Aktualności
Życie akademickie
30 Czerwca
Opublikowano: 2026-06-30

Pensja jawna, pytanie egzaminacyjne – nie

Można pójść do rektora publicznej uczelni i zażądać, żeby podał, ile dokładnie – co do złotówki, z premiami i nagrodami – zarabia konkretny profesor. I tę informację dostać. Ale gdy poprosimy o pytania z egzaminu, który ów profesor ułożył, usłyszymy krótkie: „Nie, to nie wasza sprawa”. Ta sama uczelnia, te same publiczne pieniądze, a dwie zupełnie różne odpowiedzi sądu. Warto zrozumieć, dlaczego, bo właśnie w tej różnicy kryje się cała mechanika tego, co o uczelni wolno nam wiedzieć, a czego nie.

Uczelnia publiczna to, z punktu widzenia systemu prawa, dziwny twór. Z jednej strony żyje głównie z budżetu państwa i wykonuje zadanie publiczne, czyli kształcenie. Z drugiej, pielęgnuje autonomię i wolność nauki, i ma do tego konstytucyjne prawo. Ustawa o dostępie do informacji publicznej z 2001 roku, na której opiera się większość tych sporów, słowem nie wspomina o uniwersytetach. Skutek jest taki, że za każdym razem, gdy ktoś składa wniosek, a uczelnia odmawia udzielenia odpowiedzi, sąd musi od nowa ustalać rzecz pozornie oczywistą: że uczelnia w ogóle podlega tej ustawie.

Zacznijmy od pensji, bo to sprawa, którą każdy rozumie. W styczniu 2025 roku Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnął spór, w którym wnioskodawca chciał od rektora imiennych informacji o wynagrodzeniach nauczycieli akademickich: z nazwiskami, kwotami, dodatkami i nagrodami. Rektor udostępnił dane, ale zanonimizowane: tyle a tyle zarabia „pracownik”, bez nazwiska. Powołał się na prywatność. Wnioskodawca nie chciał jednak średnich i słupków, chciał wiedzieć dokładnie, kto i ile.

Sąd przyznał mu rację, bowiem prawo do informacji da się ograniczyć ze względu na prywatność osoby fizycznej – ale ta zasłona nie chroni ludzi pełniących funkcje publiczne w zakresie, w jakim te funkcje pełnią. To sedno art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Nauczyciel akademicki opłacany z publicznych pieniędzy jest właśnie taką osobą, więc wysokość jego pensji – łącznie z premiami i nagrodami – pozostaje jawna. Wyjątek stanowią jedynie te składniki pensji, które wynikają z sytuacji rodzinnej albo socjalnej, bo one z funkcją nie mają nic wspólnego.

Dwanaście miesięcy później, w styczniu 2026 roku, NSA pochylił się nad arkuszami egzaminacyjnymi, tj. konkretnymi pytaniami z egzaminów weryfikujących efekty uczenia się. Reakcja uczelni była identyczna: „to nie informacja publiczna”. Tym razem sąd się zgodził. Pytania egzaminacyjne dotykają intelektualnego rdzenia nauczania, a ten jest osłonięty autonomią uczelni gwarantowaną przez art. 70 ust. 5 konstytucji. Sąd poprowadził przy tym granicę z chirurgiczną precyzją. Program studiów, efekty uczenia się, metody i formy sprawdzania wiedzy – to wszystko jest jawne, bo opisuje, jak uczelnia wykonuje swoje publiczne zadanie. Same pytania natomiast już nie, bo należą do wewnętrznej, twórczej sfery dydaktyki. Możesz dowiedzieć się według jakich reguł przeprowadzane są egzaminy. Nie dowiesz się jednak, o co dokładnie zapytają.

Z zestawienia tych dwóch wyroków wyłania się reguła, której ja sam bym się trzymał, gdybym musiał doradzić rektorowi, jakiej odpowiedzi na wniosek udzielić. Idź śladem pieniędzy, a wszystko robi się jawne. Dotknij treści nauczania albo badań, a włącza się autonomia.

Linia frontu przesunęła się jednak jeszcze gdzie indziej i widać to w jednej z najnowszych spraw, z maja tego roku. Ktoś zapytał, ile uniwersytet wydaje na obsługę prawną. Pieniądze publiczne, sprawa z gatunku najbardziej oczywistych. Rektor – działający formalnie przez prorektora – tym razem nie twierdził, że to nie jest informacja publiczna. Podszedł do tego inaczej. Stwierdził, że wnioskodawca to pieniacz, który nadużywa prawa do informacji i wykorzystuje ją w mediach, żeby szkodzić uczelni, a więc nie tyle „tego nie wolno ci wiedzieć”, lecz „ty nie zasługujesz, żeby pytać”.

