Wydłużenie okresu ewaluacji do 5 lat; zwiększenie roli ekspertów, w tym zagranicznych; przeniesienie punktu ciężkości z kryterium I związanego z ilością publikacji na kryterium III i podkreślenie wagi popularyzacji nauki i jej wpływu na otoczenie społeczno-gospodarcze – to wstępne założenia nowego modelu oceny jakości działalności naukowej.
Już w nowym, powiększonym składzie, spotkał się 6 maja Zespół do spraw opracowania założeń do nowego modelu ewaluacji jakości działalności naukowej. Grono 31 ekspertek i ekspertów ma przedstawić rozwiązania, według których odbędzie się najbliższa ocena (za okres 2026–2029). Trzygodzinna dyskusja zaowocowała pierwszymi postulatami, które staną się osią kolejnych dyskusji.
Jedną z kluczowych zmian ma być wydłużenie okresu ewaluacji. Zdaniem członków zespołu ocena jakości działalności naukowej powinna odbywać się w perspektywie czasowej dostosowanej do czasu trwania badań, eksperymentów i realizacji grantów. Przyjęto, że obecne 4 lata to za krótko na rzetelną ocenę i należy wydłużyć ten okres do 5 lat.
Zwiększona ma zostać rola oceny eksperckiej. Do rozważenia pozostaje, które elementy w systemie oceny mieszanej i w jakim zakresie mają być przedmiotem oceny ekspertów (w tym zagranicznych). Zmniejszona ma być z kolei liczba osiągnięć naukowych uwzględnianych w ewaluacji. To odpowiedź na głosy dużej części środowiska, która uważa system promujący ilość kosztem jakości za główne źródło ujawnianych patologii.
Istotne będzie też przeniesienie ciężkości z kryterium I na III. W ocenie zespołu wypaczająca system „punktoza” skłania do zmniejszenia udziału kryterium I związanego z ilością publikacji. Jednocześnie podkreślenia wymaga znaczenie popularyzacji nauki i jej wpływu na otoczenie społeczno-gospodarcze, co może znaleźć odzwierciedlenie w kryterium III. Członkowie ministerialnego zespołu rozważają też wprowadzenie dodatkowego kryterium związanego z kształceniem kadr i awansami naukowymi pracowników. Szczegóły mają zostaną opracowane w kolejnych tygodniach.
Musimy dążyć do stworzenia systemu, który nie tylko ograniczy biurokrację i położy większy nacisk na jakość i ekspercką ocenę osiągnięć, ale przede wszystkim będzie wspierał innowacyjność i realny wpływ nauki na otoczenie społeczne i gospodarcze – podkreśliła wiceministra Zioło-Pużuk, przewodnicząca zespołu.
Zapewniła, że zasady nowej ewaluacji będą przedstawione przed rozpoczęciem okresu oceny i pozostaną niezmienne w jego trakcie.
MK, źródło: MNiSW
"pozostaną niezmienne w jego trakcie" hehe dobry żart. Szczególnie, że żaden minister nie będzie na stołku 5 lat.
O czym Państwo debatują. Jeżeli zechcemy jeszcze obniżyć wymagania publikacyjne to jaka nauka będzie uprawiana w Polsce ? Będziemy popularyzowac osiągnięcia z innych krajów? Ponad połowie naukowców pracowac się nie chce i trzymają tylko etat bo to łatwe pieniądze mając inną pracę. Może lepiej wcale nie kształcić w Polsce tylko niech ludzie redagują wiedzę z innych krajów i wstawiają na tiktoka i instagrama. Brak wymogów publikacyjnych w ewaluacji skończy się tym że nieroby będą udawać, że robią wielkie badania i wymagają one czasu aż do ich emerytury... większość zadowolonych to chyba właśnie ludzie, którym pracowac się nie chce i się cieszą bo po zmianach nawet nie będą musieli udawać, że coś robią.
