Prezydent Andrzej Duda wręczył nominacje profesorskie 102 nauczycielom akademickim oraz pracownikom nauki i sztuki. Uroczystość odbyła się w piątek, 4 lipca, w Pałacu Prezydenckim.
Akty nominacyjne z rąk prezydenta odebrało 102 nauczycieli akademickich oraz pracowników nauki i sztuki. Nowi profesorowie reprezentują 59 instytucji naukowych. Najwięcej z nich wywodzi się z Uniwersytetu Jagiellońskiego (6), Uniwersytetu Łódzkiego (5), Politechniki Wrocławskiej (4), Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu (4), Uniwersytetu Wrocławskiego (4) i Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (4).
Do grona profesorów dołączyli m.in. laureaci Nagrody Narodowego Centrum Nauki z ostatnich lat: Katharina Boguslawski z 2023 (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu) i Jonatan Gutman z 2021 (Instytut Matematyczny Polskiej Akademii Nauk).
Tytuł profesora otrzymali przedstawiciele nauk inżynieryjno-technicznych (22), nauk ścisłych i przyrodniczych (21), nauk medycznych i nauk o zdrowiu (20), nauk humanistycznych (11), nauk społecznych (9), nauk rolniczych (3), nauk weterynaryjnych (2) i nauk teologicznych (2). Akty nominacyjne odebrało także 12 profesorów sztuki.
a czy prezydent Naworcki mianuje jakis profesorów? zastanwaiające?
~hi-hotek
06.07.2025 01:18
"Latoś namnożyło się geniuszów, może znajdzie się jeszcze paru zdolnych." (Prof. Jan Woleński na Copernicus Festival 2015, wg: Stanisław Jerzy Lec).
;=)
~akademik
05.07.2025 17:00
Profesorów ci u nas dostatek ! A a gdzie efekty ???? Wydaje mi się że jednak kasa i polityka dominują nad tym systemem !!
~Nieprofesor
05.07.2025 13:02
A mo,e tak po ludzku i z kulturą napisać- Gratuluję?
~Ram
05.07.2025 11:20
Szczęśliwych ciepłych posadek na swoich uniwersytetach aż do końcowych lat życia!
~Zosia
05.07.2025 17:43
Nawet nie wiesz jak wygląda ta praca. Totalna punktoza, zaden zawod nie ma tyle wymagań i ocen za prace. Moze kiedyś to były ciepłe posadki.
~MB
05.07.2025 06:08
A ta dwójka, co o bukach rozprawia, to nie pasuje bardziej do botaników?... Żałosne, a tymczasem świat idzie do przodu.
~Przemo
04.07.2025 18:46
W Wielkiej Brytanii, zadaje się co setny pracownik nauki jest profesorem, a w Polsce na niektórych wydziałach co drugi.
Odnoszę wrażenie, że to nie działa. Żeby być lwem, nie wystarczy ryczeć jak lew.
~Sceptyk
05.07.2025 09:35
Ale to przecież taki wymóg awansu naukowego....tylko u nas jest ten system hierarchii zawodowej na uczelni i wymóg zrobienia habilitacji a potem zdobycia profesury....za granicą nikt do tego nie przywiązuje wagi bo liczy się współpraca z przemysłem.... doktor może też być tytułowany jako profesor...no i to prawda że tam profesorem się tak łatwo nie zostaje. Ale wiesz nie ma co się frustrować na ludzi bo to raczej system jest jaki jest.
~Marcin Przewloka
07.07.2025 11:42
@Sceptyk
"Za granicą" wspolpraca z przemyslem sie liczy, ale nie tylko, i wcale nie jest konieczna, jesli charakter czyjejs pracy naukowej nie idzie w parze z tym, co sie dzieje w przemysle.
Natomiast co do habilitacji, to nie jest to polski wymysl. Generalnie kraje, ktore maja cos wspolnego z systemem niemieckim maja jakas forme habilitiacji, np. same Niemcy czy Szwajcaria.
Sa rozne systemy organizacji nauki. Niektore z nich dzialaja calkiem dobrze pomimo, ze roznia sie miedzy soba. Cel mozna osignac dochodzac do niego roznymi drogami. Jednak wszystkie te dzialajace drogi maja kilka cech wspolnych. Mysle, ze ci, ktorzy probuja poprawic organizacje nauki polskiej powinni wlasnie te wspolne cechy dobrze przedyskutowac.
~Prof
05.07.2025 10:06
Nie ma w Polsce żadnego wymogu odnośnie awansu naukowego.
~Przemo
04.07.2025 17:22
Od pewnego czasu przybywa nam 100 profesorów na miesiąc...
To chyba będą musiały powstać zespoły badawcze złożone z samych profesorów.
