Blisko 230 wybitnych młodych naukowców otrzymało stypendia ministra nauki. W tym gronie znalazło się 34 doktorantów. Wszyscy będą przez 3 lata otrzymywali miesięcznie 5 390 zł.
To już dwudziesty konkurs stypendialny dla wybitnych młodych naukowców. Kandydatów zgłaszali rektorzy uczelni oraz dyrektorzy instytutów PAN, instytutów badawczych i instytutów międzynarodowych. W tym roku wpłynęła rekordowa liczba 1711 wniosków. Oceniał je metodą punktową niezależny zespół ekspertów.
Wyłaniając stypendystów stosowano podejście wynikające z równości dyscyplin naukowych i artystycznych, które polega na przyznawaniu w dyscyplinach podobnej liczby stypendiów. Tym samym młodzi naukowcy konkurowali ze sobą w ramach danej dyscypliny, a nie całej dziedziny. W poszczególnych dyscyplinach można było przyznać maksymalnie 5 stypendiów, z czego 1 dla doktoranta. Natomiast w dyscyplinach z większą liczbą wniosków przyznano więcej niż 5 stypendiów, wykorzystując dziedzinowy mechanizm wyrównawczy. Zatem niewykorzystane w danej dyscyplinie stypendia mogły być wykorzystane w innych dyscyplinach zaliczanych do tej samej dziedziny. Oznacza to, że bardziej popularne dyscypliny miały stosunkowo więcej stypendystów.
W tym roku minister Marcin Kulasek przyznał stypendia 228 osobom, w tym 34 doktorantom, reprezentującym łącznie 53 dyscypliny naukowe i artystyczne. Laureaci będą otrzymywać wsparcie w wysokości 5390 zł miesięcznie przez okres trzech lat. Na ten cel Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczy w sumie ponad 44 mln złotych.
Najwięcej stypendiów przyznano w naukach inżynieryjno-technicznych (50), naukach społecznych (44), naukach ścisłych i przyrodniczych (40) oraz naukach humanistycznych (33). Ponadto stypendystami zostali przedstawiciele nauk medycznych i nauk o zdrowiu (25), nauk rolniczych (16) i sztuki (14). Najliczniej nagrodzono naukowców z zakresu inżynierii materiałowej (8), nauk prawnych (8), psychologii (8), nauk biologicznych (9), nauk chemicznych (13), a także sztuk plastycznych i konserwacji dzieł sztuki (7).
– Już na pierwszy rzut oka widać tu duże zróżnicowanie i jest to prawdziwy powód do satysfakcji. Polska nauka potrzebuje wybitności w wielu dyscyplinach i – jak widać po rekordowych nakładach – potrafi ją coraz lepiej doceniać. Gratuluję wszystkim stypendystom i czekam z niecierpliwością na ich przyszłe osiągnięcia – podkreślił minister Marcin Kulasek.
Najwięcej laureatów wywodzi się z: Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (27), Uniwersytetu Warszawskiego (17), Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (9), Politechniki Wrocławskiej i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (po 8).
Młody naukowiec to osoba prowadząca działalność naukową, która jest doktorantem lub nauczycielem akademickim i nie posiada stopnia doktora lub od jego uzyskania nie upłynęło 7 lat. Może być zatrudniony w uczelni, federacji podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki, Polskiej Akademii Nauk, instytucie naukowym PAN, instytucie badawczym, międzynarodowym instytucie naukowym działającym w Polsce, Polskiej Akademii Umiejętności lub innym podmiocie prowadzącym głównie działalność naukową w sposób samodzielny i ciągły.
MK
Ktokolwiek zna listę rankingową z progami punktowymi dla każdej dyscypliny?
Szkoda ze nie sa publicznie znane kryteria konkursu na kolejny rok - wiedzialbym, czy dorzucac 140tke jako jedyny autor, czy lepiej oszczedzic sobie wstydu (ktory jest akceptowalny, jesli da mi to stypendium, vs poczucie frajerstwa jesli nie da, bo reguly sie zmienia).
Gratuluje wszystkim laureatom i podchodze ponownie za rok.
