanym oraz promowania równości płci." Teraz to już na pewno prześcigniemy świat w osiągnięciach i postępie technologicznym. Zapewni nam to nowe ciało powołane przez ministerstwo. Tak trzymać i tylko same rady i zespoły powoływać, tego nam na pewno nie zabraknie ku chwale naszej nauki.
Usuwać mobberów z Uczelni!
Chciałbym, żeby 30 % woźnych/złotych rączek na uczelniach to były kobiety.
Pużukowa nie raczy na to zwrócić uwagi, bo jej chodzi tylko o własną d!
Jak się w życiu było zacytowaną 26 razy (wegług Google Scholar, bo Scopus to niestety już tylko 8), to się próbuje system przekształcać pod siebie. Bo w normalnie funkcjonującym czeka klęska w starciu z doktorantem na etapie oceny śródokresowej. Tylko z przekształceń nic nie wyjdzie, bo pod ustawą z banialukami podpisu po prostu nie będzie.