Niestety, konkurencja na liczbę publikacji jest podstawowym źródłem patologii takich jak: tzw. "spółdzielnie wydawnicze", salami slicing, udawana współpraca naukowa, i wiele innych. Wymagania dotyczące publikowania w uznanych czasopismach międzynarodowych powinny zostać, ale liczba przedstawianych do oceny publikacji (lub slotów) powinna zostać mocno ograniczona. Wysiłek powinien być inwestowany w jakość tych, a nie w ich liczbę prac.
W rzeczy samej
@Wojciech Pisula
Jesli chodzi o oczekiwania wobez wydzialu czy tez jakiejs jednostki naukowej, jak znalezc balans, jakis rodzaj rownowagi, pomiedzy wymogami wobec liczby publikacji i jakosci tych publikacji? Bo podejrzewam, ze jedna publikacja w Nature na caly wydzial na 5 lat to moze byc troche za malo (szczegolnie ze w przygotowaniu tej publikacji zapewne caly wydzial nie wezmie udzialu, tylko jego niewielka czesc).
To powiedziawszy, nie ulega zadnej watpliwosci, ze powinno sie postawic na jakosc. Bardzo mocno, na jakosc.
"przeniesienie punktu ciężkości z kryterium I związanego z ilością publikacji" - a 4 publikacje na 4 lata to było DUŻO??
To nie oznacza 4 publikacji tylko 4 sloty. Aby zapełnić 4 sloty przy publikacji wieloautorskiej np 5 autorów, bo tak wyglądają obecnie badania naukowe w dziedzinach eksperymentalnych trzeba opublikować 20 artykułów, a zapewniam , że wymaga to dużo pracy laboratoryjnej. 4 sloty to 4 publikacje w naukach humanistycznych kiedy jesteś jedynym autorem artykułu, a i tam zwykle masz szefa, więc zapełniasz 1/2 slotu.
"Aby zapełnić 4 sloty przy publikacji wieloautorskiej np 5 autorów, bo tak wyglądają obecnie badania naukowe w dziedzinach eksperymentalnych trzeba opublikować 20 artykułów"
Nie, nie trzeba. Wystarczy, że jest się jedynym współautorem z danej jednostki i przy publikacji za 140 lub 200 pkt zapełnia się cały slot.
Ograniczenie do 4 slotów zadziałało tak,.ze wszystkie jednostki są mniej więcej równoważne., a jak nie to waży ogon mniej aktywnych. Premii za bardziej aktywnych brak.
Kryterium publikacyjne juz nie odgrywa roli. Scigamy się w kasie i wpływie na otoczenie.
Zgadza się. Sufit w kryterium I było osiągnąć było stosunkowo łatwo. Natomiast nie zgodzę się co do kryterium II, bo tam również wprowadzono sufit, jeśli mnie Alzheimer nie myli, i to ustalony na poziomie osiągalnym dla niektórych uniwersyteckich wydziałów. W efekcie niektóre większe instytucje, szczególnie prowadzące badania stosowane, znaczną część dorobku z kryterium II również mogły wyrzucić do kosza. Pozostawało kryterium III, którego postrzegane było jako najbardziej uznaniowe i jako takie podległo powszechnej krytyce. A na koniec doszło jeszcze rozpatrywanie odwołań i w końcowym efekcie ewaluacja wykazała, że jakieś 80% polskiej nauki jest mniej więcej tak samo dobre. Jak na takiej podstawie państwo polskie miałoby prowadzić politykę naukową, czort jeden wie
Nie wiem jak to zrobić, żeby większa rola ekspertów nie oznaczała większej uznaniowości i kumoterstwa. Przecież polskimi uczelniami rządzą tacy ludzie jak Alojzy Nowak. Wiara w uczciwych, niezależnych ekspertów jest tak naiwna jak wiara w świętego Mikołaja. Piękna u małych dzieci, ale skrajnie głupia i nieodpowiedzialna u ludzi, którzy mają decydować o publicznych dotacjach
W NCN też są niezależni eksperci, ci lepsi, bo w 94% zagramaniczni, i co nam zrobili? I to w imię dobra nauki... a może 400 zł za 1 recenzję...? Doprowadzili system grantów do ruiny i to bez konsekwencji dla nich. Jakie pocieszenie z tego, że nie będą np recenzować z jakiegoś powodu... ani im zbytnio na tym nie zależy, a temat i grant sobie mogą wziąć i dalej aplikować u siebie. To jest przecież dla nich kopalnia pomysłów, taki NCN, taki panel to hurtownia pomysłów.
