Nowy wskaźnik h*, który uwzględnia nie tylko liczbę publikacji i cytowań, ale również etap kariery naukowca i jego aktywność publikacyjną w poszczególnych okresach, zaproponowali badacze z Polski i Francji. Przygotowali również aplikację internetową, która pomaga obliczyć wartość wskaźnika.
Klasyczny indeks Hirscha jest jednym z najczęściej stosowanych mierników dorobku naukowego. Łączy liczbę publikacji z liczbą cytowań, ale ma istotną wadę: nigdy nie spada. Może więc nie ujawniać spadku aktywności badawczej, przerw w publikowaniu, przeciążenia dydaktyką lub administracją ani zmiany kierunku kariery.
Trójka badaczy: prof. Alexis Rusinek z Université de Lorraine, dr hab. inż. Tomasz Jankowiak z Politechniki Poznańskiej oraz dr Aurélien Besnard z Université Marie et Louis Pasteur zaproponowali w związku z tym nowy wskaźnik h*. Ma on uzupełniać klasyczny h-index o wymiar czasu. Nie chodzi tylko o to, ile badacz zgromadził publikacji i cytowań, lecz także o to, jak regularnie publikuje, jak szybko jego prace są cytowane i na jakim etapie kariery się znajduje.
Wskaźnik h* uwzględnia zatem klasyczny h-index, liczbę cytowań, długość kariery oraz aktywność publikacyjną w kolejnych okresach. Dzięki temu pozwala ocenić, czy kariera naukowa rozwija się dynamicznie, stabilizuje się, czy może traci tempo. Wysoka wartość h* może oznaczać silną obecnie aktywność badawczą, natomiast jej spadek może sygnalizować mniejsza liczba publikacji, słabsza cytowalność, izolacja naukowa lub przesunięcie obowiązków w stronę dydaktyki i administracji.
Na schemacie poniżej pokazano trzy sytuacje: stabilny rozwój aktywności badawczej, poprawę po podjęciu działań wspierających oraz spadek dynamiki związany z ograniczeniem liczby publikacji lub cytowań. Rysunek został przygotowany na podstawie oryginału z pracy opublikowanej w „Journal of Informetrics”.
Autorzy podkreślają w artykule, że h* nie powinien zastępować oceny eksperckiej ani innych wskaźników bibliometrycznych. Ma być jedynie narzędziem pomocniczym.
Klasyczny h-index dobrze opisuje skumulowany dorobek, natomiast h* lepiej pokazuje bieżącą dynamikę pracy naukowej. Może więc być użyteczny zarówno przy analizie rozwoju młodych badaczy, jak i przy monitorowaniu dłuższych karier – wyjaśnia dr hab. inż. Tomasz Jankowiak z Wydziału Inżynierii Lądowej i Transportu Politechniki Poznańskiej.
Do obliczania wskaźnika autorzy przygotowali
aplikację internetową: https://h-star-factor-2026-scopus-code.netlify.app/. Narzędzie pozwala wczytać plik Excel albo eksport danych ze Scopus, wyznaczyć h*, jego wygładzoną pochodną w czasie oraz relację h*/h. Pokazuje również wykresy publikacji, cytowań i zmian aktywności naukowej. Użytkownik może zmieniać parametry α i β, dostosowując wagę regularności publikowania oraz cytowań do specyfiki dyscypliny. Dane są analizowane anonimowo, a zapisywane wartości mogą tworzyć punkt odniesienia dla kolejnych profili.
Najważniejsza wartość h* polega na tym, że traktuje dorobek naukowca nie jako jedną statyczną liczbę, lecz jako proces obejmujący okresy wzrostu, stagnacji, spowolnienia i możliwej odbudowy. Dlatego dynamiczne wskaźniki bibliometryczne mogą pomóc lepiej rozumieć kariery naukowe, pod warunkiem że będą stosowane ostrożnie i zawsze z uwzględnieniem kontekstu – komentują autorzy nowego wskaźnika.
MK, źródło: PUT
Wystarczy jak każdy naukowiec przez całą karierę napisze nie więcej niż 2 publikacje, z czego opublikuje nie więcej niż jedną.
