W listopadzie w Warszawie odbędzie się I Narodowy Kongres „Nauka dla Biznesu”. Ma on zainicjować szeroki dialog środowisk nauki, biznesu i administracji, którego efektem będą konkretne rekomendacje działań na rzecz innowacyjnej i konkurencyjnej Polski. Rozpoczęła się rejestracja na to wydarzenie.
Narodowy Kongres „Nauka dla Biznesu” to ogólnopolskie wydarzenie po raz pierwszy integrujące na tak dużą skalę liderów świata nauki, biznesu oraz przedstawicieli administracji publicznej. Celem spotkania jest wypracowanie skutecznych modeli współpracy w obszarze badań, rozwoju i innowacji, a także wzmocnienie transferu technologii do gospodarki.
Jestem przekonany, że będzie to przestrzeń, w której spotkają się liderzy nauki, nowatorscy przedsiębiorcy, eksperci oraz inwestorzy. Słowem, wszyscy, których potrzebujemy, by wspólnie budować nową jakość dla rozwoju Polski – przekonuje dr inż. Marcin Kulasek, minister nauki i szkolnictwa wyższego.
Wiodącymi tematami kongresu będą: mechanizmy transferu technologii z laboratoriów do przemysłu; wdrażanie innowacyjnych rozwiązań w sektorach strategicznych; współpraca nauki z sektorem obronnym i rozwój technologii dual-use; budowa lokalnych i regionalnych łańcuchów wartości oraz rola nauki w nowych ekosystemach biznesowych.
Wydarzenie powinno stać się początkiem budowy realnych pomostów między laboratoriami a rynkiem, bo dziś, jak nigdy wcześniej, niezbędny jest merytoryczny dialog, który przełoży się na trwałe partnerstwa oraz konkretne innowacje. Potrzebujemy synergii biznesu i nauki – podkreśla dr Hubert Cichocki, prezes Centrum Łukasiewicz.
Kongres podzielono na dwie ścieżki. W ramach pierwszej (Innowacje – Transfer – Rozwój) odbędzie się między innymi debata rektorów szkół wyższych „Uniwersytet jako motor innowacji: jak uczelnie mogą realnie wpływać na rozwój gospodarczy Polski?”. Ponadto zaplanowano między innymi panele:
W programie drugiej ścieżki (Biznes – Technologia – Przewaga) przewidziano między innymi panele:
Trzydniowy Kongres „Nauka dla Biznesu” odbędzie się w Centrum EXPO XXI w Warszawie. Uroczyste otwarcie nastąpi 19 listopada o godzinie 12:00. Patronat honorowy nad wydarzeniem sprawuje Prezes Rady Ministrów Donald Tusk. Organizatorami są: Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego i Sieć Badawcza Łukasiewicz. Szczegółowy program i formularz rejestracyjny dostępne na stronie internetowej: https://naukadlabiznesu.gov.pl/.
MK
Lewica tak swietnie rzadzi nauka ze moj glos powedruje do RAZEM.
Nie ma mowy o sensowej wspolpracy z biznesem na tym poziomie akademickiej biurokracji i problemow na kazdym kroku w administracji na poziomie debilnych procedur, szukania dziesieciu dupokrytek, managerow ponizej poziomu szefa zmiany w Zabce tp.
Ależ żadne "RAZEM", czy "Wspólnie", "Kochamy Polskę" itp. itp. (przepraszam, ale po prostu pisze hipotetyczne piękne nazwy partii politycznych), jakkolwiek by się nie nazywała dana partia, NIC tutaj nie załatwi, jeżeli nadal będą działania w dużej mierze POZOROWANE. Mam dobrą pamięć, bywałem, jeszcze jako student, na inauguracjach roku akademickiego na jednej z największych polskich uczelni. Pamiętam, jak jeden z rektorów tej uczelni, wyraźnie zirytowany, wygarnął w przemówieniu, że "nauka zawsze była priorytetem" dla kolejnych rządów, a i tak nic to nie zmieniało w sposób istotny sytuacji. A siedzieli tam niektórzy z politykierów, jeden był w jednym rządzie, drugi w innym itd. Siedzieli w swoich garniturkach, pod krawatami i słuchali i co? NIC. Po prostu, panie i panowie, zarówno politykierzy, jak też wielu "prof. dr hab." i "dr hab.", nie chcą wciąż wyjść ze schematu, ustalonego przez obecny system. Mówiąc językiem fizyki, wolą "rozwiązywać" problemy metodą "małych zaburzeń". Po troszku, jeden powie "o tu damy ileś milionów PLN", drugi powie "TAK, TAK, trzeba powiązać naukę z biznesem". Ktoś inny jeszcze powie, że "Dobrze byłoby utworzyć takie Rady Uczelni, że weszliby tam przedstawiciele innych uczelni, niż tej, na której działa taka Rada.", jeszcze ktoś rzuci inny pomysł "Trzeba zmienić zasady ewaluacji." itp. itp. itp. CZY TE POMYSŁY DAŁY ZNACZĄCĄ poprawę sytuacji?
"swietnie rzadzi nauka ze moj glos powedruje do RAZEM" a kij i torbę już masz, a i chodaki z drewna, jeśli nie masz, to zacznij przygotowania "mądry" wyborco.
Ciekaw jestem efektów spotkania.
Ile biznes jest w stanie zainwestować w badania aplikacyjne i w które?
Czy i czym byłaby w nauce zainteresowana strona rządowa, która naukę wspiera co roku, choć jak dotąd tylko w formie przerywanej, czyli grantów dawanych raz po raz: za dużo pieniędzy na zbyt krótki czas?
Jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.
