Aktualności
Szkoły wyższe
15 Grudnia
Ilustracja wygenerowana Gemini PRO
Opublikowano: 2025-12-15

Polityka AI na uczelniach – między presją a regulacją

Jeśli student wygeneruje pracę dyplomową, to czy należy mu się tytuł, skoro formalnie nie jest autorem tekstu? Wymaga to redefinicji pojęcia „samodzielności” i przesunięcia akcentu z samego napisania tekstu na przeprowadzenie procesu badawczego.

Sytuacja na uczelniach jest dynamiczna, a zarazem zmiany zachodzą zbyt wolno. Decyzje rektorów stanowią wypadkową gwałtownego rozwoju technologii oraz nadchodzącego terminu pełnej implementacji unijnego Aktu o Sztucznej Inteligencji (EU AI Act). Dokument ten redefiniuje edukację, zaliczając systemy AI stosowane w rekrutacji, ocenianiu czy monitorowaniu studentów, do kategorii wysokiego ryzyka. Dlaczego? Błąd algorytmu może zdeterminować czyjeś życie zawodowe. Uczelnie, wchodząc w rolę „wdrażającego”, muszą zatem zapewnić, że ostateczne decyzje, takie jak ocena pracy, będą podejmowane przez człowieka, a nie przez automat.

Rodzi to poważne wyzwania prawne. Zgodnie z doktryną antropocentryczną twórcą może być tylko człowiek. Treści wygenerowane przez AI nie są chronione prawem autorskim, gdyż brakuje im „piętna osobowości”. Powstaje luka prawna: jeśli student wygeneruje pracę dyplomową, to czy należy mu się tytuł, skoro formalnie nie jest autorem tekstu? Wymaga to redefinicji pojęcia „samodzielności” i przesunięcia akcentu z samego napisania tekstu na przeprowadzenie procesu badawczego.

Równie krytyczna jest kwestia ochrony danych. Korzystanie z darmowych narzędzi (takich jak publiczny ChatGPT) i wprowadzanie do nich dużej ilości surowych danych badawczych czy osobowych jest ryzykowne. Choć mechanizmy uczenia się modeli językowych (LLM) są złożone, to los wprowadzanych tam informacji często pozostaje niejasny. Wzorem Harvardu uczelnie powinny dążyć do tworzenia bezpiecznych, zamkniętych środowisk oraz zakazywać wprowadzania danych poufnych do otwartych modeli.

W Polsce wykształciły się cztery główne modele adaptacji do tej nowej rzeczywistości:

  1. Model decentralizacyjny („Mistrz-Uczeń”)

Kluczową zasadą jest tutaj decyzyjność promotora. Uczelnia przenosi odpowiedzialność na relację między osobą studiującą a opiekunem, wychodząc z założenia, że promotor, monitorując powstawanie pracy etapami, łatwiej wyłapie ghostwriting niż jakikolwiek system. Jedna z uczelni stosujących to podejście ujęła to w swojej uchwale następująco: „Wszelka odpowiedzialność za wykorzystanie materiałów wygenerowanych przez systemy SI do przygotowania pracy pisemnej spoczywa na osobie studiującej”.

  1. Model technokratyczny („Inżynier-Detektyw”)

Podejście to opiera się na ochronie wartości dyplomu poprzez technologię detekcji. Systemy takie jak JSA (Jednolity System Antyplagiatowy) analizują stylometrię i przewidywalność tekstu. Raport z systemu jest „flagą” dla promotora, który podejmuje ostateczną decyzję. Jak podkreślono w komunikacie jednej z uczelni technicznych: „Wprowadzamy nowe narzędzia weryfikujące prace w trosce o zachowanie wartości naszych dyplomów. […] Praca dyplomowa jest podsumowaniem wiedzy i umiejętności”.

  1. Model adaptacyjny (AI Literacy)

Jego fundamentem jest edukacja, a nie zakazy („ślepa uliczka”). Uczelnie biznesowe często promują krytyczne myślenie i weryfikację tzw. halucynacji bota, traktując to jako kompetencję wymaganą przez rynek pracy. W rekomendacjach jednej z instytucji czytamy: „Proste zakazywanie stosowania takich narzędzi w edukacji jest ślepą uliczką […]. Przyszłość należy do ludzi, którzy potrafią odpowiedzialnie korzystać ze zdobyczy technologii”.

  1. Model adaptacyjny (Partnerstwo i transparentność)

Opiera się on na jawności procesu. Sztuczna inteligencja jest traktowana jako narzędzie wspierające, o ile jej użycie zostanie jasno ujawnione. Zgodnie z założeniami tego modelu: „Korzystanie z narzędzi SI jest dopuszczalne pod warunkiem wskazania tego faktu w oświadczeniu dołączanym do pracy dyplomowej oraz krytycznej weryfikacji wygenerowanych treści”.

Co dalej?

Era prohibicji się kończy – proste zakazy nie działają. Przyszłość to nowy kontrakt społeczny oparty na transparentności (obowiązek oświadczenia o użyciu AI) i edukacji. Uczelnie muszą zainwestować w licencje kampusowe, aby wyrównać szanse studentów, oraz w szkolenia kadry. Wykładowcy nie mogą bowiem oceniać wykorzystania narzędzi, których sami nie rozumieją.

dr Małgorzata Kochanowicz, dr Dota Szymborska

Uniwersytet WSB Merito w Poznaniu

Dyskusja (7 komentarzy)
  • ~Stanisław 17.12.2025 09:29

    Dla mnie najciekawsze jest to: "przesunięcie akcentu z samego napisania tekstu na przeprowadzenie procesu badawczego" a skoro miałby się liczyć proces badawczy to wtedy w części "materia i metody" można wpisać z jakich narzędzi AI i jak się korzystało w rozwiązaniu i przeprowadzeniu procesu badawczego. Do AI na uczelniach powinniśmy podchodzić bez hipokryzji.

  • ~Alien 16.12.2025 09:55

    Niedawno mój kolega zdziwił się gdy sprawdził gdzie są cytowane jego publikacje. Po prostu "ni przypiął ni przyłatał", niektóre w ogóle nie związane z tym co robi. Ilość cytowań jednak rośnie :-) Houston, zdaje się, że mamy następny problem w nauce.

  • ~sdf 15.12.2025 23:00

    Muszę przyznać, że mam poważny problem. To znaczy, traktuję ten tekst jako prowokację. Bo wygląda, jak w 100% napisany przez genAI.

    • ~Stanisław 17.12.2025 09:30

      Mam podobne wrażenie. Czekam na wyjaśnienie Redakcji. Na kiedy zaplanowali ujawnienie prowokacji?

  • ~Bąbel 15.12.2025 21:27

    Jeśli nie będziemy za pan brat z AI, nie nauczymy się z niej korzystać odpowiedzialnie dla przyśpieszenia nauki, zrobią to inni, a my odejdziemy jeszcze dalej w szary koniec

  • ~Przemo 15.12.2025 16:32

    Praca naukowa ma poszerzać naszą wiedzę, o to czego wcześniej nie wiedzieliśmy. Narzędzia nie mają tu znaczenia. Czy można zabronić używania kalkulatora, komputera i programu alphafold, czy też kompilatora tekstu nazywanego sztuczną inteligencją?
    Wystarczy pisać mniej, za to konkretnie.

    • ~ss 16.12.2025 08:33

      Ale problemem jest to, że NAUKOWCY nie weryfikują tego, co podaje im AI. Całe bibliografie są fikcyjne. A oni chcą wydawać takie książki jako swój dorobek naukowy.