Kryteria pojawiają się trochę wcześniej. Ale 140 pkt za publikacje jedno autorska to dużo. Ja dla porównania za 200-tki często miałem tylko 100 pkt. Ze względu na większą liczbę autorow. Pytanie czy masz jeszcze patenty i projekty.
W punkt.
Kryteria są publikowane wraz z ogłoszeniem konkursu. Ciężko publikować przed, jeśli konkursu może nie być jak według widzimisię ministra.
Podpowiem, dorzuć te solo 140tkę.
Właśnie zostałem laureatem tego stypendium. Cóż, mówiąc szczerze, nie przywiązuję zbyt dużej wagi do tego "wyróżnienia". A to dlatego, że widziałem już "wybitnych naukowców", których nawet nie ma w Scopus. W czasie kiedy prowadziłem swoje badania i publikowałem pierwszy artykuł w czasopiśmie z IF > 8 (jedyny, który czasowo się załapał na wniosek), inni potrafili opublikować 5 razy w Energies. O tym ile sił i czasu kosztowała mnie publikacja w Sustainable Cities and Society z IF = 12, to już nawet nie chce mi się mówić. A to czasopismo ma na naszej liście 100 pkt. Jakiś czas temu zrozumiałem, że nie chcę brać udziału w tym dziadostwie i pójdę swoją własną drogą. I każdemu, kto traktuje naukę poważnie, polecam to samo. Stać nas na więcej.
Droga dobra, ale tu jest mowa o 2 różnych kwestiach. Jedna to jak powinna wyglądać nauka i publikowanie i tutaj pełna zgoda, że punkty mnisw nie są wyznacznikiem, często nawet IF do końca nim nie jest.
Ale druga sprawa to ogólne narzekanie na sam konkurs kiedy warunki są wcześniej znane. Nikt startować nikomu nie każe, obowiązku nie ma. A praca w nauce jest jednak pracą i możemy się oszukiwać, ale niewielu z nas robi to tylko dla idei nie biorąc pod uwagę aspektu finansowego. Więc krytykowanie ludzi za to, że pragmatycznie podeszli do tematu i dla kilku publikacji wybrali szybką ścieżkę nie ma sensu, bo to nie oni ustalają reguły. Po prostu ktoś stwierdzil, że dla 200 tysięcy złotych może puścić kilka prac nie w "prestiżowym" Elsevierze czy Sprinterze, a w MDPI i nie czekać np pół roku kiedy praca będzie wisiała "with Editor". Przy czym samo miejsce publikacji nie świadczy jednoznacznie o jakości pracy. Jakoś nie ma takich dyskusji przez całą resztę roku kiedy to możnaby wywrzeć jakaś presję na zmianę kryteriów.
Fakty:
Warunki sa znane publicznie zaledwie 2-3 miesiace wczesniej.
Zmienialy sie 3-krotnie w ostatnich 3 latach.
Jesli ktos nie potrafi projektowac i publikowac samodzielnie prac wyzej niz MDPI to na pewno wybitny nie jest.
Gratuluję. Bierzemy przykład z naukowców takich jak Pan, nawet jeśli nas to kosztuje. Czas, nerwy, zwątpienie, ciężka praca badawcza. Tu poniżej zostałam wyśmiana i posądzona o zazdrość za przywiązanie do "superpublikacji". Gratuluję, że wybrał Pan własną drogę. Gratuluję też odwagi, że mówi Pan otwarcie o tym wszystkim. Proszę o tym mówić, zabierać głos, naciskać na jakieś standardy w przestrzeni publicznej. Zatrzymajmy ten proceder, jeśli starsi naukowcy nie są w stanie tego zrobić, a wielu młodych podąża tym samym tropem. Przyznanie takiego stypendium komuś z Energies czy dorobkiem o charakterze lokalnym tylko utwierdza te osoby w przekonaniu, że są wybitne. I taką sławę zyskują w środowisku. Trzeba to zatrzymać. Wierzę, że jest nas więcej.
A co jeśli ktoś ma zarówno MDPI i wielokrotnie topowe publikacje z IF >20 ale do wniosku użył głównie te z MDPI? Nie ma w tym chyba nic złego. If you can’t beat them, join them…
Serdeczne gratulacje dla wszystkich laureatów stypendium Ministra. To wielkie osiągnięcie!