Pierwszą ze swoim promotorem po uzyskaniu stopnia doktora wystarczy, że napisze i zawiesi w gablocie przez wejściem do sekretariatu zakładu / instytutu, a drugą już jako promotor z tytułem profesora, ze swoim wychowankiem, który uzyskał habilitację. To mogłoby już być opublikowane w jakimkolwiek czasopiśmie z issn lub monografii z issn lub isbn.
Trzeba przyznać, że autorzy podkreślają, iż wskaźnik Hirscha ma być tylko pomocniczy przy ocenie . Ale w ogóle ocenianie kogoś w oparciu o punkty i wskaźnik Hirscha jest czymś mało udanym. Czytałem dużo recenzji i słyszałem dyskusji przy awansowaniu kogoś, gdy mówiono niemal tylko o punktach i wskaźnikach uzyskanych przez ocenianego. A przecież żaden wielki naukowiec nie zasłynął z tego, że miał dobry wskaźnik Hirscha ani Darwin ani Newton ani Dirac ani Mendelejew itd. itd.
A ja bym sie zaciekawil, jak to jest, ze typ bedac w sytuacji post mortem (bo ten krzyz chyba nie oznacza zamieszkania w klasztorze?) nadal dziarsko publikuje te artykuly lepszej juz nieco gorszej jakosci. Czy chodzi o to, ze wspolpracownicy oprozniaja jego szuflady?
Nie to znaczy, że jest dopisywany już po śmierci i jeszcze się pojawiają publikacje z jego udziałem. gdyby miał lat około 135.
Krzyżyk na skali wskazuje na około 90 lat.
Ogólny wniosek z tego płynie taki, że naukowca warto zatrudniać w latach po osiągnięciu wieku emerytalnego i taki cel jest tego pseudo-naukowego artykułu. A gdzie został opublikowany mówi o jakości czasopisma i widać, ze IF nie mówi nic o publikacji.
OK. Wygląda też, że ci inni (ci od pozostałych krzywych) z kolei nie umierają w ogóle, tylko doznają ciągłego spadku potencji przez jakieś 150 lat. Na Teutatesa, nie chciałbym być na ich miejscu. Swoją drogą nie bardzo wiem, na podstawie jakiego mechanizmu nieboszczyk obniża poziom swoich publikacji po smutnym zejściu. Bo krzyż jest akurat w najwyższym punkcie, a potem powoli zjazd. Uczniowie są gorsi od mistrza, któremu grzebią w szufladach? Ale właściwie dlaczego? Czy to chodzi tylko o cytowania i pod tym względem staruszek w miarę postępującego rozkładu jednak z rudymi liśćmi jesieni schedą odpływa w przeszłość?
Wymyślono już kilkaset modyfikacji indeksu h, w tym parę tuzinów modyfikacji zostało dokonanych przez Polaków, a kilka zostało dokonanych przez samego Hirscha.
Takich zmodyfikowanych Hirschów literatura zna tuziny. Można napisać wielkie review (może już jest) i tak nic z tego nie wynika. Co najwyżej delikwent habilitację zrobi na tym, że wymyślił kolejny współczynnik i czapki z głów.
Dokładnie. To jest zwykłe produkowanie nieprzydatnego dziadostwa.
Już jest, i to nie jedna, lecz co najmniej tuzin prac przeglądowych w indeksowanych czasopismach na temat różnych modyfikacji indeksu h. Ponadto wiele nieindeksowanych, nie mówiąc już o bardziej ogólnych opracowaniach typu
https://allegro.pl/produkt/lepiej-wypelnione-sloty-poradnik-dla-mlodych-naukowcow-marek-kosmulski-9f1c626e-e9fc-43fe-8e14-f53497fd662e?dd_referrer=https%3A%2F%2Fwww.google.com%2F&offerId=17884516869
gdzie obok indeksu h i jego najważniejszych wariantów omawia się też inne współczynniki bibliometryczne.
"Narzędzie pozwala wczytać plik Excel albo eksport danych ze Scopus, wyznaczyć h*, jego
wygładzoną pochodną w czasie oraz relację h*/h." - sorry, czyli jak twoje publikacje nie są indeksowane w Socpusie to nic nie znaczą?