A czy polecam dzisiejszy artykuł na FA w tej sprawie.
Który artykuł?
Może w końcu ktoś zacząłby od wyjaśnienia po co jest ta ewaluacja? Poprzednia miała prowadzić do większego finansowania (nie prowadziła) i spowodować żeby uprawnienia awansowe trafiły "pod strzechy" (udało się :) ).
A propos obecnych zmian. Pieniędzy więcej nie będzie (wojsko i medycyna zjedzą wszystko). Uprawnienia są juz chyba wszędzie. A zatem po co? Praca setek tysięcy ludzi, setki milionów złotych, tony slotów .... mnóstwo dobrej i nikomu nie potrzebnej działalności.
Przy okazji pieniędzy i ewalucji warto ocenić efekty IDUB i RID. Może być ciekawa lektura.
Dobry kierunek pracy ZESPOŁU --- GRATULUJĘ
Oto najmądrzejsi z mądrych zapowiadają że opublikowanie 3 art na 4 lata to jest pojscie w ilość a nie w jakość. Góra rodzi mysz
"Dziękujemy ci, S.C.Johnson" (to było dla tych z pamięcią jak słoń). A mówiąc inaczej, każdy, kto przypomni sobie, w jaki sposób i z jakimi efektami w poprzedniej ewaluacji oceniano kryterium III, powinien być teraz zdrowo przerażony.
Ileż to trzeba zmienić żeby wszystko pozostało po staremu. To samo reformowanie nauki w Polsce trwa co najmniej od 1976 roku, gdy zostałem asystentem i dalej do 2025 kiery przeszedłem na emeryturę jako profesor. Pustosłowie, bicie piany pseudonaukowej oczywiście i zerowe związki z praktyką. W Japonii i Korei nauka aplikacyjna była i jest motorem rozwoju naukowego. W Polsce to kula u nogi gospodarki. Wszechwiedzący profesorowie, którzy nic nie potrafią. Studia, które nic nie dają studentom, ale zawsze gronostaje i pusta gadka. 😂😩😡😨
Najważniejsze jest otumanienie społeczeństwa, że nauka polska jest na światowym poziomie. Poziom, że 39% społeczeństwa nie rozumie co czyta i nie rozumie według OECD, to trzeba ich uświadomić i przekonać, że są mądrzy choć nie rozumieją co czytają. Świat będzie nam zazdrościł PR i radia portale i TV będzie od rana do wieczora wciskać nam jacy to my mądrzy jesteśmy. A nauka?, to dla nieuka, niech odkrywa koło i radło, skoro z nieba spadło, jako dar ewaluacji, wszelkich zespołów, ekspertów od PR. Hura! teraz to już świat będzie nam się kłaniać w pas, że tacy mądrzy my jesteśmy, bo promujemy. A jak! uśmiech dla "Pleć pleciugo byle długo"
Obyśmy nie wyewoluowali z punktowy to klickbajtozy...
"Musimy dążyć do stworzenia systemu, który nie tylko ograniczy biurokrację i położy większy nacisk na jakość i ekspercką ocenę osiągnięć"
Przepraszam, ale jak ograniczyć biurokrację, jeżeli eksperci będą musieli opiniować, a jednostki ewaluowane produkować raporty z działań na rzecz Kryterium III i popularyzacji?
Chcecie ograniczyć biurokrację? Prosta sprawa - ocena działalności naukowej przez automatyczny algorytm stosujący dane znajdujące się w ogólnodostępnych bazach danych (WoS, Scopus) - niekoniecznie dla HS.