Chciałbym przy tej okazji podzielić się osobistą refleksją na temat realiów, z jakimi mierzą się młodzi badacze w polskim systemie nauki.
Mój komentarz dostępny jest w ramach wpisu na LinkedIn:
https://www.linkedin.com/pulse/systemowe-bariery-rozwoju-m%C5%82odych-naukowc%C3%B3w-w-polsce-maksym-figat-2wexc
Ale przecież taki regulamin konkursu, czemu się dziwicie, że naukowcy przygotowują wnioski “pod klucz”…?
Zgooglałam kilku mgr i jestem zażenowana. Naprawdę szanowna komisja uznała, że realnym jest by człowiek z 4/5 letnim doświadczeniem w nauce miał po 20 i więcej publikacji? Wszystkie lub prawie wszystkie w MDPI? Widać bardzo przełomowe odkrycia... Czyli 20 takich jest lepsze niż 1 w porządnym szanowanym na całym świecie magazynie opisującąca jakiś nowy mechanizm z potencjalną implikacją jako cel terapeutyczny. Lepiej sobie machnąć analizę/dwie i publikowac i dalej i dalej i kolejne próbki. NIGDY NIE BĘDZIE DOBRZE i odechciewa się ambitnych wieloletnich projektów. Moja nowa cząsteczka się opublikuje, szkoda, że juz po obronie, więc znowu bedę w worku z baaardzo doświadczonymi, a wczesniej nie mialm przyzwolenie na „produkcję dla samej produkcji”, bo po co, skoro na świecie nikt tego nie doceni, po co Ci syf w CV).
Ps nie wszyscy tacy są, ale spora czesc.
Ile tu zawiści... najpierw przeczytajcie regulamin... można podać we wniosku max 5 publikacji, oceniana jest jakość a nie ilość... a poza tym sa inne rzeczy które decydują o stypendium orojrkty staże stypendia zagraniczne nagrody...
Zawiść? Ja serdecznie gratuluję wszystkim laureatom! Szczególnie osobom, które miałam okazję poznać :) a regulamin czytałam, stąd wiem, że nie mam szans z powodów formalnych z jedną porządną publikacją (wieloautorkska i międzynarodowa), bo lepiej punktowana będzie mdpi napisała tylko z promotorem, a najlepiej 5 takich.… u nas się tak nie publikuje. Pytanie czy ludzie z takich jednostek są gorszymi naukowcami czy mają pecha, że ktoś tak nimi pokierował i o tym był mój komentarz. I to nie zawiść, a pozytywna zazdrość. Pozdrawiam.
To już było poruszane przy okazji samego naboru, ale zawsze pojawia się pytanie, czym jest ta wybitność? Czy jedna, porządna, wieloautorska, międzynarodowa publikacja to wybitność wnioskodawcy? A może owoc bycia w dobrym zespole i pracy w dobrym projekcie?
Patrząc na to ile punktów można zdobyć w kategoriach innych niż publikacje to i tak każdą zakładkę trzeba czymś wypełnić.
Niezmiennie najbardziej krzywdzący jest mechanizm podwójnego wyrównywania. Po to czasopisma mają punkty klasyfikujące czasopisma dla danej dyscypliny, aby nie było konieczności ponownego zrównywania według zasady 5 stypendiów/dyscplina. Finalnie, słabsi kandydaci w bardziej niszowych dyscyplin dostają stypendia kosztem lepszych, w najmocniej obsadzonych dyscyplinach.
"według zasady 5 stypendiów/dyscplina."
Nie rowno 5, ale Maks. 5 w dyscyplinie. Więc W niszowych dostają 1 stypendium, a w dużych dyscyplinach nawet 13.
Ocena doktorantów jest karygodna. Jedna osoba ma publikację typu research article w dobrym zagranicznym czasopiśmie i rozdział w renomowanym wydawnictwie. Druga osoba ma wiele artykułów opisowych w polskich czasopismach lokalnych, a potem robi z tego książkę i daje do druku. Oczywiście, że stypendium wygrywa ta druga. Promowanie cwaniactwa, a nie rzetelności badań. Nadal się opłaca pisanie byle czego i byle gdzie, ale musi być tego dużo. Nic się nie zmieniło. Dlaczego takie praktyki publikacyjne są nadal promowane wśród młodych? Dlaczego recenzenci nie korzystają z prawa do podniesienia punktów osobom z bardziej umiędzynarodowionym dorobkiem?
