Aktualności
Badania
24 Września
Źródło: iStock
Opublikowano: 2025-09-24

Kłopotliwy pokarm bogów

Badania ambrozji bylicolistnej – wyjątkowo ekspansywnego i uczulającego chwastu – prowadzone są na Politechnice Łódzkiej. Uczelnia wchodzi w skład konsorcjum, które otrzymało na ten cel finansowanie z Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego.

Projekt „Searching for Ways to Understand and Reduce the Ragweed Invasion in the V4+ Region” realizowany jest na Wydziale Biotechnologii i Nauk o Żywności Politechniki Łódzkiej przez Tomasza Grzyba z Interdyscyplinarnej Szkoły Doktorskiej PŁ. Prace prowadzone są też na Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie, Węgierskim Uniwersytecie Rolnictwa i Nauk o Życiu oraz Uniwersytecie w Sarajewie. To badania podstawowe prowadzące do zrozumienia mechanizmów stojących za sukcesem ambrozji.

Celem moich badań jest ustalenie, dlaczego ambrozja bylicolistna odnosi taki sukces jako roślina inwazyjna, czyli przeniesiona przez człowieka w nowe miejsca i wypierająca lokalne gatunki, zabierając im przestrzeń i zasoby. Badany chwast naturalnie występuje w Ameryce Północnej, a w Europie pojawił się przez przypadek. Trafił tu na dogodny grunt i wraz ze zmianami klimatu zaczął się silnie rozprzestrzeniać, dokonując rozmaitych szkód – zauważa doktorant PŁ. 

W trakcie badań sprawdzi, czy tajemnicą sukcesu ambrozji mogą być mikroorganizmy w niej i na niej żyjące oraz związki chemiczne, które produkuje. W planach ma też opracowanie skutecznych i naturalnych sposobów zwalczania tej groźnej rośliny. Dlaczego groźnej? Okazuje się, że mitologiczne znaczenie pożądanej przez Bogów ambrozji nie ma nic wspólnego z rośliną o tej samej nazwie, która jest bardzo ekspansywna i silnie uczulająca. Pokarm bogów jest dla ludzi i środowiska bardzo kłopotliwy.

Pyłek ambrozji to jeden z najsilniejszych alergenów – wystarczy kilka ziarenek w powietrzu, żeby wywołać u wrażliwej osoby katar, łzawienie oczu, duszności czy nasilenie astmy. W niektórych krajach sezon pylenia ambrozji to prawdziwy koszmar dla alergików. Poza tym ambrozja wypiera nasze gatunki rodzime – zabiera miejsce i składniki odżywcze roślinom. To samo robi na polach uprawnych, gdzie jest chwastem – wskazuje młody badacz z Politechniki Łódzkiej.

Zjawiskiem inwazji biologicznych interesuje się od dawna. Zwraca uwagę, że ambrozja to jeden z najgroźniejszych takich „przybyszów”, który silnie szkodzi i przyrodzie, i ludziom. Rośnie bardzo szybko, produkuje ogromne ilości nasion, potrafi wyrastać prawie wszędzie – na polach, przy drogach, nad rzekami, przy torach kolejowych czy nawet między chodnikowymi płytkami w mieście. Co gorsza, jej pyłek jest wyjątkowo silnym alergenem.

Węgry i południowa Słowacja są już mocno opanowane przez ambrozję. Wraz z ocieplaniem się klimatu roślina przesuwa się coraz bardziej na północ – także do Polski, oraz w górę, w stronę terenów górskich, jak Tatry czy Góry Dynarskie – opisuje Tomasz Grzyb.

Jego badania w ramach grantu Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego potrwają do końca 2027 roku.

MK, źródło: PŁ

Dyskusja (1 komentarz)
  • ~T. Wójcik 24.09.2025 10:42

    Dlaczego na zdjęciu jest nawłoć kanadyjska skoro artykuł dotyczy ambrozji bylicolistnej?