Odpowiedź sądu była precyzyjna. Korzystanie z informacji po to, by krytykować instytucję publiczną, nawet głośno, nawet w prasie, nie jest nadużyciem prawa. Bywa wręcz jego najczystszą realizacją, dowodem dbałości o dobro wspólne. Nadużycie trzeba wykazać konkretnie, a nie opierać na tym, że ktoś jest niewygodny. Sąd powiedział: nie tędy droga.

I tu dochodzimy do tego, co w tych sprawach uważam za najciekawsze. Uczelnia chętnie jest publiczna, kiedy pobiera pieniądze, a prywatna, kiedy ktoś chce do nich zajrzeć. Ta asymetria nie bierze się ze złej woli konkretnego rektora, lecz z tego, że ustawodawca pozostawił sądom znak zapytania. Gdyby ustawa wymieniała uczelnie publiczne i niepubliczne wprost, a do tego wskazywała katalog informacji bezwzględnie jawnych, takich jak budżet, wynagrodzenia, umowy, zasady rekrutacji, rzecz nie generowałaby tylu sporów.

Uczelnia stale egzaminuje innych. Stawia stopnie studentom, ocenia kandydatów, decyduje, kto zna materiał, a kto nie. Łatwo przy tym zapomnieć, że sama też zdaje egzamin, opłacony z góry przez podatnika. Pytań z tego egzaminu rzeczywiście nie zobaczymy, bo strzeże ich autonomia. Ale z jednego uczelnia jest odpytywana zawsze i całkiem jawnie: co zrobiła z publicznym groszem. I na to pytanie nie ma autonomii, która zwalniałaby z odpowiedzi.

dr Michał Jabłoński

Artykuł powstał w ramach współpracy z Kancelarią dla Nauki

W najbliższy czwartek, 2 lipca, zapraszamy na webinar „Co wolno wiedzieć o uczelni? Dostęp do informacji publicznej w praktyce”. Z naszymi ekspertami omówimy najważniejsze zagadnienia związane z dostępem do informacji publicznej w szkolnictwie wyższym. Czy wynagrodzenia nauczycieli akademickich są jawne? Czy uczelnia musi udostępnić umowy, wydatki lub informacje dotyczące swojej działalności? Gdzie kończy się prawo obywatela do informacji, a zaczyna autonomia uczelni?

Punktem wyjścia do dyskusji będą najnowsze rozstrzygnięcia dotyczące m.in. jawności wynagrodzeń nauczycieli akademickich, udostępniania dokumentów, granic autonomii uczelni oraz przeciwdziałania nadużywaniu prawa do informacji publicznej. W roli ekspertów wystąpią: dr hab. Dorota Sylwestrzak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz dr Michał Jabłoński z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Webinar poprowadzi r.pr. Wojciech Kiełbasiński. Początek o godzinie 10:00.

kancelaria dla nauki Prezentacja

Dyskusja (6 komentarzy)
  • ~Xyz 02.07.2026 17:49

    Ale ai slop, aż bolą oczy

  • ~Stefan 30.06.2026 22:41

    Dobrze byłoby poznać głębię logiki wywodu autorów tego tekstu powołujących się na wyrok NSA ze stycznia 2025, z którego jakoby wynika, że wysokość pensji nauczycieli akademickich jest jawna. Tylko że w wyroku NSA z 14 stycznia 2025 (III OSK 1745/24) stoi niestety jak byk: "Naczelny Sąd Administracyjny w składzie rozpoznającym niniejszą sprawę podziela ten drugi pogląd, zgodnie z którym informacja o wynagrodzeniach pracowników sfery publicznej, zrelatywizowana do konkretnych osób, wskazanych z imienia i nazwiska, nie jest informacją publiczną". I dalej jest wskazanie, że nie ma "podstaw do uznania, iż dane o indywidualnych wynagrodzeniach konkretnych, wskazanych z imienia i nazwiska, nauczycieli akademickich stanowią informację publiczną".

  • ~komentator 2 30.06.2026 19:12

    Cyt."Uczelnia stale egzaminuje innych. Stawia stopnie studentom, ocenia kandydatów, decyduje, kto zna materiał, a kto nie."

    Tak, tyle że studenci mają potem prawo do swego rodzaju, odwetu, poprzez napisanie, co się im podoba, w ankietach.

  • ~Antoni 30.06.2026 17:58

    Autorze: proszę się douczyć z zakresu przepisów prawa autorskiego!

  • ~prof. dr hab. ZS 30.06.2026 10:23

    Chcesz poznać treść pytań to przyjdź na egzamin

    • ~Ireneusz 30.06.2026 14:29

      W RZECZY SAMEJ. A wynagrodzenia ponoć jawne, gdzie na uczelni , w płacach, ciekawe . Panie tam pracujące nie ujawniają tej informacji osobom postronnym.