~komentator (poprzedni)
04.07.2025 16:23
No tak, zaś ci, którzy nie zrobili habilitacji ani profesury (nawet jeśli na to zasługiwali), nie liczą się. Przez system są traktowani nierzadko, jak takie parobki. Oczywiście, należy się uśmiechać, bo narzekać nie wypada...
~Przemo
04.07.2025 18:50
Tak, w Polsce jak się nie habilitujesz, to znaczy, ze zapadłeś na ukrytą schizofrenię.
Można by oficjalnie przyjąć, że polski doktorat działa tylko przez powiedzmy 8 lat, a później jest nieaktualny.
~komentator (poprzedni)
08.07.2025 16:24
No, może trochę za ostro to ująłeś. Po prostu, w Polsce jest tak: X. nie ma habilitacji, a jest ponad 10 lat po doktoracie => X. jest człowiekiem drugiego sortu, a może nawet trzeciego. Tak to działa. No i, naturalnie (tzn. jest to naturalna konsekwencja), wszelkie próby pokazywania, że mimo wszystko, nie jest się outsiderem, np. poprzez zadawanie prof. dr hab.-om dobrych pytań (tzn. wnoszących coś do dyskusji), na konferencjach, seminariach itp., są niebezpieczne. W ogóle, to w razie użycia takiej metody, należy się chyba modlić o to, żeby na takie pytania potrafili odpowiedzieć... W przeciwnym razie, grozi to "porażeniem elektrycznym" szans na karierę...
~komentator (poprzedni)
08.07.2025 17:25
W każdym razie, jakieś 20 lat temu, zadałem takie dość dobre pytanie na pewnej konferencji międzynarodowej takiemu młodemu bystrzakowi, który wtedy był tuż przed habilitacją (dzisiaj jest już profesorem belwederskim). Efekt był taki, że przyszły pan prof. dr hab., odpowiedziawszy, że nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć, wrócił na swoje miejsce i ukrył twarz w dłoniach, a ktoś z uczestników skinął mi głową (z uznaniem?). Po latach okazało się, że ów pan (wtedy już dr hab.), ma nadzwyczajnie dobrą pamięć, jeśli chodzi o tamto wydarzenie... Więcej nic już o tym nie chcę pisać, bo i po co? Pewnych wydarzeń z udziałem tej osoby już się nie zmieni. Oczywiście, zdarzało mi się zadawać publicznie także takie pytania, które były niełatwe, a pytany dr hab. lub prof. dr hab. potrafił na nie rzeczowo odpowiedzieć. Ale nie wiem, co by było, gdyby nie potrafił. DUŻO zależy od wychowania takiej osoby przez rodziców, charakteru, czy taka osoba ma pokorę w sobie itp.
~mgr sgpis
05.07.2025 11:31
Nastąpiła pauperyzacja stopi "naukawych" wraz z rozmnożeniem sìę prywatnych uczelni, ktore wypuszczają stadami niedouczonych mgr i dlatego stopień dra stał się praktycznie minimalnym tytułem naukowym.
~Przemo
05.07.2025 23:41
Żeby ta minimalizacja dotyczyła tylko prywatnych uczelni.
Zresztą, nie tylko w Polsce mamy taki problem, że doktoraty już nie te, co kiedyś: trzeba szybko, a zatem firmy nie są już aż tak zainteresowane doktorami, jak dawniej. Inny problem: rentierswo Europy - usługi wypierają produkcję, a w usługach może pracować każdy. Niestety nie będzie z tego mieszkań, ani przyrostu naturalnego. Zwyczajnie wymieramy.
To koniec, ale damy radę, wszystko posypie się powoli, przed nami "gotowanie żaby".
a czy prezydent Naworcki mianuje jakis profesorów? zastanwaiające?
"Latoś namnożyło się geniuszów, może znajdzie się jeszcze paru zdolnych." (Prof. Jan Woleński na Copernicus Festival 2015, wg: Stanisław Jerzy Lec).
;=)
Profesorów ci u nas dostatek ! A a gdzie efekty ???? Wydaje mi się że jednak kasa i polityka dominują nad tym systemem !!
A mo,e tak po ludzku i z kulturą napisać- Gratuluję?
Szczęśliwych ciepłych posadek na swoich uniwersytetach aż do końcowych lat życia!
Nawet nie wiesz jak wygląda ta praca. Totalna punktoza, zaden zawod nie ma tyle wymagań i ocen za prace. Moze kiedyś to były ciepłe posadki.
A ta dwójka, co o bukach rozprawia, to nie pasuje bardziej do botaników?... Żałosne, a tymczasem świat idzie do przodu.
W Wielkiej Brytanii, zadaje się co setny pracownik nauki jest profesorem, a w Polsce na niektórych wydziałach co drugi.
Odnoszę wrażenie, że to nie działa. Żeby być lwem, nie wystarczy ryczeć jak lew.