Biznes chyba nie rozumie, BO I SKĄD ma to wiedzieć i rozumieć, że aby były zastosowania, to NAJPIERW muszą być badania podstawowe? Ciekawe, ilu ludzi z biznesu wie np. że tomografia pozytonowa NIC by nie dała, gdyby nie tzw. transformacja Radona, która jest wynikiem naukowym z tzw. "twardej" matematyki, albo że diagnostyka rezonansem magnetycznym istnieje dzięki badaniom fizyki jądrowej, i że to zarazem jeden z wielu przykładów na to, iż fizyka nie zajmuje się bombami "atomowymi", czy Czarnobylem?
Proszę zauważyć (przepraszam, że się powtarzam), że dobrodziejstwa płynących z tych grantów, jak też z wszelkich tzw. reform w systemie nauki i szkolnictwa wyższego dotyczą generalnie ludzi należących do GRUP badawczych. Osoby "spoza systemu" mogą o nich raczej tylko pomarzyć.
No to se pogadamy, i naukę i biznes uzdrowimy i na światowe tory tymi gatkami naukę wprowadzimy. A co, jak mówi szef FNP "Prof. Pyrć: nauka nie jest „drogim hobby” Skoro nie drogim hobby, to za miskę ryżu naukę uzdrowimy. To jest najwspanialsza klasa naukowców jaką Polska dziś ma i naukę za miskę ryżu możne uzdrowić. Szefa FNP "Prof. Pyrć: nauka nie jest „drogim hobby” wie co mówi i jak uzdrowić naukę, toć to profesor i wybrany przez elitę profesorską. I co może myśleć zwykły człowiek o nauce, jak się ma takie elity naukowców od próżnych i pustych gadek na kongresach. Chwalcie nas i podziwiajcie, jacy to my "mądrzy".
No cóż, ja bym chciała, żeby zorganizowano konferencję "Biznes dla nauki". Jeśli biznes chce, żeby nauka coś dla niego zrobiła, to niech za to zapłaci, zamiast wyciągać pieniądze od państwa.
Nie mam nic do powiedzenia na temat wspomnianego kongresu, ale kiedy (i czy w ogóle) FA raczy pochylić się nad projektem przyszłorocznego budżetu? Pomimo szumnych obietnic jest dokładnie to, czego wszyscy się spodziewali, czyli praktycznie gonienie inflacji, a może nawet nie tyle. A pisałem już przy okazji nowych zasad ewaluacji, że większy nacisk na popularyzację oznacza jedno - pieniędzy nie ma i nie będzie. Zapomnijcie o badaniach, bo za takie grosze nie da się ich prowadzić. Jak to ładnie ujął ktoś komentujący na forum bodajże GW, "startujemy Trabantem w zawodach Formuły 1". I to się zgadza. Bardziej zabawne jest, że niektórym wciąż się wydaje, że tym Trabantem możemy wykręcić niezły czas.
A na badania z możliwością zastosowań praktycznych jest całe oszałamiające 3,14 mld złotych. Kongres można zakończyć, zanim się zaczął. Nie jest do niczego potrzebny.
Wiem, że się powtarzam, ale cóż... w zasadzie, to chyba większość wpisów tutaj o sytuacji w tzw. polskim systemie nauki i szkolnictwa wyższego właściwie się powtarza, jeśli chodzi o sedno sprawy. Tzn. ich autorzy czynią trafne uwagi i to niejeden raz. Tyle, że tego sedna (CAŁOŚCIOWO) nie chce zauważyć duży odsetek posiadaczy/posiadaczek stopni "dr hab." i "prof. dr hab.". Sedno to polega, w dużym skrócie mówiąc, na MARNOWANIU zdolnych ludzi, i to na różnych etapach edukacji, na różny sposób - od szkoły, gdzie ośmiesza się dziedziny ścisłe, aż po uczelnie i PAN, gdzie zatrudnienie może znaleźć jedynie pewien odsetek zdolnych (warunki do prowadzenia badań, a właściwie nierzadko ich brak, to jeszcze inny sposób na marnowanie talentów). Polska jest tutaj jednym ze światowych liderów. Liczą się najbardziej ZAJĘCIA dydaktyczne ze studentami, a badania naukowe, to taka "przyprawa do obiadu", taki luksusowy dodatek. "O, coś tam robią, dłubią w tych urządzeniach, nie wiadomo, po co i na co." - taki pogląd panuje w społeczeństwie, a z niego przecież biorą się politycy. W efekcie Polsce muszą wystarczyć przede wszystkim, zastępy dr-ów, dr hab.-ów i prof. dr hab.-ów filozofii, historii, nauk prawnych, socjologii itp. No, są też i biologowie, chemicy, fizycy, matematycy, ALE lepiej żeby nie było ich za dużo, bo po co, prawda?
@ sdf,
Wstyd mi za krajową klasę polityczną, po prostu wstyd. Pana post powyżej nie wymaga komentarza, gdyż trafnie ukazuje brak racjonalnej polityki nad Wisłą.
Wie pan, żeby krajowa klasa polityczna wiedziała, O CO tutaj NAPRAWDĘ chodzi, no to powinna mieć takie elementarne KOREPETYCJE z chemii, fizyki i matematyki, razem z niektórymi zastosowaniami tych dziedzin. Większość z tych panów i pań dumnych z tego, że zasiadają w Sejmie i Senacie, czmychnęłaby zapewne, gdyby kazać im powiedzieć, jak działa np. kuchenka mikrofalowa, albo urządzenie do diagnostyki magnetycznym rezonansem jądrowym i dlaczego przy badaniu tym rezonansem nie można mieć przy sobie metalowych przedmiotów itd. itd. Takie sprawy z życia codziennego wzięte, nie żadne "Czarnobyle" itp. (a z tym się kojarzy często fizyka).