No nie. NIE POTRZEBA ŻADNYCH AUTOMATYCZNYCH ALGORYTMÓW W SYSTEMIE OCENY. LUDZIE SĄ OD OCENY A NIE AI.
Krok we wlasciwym kierunku. 👏👏👏
Chyba ktoś, źle rozumie punktozę... problemem nie jest to ile ludzie publikują tylko gdzie. Cały czas duża grupa "naukowców" nie jest w stanie zapełnić nawet jednego slota. Ratują się potem czasopismami z MDPI, które są zbyt wysoko punktowane. Wystarczyłoby przygotować dobrą listę i problem punktozy sam by się rozwiązał. Ale nie... łatwiej się wsłuchać w głosy tych, którym naukowo się pracować nie chce. Będą mogli robić jeszcze mniej ale przynajmniej w większym stopniu spelnią kryterium I bo będzie to łatwiejsze.
ŻADNE LISTY! BRAK PUNKTOZY! Już w poprzednim artykule powiedziałem, skończmy z tym nagabywaniem na różne wydawnictwa! MDPI jest wydawnictwem, które ma lepsze i gorsze czasopisma w swoim portfolio, ale nie można do jednego worka wrzucać wszystko. Elsevier, Springer są skorumpowane, ciągłe wałki, plagiaty, papiernie. Proszę zobaczyć, ile prac jest w Scientific Reports w ostatnim czasie. Wiele zależy od samej pracy, a nie od dziedziczenia prestiżu, bo wiemy jak trudno znaleźć dobrego recenzenta za friko, który ma inne rzeczy do roboty niż analizowanie manuskryptów. Wobec tego uważam, że zewnętrzni eksperci, najlepiej zagraniczni, z doświadczeniem naukowym i doświadczeniem w prowadzeniu prac B+R oceniający poziom naukowy jednostek jest najlepszym rozwiązaniem.
Na MDPI i Frontiers jest nagonka, natomiast wiele osób kompletnie nie zauważa, że zarówno jakość artykułów jak i recenzji w Elsevier, Wiley, Springer itp. jest często na tym samym albo i nawet niższym poziomie. Wszyscy wydawcy to predatorzy i u każdego wydawcy są publikacje zerowej jakości, co bardzo dosadnie pokazuje RetractionWatch - większość wycofywanych publikacji nie pochodzi od MDPI czy Frontiers, a to na nich jest nagonka.... Sam recenzuję i jestem redaktorem w MDPI i nasze czasopismo nie puszcze chłamu, za to konkurencja robi to bardzo chętnie, jak chińczyk zapłaci za Golden Open Access.
Miałem taką sytuację, gdy napisałem jednoznacznie negatywną recenzję artykułu dla Elsevier. Odezwał się do mnie redaktor mniej więcej tymi słowami: "wiesz, jednak puścimy ten artykuł; ci Chińczycy są dla nas ważni". Do dziś nie wiem, co to miało znaczyć, ale też mnie wkurzają bezsensowne nagonki na MDPI i gloryfikowanie tych niby "uczciwych".
Co za bzdura. Nauka schodzi do poziomu szkoły zawodowej. Nie tym uniwersytety i akademie mają się zajmować. Żenadą jest teraz prowadzić zajęcia na uczelniach wyższych, bo nie chodzi o jakość tylko ilość studentów. Kompletnie zatracamy się w tym wyścigu szczurów...
Wydaje mi sie, ze takie dzialania, jak popularyzacja nauki czy aktywny udzial w probach komercjalizacji jakichs odkryc naukowych sa bardzo wazne. Naukowcy, ktorzy sie tym zajmuja, powinni uzyskiwac wsparcie, na roznych poziomach, a czas i wysilek, jaki poswicaja na takie aktywnosci, powinien byc zauwazony i doceniony, na przyklad w czasie ewaluacji.
Trzeba jednak pamietac, ze ciagle sa to z definicji dzialania dodatkowe. Nalezy wiec zachowac jakas rownowage w oczekiwaniach, bo niektorzy naukowcy moga nie miec czasu ani pieniedzy na te dodatkowe zajecia, a ciagle moga byc swietnymi naukowcami.
