Do końca tego roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ma opracować założenia programu wspierającego rozbudowę stołówek na uczelniach. To jeden z punktów porozumienia, jakie resort zawarł z protestującymi na Uniwersytecie Warszawskim.
Pod koniec maja na Uniwersytecie Warszawskim rozpoczął się strajk studentów, którzy wysunęli żądanie uruchomienia publicznych stołówek – zarządzanych i kontrolowanych bezpośrednio przez uczelnie. Protestujący domagają się stołówek dostępnych dla każdego studenta i studentki, nienastawionych na zysk i służących całej społeczności akademickiej. Wśród postulatów znalazło się utworzenie ogólnopolskiego funduszu stołówkowego, który miałby wspierać finansowanie stołówek akademickich w całym kraju.
Pod koniec ubiegłego tygodnia w siedzibie resortu zorganizowano debatę poświęconą domom studenckim i publicznym stołówkom. Efektem wielogodzinnych rozmów jest porozumienie, które podpisali: sekretarz stanu w MNiSW Karolina Zioło-Pużuk, przedstawiciele protestującej Inicjatywy Pracowniczej, pełnomocnik ministra ds. studenckich Daniel Kość oraz przewodnicząca Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej Julia Bednarska-Leśniak.
– Zapraszając do rozmów, zdawałam sobie sprawę z tego, że podejmujemy się jako ministerstwo trudnego zadania, bo wszyscy mają swoje racje i są gotowi twardo ich bronić. Okazało się jednak, że było warto, że dialog zawsze przybliża porozumienie, a bez pierwszego kroku nie można mówić o dojściu do celu – podkreśliła Karolina Zioło-Pużuk.
Porozumienie obejmuje cztery punkty. Ministerstwo zobowiązało się przygotować do końca tego roku założenia programu rozbudowy stołówek na uczelniach, w tym ich finansowania. Ponadto będzie aktywnie uczestniczyło w dalszych pracach nad ustawą, która pozwoli na przekazanie na budowę i remont akademików 10% środków zarezerwowanych w Funduszu Dopłat Banku Gospodarstwa Krajowego na budownictwo socjalne. Przedstawiciele MNiSW zadeklarowali również rozmowę z rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego na temat akademika „Kamionka”. Przypomnijmy, w rozmowie z „Forum Akademickim” prof. Piotr Jedynak jednoznacznie wskazywał, że to najgorsza z możliwych lokalizacji.
– Gdyby chcieć dostosować ją do obecnych wymagań (np. w zakresie dostępności), wpłynęłoby to znacząco na zmniejszenie liczby miejsc, bo konieczne stałoby się poszerzenie korytarzy. Jednym słowem, inwestowanie w przebudowę „Kamionki” jest całkowicie nieefektywne ekonomicznie. A nasze zasoby finansowe nie są nieograniczone i decydując się na przebudowę złamalibyśmy dyscyplinę finansów publicznych. Dlatego priorytetem jest dziś budowa nowego akademika na Ruczaju, zwiększenie liczby miejsc w kupionym akademiku na ul. Racławickiej, a także poprawa komfortu w istniejących akademikach – deklarował rektor UJ na łamach FA.
Jak informuje ministerstwo, tylko w 2024 roku na dofinansowanie 26 inwestycji związanych z domami studenckimi przeznaczono około 250 mln zł. W tym roku uczelnie złożyły już 34 wnioski o dofinansowanie inwestycji na łączną kwotę przekraczającą 650 mln zł. Rozstrzygnięć w tej sprawie należy się spodziewać w najbliższych tygodniach. Równolegle, we współpracy z Ministerstwem Rozwoju i Technologii, przygotowano projekt przepisów, które przewidują przeznaczenie 10 proc. Funduszu Dopłat w Banku Gospodarstwa Krajowego na budowę, przebudowę i remont domów studenckich. Wsparcie to ma ruszyć z początkiem 2026 roku, a ustawa zagwarantuje utrzymanie opłat dla studentów na przystępnym poziomie. Projekt został już przyjęty przez Radę Ministrów i oczekuje na przekazanie do Sejmu.
Ostatnim punktem porozumienia podpisanego w siedzibie MNiSW jest obietnica organizowania cyklicznych rozmów ze stroną związkową (co najmniej 2 razy w roku), na których poruszane będą najbardziej palące problemy, w tym sytuacja studentów strajkujących na uczelniach.
MK
Problem braku stołówek na UW jest problemem lokalnym, który powinien zostać rozwiązany przez władze UW, a nie ministerstwo. No ale skoro mamy stan prawny w którym rektorzy mają większą władzę niż prezesi firm, nie odpowiadają przed nikim (brak akcjonariuszy czy rady nadzorczej) i są praktycznie nieodwoływalni (nawet w sytuacji wielokrotnego łamania prawa potwierdzonego wyrokami sądowymi), to dlaczego mają z kimkolwiek na swojej uczelni się liczyć i rozwiązywać jej problemy? Może w końcu ustawodawcy uświadomią sobie absurd tej sytuacji, w której minister musi zajmować się stołówkami na jednej z uczelni, bo rektor ma to gdzieś i w końcu zmienią prawo, dając społecznościom uczelnianym narzędzia nadzoru i kontroli nad jej władzami? Szczególnie, że samo ministerstwo tego nadzoru i kontroli (pomimo posiadanych narzędzi) nie chce realizować, a jak widać w tym przypadku, nawet woli samo rozwiązywać problemy za rektorów, zamiast zmusić ich do konstruktywnego zajęcia się swoimi lokalnymi sprawami.
"Cóż szkodzi obiecać ..." Program na 100 dni i zapomnienie, a jeść trzeba dziś. "Czekaj tatka latka, a / aż kobyłę wilcy zjedzą" skąd to znamy?