Ale to przecież taki wymóg awansu naukowego....tylko u nas jest ten system hierarchii zawodowej na uczelni i wymóg zrobienia habilitacji a potem zdobycia profesury....za granicą nikt do tego nie przywiązuje wagi bo liczy się współpraca z przemysłem.... doktor może też być tytułowany jako profesor...no i to prawda że tam profesorem się tak łatwo nie zostaje. Ale wiesz nie ma co się frustrować na ludzi bo to raczej system jest jaki jest.
@Sceptyk
"Za granicą" wspolpraca z przemyslem sie liczy, ale nie tylko, i wcale nie jest konieczna, jesli charakter czyjejs pracy naukowej nie idzie w parze z tym, co sie dzieje w przemysle.
Natomiast co do habilitacji, to nie jest to polski wymysl. Generalnie kraje, ktore maja cos wspolnego z systemem niemieckim maja jakas forme habilitiacji, np. same Niemcy czy Szwajcaria.
Sa rozne systemy organizacji nauki. Niektore z nich dzialaja calkiem dobrze pomimo, ze roznia sie miedzy soba. Cel mozna osignac dochodzac do niego roznymi drogami. Jednak wszystkie te dzialajace drogi maja kilka cech wspolnych. Mysle, ze ci, ktorzy probuja poprawic organizacje nauki polskiej powinni wlasnie te wspolne cechy dobrze przedyskutowac.
Nie ma w Polsce żadnego wymogu odnośnie awansu naukowego.
Od pewnego czasu przybywa nam 100 profesorów na miesiąc...
To chyba będą musiały powstać zespoły badawcze złożone z samych profesorów.
No tak, zaś ci, którzy nie zrobili habilitacji ani profesury (nawet jeśli na to zasługiwali), nie liczą się. Przez system są traktowani nierzadko, jak takie parobki. Oczywiście, należy się uśmiechać, bo narzekać nie wypada...
Tak, w Polsce jak się nie habilitujesz, to znaczy, ze zapadłeś na ukrytą schizofrenię.
Można by oficjalnie przyjąć, że polski doktorat działa tylko przez powiedzmy 8 lat, a później jest nieaktualny.
No, może trochę za ostro to ująłeś. Po prostu, w Polsce jest tak: X. nie ma habilitacji, a jest ponad 10 lat po doktoracie => X. jest człowiekiem drugiego sortu, a może nawet trzeciego. Tak to działa. No i, naturalnie (tzn. jest to naturalna konsekwencja), wszelkie próby pokazywania, że mimo wszystko, nie jest się outsiderem, np. poprzez zadawanie prof. dr hab.-om dobrych pytań (tzn. wnoszących coś do dyskusji), na konferencjach, seminariach itp., są niebezpieczne. W ogóle, to w razie użycia takiej metody, należy się chyba modlić o to, żeby na takie pytania potrafili odpowiedzieć... W przeciwnym razie, grozi to "porażeniem elektrycznym" szans na karierę...
W każdym razie, jakieś 20 lat temu, zadałem takie dość dobre pytanie na pewnej konferencji międzynarodowej takiemu młodemu bystrzakowi, który wtedy był tuż przed habilitacją (dzisiaj jest już profesorem belwederskim). Efekt był taki, że przyszły pan prof. dr hab., odpowiedziawszy, że nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć, wrócił na swoje miejsce i ukrył twarz w dłoniach, a ktoś z uczestników skinął mi głową (z uznaniem?). Po latach okazało się, że ów pan (wtedy już dr hab.), ma nadzwyczajnie dobrą pamięć, jeśli chodzi o tamto wydarzenie... Więcej nic już o tym nie chcę pisać, bo i po co? Pewnych wydarzeń z udziałem tej osoby już się nie zmieni. Oczywiście, zdarzało mi się zadawać publicznie także takie pytania, które były niełatwe, a pytany dr hab. lub prof. dr hab. potrafił na nie rzeczowo odpowiedzieć. Ale nie wiem, co by było, gdyby nie potrafił. DUŻO zależy od wychowania takiej osoby przez rodziców, charakteru, czy taka osoba ma pokorę w sobie itp.
Nastąpiła pauperyzacja stopi "naukawych" wraz z rozmnożeniem sìę prywatnych uczelni, ktore wypuszczają stadami niedouczonych mgr i dlatego stopień dra stał się praktycznie minimalnym tytułem naukowym.
Żeby ta minimalizacja dotyczyła tylko prywatnych uczelni.
Zresztą, nie tylko w Polsce mamy taki problem, że doktoraty już nie te, co kiedyś: trzeba szybko, a zatem firmy nie są już aż tak zainteresowane doktorami, jak dawniej. Inny problem: rentierswo Europy - usługi wypierają produkcję, a w usługach może pracować każdy. Niestety nie będzie z tego mieszkań, ani przyrostu naturalnego. Zwyczajnie wymieramy.
To koniec, ale damy radę, wszystko posypie się powoli, przed nami "gotowanie żaby".