Jako zeszłoroczna stypendystka SZCZERZE GRATULUJĘ wszystkim nowym laureatom i laureatkom konkursu.
Mi, co prawda, udało się dopiero za trzecim razem, ale wiem, że na to zapracowałam. I nie jest tak jak tu piszcie, strasznie uogólniacie, jakby wszyscy byli cwaniakami. Po czym stwierdzacie, że "Oczywiście, że stypendium wygrywa ta druga.", pytam?
Niczym nie różnicie się od tych, co piszą że "Kosmonauta Sławosz poleciał sobie na wycieczkę za pieniądze podatników".
Pozwólcie cieszyć się stypendium tym, co dostali, a nie wylewać swoje żale. Przecież osiągnęli wielki sukces. Nikt wam nie broni publikować, zdobywać granty, jeździć na staże. Takie są reguły konkursu i tyle. A co do magistrów-doktorantów, wiadomo że raz do roku dostaje tylko jeden doktorant. Więc cała reszta musi się wyżyć, że ma jedną (ale jaką!) superpublikację i nikt mnie nie docenia. Jak się nawet coś odkryło ważnego to trzeba umieć to "sprzedać". To nie jest konkurs na jedną jedyną superpublikację. Pozdrawiam stypendystów jeszcze raz!!! Jesteście WIELCY!!! Tu nikt już tego nie napisze.
Publikacje są najbardziej widocznym efektem działań naukowych. I sorry, przynajmniej w mojej dziedzinie polskie czasopisma nie dorównują tym zagranicznym. Jeśli grancikami i stażami można sobie podbić punkty do pięciu artykułów wydanych w rok na zaprzyjaźnionym wydziale, to sorry, nie jest to wybitność ani doskonałość naukowa, tylko właśnie cwaniactwo. Te praktyki są powszechne, ale nie należy ich odtwarzać w młodym pokoleniu. I na to zwracamy uwagę. Nie będę pisać "jesteście WIELCY" w tej sytuacji.
Gratuluję z kolei tym, którzy pomimo wielu niedociągnięć polskiej nauki dają radę publikować na poziomie europejskim. Tak, wasze superpublikacje posuwają naukę do przodu i to jest najważniejsze.
Gratulujemy stypendystom, bo jest to szansa na spory dodatek do niskiego wynagrodzenia asystenta. Jest różnica pomiędzy malkotentami piszącymi o Sławoszu a nami. Taka, że się znamy na rzeczy. Po czym stwierdzamy, że jest problem z mgr? A no po tym, że składaliśmy wnioski w grupie doktorantów z międzynarodowymi publikacjami. Byłam gotowa przegrać z moimi Koleżankami i Kolegami ze szkoły doktorskiej, znam ich dorobek, mały, ale umiędzynarodowiony. W czasopismach, gdzie proces recenzyjny jest rzetelny i trwa rok, a czasami nawet dwa lata. Radziliśmy sobie z porażką, kiedy nasze artykuły były odrzucane. Zakładałam, że to te inteligentne młode osoby będą moją konkurencją. A wygrała osoba z pięcioma publikacjami w polskich czasopismach, która nawet nie wie, co to jest publikacja z IF. Tak, tylko jeden mgr, ale dlaczego akurat ten? Powyżej Koleżanka znalazła kogoś z MDPI, bez komentarzy.
I proszę tu nie pisać o stażach i stypendiach. Serio myśli Pani, że bez zagranicznych staży artykuły na takim poziomie mogłyby powstać? Bez tych "dodatków" nie ma sensu aplikować o to stypendium. Czy uważam, że np. grant Preludium powinien być punktowany? Nie! Bo to jest pozyskanie środków, a nie osiągnięcie naukowe. To nie jest "wielki sukces", tylko FINANSOWANIE BIEŻĄCYCH BADAŃ, co jest normą na doktoracie wszędzie w Europie, gdzie to sama uczelnia/promotor finansuje odczynniki, wyjazdy, kwerendy i konferencje. U nas od tego jest Preludium NCN, bo jesteśmy biedni. Jak ktoś zdobył punkty, to spoko, taki jest regulamin. Są też lepsze źródła finansowania badań, które nie są brane pod uwagę we wniosku o stypendium.