Oto definicja naukowca (polska Wikipedia):
Naukowiec, uczony – osoba pracująca naukowo, ekspert w pewnej dziedzinie nauki, stosujący w prowadzonych przez siebie badaniach odpowiednie metody naukowe, osoba „poszukująca odpowiedzi na pytania, na które dotychczas nikt nie odpowiedział, za pomocą metod umożliwiających udowodnienie odpowiedzi”.
Na uczelniach wg USTAWY nie ma naukowców, tylko są BADACZE
Na uczelniach wg USTAWY nie ma naukowców, tylko są BADACZE
@Ireneusz
Aaaaa..... to juz wszystko rozumiem.
Wystarczy ustawowo umozliwic naukowcom prace w Polsce i sytuacja powinna sie natychmiast drastycznie poprawic.
No bo teraz naukowcow nie ma i to zapewne stoi na przeszkodzie rozwojowi nauki polskiej.
;-)
To może zacznijmy od wsparcia tej popularyzacji. W większości przypadków, przynajmniej w PAN, to raczej hobbystyczne zajęcie dodatkowe na własny koszt. A na koniec nawet nie usłyszy się dziękuję.
Ah, i nie zapominajmy aby nauczyć też naukowców jak mówić do nie-naukowców, inaczej każda kolejna akcja będzie miała coraz mniejszą frekwencję. Ale nawet na kilka takich szkoleń potrzeba pieniędzy, których jak zawsze nie ma.
W nawiązaniu do jednej z ostatnich aktualności, może lepiej uruchomić program 100 mln na nauczenie naukowców popularyzacji nauki, zamiast wyrzucać je program szkoleń dla administracji. No chyba, że ten program sprawi w końcu, że będzie możliwy elektroniczny obieg dokumentów wewnątrz uczelni , najlepiej również w języku angielskim.
O, szykuje się ciekawa dyskusja w środowisku o wpływie społecznym! Jak zwykle, polecam w tym kontekście mój blog na ten temat: https://martawroblewska.pl/wplyw-spoleczny-2/. Tu bank rekomendacji w zakresie oceny III kryterium: https://martawroblewska.pl/2025-bank-rekomendacji-dot-ewaluacji-wplywu-spolecznego-trzeciego-kryterium/. Kiedy będzie wiadomo więcej co MNIISW ma na myśli pod hasłem popularyzacji, napiszę oddzielny wpis.
W moim odczuciu postulaty w dobrym kierunku, ale zacząć by należało od odpowiedzi na pytanie czemu ma służyć ewaluacja?
Czy w jej konsekwencji dyscypliny mają tracić uprawnienia do nadawania habilitacji? Jeżeli tak to naturalnym wydaje się uwzględnienie w ocenie poziomu postępowań awansowych.
Czy od ewaluacji ma być uwzględniona subwencja. Obecnie jest bardzo mocno, a przecież pensja profesora z dyscypliny A+ nie różni się od pensji profesora z dyscypliny B. Minimalna w ogóle się nie różni, a faktyczna różni się niewiele. A pensja to podstawowy koszt na uczelniach.
Dodatkowo istotnym jest pytanie czy na pewno w ilorazie osiągnięcia/etaty ma nie być etatów dydaktycznych. Obecnie uczelnie 'podciągają' swoje osiągnięcia przesuwając słabo-publikujących na etaty dydaktyczne. Czy poziom naukowy się przez to zwiększa? raczej nie. Natomiast z całą pewnością cierpi dydaktyka.
Nie słabo publikujących a słabo pracujących. Kto nie jest aktywny w nauce nie jest też aktywny w innych obszarach. Jak można być dobrym dydaktykiem jak się nie rozwija i uczy tego czego się nauczył na studiach.
To zależy czego się naucza. Np postawy analizy matematycznej nie zmieniają się specjalnie na przestrzeni lat... Związek pomiędzy dobrą dydaktyką a dobrą nauką u naukowców nie jest taki oczywisty.