Publikacja prof. Romualda Kolmana z 1994 roku nosi tytuł „Poradnik dla doktorantów i habilitantów”. Została wydana nakładem [Towarzystwa Naukowego Organizacji i Kierownictwa (TNOiK) w Bydgoszczy](https://ksiegarnia.difin.pl/poradnik-dla-doktorantow-i-habilitantow-nauk-o-bezpieczenstwie). [1]
Książka ta stanowiła pierwsze, fundamentalne wydanie jego późniejszego cyklu poradników akademickich. To właśnie ta pozycja zapoczątkowała serię publikacji, które w kolejnych dekadach (w latach 2000, 2004 i 2011) były aktualizowane i wznawiane pod zmienionymi tytułami. [2, 3]
## Najważniejsze cechy wydania z 1994 roku
* Pionierski charakter: Był to jeden z pierwszych tak szczegółowych poradników w powojennej Polsce, który w sposób systemowy i inżynierski (co wynikało z technicznego zaplecza profesora) podszedł do metodologii pisania dysertacji. [1, 4]
* Struktura procesu: Autor podzielił w niej proces powstawania doktoratu na konkretne fazy: od wyboru tematu i promotora, przez organizację badań, po techniczną redakcję tekstu. [5]
* Uniwersalność metodologiczna: Choć od 1994 roku przepisy prawne regulujące awans naukowy w Polsce zmieniały się wielokrotnie, zawarte w tej książce wskazówki dotyczące logiki wywodu naukowego i stawiania hipotez pozostają aktualne do dziś. [5]
Chcesz dowiedzieć się, jak zdobyć tę książkę, czy szukasz konkretnych wskazówek metodologicznych z jej treści?
[1] [https://ksiegarnia.difin.pl](https://ksiegarnia.difin.pl/poradnik-dla-doktorantow-i-habilitantow-nauk-o-bezpieczenstwie)
[2] [https://biblioteka.awf.gda.pl](https://biblioteka.awf.gda.pl/en/search_results/1035496218?q%5Bindexes_attributes%5D%5B0%5D%5Bid%5D=755564949&q%5Bindexes_attributes%5D%5B0%5D%5Boperator%5D=or&q%5Bindexes_attributes%5D%5B0%5D%5Bquery_type%5D=term&q%5Bindexes_attributes%5D%5B0%5D%5Bvalue%5D=Dysertacje+naukowe)
[3] [https://tezeusz.pl](https://tezeusz.pl/autor/romuald-kolman)
[4] [https://pl.wikipedia.org](https://pl.wikipedia.org/wiki/Romuald_Kolman)
[5] [https://www.ksiegarnia-fachowa.pl](https://www.ksiegarnia-fachowa.pl/wiecej.php?id=pt-771)
Też prezentowany jest cykl kariery naukowej, bez nadmiernej matematyzacji
Zaraz widać, że Polak. Widać po chorej quasi-urzędniczej wyobraźni i zdolności do komplikowania sobie życia wątpliwymi wynalazkami. Jak to już wrosło w mentalność.
No i oczywiście nie może się obyć bez apki, która wylicza te mądrości.
Widać tendencję do likwidacji wszystkiego, czego nie można utracić (czyli likwidacja rytuałów nieodwracalnego przejścia). Następnym krokiem będzie nadawanie tytułu magistra na 10 lat a doktora na 5 lat. Profesurę prezydent będzie odnawiał co roku każdemu.
Uważam, że każdy pragnie być świetnym naukowcem i nikt nie chce być w tej opcji czerwonej linii. Gdyby użyć h* do wykrywania punktów krytycznych/zwrotnych i zbadania ich przyczyn oraz rozwiązań prowadzących do poprawy - to byłby dobry kierunek. Pokazałby np. że rozwiązaniem Problemu 1 stało się np. uzyskanie finansowania na badania, które umożliwiły zwiększyć moce przerobowe w postaci doktorantów i adiunktów liczących na dodatkowy pieniądz, kupić aparaturę, odczynniki, pojechać na konferencje, nawiązać współprace itd. Ponadto z uzyskanym finansowaniem powiązane jest na uczelniach zmniejszenie pensum dydaktycznego. W innym przypadku ma się coraz więcej obowiązków, coraz gorsze zlecenia dydaktyczne, lata lecą, sił coraz mniej i człowiek nawet nie wie, kiedy się znalazł na równi pochyłej. Czuje się coraz gorzej, bo wokół cały wypomina się tak niby z boku - zdobądź projekt i publikuj, a Ci co nie to takie pasożyty - tymczasem to mogą być ludzie od czarnej, niechcianej roboty. Prowadzenie miliona różnych zajęć ze studentami też odciąga od działań naukowych i różnie się przeliczają na pensum (mniej lub bardziej opłacalnie). Do tego jeszcze można zbadać interakcje w silnie utrzymywanej hierarchii - wkład rzeczywisty w publikacje. Ale po co? Wyszłoby, że nasze środowisko z jednej patologii wpada w drugą - a Ci, co byli nietykalni - nadal są. No i oczywiście wyszłoby, że bez odpowiedniego finansowania żadnej rewolucji naukowej nie będzie. Dlatego dużo łatwiej będzie wykorzystać h* jako narzędzie budowania presji do publikowania jeszcze większej liczby niepotrzebnych publikacji. Bo przynajmniej jest jakaś iluzja, że coś się zrobiło. Lobbowanie wśród polityków też mamy słabe, bo wiadomo - "klient w krawacie nie awanturujący jest". Dlatego na kolację jemy "prestiż", nasz waluta nisko stoi..., bo na co komu innowacje i strategiczne inwestycje w nowe technologie, skoro możemy płacić innym za używanie już tych sprawdzonych...