" Jeśli grancikami i stażami można sobie podbić punkty" - bardzo mi się podoba to stwierdzenie bo finansowanie jednego i drugiego to na drzewie rośnie.
Nie zgadzam się w keswtii Preludium, nie jest to standard Europejski, niewiele doktorantów ma możliwośc prowadzić swoich badań, standartem Eurpejskim jest wykoannie doktoratu pod projektem promotora. Czy każdy doktorant dostaje preludium, zdecydoweanie nie, jest to osiągnięcie w znaczeniu, że młoda osoba była w stanie przebić się ze swoim pomysłem na badania z współczynnkiem sukcesu na poziomie ~15%.
A co do demonizowania MDPI to jest kilka kwestii
- niektóre z nich znajdują się w Q1 w dyscyplinach, a piszecie o porządnych czasopismach z wysokim IF i MDPI
- proponuje walczyć z systemem od samych siebie, zacznijcie przykładać się do recenzji, ja nie mam problemu z poświęceniem czasu i odrzucaniem publikacji
- czy w MDPI nie ma żadnej wartościowej publiakcji? absolutnie się nie zgadzam
- czy w czasopismach z wydawnictw typu Elsevier, Springer, nawet tych poważanych nie ma nowych, beznadziejnych publikacji? absolutnie się nie zgadzam
- zachęcam też to tworzenia publiakcji przeglądowaych i możecie wyżyć się na tych wszystkich publikacjach wytykając błędy
Gratulacje dla wszystkich laureatów
Stypendia dla młodych naukowców już dawno przestały nosić miano prestiżowych, a wieloletnią strategią jak wykręcić jak najwięcej punktów ministerialnych. Przykładem jest laureat nr 94 - gdy się przegląda jego dorobek, ma się wrażenie, że są cały czas o tym samym. Salami slicing? Nie wiem. Nie mówiąc już o gigantycznej liczbie autocytowań, np. jeden artykuł ma ok. 30 cytowań na Scopusie, ale po wykluczeniu autocytowań już 3 ...
Myślę, że wskazywanie konkretnych osób z listy mija się z kulturą osobistą. Nie znacie sytuacji, a czasem nawet w obrębie jednej dziedziny szanse na publikowanie wyników są diametralnie różne ze względu na nośność tematów. Nie wiecie ile osiągnięć nie mogło być wpisanych do wniosku (bo np. konkursy liczyły się tylko międzynarodowe), nie wiecie jakie osiągnięcia zostały wpisane do wniosku (bo liczba publikacji jeszcze o tym nie świadczy - sporo z nich mogło wychodzić np. jako materiały pokonferencyjne).
Ot, po prostu wpasowanie się w system. Gdyby konkurs zorganizowany został w sposób uznaniowy, to wtedy narzekalibyście na "znajomości" i "plecy" w komisji oceniającej. Nigdy się nie dogodzi.
Prestiż spadł z innego powodu. 10 lat temu za te pieniądze, za gotówkę, można było kupić kawalerkę w dużym mieście wojewódzkim bez innych oszczędności. Dzisiaj całe stypendium to zaledwie 30% wartości małej kawalerki. Czy asystent z dr dostanie kredyt jako singiel, to już inne pytanie. O wiele lepszą opcją jest pensja postdoca za granicą, bez dydaktyki i obowiązków organizacyjnych. Stypendium nie uległo waloryzacji, a koszty życia, wynajmu, nieruchomości...
Akurat ten kandydat (94) ma solidny dorobek. Bardziej przeraża silna grupa MDPI'owców. Publikacje pisane w tydzień na kolanie. Bardzo cieszy silna reprezentacja naukowców z UMCS, ale to zasługa JM Rektora i Dyrektorów Instytutów, którzy tak świetnie wspierają sport akademicki, działania kulturalne, budowanie skwerków i stawianie domków dla owadów, to jest niewątpliwym katalizatorem tego sukcesu. Gratulacje Panie Rektorze UMCS!
Zazdrość/