Bywają osoby dobrze realizujące dydaktykę, ale mało aktywne badawczo, ale to raczej wyjątki
Proponuję optymalizację kosztów ewaluacji:
Nic nie świadczy o popularności uczelni jak ilość podań w trakcie rekrutacji, najwięcej podań = największa popularność. W takim rozwiązaniu, najwięcej punktów dostaje uczelnia z największą ilościa podań i od tego poziomu ustawiamy ranking.
Jest to całkiem logiczne, skoro subwencja i tak zależna jest od ilość studentów, to możemy spotęgować wagę tego czynnika!
O to logika nie matematyka, a geniusza naukowego "subwencja i tak zależna jest od ilość studentów" No to jaka jest "ilość studentów" na słynnej uczelni geniusza co żyje subwencji? Takim to nie jest potrzebna ewaluacja, a nauka słynnego znawcy nauki liczenia Kaszpirowskiego, adin dwa tri ...
Albo ktoś tu nie rozumie sarkazmu, albo ja odpowiedzi.
A ja ciągle mam to samo pytanie: czym się różni ekspert od nie-eksperta? Czy tym samym co szeryf od nie-szeryfa? https://www.youtube.com/watch?v=tkky6ukVwNg
Punkty za "popularyzację nauki" - czyli za "Noc Naukowców", zajęcia dla szkół i dla przedszkoli, artykuły w Der Spiegel i w Głosie Wybrzeża?
Łatwizna :-)
Jestem rozczarowany.
Nie ma już Głosu Wybrzeża...
Słynny pies nie ma czego w pysku nieść.
Jest GŁOS LUDU
No to życzę nam wszystkim powodzenia. Jakość pracy ekspertów (w tym zagranicznych) dość dobrze opisuje pierwszy etap oceny w projektach NCN. Z kolei przeniesienie ciężaru z kryterium I (które, to prawda, rodziło liczne patologie) na rozmyte i niezdefiniowane kryterium III będzie już radosnym ustalaniem listy rankingowej przez właściwych ekspertów. Nie wiem, jak Państwo, ale ja już na dźwięk słowa "innowacyjność" dostaję wysypki.
"Nie wiem, jak Państwo, ale ja już na dźwięk słowa "innowacyjność" dostaję wysypki."
Ja też, ale od Innowacyjności bardziej uczula mnie "Doskonałość", wszystkie zasady 4I, 6R i inne dyrdymały, które tylko pozornie podnoszą jakość prowadzonych badań.
C'est évident. Doskonałość, innowacyjność, admirały, bambirały, cała ta papka ideolo, żeby tylko nie powiedzieć normalnymi słowami, że trzeba po prostu być pomysłowym, jak najlepiej naumianym i robić swoją robotę z zaangażowaniem. "Mistrzem jest ten, kto stara się najlepiej, jak potrafi".
Ja mam tak ze słowem "prestiż"
Obecne ministerium widać nie jest w stanie opracować swoich kryteriów a tylko plagiatuje rozwiązanie brytyjskie a Brytyjczycy już dawno odeszli od naszego kryterium trzeciego. Mniej publikacji oznacza że polskie uczelnie wylecą z już słabych pozycji w rankingach.
To będzie jakiś dramat jeśli te polskie uczelnie spadną z trzeciej setki do piątej? To uprawiamy naukę dla rankingów? A właściwie dlaczego tak się ma stać?. Bo spadnie ilość publikacji? Bo wzrośnie ilość zastosowań wyników prac naukowych? Bo jedynym efektem pracy naukowca jest publikacja?
@Grzegorz
Brytyjczycy nie zmienili drastycznie swojego podejscia; sa zmiany, ale kierunek pozostaje ten sam. I - o ile dobrze rozumiem - odpowiednik tego kryterium ciagle istnieje.
In the 2029 Research Excellence Framework (REF), the outcomes are assessed across three elements: People, Culture and Environment (25% weighting)
Contribution to Knowledge and Understanding (50% weighting)
Engagement and Impact (25% weighting)
Popieram w 100%