Do reszty już ich popiep...o
Ci, którzy wymyślili te wskaźniki, jak też ci, którzy ich tak bardzo wymagają przy postępowaniach awansowych, jakoś chyba UDALI i UDAJĄ nadal, że nie wiedzą, iż cytowanie kogokolwiek NIE JEST obowiązkowe, zatem brak cytowań danej pracy NIE oznacza, iż nie jest ona wartościowa.
Mogę z ŁATWOŚCIĄ podać przykłady prac zawierających ORYGINALNE i WAŻNE wyniki, opublikowanych nawet w MARKOWYCH czasopismach, ale NIGDZIE NIE cytowanych lub zacytowanych co najwyżej 1 - 2 razy. NIKT mi nie wmówi, że nikt, z tych którzy powinni je cytować, tych prac nie znał.
Bardzo fajna humoreska na początek dnia. Potrzebne niebywale....
To jaki h* będzie w przypadku spółdzielni, klientów paper mills, nadmiernych autocytowań? Obstawiam "stabilny wzrost" - kolor błękitny. Podejrzewam, że naukowcy na stanowiskach kierowniczych też będą mieć stabilny wzrost. W związku z tym ten wskaźnik może być dobry w "idealnym świecie", ale w rzeczywistości raczej dołoży się do utrwalania patologii.
Takie wskaźniki, nie będąc ważone na ilość prac i cytowań w danej dziedzinie, są niewiele warte, a wręcz szkodliwe. Tego typu wskaźniki promują publikowanie tego, na co jest tak zwany "hype", czy to ma wartość czy nie, ostatecznie liczy się tylko liczba cytowań i ilość prac, wartość naukowa nie ma znaczenia. Polecam pubpeer.com jako stronę, gdzie można dużo się dowiedzieć o tym, do czego prowadzi taka ocena działalności naukowej.
Już lepiej niech nikt nie próbuje zrozumieć kariery naukowe. U nas kariera naukowa to oksymoron. Ani kariera ani naukowa. Za karierę uznaje się osiągnięcie stanowiska administracyjnego. Tylko wtedy i tylko wtedy ma się że tak powiem apanaże... Mniej godzin przy tablicy, większą pensja a czasem samochód i fundusz reprezentacyjny (rektor)
W osiągnięciu tego celu nauka właściwie przeszkadza. Energię przeznacza się na rady, komisje na których się zawiązuje sojusze....
Obawiam że powyższej opisany algorytm będzie niecniw wykorzystany jako kolejny bat w ewakuacji i ocenie pracownika. Także dziękujemy...
Cyt."Obawiam że powyższej opisany algorytm będzie niecniw wykorzystany jako kolejny bat w ewakuacji i ocenie pracownika. Także dziękujemy... "
Ja TEŻ dziękuję, ale obawiam się, że tych naszych podziękowań NIKT nie będzie brał pod uwagę. Po prostu, decydenci "wiedzą lepiej"... Polecam, jako uzupełnienie, mój wpis, który przed chwilą usiłowałem tutaj zamieścić, i może (?) się ukaże.
Ten krzyż to cel życia, trzeba zadbać o sens życia. Dotyczy to nie tylko naukowca, badacza czy dydaktyka.
Oby uczynić go ✝️ chwalebnym...