Zamiast ukarać tych, którzy doprowadzali do stosowania patologicznych rozwiązań, wprowadza się ograniczenia dla wszystkich. To przykręcenie śruby ma działać na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej. Nie rozumiem tej metody działania – mówi dr hab. Stanisław Mocek, rektor Collegium Civitas, komentując przyjęty przez rząd projekt nowelizacji ustawy, która ma wyeliminować nieprawidłowości w systemie wizowym RP.
Każda poważna uczelnia musi być w jakimś stopniu umiędzynarodowiona, i to w różnych aspektach, m.in. naukowym i dydaktycznym. Powinna bowiem dla dobra swoich studentów tworzyć różnorodne, najlepiej wielokulturowe środowisko. Pozwala to na wykształcenie się postaw społecznych, obywatelskich, kulturowych. Kolejny aspekt umiędzynarodowienia, zasadniczy dla uczelni niepublicznych, które utrzymują się tylko z czesnego, jest taki, że studenci zagraniczni przynoszą wymierne korzyści finansowe. To jest niezwykle ważne od czasu, kiedy zaczęliśmy wyraźnie odczuwać skutki niżu demograficznego. Mniejsza liczba studentów krajowych była uzupełniana o studentów z innych państw. Nie zaproponowano wówczas żadnych odgórnych kryteriów, poza maturą czy jej odpowiednikiem, także proporcji ich liczby do liczby studentów krajowych. Chcieliśmy mieć ich jak najwięcej, ale w sposób zdywersyfikowany, aby byli to reprezentanci różnych krajów. Jak się okazało, problemem dla niektórych uczelni jest to, żeby ci studenci w ogóle w tych uczelniach studiowali. Podnosi się też innego rodzaju czynniki ekonomiczne. Studenci zagraniczni są ważni jako konsumenci, a ci, którzy łączą studia z pracą, odgrywają pozytywną rolę w lokalnych gospodarkach.
Dużo pisano o wielkim odpływie studentów zagranicznych w trakcie kształcenia. Jednak obserwujemy to samo zjawisko wśród studentów polskich, a w ostatnich latach zaczyna ono być znaczące. Jeśli uczelnia ma studentów międzynarodowych i dobrze ich kształci, to regulacja ich udziału w ogólnej liczbie studentów nie ma wielkiego znaczenia. Jednak nasze władze postanowiły, że nie może być ich więcej niż połowa ogólnej liczby studentów. Trudno to zrozumieć, zwłaszcza, że ma dotyczyć głównie uczelni niepublicznych, bo w żadnej publicznej nie ma ich aż tylu. To jest trochę tak, jak z przepisem o 50% dopuszczalnych zajęć online w uczelni. Skoro taka regulacja jest, to będzie trzeba się do niej dostosować. Podobnie jak w uczelniach publicznych, w zdecydowanej liczbie akademickich uczelni niepublicznych nie mieliśmy do czynienia z drastyczną dominacją studentów zagranicznych.
Wraz z nowelizacją ustawy wchodzi też drugie ograniczenie – mają obowiązywać pozwolenia na przyjmowanie studentów międzynarodowych. Dotąd akademickie uczelnie niepubliczne nie miały z tym problemu, bo były traktowane tak jak uczelnie publiczne. Teraz się okazuje, że wszystkie uczelnie niepubliczne nie będą mogły swobodnie kształtować swojego wolumenu studentów zagranicznych. Ostatecznie bez pozwoleń będą mogły przyjmować cudzoziemców wyłącznie publiczne uczelnie akademickie, choć jeszcze do niedawna miało to dotyczyć wszystkich uczelni akademickich, czyli także tej skromnej grupy kilkunastu uczelni niepublicznych, które wchodzą w skład lub pretendują do wejścia do KRASP.
Ten punkt jest zresztą bardzo mocno krytykowany przez wszystkie uczelnie niepubliczne, a jest ich w kraju ponad 200. Tak naprawdę wiele zależy od tego, jakie będą kryteria uzyskiwania tych pozwoleń, bo tego jeszcze nie wiadomo. Brakuje pewnej i rzetelnej informacji o tym, na jakiej podstawie będzie można takie pozwolenie uzyskać. Kolejne pytanie dotyczy tego, kto będzie kontrolował sytuację studentów cudzoziemców w uczelniach. Gdybyśmy to wszystko wiedzieli, być może opór przeciwko takim rozwiązaniom byłby mniejszy.
Żeby jednak wiedzieć, jak jest naprawdę, musimy stworzyć jednolity system komunikacji w tym zakresie. On musi być międzyresortowy, musi mieć do niego dostęp i Straż Graniczna, czyli Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, i Ministerstwo Spraw Zagranicznych, bo przecież chodzi o sprawy konsularne, i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, bo chodzi o dane z uczelni, które powinny być agregowane w POL-onie. Dopiero gdy każdy resort będzie dysponował takimi samymi informacjami, będziemy wiedzieć, jak jest w rzeczywistości, a wtedy można myśleć o jakichś regulacjach.
