Narracje spiskowe stały się istotnym elementem współczesnego dyskursu politycznego. Nasila je m.in. wojna w Ukrainie. Politolożka z Uniwersytetu Śląskiego zbadała odbiór stereotypów spiskowych wobec Ukraińców w Polsce.
Może się wydawać, że żyjemy w erze teorii spiskowych. Tak naprawdę jednak istniały one zawsze, ale nie mówiło się o nich tak głośno. Kiedyś teorie spiskowe były przekazywane z ust do ust. Dzisiaj internet daje nam nowe możliwości ich transmisji. Rozwój mediów społecznościowych sprawił, że rozprzestrzeniają się szybciej i na większą skalę, co daje złudzenie ich gwałtownego przyrostu. Niektóre grupy społeczne czy narodowe częściej stają się obiektem takich narracji, szczególnie nasilających się w chwilach poczucia zagrożenia.
Teorie spiskowe odnoszą się do wrogich sił, które rzekomo nam zagrażają. Opierają się na dychotomii „my–oni”, w której „oni” chcą nam odebrać coś dla nas istotnego – wyjaśnia dr Agata Olszanecka-Marmola, politolożka z Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
W przypadku Ukraińców chodzi zarówno o realny lęk związany z wojną, jak i o obawy, że mogą odebrać Polakom pracę czy dostęp do usług publicznych. Tymczasem, jak wyjaśnia badaczka z UŚ, realne dane wyraźnie wykazują, że Ukraińcy zatrudniani są głównie w branżach, w których brakuje pracowników.
Po początkowym zrywie pomagania – Polacy zjednoczyli się i zdecydowana część społeczeństwa włączała się w akcje pomocowe – nastąpił efekt zmęczenia sytuacją. Co więcej, przyzwyczailiśmy się do tego, że za wschodnią granicą jest wojna, tak jak swego czasu przywykliśmy do pandemii i podawania komunikatów o tym, ile osób zmarło. Na początku robiło to na nas ogromne wrażenie, z czasem jednak kolejne osoby zamieniły się w dane statystyczne.
Po pewnym czasie każdy zaczyna mieć tego dosyć, chce wrócić do tzw. normalnego życia. To jest całkowicie naturalne, bo nie bylibyśmy w stanie zbyt długo funkcjonować w takim zawieszeniu. To wszystko zbiegło się w czasie z pojawianiem się narracji spiskowych w mediach społecznościowych, które szybko podchwycili też politycy, m.in. o tym, że Ukraińcy są uprzywilejowaną grupą – wyjaśnia dr A. Olszanecka-Marmola.
W mediach pojawiły się narracje o zabieraniu pracy, dostępu do usług publicznych, a nawet mężczyzn (przez Ukrainki przyjeżdżające do Polski). Te kwestie dr A. Olszanecka-Marmola zbadała wspólnie ze studentką, Sandrą Malikowską, w ramach grantu otrzymanego z Europejskiego Miasta Nauki Katowice 2024. W ogólnopolskim badaniu sondażowym sprawdzano m.in. nastawienie Polaków do dwóch stereotypów spiskowych wymierzonych w Ukraińców. Pierwszy z nich dotyczył zabierania pracy Polakom, a drugi tego, że Ukrainki, wchodząc w relacje z polskimi mężczyznami, odbierają Polkom możliwość związania się z nimi i założenia rodziny.
Zafascynowało mnie badanie prof. Piotra Długosza, które sugerowało, że młode Polki są bardziej negatywnie nastawione do Ukrainek, ponieważ boją się, że ich napływ spowodowany wojną utrudni im budowanie relacji romantycznych i zakładanie rodzin – wyjaśnia.
Po przeprowadzeniu badań okazało się, że płeć nie różnicowała wiary w stereotypy spiskowe wymierzone w Ukraińców, w tym również te odnoszące się do relacji romantycznych. Co ciekawe, także inne zmienne demograficzne (wiek i miejsce zamieszkania) nie odgrywały dużej roli, w przeciwieństwie do preferencji politycznych i identyfikacji partyjnej.
To rzeczywiście było zaskakujące, że te dwie kwestie aż tak bardzo różniły naszych badanych. W przypadku preferencji wyborczych pytaliśmy, na kogo dana osoba głosowała w wyborach parlamentarnych w 2023 roku, jeśli natomiast chodzi o identyfikację partyjną, to mierzyliśmy ją na tzw. termometrach uczuć. Ankietowani mieli odnieść się do tego, na ile żywią pozytywne uczucia w stosunku do sześciu partii politycznych. Osoby, które identyfikowały się z Konfederacją, częściej zgadzały się z twierdzeniami, że Ukraińcy zabierają nam pracę, a Ukrainki mężczyzn. W przypadku PiS związki także były istotne statystycznie, ale nie aż tak silne – raportuje dr A. Olszanecka-Marmola.
Różnica była również zauważalna w przypadku wykształcenia – osoby z wyższym wykształceniem nie są tak skłonne wierzyć w narracje spiskowe. Badaczka z UŚ zwraca więc uwagę, że powinniśmy kształcić w dzieciach już od najmłodszych lat umiejętność krytycznego myślenia, która pozwoli nam chronić się przed dezinformacją.
Nasza podatność na teorie spiskowe wzmaga się w czasach niepokoju, lęków społecznych, od kilku lat czujemy zagrożenie wojną. Dr A. Olszanecka-Marmola zwraca uwagę, że zaufanie instytucjonalne w Polsce jest bardzo niskie, a rozwój sztucznej inteligencji i przede wszystkim deepfake’ów może dodatkowo przełożyć się na zmniejszenie wzajemnego zaufania, ponieważ będzie nam trudno odróżnić prawdę od fałszu. To natomiast może spowodować radykalizację polityki i tworzenie się wrogich obozów.
W Stanach Zjednoczonych w latach sześćdziesiątych XX wieku poproszono Amerykanów, aby wyobrazili sobie sytuację, że ich syn lub córka bierze ślub z osobą o odmiennych poglądach politycznych. Około 5% demokratów i republikanów stwierdziło, że byliby niezadowoleni. Gdy w 2016 roku powtórzono badanie, liczba ta wzrosła aż do 60%, a ostatnie analizy świadczą o tym, że problem się pogłębia. W Polsce nie przeprowadzono takich badań, ale biorąc pod uwagę, że nie jesteśmy tak silnie spolaryzowani afektywnie, wydaje się, że wyniki byłyby zgoła inne. Miejmy nadzieję, że negatywne emocje wobec oponentów politycznych nie będą w polskim społeczeństwie silne i powszechne, bo im bardziej będziemy skłóceni, tym łatwiejszym celem się staniemy dla naszych wrogów – podsumowuje badaczka z Uniwersytetu Śląskiego.
Olimpia Orządała, źródło: UŚ
Dlaczego problemem jest coraz mniejsza akceptacja dla ślubu z kimść o odmiennych poglądach? Chyba wręcz przeciwnie, wychodzimy z problemu. Tak jak wychodzimy z multi-kulti, która okazała się katastrofą dla Europy.
Czekamy na zgodę na ekshumacje i godny pochówek naszych rodaków na Wołyniu. Porem będziemy się kolegować.
Wy, czyli kto, towarzyszu?
nie WY tylko MY
Musisz jeszcze pouczyć się polskiego.
Problem jest taki, że odpowiedzi ankietowanych są endogeniczne:
1. jeśli delikwent(ka) jest sam(a) [czyli poza systemem], to odpowiada inaczej,
2. jeśli jest w grupie [czyli w systemie] i czuje presję, to odpowie inaczej.