To przykręcenie śruby ma działać na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej. Zamiast ukarać tych, którzy doprowadzali do stosowania patologicznych rozwiązań, wprowadza się ograniczenia dla wszystkich. Nie rozumiem tej metody działania, ale nie pierwszy raz w Polsce tak robimy. Czujemy, zwłaszcza te uczelnie, które mogą udowodnić, że studenci, których przyjęto, rzeczywiście w uczelni studiują, że jesteśmy karani za niezgodne ze standardami postępowanie innych.
Not. Piotr Kieraciński
Fakty są takie, że te prywatne szkółki głównie z tego żyją w dobie niżu demograficznego.
Żyj i daj żyć innym...
A czy powodem nie jest chęć wyeliminowania konkurencji bardziej dynamicznych uczelni prywatnych?
Co szkodzić będzie tymże, ale państwówkom, często rozleniwionym i tak niewiele pomoże.
Skorzysta międzynarodowa konkurencja.
Przypadki studentów z zagranicy którzy nie znali języka angielskiego studiowali w języku angielskim pokazują prawdziwą stronę umiędzynarodowienia szczególnie prywatnych uczelni w Polsce. Dziwi mnie tylko dlaczego prywatnym pseudouczelnie ciągle w Polsce mogą prowadzić swoją działalność. Okazuje się że nawet skandal z kolegium humanum nie zmienił nastawienia polskiego rządu do tych uczelni tylko z nazwy
Równi i równiejsi. Państwowe uprzywilejowane względem prywatnego. Lenin i Marks postanowili wyjść z grobu i straszą. A to dopiero początek...
Większe korzyści dla Polski i jej obywateli przyniesie wykształcenie jednego wybitnego fachowca w dziedzinach użytecznych niż setki "inżynierów" co nie zna nawet zasad maszyn prostych nie mówiąc o posługiwaniu się nimi w praktyce..
Bo teraz nie liczy się jakość lecz ilość.
W szkolnictwie ponadpodstawowym dominują LO a wyższym WSGnG oraz Collegium Tumanum.
Absolwent uczelni technicznych prezentuje poziomu wiedzy praktycznej niższy niż absolwent zawodówki z czasów PRL-u.
Kolega męża prowadzi kurs doskonalący dla dorosłych. Miał m.in. słuchacza - oficera WP, który czasami, na chwilę wpadał na zajęcia.
Zapytany po co się na ten kurs zapisał, skoro nie uczestniczy w zajęciach odpowiedział - bo potrzebny mi PAPIER - tak na wszelki przypadek.
W zakresie przyjmowania studentów zagranicznych jest to ustawa niekonstytucyjna, wprowadza nierówność podmiotów.
Ogranicze to jedna strona, koszt utrzymania to druga strona, brak akademikow to jeszcze kolejna. Przy studentach Phd to pensja nie wystarcza aby dostac wize. Wynajmowanie pokoju coz jak w latach PRLu czy studenckich. Jestesmy atrakcyjni tylko dla krajow biedniejszych i mniej rozwinietych.
Okazuje się, że szybciej wprowadzimy ograniczenia i kontrolę niż ukarzemy za przeszłość. Punkty Ustawy, które w praktyce zawiodą można będzie zmodyfikować po czasie ale temat wymaga szybkiej zmiany. Czy przyjmować studentów z krajów objętych sankcjami ? Jakie kryteria przyjęć, zakwaterowania w akademiku, zaliczeń, otrzymania dyplomu i ukończenia studiów stosować do zagranicznych studentów ? A poziom znajomości języka polskiego ? Powiązanie z przepisami wizowymi, badaniem źródeł finansowania. Preferencje dla uczelni publicznych także konieczne i prawo cofnięcia pozwolenia dla prywatnych. Przykład fałszywych pozwoleń na pracę, nielegalny pobyt czasowy i fikcyjny okres studiowania pokazują, że bez nadążania za eliminowaniem wynaturzeń, zyskają nieliczni a problemu imigracji "na zapis na studia" i dyplomów za kasę nie zmniejszymy wcale. Oby ceny za próby osiedlenia się w strefie Schengen nie brały się z opłat za semestr w polskich uczelniach publicznych a zwłaszcza prywatnych.
Prawda. Najtaniej do strefy Schengen dostać się płacąc za semestr (lub miesiąc) w uczelni w Polsce, na Łotwie, czy w Rumunii.
Wciąż cieszymy się "umiedzynarodowieniem", a nie możemy sobie poradzić z jakąkolwiek kontrolą przeplywu osób na studia.
Prywatne, ale też publiczne uczelnie chcą też na tym zarabiać, ale nie chcą ponosić kosztów ewentualnych kontroli i powrotów studentów. Czyli klasyczne upublicznienie kosztów.